ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
USA
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Sierpień 2012, 11:51   USA [Cytuj]

Wybory prezydenckie w USA

Kim jest Paul Ryan?

Mitt Romney oficjalnie ogłosił podczas spotkania w Norfolk w Wirginii, kto zostanie wiceprezydentem, jeśli on wygra wybory prezydenckie - zostanie nim Paul Ryan. Wybór ten natychmiast został szeroko skomentowany, rodzi też wiele pytań o to, jakie poglądy ma potencjalny zastępca.

42-letni Ryan, republikański przewodniczący Komisji Budżetowej w Izbie Reprezentantów, będący w Izbie nieprzerwanie od 1999 r., należy do budżetowych "jastrzębi" - w swych wystąpieniach podkreśla przede wszystkim konieczność redukcji deficytu i zadłużenia USA.

Ryan nawiązał do tego wątku w przemówieniu w Norfolk. Przypomniał, że deficyt budżetowy rośnie i zagraża dobrobytowi przyszłych pokoleń Ameryki.

- Jest naszym obowiązkiem ratować Amerykę dla naszych dzieci - powiedział. Ostro skrytykował przy tym politykę ekonomiczną prezydenta Baracka Obamy, któremu zarzucił znaczne powiększenie deficytu przez rozrzutne - jego zdaniem - wydatki rządowe. - Obama bardziej troszczy się o przyszłe wybory niż o przyszłe pokolenia - stwierdził.

Jako kongresman Ryan proponował w celu redukcji deficytu takie drastyczne rozwiązania, jak prywatyzacja federalnego funduszu ubezpieczeń zdrowotnych dla emerytów Medicare i radykalne cięcia wydatków rządowych na programy społeczne.

Głosząc taki program, Ryan stał się ulubieńcem Tea Party, szerokiego ruchu w Partii Republikańskiej, który domaga się ograniczenia interwencji państwa w gospodarkę.

Radykalne propozycje Ryana wystawiły go jednak na atak ze strony Demokratów. Przed wyborami do Kongresu w 2010 r. sponsorowali oni spot telewizyjny pokazujący człowieka podobnego do kongresmana, który zrzuca w przepaść wózek inwalidzki ze staruszką; była to aluzja do jego planu prywatyzacji funduszu Medicare.

Komentując wybór Ryana, demokratyczny kongresman Chris Van Hollen wyraził opinię: - Ten wybór potwierdza, że Romney trwa przy polityce ekonomicznej, która pomoże ludziom takim jak on sam, kosztem wszystkich innych.

Romney, multimilioner, proponuje zmiany podatkowe, na których zyskaliby najzamożniejsi Amerykanie.

Zdaniem niezależnych komentatorów Romney zdecydował się na wybór Ryana ze względu na jego młody wiek i charyzmę, a także popularność w konserwatywnych kręgach Partii Republikańskiej.

http://www.naszdziennik.p...-paul-ryan.html
Ostatnio zmieniony przez Coltrane 3 Lipiec 2013, 12:52, w całości zmieniany 1 raz  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Sierpień 2012, 14:27   Re: Wybory prezydenckie w USA [Cytuj]

Kandydat Republikanów

Kim jest Mitt Romney? Czy może wygrać wybory prezydenckie w listopadzie tego roku i zostać następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych?

Romney urodził się w marcu 1947 roku. Dorastał w stanie Michigan, gdzie jego ojciec pełnił funkcję gubernatora w latach 1963-1969. Ojciec - George Romney, republikanin, kandydował w wyborach prezydenckich, m.in. w 1968 r., gdy uważany był za faworyta do republikańskiej nominacji, która jednak została ostatecznie przyznana Richardowi Nixonowi.
Jako młody człowiek Romney uczęszczał do prestiżowej prywatnej szkoły średniej Cranbrook. Ostatnio gazeta "Washington Post" w swoim kontrowersyjnym artykule oskarżyła młodego Romneya o znęcanie się nad jednym z kolegów z klasy. Ta historia była niedawno ostro krytykowana w USA. Ale moim zdaniem o wiele więcej o Romneyu mówi inna historia z czasów jego nauki w Cranbrook, którą podzielił się mój kolega z Grove City College dr Mark Hendrickson, który chodził z Romneyem do klasy.

Szkolne lata
Hendrickson zapamiętał ważny wyścig na ostatnim roku nauki Romneya. Oczywiście wówczas nie chodziło o wyścig polityczny, ale fizyczny. Dwaj najlepsi biegacze szkoły akurat odnieśli kontuzje i nie mogli wziąć w nich udziału. To oznaczało, że młody Romney, który wcale nie był gwiazdą w tej dziedzinie, miał zastąpić jednego z nich. Hendrickson opowiadał, że gdy biegacze dobiegli na przeciwległą stronę boiska do piłki nożnej, Mitt zadziwił wszystkich, bo wysunął się niemal na prowadzenie. Parł do przodu, jak gdyby brał udział w biegu swego życia. Ale kiedy zostało mu 100-150 jardów do mety [czyli ok. 90-135 metrów - przyp. tłum.], osiągnął swoje fizyczne możliwości. Zaczęło mu brakować powietrza, nogi słabły, do tego stopnia, że się zataczał. Pozostali biegacze zaczęli go wyprzedzać. Zdyszany i popielaty, z wyrazem okropnego grymasu zmęczenia na twarzy, przewrócił się jakieś 30 jardów [czyli ok. 27 metrów - przy. tłum.] przed metą.
Hendrickson wyciąga kilka wniosków z tego wyścigu, czyniąc jednocześnie aluzję do jego obecnego udziału w wyborach prezydenckich: mógł zejść z bieżni i wstrzymać "agonię". Jak mówi - nie miał już nic do wygrania, więc każdy inny biegacz na jego miejscu dałby sobie spokój. Ale on nadal nie rezygnował. Zamiast tego dosłownie czołgał się jard po jardzie na żużlowej bieżni, zanim ostatecznie dotarł do mety, gdzie otrzymał pierwszą pomoc. To był heroiczny wysiłek. Hendrickson stawia tu następny wniosek: gdy Romney jest zaangażowany w coś, daje z siebie wszystko.
Rzeczywiście historia opowiedziana przez Hendricksona jest pouczająca. Analizując sam życiorys Romneya, można byłoby w ogóle nie brać go pod uwagę jako kandydata w takim wyścigu, jak wybory prezydenckie. Na jego twarzy zawsze gości uśmiech, stara się też być wesoły. Wygląda jak "szczęśliwy wojownik", który "nie odpuszcza".

