ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Sobór Watykański II
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 19 Październik 2015, 22:05   Sobór Watykański II [Cytuj]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=HC0E3rgoCVc[/youtube]

Film ukazuje zmiany jakie powstaly po Soborze Watykańskim II, na którym wprowadzono wiele zmian w Kościele katolickim.

Doprowadzilo do do wielu heretyckich wręcz praktyk dziejących się na calym świecie wśród przedstawicieli tej religii.

Do zmian tych doprowadzili masońscy uczestnicy Soboru, ukryci wśród Ojców Soborowych.

Zmiana stosunku do komunizmu po Soborze byla także spowodowana uczestnictwem w tym wydarzeniu kaplanów - agentów ruchu komunistycznego w jego obradach.


Muzyka
„Kyrie VIII Mode V”, wykonawca: Choeur des moines bénédictins de Santo Domingo de Silos
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1364
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Luty 2016, 22:30    [Cytuj]

"Drugi Sobór Watykański nie został potraktowany jako część całej, żywej Tradycji Kościoła, ale jako koniec Tradycji, nowy start od zera. Prawda jest taka, że sobór ten w ogóle nie zdefiniował żadnego dogmatu i świadomie wybrał skromną rangę soboru zaledwie pastoralnego. A jednak wielu traktuje go tak, jakby uczynił on z siebie superdogmat odbierający ważność wszystkim pozostałym. Ideę tę wzmacnia to, co dzieje się teraz. To, co poprzednio uważano za najświętsze – forma, w której liturgia jest przekazywana kolejnym pokoleniom – nagle jawi się jako coś najbardziej zakazanego, jako jedyna rzecz, której można bezpiecznie zakazać. Nie toleruje się krytyki decyzji podjętych od czasu Soboru, a z drugiej strony, jeżeli ludzie kwestionują starożytne zasady lub nawet wielkie prawdy Wiary – np. cielesne dziewictwo Maryi, cielesne zmartwychwstanie Jezusa, nieśmiertelność duszy itd. – nikt się nie skarży, a jeśli już, to z tylko z największym umiarem. Ja sam, kiedy byłem profesorem, widziałem jak ten sam biskup, który z powodu pewnego nieokrzesanego sposobu wysławiania się zwolnił przed Soborem nauczyciela będącego naprawdę bez zarzutu, po Soborze nie był gotów zdymisjonować profesora, który otwarcie zaprzeczał pewnym fundamentalnym prawdom wiary. Wszystko to sprawia, że bardzo wielu ludzi zadaje sobie pytanie: czy dzisiejszy Kościół jest rzeczywiście tym samym Kościołem, co wczoraj? Czy może zmieniono go w coś innego, nic o tym nie mówiąc ludziom? Jedynym sposobem uwiarygodnienia Vaticanum II jest przedstawianie go takim, jakim jest, jako jedną z części nieprzerwanej, unikalnej Tradycji Kościoła i jego wiary"

Kard. Józef Ratzinger, Konferencja wygłoszona do biskupów Chile, 13 lipca 1988
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1364
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Luty 2016, 22:37    [Cytuj]

Bardzo ciekawe opracowanie, szereg artykułów.

Kłopoty z Vaticanum Secundum

(...)

Strategia nakreślona przez Vaticanum II okazała się kompletną klapą
Podczas obrad Soboru istniały dwie mniejszości – konserwatywna i lewicowo-modernistyczna. Dziś również są radykalni moderniści, którzy prezentują Sobór jako superdogmat. Po drugiej stronie są osoby, które prowadzą badania nad Soborem z historycznego punktu widzenia - mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Roberto de Mattei, włoski historyk i publicysta, redaktor naczelny magazynu „Radici Cristiane”.

Czytaj dalej i więcej tu:

http://www.pch24.pl/pch24...um,16761,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1364
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Luty 2016, 22:39    [Cytuj]

Odczytujemy Drugi Sobór w świetle Tradycji...

