ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: admin
17 Sierpień 2009, 15:19
Rodzina pierwszym miejscem wychowania
Autor Wiadomość
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:56   Rodzina pierwszym miejscem wychowania [Cytuj]

Rodzina to podstawowe miejsce istnienia i rozwoju człowieka. Jej rolą jest nie tylko powołanie do życia kolejnego dziecka, nie tylko zapewnienie mu miejsca zamieszkania i pożywienia, nie tylko zaspokojenie zasadniczych potrzeb materialnych, ubrania, zabawek, książek, ale także sprawowanie opieki i troski, służenie wszechstronną pomocą, niesienie wsparcia, dawanie ochrony, uczenie podstawowych umiejętności, mobilizowanie i czuwanie nad rozwojem fizycznym, psychicznym, duchowym i społecznym.



Rodzina kocha

Otulająca miłością i dająca poczucie bezpieczeństwa nisza rodzinna jest dla człowieka nieodzownym miejscem prawidłowego wzrastania, które porównać można do łona matki z pierwszych dni i miesięcy życia prenatalnego. Ciepło rodzinne, bliskość kochających osób, niczym niezastąpiona atmosfera świątecznego i powszedniego bycia razem są dla rozwoju ludzkiego wnętrza tym samym, co pokarm nieodzowny dla życia ciała.

Zasadniczym wymogiem rozwoju małego człowieka jest wypływająca z miłości bliska obecność: najpierw rodziców, potem rodzeństwa, dziadków, babć, dalszych kuzynów i krewnych. Ta obecność nie tylko przeciwstawia się osamotnieniu, ale stwarza poczucie bezpieczeństwa i naprawdę wiele uczy. Bezradność noworodka ukazuje, jak bardzo potrzebny jest mu bliski człowiek, który go nakarmi, przewinie, wykąpie. Ktoś obcy mógłby te czynności robić rutynowo, niejako automatycznie i chociaż bardzo możliwe, że w sposób wykwalifikowany, to jednak nie zastąpi rodzica, który każdy swój dotyk napełni ogromem czułości, popatrzy z miłością, przytuli, powie ciepłym głosem dobre słowo. To nic, że pierwsze gesty początkującym rodzicom wydawać się mogą trochę nieporadne. Staranie i ogrom ciepła wypełnią niedostatki wprawy, a dalszy czas doświadczeń będzie uczeniem się nawzajem i rodzica, i dziecka. Ręce ojca i matki, to ręce kogoś kochającego, świadome, że dotykają owocu miłości, nieprawdopodobnej tajemnicy życia. Każdy dotyk kochających rodziców to dotyk miłości, to szczęście bycia razem dające siłę do tego, by żyć. Człowiek, który doświadcza czyichś oczu promieniujących radością i szczęściem na jego widok, który słyszy słowa: jesteś mój, nasze słoneczko, nasz skarb, jak dobrze, że cię mamy, kochamy ciebie, ma więcej entuzjazmu, optymizmu, mocy do dalszego rozwoju i wchodzenia w życie społeczne. Dla rozwoju społecznego niebagatelne znaczenie ma to, czy pierwsze kontakty z ludźmi były przyjazne, czy doświadczyliśmy miłości, bo w następstwie tego umiemy dawać ją innym.

Rodzina daje poczucie przynależności. Jakże ważne jest wiedzieć, że człowiek nie jest sam, że nie będzie osamotniony w problemach, że ma do kogo przyjść, zwrócić się o pomoc, przytulić, wyżalić. Bezcenna jest świadomość, że jest ktoś, kto go chce, kto go potrzebuje, kto cieszy się jego istnieniem, komu on też będzie mógł być pomocny. Życie rodzinne stwarza szansę rozwoju tak istotnej cechy, jak przywiązanie do osoby kochanej. Brak przywiązania rodzi obcość, poczucie niepełnowartościowości, zgnębienia, bycia nikomu niepotrzebnym. Bez ukształtowanej umiejętności przywiązania, w życiu dorosłym nie bylibyśmy zdolni do wyłączności i wierności. Przywiązanie do osób bliskich pozwala współprzeżywać ich problemy i doświadczać ich zainteresowania własną osobą. W kochającej się rodzinie nieobojętne są radości i smutki drugiego. Dziecko wie, że ma na kim polegać, gdy ma jakiś problem albo przykry nastrój. Również samo uczy się empatii, a więc wczuwania w cudze przeżycia. Współodczuwanie z kimś bliskim rodzi gotowość i chęć pomocy, a prawdziwa miłość chce zaradzić problemom, nie opuścić w smutkach. Miłość jest podstawowym zadaniem rodziny wynikającym z jej istoty. Podobnie wychowanie do miłości jest przynależne przede wszystkim rodzinie, miłości bowiem uczy się dziecko najpełniej poprzez naśladownictwo i własne doświadczenie.



Rodzina uczy

W rodzinie dziecko doświadcza pierwszego kontaktu z ludźmi o określonej płci, widzi styl bycia kobiety - matki, i mężczyzny - ojca. Ich komplementarność w pełni zaspokaja rodzące się potrzeby. Uzupełnianie się mężczyzny i kobiety w rodzinie staje się adekwatną odpowiedzią na rodzące się pytania. Pokojowe współistnienie ojca i matki, wyrażanie miłości, bycie dla siebie wzajemną pomocą uczy dziecko szacunku i wdzięczności dla obu płci. Ich odrębność sprawia, że dziecko odkrywa własną tożsamość płciową, uczy się specyficznych zachowań. Jest wdzięczne mamie, że pozwoliła sobie pomóc przy robieniu naleśników, i tacie, który pokazał, jak jeździ się na traktorze.