Mormoński "misjonarz´´
Po ukończeniu Cranbrook Romney rozpoczął studia w college´u na Uniwersytecie Stanford w Kalifornii, ale w 1966 r. przerwał naukę, aby spędzić 30 miesięcy we Francji jako mormoński "misjonarz". To typowy rodzaj "usług religijnych", które młodzi mormoni świadczą po ukończeniu szkoły wyższej. Romney wypełnił ten obowiązek, a jednocześnie zwiedził trochę świata. Potem wrócił do college´u na mormońskim Brigham Young University, gdzie uzyskał stopień bakałarza w 1971 roku. "Przy okazji" poślubił Annę Davies, z którą ma pięcioro dzieci. Do dziś pozostają kochającym się małżeństwem.
Następnie Romney kontynuował edukację na Uniwersytecie Harvarda, gdzie uzyskał zarówno magisterium z prawa, jak i zarządzania. Wkrótce potem dostał posadę w firmie Bain and Company, która specjalizuje się w inwestycjach private equity [komercyjne instrumenty finansowe - przyp. tłum.]. Następnie został dyrektorem naczelnym nowego funduszu tej korporacji - Bain Capital, specjalizującego się zarówno w private equity, jak i venture capital (średnio- i długoterminowy kapitał inwestycyjny charakteryzujący się dużym stopniem ryzyka, ale mogący w przyszłości przynieść wysokie zyski).
Bain Capital udzielał komercyjnych pożyczek firmom, które nie mogły uzyskać kredytów bankowych. Fundusz doradzał im, jak pozbyć się problemów, stając się na powrót wypłacalnymi i dochodowymi - jak też jakich zwolnień dokonać wśród personelu i kadry zarządzającej, aby uniknąć ogłoszenia bankructwa, utraty wszystkich środków, dochodów i zwalniania wszystkich pracowników.
Praca Romneya w Bain Capital uczyniła z niego multimilionera z majątkiem szacowanym na ponad 200 milionów USD.

Multimilioner w polityce
W 1990 r. Romney podążył śladami swojego ojca, angażując się w politykę. W 2002 r. wygrał wybory na gubernatora stanu Massachusetts. W czasie sprawowania tego urzędu zajmował liberalne stanowisko w takich sprawach, jak aborcja czy opieka medyczna. Dziś Romney zmienił zdanie i twierdzi, że jest zaangażowany w obronę życia ludzkiego. Natomiast jeśli chodzi o kwestię reformy służby zdrowia, to nie popiera jej socjalizowania, do czego doprowadził prezydent Obama poprzez wdrażanie systemu nazywanego powszechnie Obamacare.
Podczas tegorocznej kampanii prezydenckiej republikańscy rywale Romneya, zwłaszcza Rick Santorum, kwestionowali to, że jest on "prawdziwym konserwatystą", i zarzucali mu, że jest "lukrowany". Rzeczywiście budzi to duże wątpliwości wśród republikańskich wyborców. Drugim jego wielkim minusem dla konserwatywnych wyborców, zwłaszcza ewangelików i katolików, jest jego przynależność do mormonów.
Z drugiej strony, zasadniczo zgadzają się z jego poglądami na temat polityki zagranicznej. Romney opowiada się za walką z terroryzmem i współpracą z sojusznikami USA, takimi jak Polska i Czechy, z którymi relacje popsuł Obama. Konserwatyści doceniają też biznesowe doświadczenie Romneya. Uważają, że bardzo przydałoby się ono obecnie w obliczu problemów finansowych dotykających Amerykę.

Kontrkandydaci
Ale właśnie te biznesowe doświadczenia Romneya są celem ataków prezydenta Obamy i jego stratega od kampanii wyborczej Dawida Axelroda, który wykorzystuje do tego celu retorykę walki klas, jak to wskazałem w poprzednim artykule dla "Naszego Dziennika". "Urzędnicy Obamy zamierzają rozpowszechniać obraz Romneya jako chciwca w okresie wielkiej recesji" - oceniała w internetowym wydaniu gazeta "Politico" w publikacji z sierpnia ubiegłego roku pod znamiennym tytułem: "Plan Obamy: zniszczyć Romneya". Cytowany w artykule Axelrod stwierdził: "On [Romney - przyp. aut.] był bardzo, bardzo dobry w tworzeniu zysków dla siebie i jego partnerów, ale już nie tak dobry w oszczędzaniu miejsc pracy dla społeczeństwa. On jest przykładem tego, co obserwowaliśmy przez ostatnią dekadę na Wall Street".
Przełomowym okresem przybliżającym Romneya do startu w wyborach prezydenckich był kwiecień br., gdy jego najpoważniejszy kontrkandydat republikański Rick Santorum odpadł z wyścigu o nominację partyjną. To przesądziło o przyznaniu jej Romneyowi.
Ostatnie sondaże pokazują, że Barack Obama i Mitt Romney mają bardzo wyrównane notowania przed listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA. To gorsza wiadomość dla Obamy, bo urzędujący prezydent zwykle ma lepsze notowania od polityków ubiegających się dopiero o ten urząd. Partia Republikańska liczy, że konserwatywni chrześcijanie, których zniechęca do Romneya jego przynależność do mormonów, mimo to poprą go, obawiając się powtórnej wygranej Baracka Obamy. Wynik tegorocznych wyborów prezydenckich w USA będzie zależał przede wszystkim od dwóch czynników: tego, komu - Obamie czy Romneyowi - uda się zmobilizować do głosowania na siebie więcej zwolenników oraz kogo poprą niezdecydowani i umiarkowani wyborcy. Już wkrótce o tym się przekonamy...

Prof. Paul Kengor tłum. Mariusz Bober

Autor jest wykładowcą nauk politycznych w Grove City College, dyrektorem wykonawczym The Center for Vision and Values i autorem wielu publikacji. Jego ostatnie książki to: "Komuniści: Frank Marshall Davis: Nieopowiedziana historia mentora Baracka Obamy", "Krzyżowiec: Ronald Reagan i upadek komunizmu" oraz "Dupes: Jak wrogowie Ameryki zmanipulowali zwolenników postępu na przestrzeni stu lat".

http://www.naszdziennik.p...publikanow.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 1 Wrzesień 2012, 07:30   Re: Wybory prezydenckie w USA [Cytuj]

Romney punktuje Obamę


Mocny finał przedwyborczej konwencji Partii Republikańskiej - kandydat do Białego Domu Mitt Romney surowo skrytykował rządy Baracka Obamy i obiecał, że jako prezydent naprawi kulejącą amerykańską gospodarkę.

Przemówienie Romneya kończyło konwencję w Tampie na Florydzie. W części dotyczącej polityki zagranicznej Romney zarzucił Obamie brak lojalności wobec sojuszników USA, m.in. Polski. Zapowiedział, że jeśli wygra wybory, będzie mniej elastyczny wobec Rosji.

- Obama opuścił naszych przyjaciół w Polsce i zarzucił nasze zobowiązania w sprawie tarczy antyrakietowej, ale pospiesznie zaoferował elastyczność prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi - oznajmił Romney.

W ten sposób nawiązał do znanej wpadki prezydenta Obamy. W marcu, w rozmowie z Dmitrijem Miedwiediewem, nie wiedząc, że rozmowa jest nagrywana, poprosił, by "dano mu czas" w sprawie tarczy, gdyż po wyborach "może być w tej sprawie bardziej elastyczny".

W tym samym czasie USA oficjalnie odrzucało rosyjskie sprzeciwy wobec instalacji amerykańskiej infrastruktury antyrakietowej w Europie.

- Moja administracja da naszym przyjaciołom trochę więcej lojalności, a Putinowi trochę mniej elastyczności, za to trochę więcej stanowczości - zadeklarował Mitt Romney. Skrytykował też politykę administracji amerykańskiej wobec Iranu, gdyż jego zdaniem "naraża bezpieczeństwo Izraela".

W pierwszych komentarzach przeważają opinie, że wystąpienie Romneya było udane, ale brak w nich entuzjastycznych ocen wyrażanych po przemówieniu kandydata na wiceprezydenta Paula Ryana poprzedniego dnia lub gubernatora stanu New Jersey Chrisa Christie, autora głównego referatu programowego partii na konwencji.