Jest prawie niemożliwe, aby katolicy, którzy społem z heretykami lub schizmatykami uczestniczą w jakimkolwiek akcie kultu, warci byli usprawiedliwienia od tego pożałowania godnego przestępstwa.
Benedykt XIV, 1748, De Synodo, księga VI, rozdział 5, Art. 2

W pewnych specjalnych okolicznościach, takich jak zapowiedziane modły "o jedność" oraz na zebraniach ekumenicznych, dopuszczalne jest, a nawet pożądane zespolenie katolików z braćmi odłączonymi w modlitwie. Taka wspólna prośba jest zapewne nader skutecznym środkiem uproszenia łaski jedności
Sobór Watykański Drugi, Dekret o ekumenizmie, Nr 8

--------------------------***-----------------------

zdanie potępione: Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii.
bł. Pius IX, 1864, Syllabus, Nr 16

Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które - zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty - niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia"
Sobór Watykański Drugi, Dekret o ekumenizmie, Nr 3

--------------------------***-----------------------

Nie przystoi twierdzić, że Kościół Boży winien się zmieniać podług zmiennych potrzeb światowych
Pius VI, 1791, Quod Aliquantum

Kościół (...) może wzbogacać się i faktycznie się wzbogaca dzięki ewolucji ludzkiego życia społecznego nie w tym znaczeniu, jakoby brakowało czegoś w ustroju nadanym mu przez Chrystusa, lecz że ustrój ten głębiej można poznać, lepiej określić i szczęśliwiej dostosować do naszych czasów.
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 44

--------------------------***-----------------------

Nikt nie może służyć dwom panom (Mt 6, 24). Kto słucha jednego, zaniedbuje drugiego. Którego z nich słuchać mamy w razie sprzeczności rozkazów? Nie może to ulegać wątpliwości. Nie wolno zaprawdę dla miłości ludzi sprzeniewierzać się Bogu: grzechem jest poniewieranie praw Chrystusowych gwoli posłuszeństwa dla władz ziemskich; poświęcanie praw Kościoła ku poszanowaniu praw świeckich.
Leon XIII, 1890, Sapientiæ Christianæ

Chrześcijanie (...) nie mogą niczego goręcej pragnąć, niż żeby ludziom dzisiejszego świata służyć coraz wielkoduszniej i skuteczniej
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 93

--------------------------***-----------------------

Dość już nasłuchał się tłum o tym, co zowie się „prawami człowieka”, niechże usłyszy teraz o prawach Boga
Pope Leo XIII, 1900, Tametsi futura.

Kościół więc, mocą powierzonej sobie Ewangelii, proklamuje prawa ludzi, a dynamizm dzisiejszej doby, z jakim wysuwa się wszędzie te prawa, uznaje i ceni wysoko.
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 41

--------------------------***-----------------------

(...) nie cofają się przed popieraniem owego błędnego poglądu, ze wszech miar zgubnego dla Kościoła katolickiego i narażającego dusze ludzkie na utratę zbawienia, a przez świętej pamięci Grzegorza XVI, Naszego Poprzednika, nazwanego szalonym pomysłem, a mianowicie, że wolność sumienia i kultu jest własnym prawem każdego człowieka, które powinno być ogłoszone i sformułowane w ustawie w każdym właściwie ukonstytuowanym społeczeństwie.
bł. Pius IX, 1864, Quanta Cura