W rodzinie dziecko uczy się podstawowych czynności: od trzymania łyżki, korzystania z toalety, poprzez zawiązywanie sznurowadeł, sprzątanie, do przygotowywania posiłku, obsługi urządzeń domowych. W rodzinie zaspokajana jest potrzeba uznania. Najważniejszym jest to bezinteresowne: "dobrze, że jesteś". Potem przychodzą dalsze, w postaci docenienia nowych umiejętności, gratulowania sukcesów, chwalenia za wrażliwość i pomoc płynącą prosto z serca. Uznanie rodziców sprzyja dziecięcej samorealizacji. Wyzwala bowiem pewność: "ja potrafię, podołam, spróbuję, dam radę". Wyrażone przez rodziców zainteresowanie zbudowaną przez dziecko wieżą z klocków, pierwszym szlaczkiem w zeszycie, rozwiązanym zadaniem, udanym projektem, napisaną pracą mobilizuje do dalszych starań i osiągnięć, rodzi pewność tego, że warto, daje nadzieję sukcesów. W uczeniu się nowych umiejętności istotne są etapy:

* popatrz, jak ja to robię,

* zróbmy to razem,

* zrób to ty, a ja popatrzę,

* zrób to sam.



Bycie w rodzinie daje możliwość takiego uczenia się na co dzień, daje szansę stałej obserwacji rodziców, poczucie ich bliskości, pewność pomocy, uzyskanie satysfakcjonującej pochwały mobilizującej do doskonalenia własnej sprawności. Istotne jest, że dokonuje się to w sposób naturalny, nierzadko spontanicznie i automatycznie, bez przymusu, pośpiechu czy jakiejś presji z zewnątrz. Doświadczenie życia rodzinnego daje fundamentalne podwaliny dalszej egzystencji. Nawet gdy po latach dzieci jak ptaki wyfruwają z gniazda, np. wyjeżdżając gdzieś na studia czy do pracy, mając rodzinę - mają dom. Ogromne znaczenie ma świadomość, że jest gdzieś ten dom, do którego zawsze można wrócić, by w nim po prostu pobyć, spytać rodziców o radę, ogrzać się w cieple domowego ogniska. To nie instytucje, lecz rodziny uczą tego, jak żyć, jak kochać i jak tworzyć własną rodzinę.



Rodzina uświęca

W życiu każdej rodziny szczególnie podniosłym momentem jest fakt narodzin dziecka. Miłości zawartej w spojrzeniu w oczy nowo narodzonego nie potrafi odzwierciedlić żaden aparat fotograficzny ani kamera. Następnym tak wielkim przeżyciem jest moment chrztu, w którym rodzice powierzają Bogu swój maleńki, a tak wielki skarb, proszą o Boże błogosławieństwo na całe jego życie. Poprzez chrzest wprowadzają swe dziecko do wspólnoty Kościoła, wiedząc, że otwiera się przed nim brama dalszych sakramentów.

Kochający rodzice pragną przekazać swym dzieciom wszystko, co najlepsze, w tym uznawaną przez siebie hierarchię wartości. Nauczeni przez swoich ojców i dziadków głębokiej czci do Boga, religii, Kościoła taką postawę przekazują swym dzieciom. To matka i ojciec uczą dziecko składania rączek, to oni uczą kreślenia znaku krzyża, wypowiadania pierwszych modlitw, czytają historie biblijne i rozmawiają o drogowskazach życia zawartych w Dekalogu. W wychowaniu religijnym niezastąpiona jest obserwacja własnych rodziców, którzy też się modlą, przystępują do spowiedzi i Eucharystii oraz z powagą i uszanowaniem traktują to, co święte. Dla małego dziecka ważne jest uczestnictwo całej rodziny we Mszy Świętej, bo nawet, gdy samo jest jeszcze zbyt małe, by zrozumieć wszystkie symbole, to już potrafi uchwycić i przeżywać podniosły nastrój, jaki stwarzają wystrój kościoła, płonące świece, muzyka organowa, modlitwa chóralna wiernych, szaty liturgiczne kapłana. Cenne jest również współuczestnictwo w modlitwie rodzinnej jako bycie razem przed Tym, który jawi się jako wielki, wszechmogący i pełen miłosierdzia Bóg. Rodzina jest pierwszym miejscem katechezy i daje podwaliny dalszej edukacji i formacji zdobywanej w parafii i szkole. To z rodzicami dziecko powtarza wszystkie prawdy katechizmowe, przygotowuje się do sakramentu pokuty i pojednania, do godnego przyjęcia Komunii Świętej i bierzmowania. Zadaniem rodziców, będących pierwszymi wychowawcami dziecka, jest współpraca z katechetą, duszpasterzem, moderatorem i animatorem grupy oazowej. Ta współpraca jest zawsze dla dobra dziecka i uczy tego, jak żyć, by nie zboczyć z drogi zbawienia na manowce grzechu i nie ulec mirażom "szczęścia bez Boga". Gdy współczesny świat uczy zdobywania kariery za wszelką cenę, gdy już dzieci przedszkolne potrafi wtłoczyć w tzw. wyścig szczurów, ucząc walki i zawistnej rywalizacji - religijna formacja w rodzinie ma szczególne znaczenie.

Pełna ciepła i miłości rodzina, ucząc poprzez proste doświadczenie codziennego życia, pomaga człowiekowi stawać się człowiekiem. Troska o to, by być człowiekiem mądrym, dobrym, kochającym i świętym wydaje się być najdonioślejszym zadaniem życiowym. Temu zadaniu powinien służyć każdy dom ojczysty i przepojone miłością wychowanie w rodzinie. Realizacja tego celu stanowi drogocenny skarb Narodu, to wkład w życie społeczeństw, w życie Kościoła i świata. Jego wartość i trwałość jest tym większa, że przenosi się z pokolenia na pokolenie. Rezultat dobrego wychowania w rodzinie sięga nie tylko dóbr doczesnych, ale otwiera na dobra wieczne.

dr Urszula Dudziak
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:56    [Cytuj]

Małżeństwo może być trwałe i szczęśliwe!



Rozmowa z o. Andrzejem Rębaczem CSsR, dyrektorem Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, na temat przyparafialnej katechezy dla młodzieży ponadgimnazjalnej



Jak powstał pomysł zorganizowania katechez przy parafiach?