Po pierwsze, gospodarka

Romney, podobnie jak Ryan, zaczął od ataku na politykę gospodarczą Obamy, przypominając o wciąż utrzymującym się ponad 8-procentowym bezrobociu, spadku dochodów realnych i powiększeniu się marginesu ubóstwa.

- Ten prezydent może nas prosić o cierpliwość, może wiele tłumaczyć, ale nie może powiedzieć, że Amerykanie materialnie mają się teraz lepiej niż w chwili, gdy obejmował urząd - powiedział Romney, przypominając słynne pytanie Ronalda Reagana z jego kampanii wyborczej w 1980 roku: "Czy wiedzie się wam lepiej niż 4 lata temu?", skierowane do ówczesnego prezydenta Jimmy´ego Cartera. Reagan odniósł wtedy zdecydowane zwycięstwo i rządził przez dwie kadencje.

Na początku rządów Obamy bezrobocie wzrosło do ponad 9 proc., a następnie spadło do obecnych 8,3 proc. Średnie dochody i majątki rodzin skurczyły się, głównie w wyniku kryzysu i globalnej recesji.

Romney zadeklarował, że jeśli zostanie wybrany, stworzy 12 milionów nowych miejsc pracy i przedstawił pięciopunktowy plan mający zapewnić realizację tego celu.

Obejmuje on zmniejszenie deficytu budżetowego, osiągnięcie przez USA niezależności od obcych surowców energetycznych do 2020 r., obniżenie podatków płaconych przez korporacje, reformę edukacji przez dofinansowanie dla uboższych rodzin nauki dzieci w szkołach prywatnych i wynegocjowanie nowych umów o wolnym handlu korzystniejszych dla Ameryki.

Kandydat obiecał odwołać reformę ochrony zdrowia uchwaloną z inicjatywy Obamy (tzw. Obamacare), co ma zmniejszyć obciążenie drobnego biznesu kosztami ubezpieczeń pracowników. Obamacare jest szczególnie niepopularna wśród Republikanów. - W odróżnieniu od prezydenta Obamy nie podniosę podatków dla klasy średniej Ameryki - powiedział.


Zmiana wizerunku

Romney, który sam jest mormonem i ma dość liberalne poglądy w sprawach obyczajowych, tym razem zaprezentował się jako obrońca tradycyjnych wartości, co jest wyraźnym ukłonem w kierunku coraz liczniejszych wśród republikańskich wyborców konserwatystów.

Oświadczył, że "będzie chronił świętości życia i honorował instytucję małżeństwa", ale nie rozwijał dalej tego wątku. Dotychczasowe wypowiedzi kandydata wskazują na jego silny indyferentyzm w tych kwestiach.

Opowiada się za dużą niezależnością praw stanowych w kwestiach takich jak aborcja czy rejestracja związków homoseksualnych jako małżeństw. Wiele mówił natomiast o swoim życiu, rodzinie i karierze zawodowej. Wspominał swego nieżyjącego ojca, byłego prezesa koncernu motoryzacyjnego i gubernatora stanu Michigan, który sam dorobił się fortuny. Z czułością i łamiącym się głosem mówił o swej żonie Ann i ich synach.

Osobistych elementów w wystąpieniach Romneya oczekiwano od dawna, gdyż uchodzi on za polityka sztywnego, który nie nawiązuje emocjonalnego kontaktu z wyborcami. Jego republikańscy sympatycy nalegali, by na konwencji ocieplił swój wizerunek. Wspomniał nawet - czego dotąd unikał - o swej przynależności do Kościoła mormońskiego, niechętnie traktowanego przez wyznania chrześcijańskie.

Końcowe przemówienie Romneya poprzedziły wystąpienia jego syna Craiga, senatora z Florydy Marco Rubio (syna kubańskich imigrantów) oraz Jeba Busha, byłego gubernatora Florydy i brata prezydenta George´a W. Busha. Wszyscy trzej wtrącili po kilka zdań w języku hiszpańskim z myślą o zjednaniu dla Romneya latynoskich wyborców, którzy dotąd w przeważającej większości popierali Obamę.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.p...tuje-obame.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Listopad 2012, 12:52    [Cytuj]

Wybrany w tzw. demokratycznych wyborach Burak Obama zagraża ludzkości. Jak zapowiedział tuż po wygraniu wyborów "najlepsze przed Amerykanami". Teraz dopiero Amerykanie dowiedzą się kogo tak naprawdę wybrali. Ale już jest za późno. Klamka zapadła.

kopia tekstu :

Obama zagraża ludzkości

Laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2009 r. nie ustaje w wysiłkach, by przekształcić świat w moralną pustynię, z której wygnano by Boga i podeptano Jego prawa. Pomagają mu w tym usłużne agendy ONZ oraz środowiska ginekologiczne promujące antykoncepcyjny styl życia.

Po reelekcji Baracka Obamy dały się słyszeć głosy, że tak naprawdę to tylko wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych, która nie powinna spędzać snu z powiek mieszkańcom innych części świata. Nieco innego zdania są jednak amerykańscy obrońcy życia, którzy wyraźnie wskazują, że wybór, jakiego dokonano, realnie zagraża zarówno Amerykanom, jak i ludności całego świata. Najbardziej zagrożone zaś - jak przypomina Austin Ruse, przewodniczący C-FAM, Katolickiego Instytutu Praw Człowieka i Rodziny - są dzieci poczęte. "Oprócz prowadzenia kampanii propagującej aborcję w Stanach Zjednoczonych Obama obiecał podjąć próbę i narzucić aborcję na całym świecie. Zwierzchnik Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych - agendy ONZ, która pomogła wprowadzić morderczą chińską politykę jednego dziecka - pochwaliła reelekcję Obamy!" - pisze Austin. Wskazuje, że o ile amerykańscy obrońcy życia mogą powstrzymać morderczy trend w Stanach Zjednoczonych, o tyle na forum międzynarodowym, głównie za sprawą ONZ, dokonać tego będzie trudniej. - W rzeczywistości [Obama] jest bardziej proaborcyjny w skali międzynarodowej niż krajowej - podkreśla. - Nadchodzące miesiące i lata będą rzeczywiście bardzo groźne dla dzieci poczętych na całym świecie - przestrzega.