Sobór oświadcza, że osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 2

--------------------------***-----------------------

Zdanie potępione: W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań.
bł. Pius IX, 1864, Syllabus, Nr 77

niegodziwie postępuje władza publiczna, jeśli za pomocą siły albo strachu, albo innych środków chce narzucić obywatelom wyznawanie albo odrzucenie jakiejkolwiek religii albo przeszkodzić komukolwiek we wstąpieniu do wspólnoty religijnej albo w opuszczeniu jej. (...) Wobec wszystkich należy postępować sprawiedliwie i humanitarnie. (...) społeczeństwu cywilnemu przysługuje prawo do bronienia się przeciwko nadużyciom, jakie mogłyby się pojawiać pod pretekstem korzystania z wolności religijnej, troska o taką obronę jest szczególnym obowiązkiem władzy cywilnej; musi się to jednak dokonywać nie w sposób arbitralny, ani nie przez niesprawiedliwe sprzyjanie jednej tylko ze stron,
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 6-7

--------------------------***-----------------------

Utrzymywać znowu o wierze, że nie ma istotnej różnicy pomiędzy rozmaitymi i sprzecznymi wyznaniami, wychodzi na to samo, co nie chcieć zgoła żadnej przyjąć wiary ani w sercu, ani w życiu. To zaś w rzeczy samej nie różni się nic od ateizmu, choć różni się w słowach. Bo kto jest przekonany, że Bóg istnieje, ten, jeżeli tylko nie chce sam sobie zaprzeczyć i stać się niedorzecznym, koniecznie też zrozumie, że nie mogą być równo uzasadnione, równo dobre, równo Bogu miłe wszystkie w używaniu będące sposoby kultu Bożego, kiedy tyle różnic między nimi zachodzi i sprzeczności w najważniejszych kwestiach
Leon XIII, 1885, Immortale Dei

Wspólnotom tym więc, dopóki słuszne wymagania porządku publicznego nie są naruszone, należy się prawnie wolność, aby rządzić się mogły według własnych norm, czcić najwyższe Bóstwo kultem publicznym, pomagać swym członkom w praktykowaniu życia religijnego i wspierać ich nauczaniem oraz rozwijać takie instytucje, w których członkowie mogliby ze sobą współpracować przy układaniu własnego życia według wyznawanych zasad religijnych. Podobnie przysługuje wspólnotom religijnym prawo do tego, by władza cywilna nie przeszkadzała im środkami prawnymi czy działalnością administracyjną w wybieraniu, kształceniu, mianowaniu i przenoszeniu swych własnych kapłanów, w komunikowaniu się z władzami i wspólnotami religijnymi znajdującymi się w innych krajach, we wznoszeniu budowli religijnych, a także w nabywaniu i użytkowaniu odpowiednich dóbr. Wspólnoty religijne mają też prawo do tego, aby nie przeszkadzano im w publicznym nauczaniu i wyznawaniu swej wiary słowem i pismem. (...) Poza tym wymaga wolność religijna, aby wspólnotom religijnym nie przeszkadzano w swobodnym okazywaniu szczególnej wartości ich nauki dla organizowania społeczeństwa i ożywiania całej aktywności ludzkiej.
Sobór Watykański Drugi, Deklaracja o Wolności Religijnej, Nr 4

--------------------------***-----------------------

Sam Papież Rzymski jest następcą błogosławionego Piotra księcia Apostołów i prawdziwym namiestnikiem Chrystusa oraz głową całego Kościoła, a także ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan i jemu w błogosławionym Piotrze została przekazana przez Pana naszego Jezusa Chrystusa pełna, najwyższa i powszechna władza pasterzowania, rządzenia i decydowania dla powszechnego Kościoła (…) autorytet św. Piotra musi pozostać na wieczność u papieża rzymskiego, i tak biskupi będący następcami Apostołów przyjmują w dziedzictwie ich władzę, by stan biskupów dosięgnął z konieczności wewnętrznej struktury (…) nie mają oni pełnej ni powszechnej, ni najwyższej zwierzchności, a więc nie można ich uważać za zastępców papieży rzymskich
Leon XIII, 1896, Satis Cognitum

Stan zaś biskupi, który jest następcą Kolegium Apostolskiego w nauczycielstwie i w rządzeniu pasterskim, co więcej, w którym trwa nieprzerwanie ciało apostolskie, stanowi również razem z głową swoją, Biskupem Rzymskim, a nigdy bez niego, podmiot najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, Nr 22