- Gdy katecheza przeszła z salek parafialnych do szkół, opracowane zostało Dyrektorium Katechetyczne Kościoła Katolickiego w Polsce, zatwierdzone w roku 2001. Piąty rozdział dokumentu mówi o potrzebie duszpasterstwa katechetycznego w parafii, a więc poza szkołą. To duszpasterstwo ma być adresowane do osób dorosłych, małżeństw, dzieci i młodzieży. Realizowana jest już katecheza dzieci przed Pierwszą Komunią Świętą i przed bierzmowaniem, co najczęściej łączy się z pewną formą katechezy rodziców tych uczniów. Pozostawała sprawa parafialnej katechezy młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. Rada ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, patrząc na młodzież z perspektywy rodziny, zaproponowała w opracowanym Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin wydłużone do roku przygotowanie do małżeństwa.



To znaczy, że dotychczasowe przygotowanie do zawarcia sakramentu małżeństwa już nie wystarcza?

- Często narzeczeni, którzy przychodzą do kancelarii parafialnej, oczekują już narodzin swojego dziecka. Jest sporo rozwodów wśród katolików, a także pojawiają się przypadki mieszkania razem bez ślubu. Są to niepokojące sygnały, które wyraźnie wskazują na jakieś braki w przygotowaniu. Wobec tych problemów we wspomnianym Dyrektorium Duszpasterstwa Rodzin, zatwierdzonym przez Episkopat w 2003 roku, zalecono, by przygotowanie do małżeństwa w ramach rocznej katechezy przedmałżeńskiej obejmowało minimum 25 spotkań. Problemem katechez przedmałżeńskich bardzo żywo zainteresowała się Komisja Wychowania Konferencji Episkopatu Polski. W wyniku współpracy tych dwóch instytucji powstał Program Katechezy Parafialnej Młodzieży Szkół Ponadgimnazjalnych, a następnie dwa podręczniki zatwierdzone dla całej Polski: "Przypatrzcie się powołaniu waszemu" (Poznań) i "Drogi i ścieżki powołania" (Kraków). Jednak każda diecezja może opracować własne podręczniki, uwzględniając własne warunki.



Na czym opierają się założenia tego programu?

- Podstawowe założenie jest takie, by ta katecheza nie była powtórzeniem katechezy szkolnej, choć warunkiem uczestniczenia w niej jest udział w katechezie szkolnej. Ma nie tyle nauczać, ile zdecydowanie akcentować entuzjazm wiary i życia wiarą. Ma wprowadzać w kontakt z Chrystusem, z Kościołem i z parafią.

O ile szkoła zapewnia wiedzę religijną, o tyle na katechezie przyparafialnej licealista ma wchodzić w głębsze relacje z Chrystusem i z Jego Kościołem, by pełniej żyć życiem chrześcijańskim. To bardzo istotny czynnik. Przecież życie zgodne z zasadami chrześcijańskimi jest fundamentem chrześcijańskiej rodziny.



Proszę Ojca, program funkcjonuje już od dwóch lat. Czy młodzież chętnie korzysta z tej formy katechezy?

- Trzeba wziąć pod uwagę to, że młodzież jest praktyczna. Dlatego chce wiedzieć, w czym takie zajęcia jej pomogą. Otóż dla zdecydowanej większości współczesnych młodych ludzi na czele wartości wciąż znajduje się mocna i trwała rodzina, a w niej miłość, bezpieczeństwo, współodpowiedzialność, zaufanie, możliwość liczenia na siebie nawzajem i wspólne realizowanie chrześcijańskiej drogi zbawienia. Jak to zależy od życia wiarą na co dzień, pokazują np. badania Mercedes Arzu Wilson, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Dotyczyły one środowiska, w którym rozchodziło się 50 proc. zawieranych małżeństw cywilnych. Wśród małżeństw decydujących się na związek sakramentalny, ale bez głębszych praktyk religijnych, rozwodziła się co trzecia para. Jeśli jednak małżeństwa sakramentalne raz w tygodniu uczestniczą we Mszy św., to w tej grupie rozwodzi się tylko

2 proc. małżeństw. Jeśli do coniedzielnej Mszy św. małżeństwa dołączą wspólną codzienną modlitwę, to spośród nich rozwiedzie się jedna para na mniej więcej 1400, czyli poniżej jednego promila. Wniosek z tego jest bardzo wyraźny: jeśli ktoś chce zbudować trwały związek małżeński, powinien postawić na wartości chrześcijańskie.



Na prowadzących tę katechezę spoczywa więc ogromna odpowiedzialność. Kto prowadzi te spotkania?

- W dyrektorium katechetycznym jest mowa o tym, że trzeba w parafii powołać zespół pastoralny, w którego skład wejdą ksiądz proboszcz, katecheta oraz osoby pracujące w poradnictwie rodzinnym, pary małżeńskie, które żyją według zasad chrześcijańskich czy uczestniczą w różnych ruchach. Chodzi tu o bardzo ważny element - świadectwo. Katechizacja młodzieży powinna odbywać się w małych, najwyżej dwudziestoosobowych grupach i mieć formę dyskusji, modlitwy, świadectw. Przede wszystkim na to kładzie się akcent. Ma to być rodzaj katechumenatu przed dorosłym życiem chrześcijańskim, ma służyć rozpoznaniu życiowego powołania oraz przygotować do przeżywania miłości i narzeczeństwa, do zawarcia małżeństwa i budowania szczęśliwej rodziny.



Czy udaje się to zrealizować?

- W wielu diecezjach program ten zaczyna już funkcjonować; księża proboszczowie starannie podchodzą do jego realizacji. Organizuje się warsztaty przygotowujące zespoły do prowadzenia katechizacji. Dużą rolę do spełnienia mają tu ludzie świeccy. W tej chwili "o młodzież trzeba się bić". To, czy młodzież pójdzie w górę, czy w dół, w dużej mierze zależy od nas dorosłych, od naszej inicjatywy.