Myliłby się jednak ten, kto przypuszczałby, że Amerykanie będą mogli nieco odetchnąć, bo Obama zajmie się choćby krajami ubogimi, w których uskuteczniać będzie plan zmniejszania liczby populacji. W miniony wtorek agencja Associated Press podała do wiadomości, że Amerykańskie Towarzystwo Położnych i Ginekologów, najważniejsze gremium ginekologiczne w Stanach Zjednoczonych, zaproponowało, by "uwolnić" pigułki antykoncepcyjne i uczynić je dostępne bez recepty. Jak witaminy. Ot, taki pomysł zgodny z linią świeżo wybranej głowy państwa. Zdziwienia propozycją Towarzystwa nie kryją jednak nawet liberalne media, wszak taka decyzja pozbawiłaby kolosalnych wpływów z wizyt samych lekarzy ginekologów. Powodem, dla którego pigułka miałaby się stać dostępna bez konieczności jakiejkolwiek konsultacji medycznej, jest fakt, że od wielu lat 50 proc. ciąż jest "nieplanowanych". Zdaniem amerykańskich dostawców usług aborcyjnych, tj. ginekologów zrzeszonych w Towarzystwie, rozwiązaniem mającym zmniejszyć ten odsetek, byłoby właśnie wprowadzenie całkowicie wolnego dostępu do pigułki hormonalnej. Dostawcy ubolewają, że w obecnej sytuacji kobietom z różnych przyczyn często nie udaje się na czas dostać do ginekologa i stąd biorą się niezaplanowane dzieci (sic!). Nikt z szacownego gremium nie wspomina nawet o skutkach ubocznych zalecanych pigułek. Pojawiają się natomiast zapewnienia, że ryzyko np. zatoru, jakie może wynikać ze stosowania antykoncepcji, jest o wiele większe w przypadku kobiet spodziewających się narodzin dziecka oraz tych, które już urodziły. Poza tym "eksperci" z rzeczonego Towarzystwa zauważają, że skoro pigułka "dzień po" jest dostępna w wolnej sprzedaży, to i w tym przypadku nie należy kobietom "utrudniać" do niej dostępu. Organem, który podał w wątpliwość propozycję Towarzystwa, jest amerykański Departament Zdrowia. Nie dlatego żeby martwił się o kwestie moralne czy medyczne, ale dlatego, że zgodnie z narzuconą przez niego reformą ubezpieczeniową antykoncepcja jest pokrywana w ramach obowiązkowego ubezpieczenia. W sytuacji kiedy pigułka stałaby się dostępna bez recepty, kobiety same musiałyby wyłożyć pieniądze na zakup wczesnoaborcyjnych specyfików.

Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.p...-ludzkosci.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Lipiec 2013, 12:56   Re: USA [Cytuj]

Plany wojenne USA po atakach na WTC, Gen. Wesley Clark



[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=V_dwTSz-jdo[/youtube]


Generał Wesley Kanne Clark, generał armii amerykańskiej, Naczelny Dowódca Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (1997--2000), dowódca operacji wojsk NATO w Kosowie.

Libia, Egipt, Sudan. Co dalej? Generał Wesley Kanne Clark, Sr. wypowiedział się dość jasno w czasie prelekcji o planach administracji Amerykańskiej.

Full Story: http://blog.alexanderhigg...rk-reveals-plan

General Wesley Clark reveals the US plan to invade and take over 7 countries, Iraq, Syria, Lebanon, Lybia, Somalia, Sudan, And Iran, before we even invaded Afghanistan. The first part of the plan was revealed 10 days after 9/11 and was expanded to included the other nations. Clark is quoted as saying the invasion wasn't based on links to Al-Queda or any other intelligence reports but just because the US has an army that is great at taking over other nations.[/youtube]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Sierpień 2013, 13:01   Re: USA [Cytuj]

Przyznacie że normalne to nie jest. Czy w Polsce będzie podobnie ? Czy pozwolimy na takie nas traktowanie ?


Piekarz odmówił upieczenia ciasta na homoseksualne wesele – teraz grozi mu więzienie

Jack Philips, piekarz z Colorado, odmówił gejowskiej parze upieczenia ciasta na ich wesele. Powiedział, że to nie zgadza się z jego wiarą chrześcijańską w kwestii małżeństwa.
Incydent wydarzył się w zeszłym roku, ale dziś piekarzowi grozi więzienie. We wrześniu sprawa będzie rozpatrywana przez Komisję Praw Cywilnych w Kolorado. Obrażeni homoseksualiści zgłosili wcześniej piekarza do Oddziału Praw Cywilnych w Kolorado, który orzekł, że Philips złamał prawo. Nakłonili też prokuratora generalnego, aby złożył skargę na całą piekarnię, w której pracował Philips.
„Jest możliwe, że będzie mu groziło nawet 12 miesięcy więzienia” – powiedział prawnik, który zajmuje się sprawą piekarza.
W Colorado „małżeństwa” homoseksualne nie są legalne. Para zawarła związek w stanie Massachusetts, a w Colorado planowała jedynie zorganizować uroczystość weselną.
To nie pierwsza taka sytuacja w Stanach Zjednoczonych. Wcześniej w tym roku w stanie Washington, chrześcijańska kwiaciarka odmówiła gejowskiej parze przygotowania bukietu kwiatów na ich „ślub”. Homoseksualiści wysłali jej listowne ultimatum. Albo przysięgnie, że nigdy więcej w swoim sklepie nie obrazi homoseksualistów, na łamach gazety The Tri-City Herald opublikuje przeprosiny i zapłaci 5000 dolarów lokalnemu centrum LGBT, albo stanie przed sądem za złamanie prawa cywilnego. Kwiaciarka Baronelle Stutzman odmówiła i została oskarżona przez prokuratora generalnego. Jej sprawa również nie została jeszcze zakończona.

PCh/huffingtonpost.com/charismanews.com

http://www.fronda.pl/a/pi...enie,29536.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 19 Styczeń 2014, 15:05    [Cytuj]

Inteligentne karabiny na wyposażeniu amerykańskiej armii?.

Amerykańska armia będzie testować tzw. inteligentną broń, czyli rozwiązanie opracowane przez firmę TrackingPoint.

Chodzi o karabiny wyposażone w system automatycznego celowania bazujący na oprogramowaniu Linux. Żołnierz posługujący się taką bronią musi tylko oznaczyć cel, a system wskaże, jak powinien wycelować. Weźmie przy tym pod uwagę warunki atmosferyczne (np. siłę i kierunek wiatru) i ukształtowanie terenu.
Pomysł może wydać się nieco dziwny, jednak już kilkuminutowe szkolenie wystarczy, aby oddać celny strzał na odległość ponad 900 metrów. Zostało to udowodnione podczas niedawnego pokazu w Las Vegas, gdzie zaledwie 1 lub 2 z 70 dziennikarzy testujących rozwiązanie TrackingPoint chybiło w cel oddalony o wspomnianą odległość.
Warto podkreślić, że cena jednego karabinu wyposażonego w system inteligentnego celowania wynosi od 10 do 27 tys. dol.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Marzec 2014, 08:33   Re: USA [Cytuj]

Czarne judeo-ufoludki



Wczoraj mieszkańcy dolnego Manhattanu byli doznali szoku. Ogromna liczba policji, zamknięte ulice, kontrole na rogatkach i czarna pełzająca masa. Z daleka wszystko to wyglądało podobnie do inwazji obcych z kosmosu albo na paradę nieznanych wrogich wojsk. W rzeczywistości było to tylko 50 (pięćdziesiąt) tysięcy ultraortodoksyjnych żydów, którzy zebrali się na dolnym Manhattanie na znak protestu wobec wprowadzenia poboru do wojska uczniów szkół religijnych w Izraelu. Istota problemu jest szczegółowo opisana na stronie BBC. Dla słabo zorientowanych w zawiłościach żydowskiego porządku Amerykanów jest to, oczywiście, szokujący obraz, który mógłby jedynie być przebity przez 50 tysięcy modlących się na ulicach Manhattanu Arabów. Po raz kolejny przekonujemy się jak straszny jest fanatyzm religijny. Dziesiątki tysięcy ludzi gotowi są porzucić wszystkie swoje sprawy tylko dlatego, że powiedziano im żeby tak uczynić.