--------------------------***-----------------------

Chrystus powierzył swemu Kościołowi pełnię prawdy
Pius XII, przemówienie, 9.3.1956

Przez wierność sumienia chrześcijanie łączą się z resztą ludzi w poszukiwaniu prawdy
Sobór Watykański Drugi, Konstytucja Duszpasterska o Kościele Współczesnym, Nr 16


http://breviarium.blogspo...-w-swietle.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 14 Luty 2016, 15:15    [Cytuj]

Ryt Ofiary Mszy Świętej zmieniony, wersety pousuwane, obce wtrącenia.



[25.05.1984r.] „Po skończonych modlitwach wieczornych miałam iść
spać, gdy nagle ocza­mi duszy, ujrzałam św. Tereskę od Dzieciątka
Jezus. Była zatroskana, powiedziała mi:
«Siadaj i pisz, co mam ci przekazać. Podeprzyj drzwi i zawieś na
zawias; są obecnie na jednym zawiasie».
Zapytałam: «Jakie drzwi są na jednym zawiasie, ja Ciebie nie
rozumiem». Święta mi odpowiedziała: «Msza Przenajświętsza jest
drzwiami na jednym zawiasie, jest troską Najświętszego Serca Pana
Jezusa. Kanon Mszy Świętej jest znieważony, wersety pousuwane, w
czasie sprawowa­nia Mszy Świętej są obce wtrącenia. Potężne modlitwy
Mszy Przenajświętszej, które skuwały swoją świętą mocą złe siły
szatana, a jego ideologia je usunęła - muszą być przywrócone.
Niech nie szukają we Mszy Świętej nowoczesnoś­ci i przeżyć, jak w
stanach narkotycznych.
Mszę Świętą trzeba rozważać realnie, z rozwagą, z prawdziwą modlitwą.
Msza Święta jest największą Ofiarą, którą dokonał jedyny raz Pan Jezus
na Ołtarzu Krzyża, przelewając swoją Krew Najświętszą za ludzkość.
Msza Święta odprawiana w Bożych świątyniach, jest wielką Świętą Pamiątką Męki Chrystusa Pana i Odkupienia każdego człowieka. Czyż może być coś na świecie, co mogłoby równać się, lub przewyższać te Najświętszą Chwilę? Nie ma, bo w chwili Przeistoczenia chleba na Ciało Pana Jezusa, ucieleśnia się w nim sam Syn Boży, Jezus Chrystus. I wino zostaje przemienione w Najświętszą Krew Chrystusa Pana. Nie ma nic bardziej wzniosłego i wielkiego na całym świecie, nic bardziej radosnego, napełniającego człowieka życiem wiecznym, mocą i pokojem.
Tylko Msza Święta. Ona jest pulsem świata, bez Niej nastąpiłyby ciemności złego ducha, uwiędłoby życie duszy, serca zostałyby napełnione trwogą i złością szatana. Msza Święta i modlitwa łączy ziemię z Niebem, jest triumfem Pana. Amen »”.


Uwagi wiernych : Tylko Msza Trydencka spełnia powyższe kryteria wymienione przez Św.Tereskę od Dzieciątka Jezus. Trzeba powrócić do starej Mszy, wtedy moc szatańska będzie związana i nastanie Boży Pokój.

Ps. Papież Benedykt XVI chce Mszy Św. wg starego rytu , dlatego powoli , z mądrością Bożą otwiera furtki duchowieństwu do sprawowania tej Najświętszej Ofiary, zachęca też wiernych do słuchania takiej Mszy Św., papież wie że w ten sposób wzrośnie pobożność , i Bóg będzie należycie uczczony.