Od szeregu lat można śledzić w USA rządowy program wychowania do czystości. W ciągu trzydziestu lat w Stanach Zjednoczonych drastycznie wzrosła liczba zachorowań na choroby przenoszone drogą płciową. Programy edukacji seksualnej nie tylko się nie sprawdziły, ale przyniosły skutki zdecydowanie odwrotne do zamierzonych. Za to szkoły, które w oparciu o dotacje państwowe realizują ten program - czyli wychowują do panowania nad sobą, nie zalecają antykoncepcji czy tym bardziej "aborcji" - odnotowują bardzo interesujące efekty, a wśród nich coraz częstsze rezygnowanie z rozpoczynania kontaktów seksualnych przed zawarciem małżeństwa i wyraźny spadek liczby zachorowań np. na AIDS.

Program, wprowadzony przez Kongres USA w 1996 roku, realizowany jest już w jednej trzeciej szkół w tym kraju. Są próby przeniesienia go na teren Polski, ale o tym może porozmawiamy innym razem.



Dziękuję za rozmowę.



Małgorzata Jędrzejczyk



Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin na prośbę Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce organizuje w bieżącym roku dwie serie warsztatów dla katechetów zakonnych przygotowujących do katechezy przyparafialnej:



* w Warszawie: 26-27 stycznia przy kościele OO. Dominikanów, ul. Freta 10,

* w Krakowie: 23-24 lutego - OO. Jezuici, ul. Kopernika 26.



Zgłoszenia przyjmują: sekretariat Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce - skwer ks. kard. Wyszyńskiego 6,

01-015 Warszawa, tel. 022 530 48 44; konwpm@onet.pl, oraz Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin - skwer ks. kard. Wyszyńskiego 6,

01-015 Warszawa, tel. 022 838 92 59, ar@familiae.pl.
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:57    [Cytuj]

Dlaczego jest nas za mało?



Ujemny przyrost naturalny to jeden z palących problemów w Polsce. Gdzie należy szukać przyczyny kryzysowej sytuacji demograficznej, w jaki sposób ją rozwiązać? Próby odpowiedzi na to pytanie podjęli się uczestnicy konferencji "2,1", zorganizowanej na Uniwersytecie Warszawskim wiosną 2005 r. Fundacja "Pomoc Rodzinie" wydała książkę pt. "Życie, gdzie jesteś?" zawierającą przemówienia prelegentów.

Miniony rok 2005 przyniósł nadzieję na poprawę sytuacji demograficznej (urodziło się o 7 tys. dzieci więcej niż w roku 2004), jednak nie jest ona zadowalająca. Rozwiązanie kryzysowej sytuacji demograficznej wymaga zaangażowania specjalistów wielu dziedzin życia. Naprzeciw tym oczekiwaniom wyszli organizatorzy konferencji "2,1", którzy do udziału w niej zaprosili przedstawicieli ekonomii, medycyny, polityki, poradnictwa rodzinnego. Dzięki temu opracowane w książce "Życie, gdzie jesteś?" przemówienia zapewniają szerokie spojrzenie na problem dzietności. Książka składa się z trzech części: ekonomiczno-prawnej, medyczno-psychologicznej oraz społecznej. W pierwszej części dr Wiktoria Wróblewska (SGH) w ciekawy sposób ukazała przyczyny kulturowe przyczyniające się do spadku urodzeń w Europie. Interesująca analiza wykazała zależności międzypokoleniowe - niechęć zakładania rodziny, która w przeważającej mierze jest spowodowana negatywnymi doświadczeniami z własnych rodzin. Doktor Stanisław Kluza podjął temat rozwiązań podatkowych wpływających na funkcjonowanie rodzin. Następna prezentacja dotyczyła systemu emerytalnego. Wykład właściciela fabryki Jerzego Jamontta przyniósł interesujące spostrzeżenia przedsiębiorcy, który doświadczył, jak cenni są pracownicy gotowi do podejmowania wyzwań, a którymi są właśnie ojcowie, zwłaszcza ci otwarci na rodzicielstwo.

Kolejna część książki poświęcona została problematyce zdrowia prokreacyjnego kobiety (prof. Bogdan Chazan, ginekolog położnik), zagadnień etyki medycznej (dr n.med. Paweł Kuca), poruszone zostały niezwykle ważne aspekty etyki małżeńskiej (ks. dr Jarosław Szymczak - Instytut Studiów nad Rodziną).

Ostatnia część opracowania obejmuje zagadnienia ogólnokulturowe obecne, jak też minione, wywierające znaczny wpływ na dzietność. Warta polecenia jest prelekcja Marka Jurka (obecnie marszałka Sejmu RP), który m.in. zwrócił uwagę na kwestie kryzysu życia chrześcijańskiego, odpowiedzialności za kształtowanie postaw za życiem. Uzupełnieniem opracowania są wypowiedzi prezentowane podczas dyskusji oraz aneks poświęcony prezentacji metod naturalnego planowania rodziny.

Książka w przystępny, a zarazem interesujący sposób przedstawia ważne aspekty wpływające na zjawiska demograficzne. Jest godna polecenia osobom mającym wpływ na kształtowanie zjawisk związanych bezpośrednio z demografią, jak też innym zainteresowanym tą problematyką.

Małgorzata Jędrzejczyk



"Życie, gdzie jesteś?", 144 s., cena 12 zł, Fundacja "Pomoc Rodzinie", ul. K.K. Baczyńskiego 9, 05-092 Łomianki, tel. 022 751 50 55, fax 022 751 35 26, e-mail: fpr@fpr.pl.

Książka jest dostępna w księgarniach "Naszego Dziennika": w Warszawie, al. Solidarności 83/89, i w Krakowie, ul. Starowiślna 49.
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:57    [Cytuj]

Zaproszenie na Spotkania Małżeńskie



Po jednych ze Spotkań Małżeńskich, które odbyły się niedawno, usłyszeliśmy:

- W czasie tych rekolekcji rozpoznaliśmy, co robić, by w naszym małżeństwie było więcej łagodności, cierpliwości i zrozumienia.

- To, co się stało przez te dwa dni, jest dowodem na to, że Pan Bóg wyciąga do mnie rękę. Pytam tylko sam siebie, czy będę potrafił tę rękę przyjąć i iść za Nim.