Wstrząśnięty Amerykanin sfilmował to wydarzenie z okna swojego mieszkania :

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=72RbGdWizM8[/youtube]


Za: http://rusprav.org/ч...ки/

Data publikacji: 9.03.2014

Przekład: RX

http://wolna-polska.pl/wi...foludki-2014-03
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 28 Marzec 2014, 21:14    [Cytuj]

MASOŃSCY PREZYDENCI USA

15. Gerald Rudolph Ford, Jr. (1974 - 1977)
38 Prezydent USA, Republikanin. - Ur. w Omaha (Nebraska) 14 VI 1913, właśc. imię i nazwisko: Leslie Lynch King; większą część życia przeżył w Grand Rapids (Michigan). Zasiadał w Izbie Reprezentantów w latach 1948-1973, wybierany z 5 dystryktu stanu Michigan. Od 1973 r. wiceprezydent USA w administracji Richarda Nixona. Po jego przymusowej rezygnacji objął urząd 9 VIII 1974. ? Inicjowany w Malta Lodge Nr 465, Grand Rapids (Michigan) 30 IX 1949, stopień mistrza uzyskał w Columbia Lodge Nr 3 (District Columbia) 18 V 1951, nadal będąc członkiem loży macierzystej. W 1957 przystąpił w Grand Rapids do Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego (Jurysdykcja Pn USA). Honorowy 33 stopień uzyskał 26 X 1962 w Filadelfii (Pennsylwania). Należy także do Shrine i DeMolay Legion of Honor.

--------------------------

14. Lyndon Baines Johnson (1963 - 1969)
36 Prezydent USA, Demokrata. - Ur. w Stonewall (Texas) 27 VIII 1908. Zaprzysiężony 22 XI 1963 po zamordowaniu w Dallas (Texas) przez nieznanych sprawców Johna F. Kennedy'ego. Rok później wygrał zdecydowanie wybory i pełnił urząd w kadencji od I 1965 do I 1969. Nie ubiegał się o powtórny wybór. ? Inicjowany w Johnson City (Texas) 30 X 1937. W tydzień później uzyskał w wyborach mandat do Izby Reprezentantów i w toku kariery politycznej nie przyjął już żadnych stopni poza stopniem Ucznia. Z tego względu opinie co do zasadności nazywania go "masońskim prezydentem" są wśród wolnomularzy USA podzielone.


Ciąg dalszy czytaj na stronie :

http://www.iluminaci.pl/m...-prezydenci-usa
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Kwiecień 2014, 23:29    [Cytuj]

Jak USA staje się z dnia na dzień państwem coraz bardziej… komunistycznym. O tym, jak Obama realizuje plan Komunistycznej Partii USA




Praca Baracka Obamy od 2009 roku po dziś dzień polega na przesuwaniu Ameryki coraz bardziej na lewo.
Prezydent wydał ogromne kwoty, pogrążając naród w rekordowych długach. Na pakiet „stymulacyjny”, który miał ożywić wzrost gospodarczy, poszło 800 milionów dolarów. Nie udało się.
Za to wzrósł poziom deficytu i zadłużenia publicznego. Wskaźniki bezrobocia także nie polepszyły się pod rządami Obamy. Rekordowa liczba Amerykanów korzysta z bonów żywnościowych. W oczach rośnie też liczba bezdomnych i osób zdanych na opiekę społeczną. Gospodarka nie rozwija się. Co ciekawe, to Rosja dziś ma wyższe zatrudnienie, niższy deficyt budżetowy, dynamiczniejszy wzrost gospodarczy i niższe podatki dochodowe.
Poza tym Obama buduje nową klasę rządzącą, taką, dla której budżet jest źródłem środków do życia. Obecnie klasa ta – której Obama zawdzięcza reelekcję – składa się z pracowników administracji na szczeblu federalnym, stanowym i lokalnym, pracowników związków zawodowych sektora publicznego; obywateli korzystających z bonów żywnościowych, opieki społecznej i zasiłków dla bezrobotnych, obywateli oczekujących od rządu zapewnienia opieki zdrowotnej i wielu innych.
(…) Warto zwrócić uwagę na fakt, że 73 proc. nowych miejsc pracy utworzonych w USA w ciągu ostatnich pięciu lat powstało w sferze budżetowej. Chcąc znaleźć schronienie przed deficytem i zadłużeniem, Obama żąda podwyższenia stawek podatkowych dla zamożniejszych obywateli, aby w ten sposób sfinansować wydatki i rozrastające się państwo opiekuńcze. Oskarża bogatych o niepłacenie podatków, podczas gdy należności od 10 proc. najlepiej zarabiających Amerykanów stanowią 70 proc. wpływów podatkowych.
(…) amerykańska Partia Komunistyczna istnieje i jest zachwycona poczynaniami Obamy. Tuż po reelekcji prezydenta w listopadzie 2012 roku przewodniczący CPUSA Sam Webb wygłosił płomienne przemówienie do komitetu krajowego partii, w którym oznajmił, że zwycięstwo Obamy jest „wielkim zwycięstwem ludu”.



Webb ogłosił, że: „Stanęliśmy na progu wielkiego zwycięstwa ludu. Była to długa i zagorzała bitwa… Dobre anioły narodu amerykańskiego rozpostarły swe skrzydła. Afroamerykański prezydent został ponownie wybrany, Demokraci niespodziewanie umocnili się w Senacie i Izbie Reprezentantów, nowe postępowe głosy, takie jak Elizabeth Warren, znów zabrzmią w Waszyngtonie.
Na drugim końcu sceny politycznej Romney zdecydowanie przegrał, a prawicowy ekstremizm (…) został znacznie osłabiony. Dziesiątki milionów Amerykanów odrzuciło ich kandydatów, a nawet ich idee.
Co więcej, układ sił, to znaczy scena, na której ludziom przyjdzie stoczyć walkę, przechylił się na stronę postępu… [dzięki] elektoratowi, który ma potencjał do odnowienia i przebudowania polityki na najbliższe dziesięciolecia.”
Webb skomentował również pomoc komunistów w reelekcji Obamy: „Wnieśliśmy wkład tak ideologiczny, jak i praktyczny. Prawie każdy członek partii i działacz był w nią zaangażowany. Wykonana praca będzie procentować, gdy rzucimy się w wir powyborczej walki”.
(…) Jedną z taktyk amerykańskich komunistów jest skrywanie się i swoich marksistowskich powiązań pod maską przyjaznych liberałów i postępowców. Kamuflują oni swoją prokomunistyczną działalność, aby tym skuteczniej realizować swój program. Co więcej, wykorzystują petycje, wiece i publikacje w celu zdobycia szerszego poparcia wśród nie-komunistów (prawie zawsze liberałów/postępowców), aby w ten sposób zdobyć namiastkę uzasadnienia dla swoich ukrytych celów. Taktyka ta okazuje się niezwykle skuteczna.

Komuniści tak naprawdę już od dawna są bardzo popularni wśród chrześcijan kierujących się „sprawiedliwością społeczną”, a zwłaszcza wśród trzech głównych wyznań protestanckich: Kościołów anglikańskiego, metodystycznego i prezbiteriańskiego USA.
Zapytany o to, która z grup Amerykanów została najbardziej zmanipulowana przez komunistów, Herb Romerstein odpowiada bez zastanowienia: „liberalni pastorzy protestanccy”. Nazywa ich wręcz „największymi z frajerów”.
Komuniści cieszą się również poparciem wśród związków zawodowych, wykładowców uniwersyteckich, części mediów i hollywoodzkiego przemysłu rozrywkowego. Wzięli także na cel biednych i niektóre mniejszości, zwłaszcza czarnoskórych Amerykanów. Lecz nawet mimo tych zabiegów popularność komunistów była dość ograniczona, choć udało im się wywołać wiele problemów oraz zasiać wiele niezgody i nienawiści, co zresztą czynią po dziś dzień.
Mark Rudd, komunistyczny przywódca z lat 60., wspomina czasy, gdy próbował werbować pracujących fizycznie nastoletnich chłopców z dzielnic robotniczych. To byli dobrzy, ciężko pracujący Amerykanie, nierzadko chodzący do kościoła, nierzadko katolicy. To oni odsyłali Rudda i jego towarzyszy ze sportowej Ivy League z pustymi rękoma, ale za to często z podbitymi oczami i siniakami. Nie chcieli mieć nic wspólnego z komunizmem – wiedzieli, że był złem.


Mark Rudd (po prawej)


Dziś też nie brakuje ludzi pokroju Rudda. Mało tego, w 2008 roku Rudd wraz z innymi znanymi komunistami z lat 60. wrócił do gry, zawiązując grupę Postępowcy dla Obamy (Progressives for Obama). Założycielem grupy był Tom Hayden, który w latach 60. stworzył niezwykle wpływową organizację Studenci na rzecz Demokratycznego Społeczeństwa (SDS) – skrajnie lewicową grupę hipisów, pacyfistów, liberałów, postępowców, socjalistów i skrytych komunistów. Do Postępowców dla Obamy należała również Jane Fonda, była żona Haydena, aktorka, która w latach 60. okryła się niesławą, podróżując do Wietnamu i tam angażując się w propagandę Vietkongu, ówczesnego wroga Stanów Zjednoczonych.
Ze stworzonej w latach 60. organizacji Studenci na rzecz Demokratycznego Społeczeństwa wyrosła Weather Underground, komunistyczna komórka. Poza Markiem Ruddem należeli do niej również Bill Ayers i Bernardine Dohrn. Weather Underground przerodziła się w lokalną grupę terrorystyczną uciekającą się do zamachów bombowych i zabójstw, poszukiwaną przez FBI. Zaskakujące jest to, że ani Ayers, ani Dohrn nie zapłacili więzieniem za swoją działalność. Bill Ayers skomentował to z uśmiechem: „Winny jak diabli, wolny jak ptak! Ameryka to wspaniały kraj!”.
W późnych latach 80. Ayers i Dohrn pobrali się i przeprowadzili do Chicago, gdzie (jak wielu innych radykałów z lat 60.) zostali wykładowcami uniwersyteckimi. Zaprzyjaźnili się też na gruncie prywatnym i zawodowym z młodym politykiem chicagowskim Barackiem Obamą. W roku 1995 podczas kameralnego spotkania garstki osób w domu Ayersa i Dohrna miało miejsce znaczące wydarzenie. Wśród zgromadzonych znalazł się Barack Obama ubiegający się w tym czasie o fotel senatora stanu Ilinois.
Przyszły prezydent przyszedł po poparcie i błogosławieństwo Ayersa i Dohrn i otrzymał je. Od tamtej pory Obama mógł zawsze liczyć na ich wsparcie.



W 2008 roku amerykańscy komuniści, zwłaszcza ci z lat 60., tacy jak Ayers, Dohrn, Hayden, Fonda i Rudd, zjednoczyli się wokół kandydata na prezydenta – Baracka Obamy. Byli zachwyceni jego kandydaturą. Ich zdaniem, spośród wszystkich liczących się kandydatów do amerykańskiej prezydentury przez ostatnie 50 lat Barackowi Obamie było najbliżej do nich i ich filozofii.
Mark Rudd na przykład nie przepadał za żadnym z demokratycznych prezydentów swojej epoki. Gardził antykomunistami, takimi jak John Kennedy i Lyndon Johnson. W przypadku Obamy Rudd nie kryje, że jest mu bliski politycznie.
W 2008 roku Rudd i inni komuniści lat 60. doradzali swojemu faworytowi, aby prowadził kampanię umiarkowaną i w ten sposób nie zdradzał przychylności dla socjalizmu czy komunizmu. Byli pod wrażeniem skuteczności, z jaką Obama zastosował ich radę i z jej pomocą wygrał wybory.
Niedługo po wyborach Rudd napisał:
Obama to bardzo strategiczny umysł. Doskonale wiedział, co trzeba zrobić, żeby zostać wybranym i nie zepsuł tego… Wiedział też, że musiał mówić w stronę centrum, tak aby uniknąć ataków prasy i Republikanów, a nie odstraszać wyborców centrowych i niezdecydowanych. Udało mu się… i ja się z tą strategią zgadzam… Każda inna gwarantuje porażkę. Inne postępowanie w tym środowisku byłoby głupotą”.
Rudd słusznie uważa, że Obama nabrał wyborców centrowych i niezdecydowanych. Jak sam napisał, Obama nie mógł szczerze pokazywać swoich prawdziwych zamiarów „w tym środowisku”. Rudd ma absolutną rację.
(…) Teraz, gdy Obama ma zapewnione rządy do 2016 roku, Rudd może sobie pozwolić na więcej szczerości na temat „organizacji” i wyznaje: „Oto moja mantra: Weźmy ten kraj na ramiona i bierzmy się do roboty”.
Amerykańska Partia Komunistyczna zawiązała się w Chicago we wrześniu 1919 roku, w tym samym roku, w którym w Moskwie powołano do życia Komintern – Międzynarodówkę Komunistyczną. Moment zdecydowanie nie był przypadkowy.
Komintern chciał, aby partie komunistyczne powstawały na całym świecie, po jednej w każdym kraju, i aby każda z nich – prowadzona przez komunistów w Moskwie – pracowała na rzecz ostatecznego zwycięstwa komunizmu nad światem. Bolszewicy nie pozostawiali żadnych złudzeń członkom zagranicznych partii komunistycznych od Europy po Amerykę: Moskwa oczekiwała od nich całkowitego posłuszeństwa. Komintern stwierdził wręcz otwarcie, że komuniści, którzy „z zasady odrzucają warunki i tezy stawiane przez Międzynarodówkę Komunistyczną, mają być usuwani z szeregów partii”.
Z kolei członkowie partii komunistycznych rozsianych po całym świecie, w tym w USA, uważali się za lojalnych patriotów sowieckich. William Z. Foster, wieloletni sekretarz generalny amerykańskiej Partii Komunistycznej, znanej później jako Komunistyczna Partia USA (CPUSA), przyznawał bez ogródek, że celem partii jest utworzenie „Ameryki sowieckiej”.
Co więcej, podstawą rozwoju Partii Komunistycznej w USA miało być oszustwo. Stało się to jasne już podczas pierwszego kongresu Międzynarodówki w Moskwie w 1920 roku, kiedy to wśród 21 punktów umieszczono znamienny punkt trzeci, w którym wzywano komunistów we wszystkich krajach do tworzenia „równoległych struktur poza prawem”, które „w decydującej chwili” wykorzystają okazję, ujawnią się i staną na czele rewolucji. Amerykańscy towarzysze mieli we właściwym czasie pomóc swoim mistrzom w Moskwie w „spełnieniu rewolucyjnego obowiązku”.
S
kłonność do skrytego działania będzie charakteryzować amerykańską Partię Komunistyczną od roku 1919 aż do zakończenia zimnej wojny w roku 1989, czyli przez cały okres działalności finansowanej bezpośrednio przez Moskwę. Podczas pierwszej dekady amerykańska Partia Komunistyczna otrzymywała z Moskwy roczną dotację w wysokości 100-150 tys. dolarów. Do 1980 roku kwota ta wzrosła do 2,8 miliona dolarów rocznie. Jak zauważył Herb Romerstein, były komunista, do dziś uważany za czołowego znawcę komunizmu w Stanach Zjednoczonych: „od założenia [CPUSA] w 1919 r. aż do upadku Związku Sowieckiego w 1989 r. partia była pod całkowitą kontrolą sowiecką”.
Na szczęście komunizm nie leży w naturze Amerykanów. Stąd stwierdzenie Ronalda Reagana, że komunizm jest „wykrzywieniem”, a nie „naturalnym sposobem” życia. Z tego względu komuniści zawsze stanowili nieliczną mniejszość w społeczeństwie amerykańskim, nawet w czasach rozkwitu CPUSA w latach 30., kiedy to na 150 milionów obywateli USA do partii należało zaledwie 100 tys. Amerykanów.