- Żona dużo mówi, a ja zamykam się. Jej słowa raniły mnie. Tu okazało się, że możemy rozmawiać ze sobą delikatniej. Nie zmienimy od razu wszystkiego, ale odczuwam spokój, że nasz dialog będzie spokojniejszy.

W czasie tych rekolekcji każde małżeństwo może odkryć coś dla siebie. Dlatego zapraszamy wszystkie małżeństwa na kolejne Spotkania Małżeńskie, które rozpoczynają się w piątki o godz. 17.30, a kończą w niedziele ok. godz. 15.00. Odbywają się w domach rekolekcyjnych, gdzie organizatorzy zapewniają nocleg i wyżywienie. Każde małżeństwo ma swój pokój. Spotkania prowadzą odpowiednio do tego przygotowane małżeństwa i kapłan. Warto wygospodarować te dwie doby tylko dla siebie, we dwoje, i pojechać.

Irena i Jerzy Grzybowscy



Podajemy terminy rekolekcji oraz telefony, pod które można zgłaszać swoje uczestnictwo:



Bielsko-Biała: 17-19.02 oraz 19-21.05, tel. 033 816 97 35; Bydgoszcz: 24-26.03, tel. 052 34 22 038; Gdynia: 24-26.03, tel. 058 683 80 01; Jaworzno: 21-23.04, tel. 032 615 52 91; Jelenia Góra: 17-19.02, tel. 075 642 98 98; Kalisz: 31.03-2.04, tel. 062 764 50 97; Kazimierz Biskupi, niedaleko Konina: 27-29.01 oraz 9-11.06, tel. 063 245 05 10; Kraków: 10-12.03, 31.03-2.04 oraz 2-4.06; tel. 012 413 86 20; Lublin: 3-5.03, tel. 081 884 57 11; Łódź: 10-12.03, 26-28.05; tel. 042 681 32 25; Olsztyn: 17-19.03, tel. 089 526 00 67; Poznań: 10-12.02 oraz 9-11.06, tel. 061 822 95 83; Przemyśl: 17-19.03, tel. 016 670 12 22; Radom: 28-30.04, tel. 0602 879 662; Rzeszów: 3-5.03, tel. 017 857 89 35; Szczecin: 28-30.04 oraz 16-18.06, tel. 091 486 23 01; Tarnów: 28-30.04, tel. (014 62 40 429; Toruń: 16-18.06, tel. 056 654 34 00; Warszawa: 10-12.03, 31.03-2.04 oraz 2-4.06, tel. 022 643 96 70 lub kom. 0609 445 893; Wrocław: 24-26.02 oraz 9-11.06, tel. 071 373 70 10; Zielona Góra: 24-26.03, tel. 068 352 81 24, kom. 0607 91 99 36.



Ponadto w Warszawie: 17-19.03 rekolekcje dla małżeństw cywilnych w powtórnych związkach po rozwodzie. Zgłoszenia - tel. 022 815 30 97



Więcej o Spotkaniach Małżeńskich na www.spotkaniamalzenskie.pl
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:58    [Cytuj]

Zespoły Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dziecka pomocne w zmaganiach z niepełnosprawnością

Tej szansy przegapić nie można



Pierwsze lata życia dziecka mają ogromne znaczenie dla jego dalszego rozwoju. Najważniejszą rolę w kształtowaniu osobowości dziecka pełni oczywiście rodzina.

Kiedy rodzice zauważają, że rozwój dziecka przebiega nieprawidłowo, nie mogą z tym problemem zostać sami. Nie powinni też czekać, aż dziecko rozpocznie naukę w szkole. O wiele wcześniej można pomóc dziecku w pokonywaniu trudności wynikających z jego niepełnosprawności psychoruchowej. Rodziców mogą wesprzeć specjaliści pracujący w Zespołach Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dziecka. Wczesna reakcja daje szansę na wyrównanie zaległości i zahamowanie negatywnych skutków niepełnosprawności.
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
robot

Dołączył: 01 Lut 2007
Posty: 128
Skąd: z serwera
Wysłany: 1 Luty 2007, 12:58    [Cytuj]

Poród



Z tamtej niewidzialnej strony przybyło nasze dziecko.

Ze świata, o którym nie mamy pojęcia, przynosi nam dobrą nowinę.

Może opowie nam o takich rzeczach, że staniemy się lepsi i mądrzejsi.

Zbigniew Jerzyna



Poród, to wspaniałe rodzinne wydarzenie wieńczące długie oczekiwanie, jest kulminacją wszystkich przebiegających dotąd wydarzeń. Tylko około 5 proc. kobiet rodzi w tzw. terminie porodu. Dziecko jest gotowe do życia poza organizmem mamy po ukończeniu 36 tygodni i 4 kolejne tygodnie stanowią czas oczekiwania, zróżnicowany pod względem długości - dla każdego dziecka inny.

Fizjologicznie to właśnie maleństwo rozpoczyna akcję skurczową i jest to najlepszy optymalny początek porodu. W niektórych sytuacjach poród trzeba zaplanować, np. cięcie cesarskie z powodu poważnej wady wzroku matki, położenia miednicowego, u kobiety rodzącej pierwszy raz i z wielu innych przyczyn. W okresie poprzedzającym rozwiązanie część kobiet może zauważyć nagłą ulgę w oddychaniu - "opuszczenie się brzucha", ale zarazem nasilenie objawów parcia na pęcherz moczowy, nasilenie dolegliwości z okolic krocza, obręczy biodrowej, dyskomfort przy staniu, chodzeniu, pogłębienie obrzęku i rozpulchnienia krocza, czasem żylaki sromu, zwiększenie się w znacznym stopniu ilości wydzieliny pochwowej itp. Ponadto coraz częściej pojawiają się nawracające skurcze, twardnienia, napinania macicy zazwyczaj przemijające i nieprowadzące do porodu. Zmiany te są sygnałami zbliżającego się porodu i mogą niepotrzebnie nasilać niepokój, jeśli rodzice nie mają właściwej wiedzy na ten temat. Natomiast powinni poczuć się zaalarmowani, jeśli wystąpi nagłe krwawienie z dróg rodnych, odpłynięcie płynu owodniowego, silne bóle głowy, zawroty głowy, niewyraźne widzenie, gorączka, dreszcze, uporczywe wymioty, nasilone uogólnione obrzęki, ostre bóle brzucha, przedłużone skurcze, osłabienie lub brak ruchów dziecka. Nie wszystkie wymienione tu dolegliwości muszą prowadzić do poważnych konsekwencji, ale należy w tych przypadkach skontaktować się ze swoim lekarzem oraz udać się na izbę przyjęć celem konsultacji i wykluczenia zagrożenia matki i dziecka.

Każda mama powinna przed udaniem się do szpitala mieć przygotowaną torbę dla siebie, niewielką dla męża, jeśli planują wspólny poród, oraz dla dziecka. Niezbędne też jest przygotowanie dokumentacji przebiegu ciąży oraz własnych dokumentów.



Zadania męża i tatusia

Długość porodu i jego przebieg jest zindywidualizowany, choć na pewno u kobiety rodzącej pierwszy raz jest dłuższy i żmudniejszy. Inny też jest przebieg porodu w domu, a inny w szpitalu. Korzystny wpływ na przebieg porodu mają, między innymi, czynniki psychoemocjonalne, jak pozytywne nastawienie i wzajemne wspieranie się małżonków podczas porodu, podjęcie go jako wspólnego twórczego dzieła, którego owocem jest dziecko. Ponadto obecność fachowego, troskliwego i życzliwego otoczenia oraz wcześniejsze doświadczenia nabyte w czasie zajęć w szkole rodzenia itp. Wśród czynników fizykalnych duże znaczenie przy porodzie ma ogólny stan zdrowia rodzącej, jej kondycja psychofizyczna, siła skurczów macicy i budowa kanału rodnego oraz czynniki wynikające z wielkości i położenia płodu.



Poród zwykle dzieli się na 4 okresy:

1. od pierwszych prawdziwych skurczów porodowych do pełnego rozwarcia szyjki macicy,

2. od pełnego rozwarcia do urodzenia dziecka,

3. od urodzenia dziecka do urodzenia łożyska,

4. od urodzenia łożyska do czasu przeniesienia na salę połogową, tj. ścisłego lekarskiego nadzoru bezpośrednio po porodzie.



Pierwszy okres porodu jest zwykle najdłuższy, trwa od 2 do 24 godzin. Zaczyna się zazwyczaj powoli i stopniowo nabiera rozpędu wraz z postępem rozwierania się szyjki macicy. Najważniejsze w tym czasie jest rozróżnienie, czy jest to już właściwy początek. Skurcze porodowe są znacznie bardziej bolesne i nieustępliwe w porównaniu z tzw. przepowiadającymi, przemieszczają się od góry (dna macicy) do dołu, są rytmiczne, a każdy składa się z okresu narastania, szczytu i zanikania. Pomiar czasu pomiędzy skurczami oraz ich długość stanowią o stopniu postępowania porodu i tym samym zstępowania płodu w dół kanału rodnego. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia do porodu nie wymaga się golenia włosów łonowych, wykonywania lewatywy, rodząca ma pełną swobodę poruszania się i przyjmowania różnych dogodnych dlań pozycji ciała ułatwiających poród.



Sala porodowa z myślą o mamie i jej dziecku

Współczesne sale porodowe nie przypominają na szczęście zimnych, wspólnych, obszernych pomieszczeń z czasów epoki gierkowskiej. Dziś porody odbywają się zazwyczaj w intymnej atmosferze w obecności fachowego, acz dyskretnego personelu medycznego. Przebieg porodu może być dłuższy lub krótszy, w tym czasie u matki mogą wystąpić spore wahania nastroju i wówczas potrzebuje ona wsparcia. W opanowaniu narastającego bólu porodowego niezwykle istotne są różne techniki relaksacyjne nabyte w szkole rodzenia, jak np. oddychanie przeponowe, masaż okolicy krzyżowej, kąpiel, zmiany pozycji wraz z wykorzystaniem np. drabinek, krzesełek porodowych czy tzw. worka Sako oraz wspierania się na pomocnym i silnym ramieniu męża. Wraz z postępem porodu skurcze stają się coraz trudniejsze do opanowania, ich intensywność jest tak wielka, że można je porównać do fali sztormowej porywającej ciało rodzącej, na szczęście na krótko, pojawiają się bowiem nowe doznania o charakterze potrzeby parcia, co jest najczęściej znakiem zbliżania się zakończenia porodu. Również tu bardzo ważne jest wzajemne współdziałanie, tak aby nie uszkodzić kanału rodnego przez zbyt wczesne parcie i pomóc dziecku przyjść na świat w optymalnie sprzyjających warunkach. Podczas całego porodu położna co pewien czas osłuchuje tętno płodu oraz dokonuje dłuższego zapisu akcji serca dziecka wraz z czynnością skurczową macicy, co pozwala ocenić aktualny stan rodzącej i jej dziecka. Drugi okres porodu staje się kulminacją całego wysiłku porodowego, szyjka macicy osiąga pełne rozwarcie. Przy każdym skurczu bardzo nisko wyczuwalna jest główka dziecka, tak że nieraz matka może nawet dotknąć jej ręką. Okres ten trwa zwykle od kilku minut do dwóch godzin i wiąże się z bezpośrednim wyparciem dziecka na zewnątrz.