Prof. Paul Kengor, artykuł „Postępowcy dla Obamy” („Nasz Dziennik”, 30 marca 2012 r.)

http://niezlomni.com/?p=10438
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Sierpień 2014, 16:04    [Cytuj]

Ważny głos byłych amerykańskich pracowników służb tajnych USA.


Tajni agenci USA o strąceniu malezyjskiego boeinga

Dziesięciu byłych wysokiej rangi pracowników służb tajnych USA opublikowało 29 lipca br. list otwarty do prezydenta Baracka Obamy. Obszerne fragmenty tego listu opublikował portal jungewelt.de pt. "Zalecamy Panu powstrzymanie propagandy", link: http://www.jungewelt.de/2...US|geheimdienst

Jest to reakcja na nieuzasadnione i nieudokumentowane twierdzenia rządu USA, dotyczące strącenia malezyjskiego boeinga na wschodzie Ukrainy, oraz na zaostrzający się konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Rosją.

W najwyższym stopniu nieprzyzwoity pośpiech w przypisaniu
winy. Sekretarzowi stanu Johnowi Kerry'emu wydało się
natychmiast jasne, że Rosja bezpośrednio lub pośrednio
była odpowiedzialna za zestrzelenie maszyny MH 017

Piszą byli agenci USA: "Dwanaście dni po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu nie przedstawił Pański rząd żadnej jeszcze oceny, która byłaby podsumowaniem rozpoznania i dowodów, zebranych przez tajne służby, na podstawie których można by wyjaśnić pytanie o winę. (...) Wiarygodność Waszyngtonu i Pańska własna będzie dalej podupadać, jeśli nie jest Pan gotowy, lub też nie może przedstawić, konkretnych dowodów na twierdzenie Pańskiego rządu.

Jako Amerykanie znajdujemy pocieszenie w nadziei, że Pan faktycznie posiada bardziej wiążące dowody, które upubliczni bez zwłoki, zwłaszcza że sekretarz stanu John Kerry wyjaśnił szczególnie niezrozumiale, że Rosja bezpośrednio lub pośrednio jest winna. Sytuacja dowodowa wygląda jednak inaczej: wypowiedzi Kerry'ego są przedwczesne i zmierzają do osiągnięcia potępienia Rosji w oczach opinii publicznej".

"Jeśli chodzi o lot MH 017, to upublicznione przez Pański rząd dowody nie opierają się na dokładnym badaniu, które pozwoliłoby na wydanie sądu. W naszym życiu zawodowym skłaniamy się prawie instynktownie do tego, by podejrzewać Rosjan. Ale nasze najnowsze doświadczenia doprowadziły nas do tego, że musimy zastanowić się porządnie nad naszą dotychczasową skłonnością.

(...) Zalecamy też Panu, by natychmiast powstrzymać fatalną ofensywę Kerry'ego przeciw Rosji lub znaleźć na jego urząd mniej zużytego polityka".

W notce tej zamieściłem krótkie fragmenty, bezpośrednio związane z katastrofą malezyjskiego boeinga. Wysocy przedstawiciele amerykańskich tajnych służb podali ponadto kilka przykładów z historii USA, które świadczą o "zwycięstwie" kłamstwa i propagandy nad prawdą. Tak więc przypomnieli strącenie koreańskiej maszyny (lot 007 - 1983r.), początek wojny w Iraku (2003r) oraz wojnę w Syrii (2013r.).

Przed rokiem mówił John Kerry: "Wiemy, że Bashar Al-Assad jest odpowiedzialny za użycie broni chemicznej w pobliżu Damaszku". Za to skrytykował go osobiście prezydent Putin, mówiąc: "Kerry kłamie. I on wie, że kłamie. To jest smutne".

http://zygmuntbialas.salo...jskiego-boeinga
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Luty 2015, 10:37    [Cytuj]

Kto rządzi w USA ? Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie - chyba komentarz zbędny ...



http://henrymakow.com/201...r-Satanist.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 9 Luty 2015, 15:06    [Cytuj]

Cytat:
Kto rządzi w USA ?


Obama: Marionetka syjonistów

Każdy, kto chce zobaczyć jak żydowscy supremacjoniści kontrolują Baracka Obame , który mówi i robi pod ich dyktando, wystarczy że posłuchasz jego komentarzy dotyczących ostatniego kryzysu w Gazie.



Przemawiając na konferencji prasowej w Tajlandii , którego szczegóły zostały zamieszczone na stronie internetowej Białego Domu, Obama skłamał bezczelnie o całej sytuacji.

„Zdarzenia zostały sprowokowane i są przyczyną obecnego kryzysu … była stale rosnącą liczbą pocisków rakietowych” wystrzelonych ze Strefy Gazy do Izraela, powiedział Obama. ”I nie ma takiego kraju na Ziemi, co będzie tolerował rakiety spadające na jego obywateli wystrzelone spoza jego granic.”

Jest to zgodne z oficjalną i zakłamaną-żydowską linii supremacji wykorzystywaną przez wszystkie organizacje syjonistycznej, „lewicy” i „prawicy” podobnie, przez dziesięciolecia, ​​Arabowie, podobnie jak wszyscy pozostali to „antysemici” prostu uwielbiają atakować Żydów absolutnie bez powodu dla rozrywki.

Prawdziwa przyczyna kryzysu w Gazie została zignorowana przez Obame, wiadomo, tylko, że on jest bardziej świadomy, i dobrze poinformowany o prawdziwe przyczynie ale nie ujawnia ich mając powody żeby chronić swoich kontrolerów, syjonistycznych rasistów.

Na przykład, Obama nie wspomniał nic o blokadzie ekonomicznej Izraela, który zadał tyle cierpienia mieszkańcom Gazy przez wszystkie te lata okupacji.