Dziecko przychodzi na świat

Podczas całego porodu ciało dziecka jest poddawane różnym siłom pochodzącym z kurczącego się i rozkurczającego mięśnia macicy stopniowo powodującego spychanie go w dół ciasnego kanału rodnego. Główka dziecka, a po niej barki, tułów i bioderka dokonują tzw. zwrotów, tak aby w kolejnych płaszczyznach kanału rodnego przejść optymalnie najwęższą średnicą. Główka dziecka ma niezwykłe właściwości przystosowawcze do minimalizowania swych rozmiarów. Dzieje się tak między innymi dzięki połączeniom części kostnych czaszki szwami oraz występowaniu tzw. ciemiączek. Są to zejścia szwów kości niezarośnięte, a jedynie połączone ze sobą tkanką łączną, co pozwala na pewną ruchomość poszczególnych płytek kostnych. Czaszka dziecka, zstępując w dół kanału rodnego, toruje drogę pozostałym częściom ciała. Ta część porodu, choć stosunkowa krótka, wymaga niezwykłej koncentracji i współpracy z fachowym personelem, aby kolejne etapy rodzenia się naszego dziecka odbyły się bez niepotrzebnych komplikacji. W tym czasie po raz kolejny nieoceniona staje się rola wspierającego męża, który mobilizuje i podtrzymuje żonę podczas kolejnych parć. Warto jeszcze w szkole rodzenia zapoznać się z techniką parcia oraz tzw. ziajania, tj. powstrzymywania się od parcia w chwilach, gdy jest na nie jeszcze za wcześnie. Urodzenie się główki dziecka, choć jest niewątpliwe najtrudniejszym momentem porodu, przynosi ogromną ulgę, a w następnym skurczu rodzi się stopniowo reszta ciepłego i mokrego ciałka dziecka, które chwilę potem ląduje na brzuchu mamy, znajdując tam wspaniałą niszę i zacisze po stresującej podróży na zewnątrz ciała mamy. Mimo ogromnego szoku, które przeżywa dziecko w zetknięciu z naszym światem, bliskość mamy, odgłos jej serca i głosy rodziców sprawiają, że może czuć się bezpiecznie. Teraz czas na przecięcie pępowiny i spokojne, już bezbólowe urodzenie domku, w którym przebywał malec przez długie miesiące, czyli łożyska.

Trudno opisać wrażenia, które wywołuje tak oczekiwany moment narodzin, na mnie jako lekarzu i jednocześnie obserwatorze tak wielu porodów, a zarazem matce trójki dzieci. Zawsze jest to moment misterium życia, cudu natury i obrazu wielkiej miłości dwojga ludzi.



Pierwszy kontakt

Czwarty okres to właściwy czas na stopniowe wzajemne poznawanie i pierwsze kontakty z maleństwem, jak również maleństwa z rodzicami i mlekiem, a właściwie tzw. siarą. Ten pierwszy kontakt buduje niezbędną linię obrony dziecka przed nieprzyjazną florą otoczenia oraz zacieśnia więź między rodzicami i ich potomkiem. Jest to również czas wzmożonego nadzoru nad przebiegiem wczesnego połogu i zmian postępujących w narządzie rodnym. Położna i lekarz kontrolują stan ogólny mamy i utratę krwi. Wyżej opisany przebieg porodu stanowi jedynie zarys niezwykle burzliwego i indywidualnego zjawiska narodzin. Bywają sytuacje, kiedy niezbędna staje się interwencja lekarska, podjęcie decyzji co do drogi i sposobu ukończenia porodu inaczej, niż powyżej opisano. Najważniejsze jednak, że dzieje się to już wszystko w przyjaznej rodzinnej atmosferze szpitala lub, rzadziej, domu przy współudziale męża i w poczuciu godności aktu narodzin.

Ewa Ślizień-Kuczapska, ginekolog położnik
_________________
jestem botem porządkowym
www
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 18 Listopad 2009, 17:07    [Cytuj]

W Polsce rośnie liczba dzieci odbieranych rodzicom

Prawie 100 tysięcy dzieci wychowuje się w Polsce poza rodziną – o blisko 10 proc. więcej niż w 2004 roku – alarmuje „Rzeczpospolita”. Według danych Ministerstwa Pracy w 2004 roku dzieci wychowujących się w domach dziecka lub w rodzinach zastępczych było 87,9 tys., w roku ubiegłym liczba ta wzrosła do 95,8 tys.

Mimo notowanego w ostatnich latach wzrostu liczby urodzin demografia nie jest główną przyczyną tego wzrostu. Według „Rzeczpospolitej” powoduje go zbyt łatwe wydawanie przez sąd decyzji odbierania dzieci rodzicom. Gazeta przywołuje historię małej Róży, którą w lipcu tego roku zabrano rodzicom, bo kurator orzekł, że są niezaradni, a w domu panuje bałagan.

Prezes Towarzystwa Nasz Dom Tomasz Polkowski spotkał się z przypadkami, kiedy dzieci zabierano rodzicom, bo mieli za małe mieszkanie, chorowali na depresję albo dlatego, że dziecko było niedożywione – czytamy w „Rz”.

– Sędzia, który dostaje ze szkoły sygnał, że uczeń przyszedł na lekcje głodny, zabiera go do domu dziecka, bo tam dostanie jeść. A czasem lepiej, żeby to dziecko trochę gorzej zjadło, ale miało miłość, która umożliwi rozwój – tłumaczy Polkowski.

Liczba dzieci bez rodziny rośnie w Polsce co roku, z wyjątkiem 2008 r., kiedy nieco spadła. Eksperci jednak nie wierzą w zmianę trendu. – Nie było zmian organizacyjnych czy prawnych, które mogłyby poprawić złą sytuację – tłumaczy „Rz” Antoni Szymański, kurator rodzinny i były senator PiS.

Źródło: „Rzeczpospolita”



http://www.piotrskarga.pl...informacje.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 18 Listopad 2009, 18:53    [Cytuj]

Kasiu,dzięki,ze poruszyłaś ten TEMAT
od lat obserwuję z wielkim oburzeniem "kradzież dzieci"
bo tylko tak mogę ten dranski sposob nazwać............
temat rzeka i naprawdę wart dyskusji i jasnego stanowiska,że nie zgadzamy sie na takie postępowanieTAK mogł sobie robis Stalin,czy jemu podobni w Rosji,ale nie u nas.....pozdr
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 6 Maj 2010, 21:48    [Cytuj]

Sejm uchwalił kontrowersyjną ustawę.


Posłowie uchwalili wieczorem ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ustawa wprowadza zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, wzmacnia ochronę ofiar przemocy, kładzie nacisk na profilaktykę.
Za przyjęciem ustawy było 269 posłów, 158 było przeciw, sześcioro wstrzymało się od głosu.

Sejm odrzucił większość poprawek oraz wniosków mniejszości zgłoszonych przez opozycję.

Posłowie pozostawili zapis jednoznacznie zakazujący stosowania kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka. Zmienili natomiast brzmienie artykułu, który wzbudzał wiele obaw, uprawniającego pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka. Zaakceptowali poprawkę PO, mówiącą, że pracownik socjalny w szczególnych sytuacjach, np. gdy opiekunowie są nietrzeźwi, jest zobowiązany "zapewnić dziecku bezpieczeństwo" i powinien umieścić je u innej niezamieszkującej wspólnie osoby z rodziny, a jeśli jest to niemożliwe - w rodzinie zastępczej bądź placówce.

Ustawa wzbudza liczne kontrowersje. Jej przeciwnicy obawiają się, że stworzy pole do nadużyć i może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w życie rodziny.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 20 Maj 2010, 19:55    [Cytuj]

Fatalne skutki szwedzkiej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie


W Szwecji, prawie 20 tys. dzieci rocznie odbiera się rodzicom i umieszcza w ośrodkach opiekuńczych. Pretekstem decyzji urzędników bywają nawet przypadkowe urazy, np. podczas zabawy.

Przed fatalnymi skutkami odbierania rodzicom ich dzieci przestrzegła w Warszawie szwedzka prawniczka Ruby Harrold-Claesson, przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka.

Harrold-Claesson spotkała się z przedstawicielami organizacji rodzinnych. Nie ukrywa, że niepokojem napawa ją treść uchwalonej 6 maja przez Sejm RP ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Szwedka przywołała liczne przypadki łamania praw rodziców oraz ich dzieci przez instancje państwa, uzurpujące sobie prawo do decydowania o losie obywateli. Zaznaczyła, że działania takie są skutkiem ustawy z 1979 roku o zakazie bicia dzieci. Ustawa miała chronić dzieci przed przemocą, a doprowadziła do głębokich urazów.

Przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka podkreśliła, że skutkiem szwedzkiej ustawy z 1979 r. jest nagminna kryminalizacja normalnych rodziców, destrukcja procesu wychowawczego, poważne zaburzenia osób, które przeszły przez ten brutalny eksperyment społeczny.

Więcej czytaj na stronach internetowych KAI:

http://ekai.pl/wydarzenia...ocy-w-rodzinie/

[Za: KAI - 19.05.2010 r.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 21 Maj 2010, 15:25    [Cytuj]

KASIA,
a czy platformo podobni
nie robią tego samego u NAS.....
byle jaka urzędniczyna
moze dziecko odebrać Matce
tylko np
DLATEGO,ze
nie ma kuchenki mikrofalowej,alboze
zabronila corce
uprawiania sexu
w wieku lat 12.....platforma i jej otoczenie niestety
nie szanuje RODZINY,nie szanuje
ojcowsko-matczynych relacji,
oni chcą wychodować
po prostu
niewolnikow,ktorzy bedą im
na starość ....służyc.....im starym,
ale WIECZNIE mlodym,bo "są tego warci";(
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 19:24    [Cytuj]

Big Brother z dziećmi

Jak zapowiada dziennik "Polska The Times", firma ATM Grupa, producent telewizyjno-filmowy, przygotowuje się do nakręcenia nowego reality show - "Big Brother Kids". W domu Wielkiego Brata mają zostać zamknięte nastolatki w wieku 11-13 lat. Główna nagroda to 100 tysięcy złotych.

Dzieciaki zostaną zamknięte w domu na trzy miesiące. Będą miały własną szkołę, pokoje, plac zabaw i wspólną kuchnię. Kamery zarejestrują każdy krok dzieci. Uczestnikom towarzyszyć będą rodzice.

Podobnie jak w wersji programu dla dorosłych, dzieci będą nominowały spośród siebie najmniej lubiane osoby.

Pracownicy firmy Genesis PR, która reprezentuje producenta programu, potwierdzają prowadzenie rozmów na temat produkcji show. Nie chcą jednak zdradzić szczegółów. Nad emisją programu prawdopodobnie zastanawia się TVP 2.

Polska nie będzie pierwszym europejskim krajem, który nakręci "Big Brother Kids". Emisja programu w zeszłym roku w Wielkiej Brytanii wywołała wiele kontrowersji. Emitującej show telewizji Channel 4 wielokrotnie zarzucano brak etyki.

Gdzie są granice przyzwoitości, etyki zawodowej i zdrowego rozsądku pracowników telewizji?

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie znajdą się rodzice, którzy zgodzą się na udział swojego dziecka w takim programie… Nawet za 100 tysięcy złotych.

[Za: PAP, Onet - 20.07.2010 r.; m.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 19:45    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Big Brother z dziećmi


Koniec świata. Sodoma i Gomora. Jak już dzieci wciągają w to łajno, to już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. A kto będzie tym się pasjonował ? Wiadomo - lemingi.
Ostatnio zmieniony przez Coltrane 29 Lipiec 2010, 20:07, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 20:05   Przepraszam,ale czy TO juz Dom Wariatow ? [Cytuj]

telewizory na "hasiok"
a dzieci na klucz,by nie poszły do tego dranstwa..........
Boze,to sie MUSI zle skonczyć.........nie zyczę tego nikomu,ale
TO zaczyna BYC CHORE
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Lipiec 2010, 20:07   Re: Przepraszam,ale czy TO juz Dom Wariatow ? [Cytuj]

sonia napisał/a:
telewizory na "hasiok"
a dzieci na klucz,by nie poszły do tego dranstwa..........
Boze,to sie MUSI zle skonczyć......


Ciekawe co jeszcze słudzy szatana wymyślą ....
Ostatnio zmieniony przez Coltrane 14 Styczeń 2014, 14:55, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,086 sekundy. Zapytań do SQL: 10