Izrael zablokował Gaze i przekształcił ją w największe na świecie więzienie na świerzym powietrzu, gdzie tylko ulgę od cierpień przynoszą dostawy żywności przemycane przez granicę z Egiptem. Ze strony izraelskiej, jest systematyczny realizowany plan ” trzymania Palestyńczyków na diecie, ale tak żeby nie umierali z głodu”, jak jeden cyniczny izraelski urzędnik to ujął. I to dosłownie, co on powiedział to Izraelczycy zrobili żeby przymusić głodem Palestyńczyków do emigracji z zajętych terenów. Izrael kontroluje cały transport i zaopatrzenie w żywność dla Gazy, „średnio zaledwie 67 ciężarówek – znacznie mniej niż połowa minimalnego wymogu [ podstawowa racja żywienia]„, zgodnie z tym co pisze Jonathan Cook, dziennikarz mieszkający w Izraelu, który zauważył, że ​​więcej niż 400 samochody dziennie przybywało, zanim blokada został rozpoczęła. W rezultacie chroniczne niedożywienie. Według uczonego Bliskiego Wschodu Juan Cole, ponad połowa dzieci w wieku szkolnym i dwie trzecie dzieci cierpią na anemię. Leki i sprzęt medyczny są w dostawach niewystarczające. Ludzie umierają z powodu braku pomocy medycznej.

Oni nie mogą się wybrać w krótką podróż do Izraela, żeby skorzystać lub zakupić wysokiej jakości urządzenia medyczne. Szpitale nie mogą być budowane (lub remontowane, po dywanowych nalotach w 2008 izraelskiego lotnictwa na Strefę Gazy), ponieważ materiały budowlane są systematycznie zatrzymywane i rekwirowane z chwilą wejściem przekroczenia Strefy Gazy. Przygląda się temu cały cywilizowany świat jak na ich oczach kona napadnięty przez tych syjonistycznych zbójów Gaza. Aroganci nie reagują na płynące zewsząd protesty, napomnienia blokując wszelka płynącą pomoc humanitarną. Na słowa krytyki wykrzykują jakieś brednie o Holokauście, którego sami byli sprawcami mordują i rabując swoich pobratymców rękami niemieckich nazistów co udowodnił proces Norymberski za co jeszcze dostali 80 miliardów DM odszkodowania. To się nazywa mieć łeb do interesu, okraść wymordować i skasować odszkodowanie nie ponosząc konsekwencji tych zbrodni. Więc palestyńskie ofiary ciągłych izraelskich nalotów – usilnie zmierzających do wyniszczenia narodu, które zbyt często uderzają w niewinnych przechodniów – nie mogąc uzyskać pomocy medycznej przypadkowe ofiary tych nalotów umierają w męczarniach.

W 1967 roku Izrael uzasadnił wyprzedzający atak na Egipt, twierdząc, że blokada przez Egipt jednego izraelskiego portu była aktem wojny. O ile więcej jest ludobójstwa w poczynaniach Izraela w toku blokady całej Strefy Gazy czy tak wygląda akt wojny prowadzonej przez wybrańców sadystycznego Boga. Jeżeli mieszkańcy Gazy strzelają rakietami w zamian do swoich oprawców to wynik, a nie, przyczyna, konfliktu. W rzeczywistości, rząd Hamasu w Gazie jest niezwykle powściągliwy w odwecie na przestrzeni lat.

Gdyby Obama powiedział „zaczynamy prawdziwy proces pokojowy wstrzymać ostrzał rakietowy terytorium Izraela”, a Izrael zaprzestanie akcji odwetowych i odblokuje Gaze to byśmy zrozumieli jego intencje ale całkowicie błędnie to zinterpretował. To Izrael, który wielokrotnie zniszczył szanse na pokój po raz kolejny je zerwał z jego rozkazu dokonano zabójstwa Ahmed Al-Jabari, przywódcę zbrojnego skrzydła Hamasu, który był inicjatorem zawieszenie broni i był w trakcie prowadzonych negocjacji, kiedy został zabity.

W rzeczywistości, Hamas już ściśle przestrzegał rozejm, którą to wiedzę Obama całkowicie ignoruje.

Zamiast tego, zrzucił całą winę na Palestyńczyków i nie miał wątpliwości, że to Izraelczycy są ofiarami: Kłamiąc mówił „Jesteśmy w pełni świadomi i popieramy prawo Izraela do samoobrony wobec ostrzału rakietowego. … Będziemy nadal wspierać prawo Izraela do obrony. „

Jedynym powodem, że prezydent Ameryki może wypowiedzieć takie bezczelne kłamstwa to strach, ponieważ wie, że żydowskie media kontrolują supremacje zawsze wesprą go jak nie będzie starał się zapobiec żadnemu z tych syjonistycznych mordów lub bardziej oczywistego kłamstwa którego już nie da się zatuszować przed opinią publiczną.

Obecnie w Ziemi Świętej mieszka około 200 tysięcy palestyńskich chrześcijan, będących potomkami najstarszych na świecie wspólnot chrześcijańskich Izraelitów i Judejczyków. Większość chrześcijan palestyńskich to wyznawcy Greckiego Kościoła Prawosławnego; mniej liczni są katolicy obrządku rzymskiego, prawosławni ormiańscy (wyznawcy Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego), Koptowie, anglikanie, prawosławni etiopscy (wyznawcy Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego), grekokatolicy, luteranie, maronici, prawosławni obrządku syryjskiego i wyznawcy kilku innych denominacji protestanckich.

- Nie ma oficjalnych danych na temat liczby chrześcijan palestyńskich na Terytoriach Okupowanych, ale według Konsorcjum Diyar – luterańskiej instytucji ekumenicznej – na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Strefie Gazy i w Jerozolimie Wschodniej żyje 51 710 chrześcijan. Skupieni są głównie w Jerozolimie Wschodniej, Ramallah, Nablusie i Betlejem.

- Chrześcijanie stanowią około 2% ludności Zachodniego Brzegu Jordanu, zaś w Gazie szacuje się, że jest ich 3 tysiące – czyli mniej niż 1% ludności tej przybrzeżnej enklawy. Chociaż w ostatnich latach liczba chrześcijan w Strefie Gazy utrzymuje się na stałym poziomie, to na Zachodnim Brzegu nieprzerwanie maleje, jako że wielu z nich emigruje z powodu trudów życia pod izraelską okupacją. Do kurczenia się populacji chrześcijan przyczynia się także niższy wskaźnik liczby urodzeń w ich środowisku.

Nie tylko nam wychodzi że Obama jest marionetką na usługach syjonistów i całego systemu ich dominacji w żydowskich mediach, które wszystko pokrętnie i w zboczony sposób interpretują posuwając się do bezczelnego kłamstwa, próbują to kłamstwo dostosować by osiągnąć ich własne cele, bez względu na koszt innych ludzi na ziemi stosując ludobójstwo i wyjątkowe okrucieństwo, które cechuje wyznawców jedynie słusznego Boga. Obama składał przysięgę na wierność Izraelowi więc czego się goje spodziewacie że popełni samobójstwo na widoku publicznym jak wielu zamordowanych prezydentów przed nim, a gdzie wasza chrześcijańska wyrozumiałość.

Pod redakcją „NASZA RACJA”

http://palestyna.wordpres...ojkotuj-izrael/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
bez_ksyw


Dołączył: 10 Sty 2015
Posty: 141
Skąd: mam wiedziec?
Wysłany: 9 Marzec 2015, 21:51    [Cytuj]

pojechal do usa grac teatrzyk, 55 kongresmenów wyszło z sali...

Netanyahu w USA: Musimy powstrzymać irański terror!

http://www.prawy.pl/z-zag...w-wyszlo-z-sali
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17446
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Październik 2015, 12:54    [Cytuj]

Demonic Photos of Obama!

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,201 sekundy. Zapytań do SQL: 8