Czyni to w tym dokumencie Motu proprio Summorum Pontyficum.
http://prorocykatolik.pl/...MPONTYFICUM.pdf

http://prorocykatolik.pl/...wi%C4%99tej.php
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Luty 2016, 13:43    [Cytuj]

"Sobór Watykański II" – największa katastrofa w historii świata (*)

(Artykuł z października 2012)


BP DONALD J. SANBORN

Vaticanum II to najbardziej tragiczne wydarzenie dwudziestego wieku, a właściwie w całej historii świata, gdyż stał się przyczyną powszechnego odstępstwa od wiary przepowiedzianego przez świętego Pawła w Drugim Liście do Tesaloniczan. "Sobór Watykański II" zupełnie zniszczył cnotę wiary u niezliczonych milionów dusz, niwecząc tym samym wszelką nadzieję zbawienia dla tych ogromnych rzesz ludzi.

Przez nadprzyrodzoną cnotę wiary, wlaną przez Boga przy chrzcie świętym (lub u osób dorosłych w wielu przypadkach jeszcze przed chrztem) wierzymy we wszystko, co Bóg objawił i co podaje Kościół katolicki jako od Boga objawione. Tym, co skłania nas byśmy uwierzyli jest autorytet Boga objawiającego oraz autorytet Kościoła przekazującego prawdy wiary. Kościół otrzymuje władzę do przekazywania Boskich prawd od Samego Boga i dlatego też jest nieomylny, gdy podaje doktrynę w sposób powszechny i definitywny. Przez cnotę wiary spełniamy akt przyjęcia tych prawd, przyzwolenia, które jest tak niezachwiane i tak absolutne, że musimy raczej przyjąć śmierć niż zezwolić na zmianę najmniejszej joty choćby jednego dogmatu. Chwałą męczenników jest ich gotowość, by raczej umrzeć niż zaprzeć się wiary.

A zatem przedmiotem wiary jest depozyt świętych dogmatów i świętych nauk moralnych, które Kościół katolicki do wierzenia podaje. Ponieważ doktryny te pochodzą od Samego Boga, są one absolutnie niezmienne, to jest, niepodlegające żadnym zmianom, nawet przez władzę samego Kościoła. Tym samym Kościół katolicki opiera się na niezachwianych fundamentach niezmiennej prawdy. Wszystkie jego zasady dyscypliny, pobożności, liturgiczne praktyki, postawy, filozofia, kultura a nawet sztuki piękne pochodzą z tego źródła niezmiennej prawdy, powszechnie znanej jako depozyt wiary. Skutkiem tego wszystkie wyżej wymienione elementy Kościoła, choć utworzone przez człowieka, mają w samej swej istocie udział w owej niezmienności. Znaczy to, że wszystkie z tych rzeczy muszą pozostać w istocie swej takie same na przestrzeni całej historii Kościoła, wbrew przygodnym zmianom zależnym od czasu, okoliczności czy regionalnych kultur.

Nadprzyrodzonym pięknem Kościoła katolickiego sprzed Vaticanum II jest to, że ta zasadnicza jedność istniała wszędzie i w każdym czasie jego historii: jedność wiary, jedność dyscypliny, jedność liturgicznego kultu. Tę absolutną jedność wiary można bowiem dostrzec wszędzie i w każdym czasie we wszystkich katolickich kościołach, wraz z właściwą jej zasadniczą jednością wszystkich elementów wytworzonych przez człowieka, które wypływają bezpośrednio z nadprzyrodzonego depozytu wiary Kościoła.

Podobnie jak sama starożytna Jerozolima, słynna z tego, iż można ją było oglądać w słonecznym świetle poranka z Góry Oliwnej, położoną na szczycie wzgórza otoczoną potężnymi i lśniącymi w słońcu murami, tak i Kościół katolicki jest drogocennym klejnotem umieszczonym na powierzchni ziemi przez Samego Boga, zawierającym w sobie skrzący się ogień odbijający Boskie Światło. Jako przedłużenie tajemnicy Wcielenia, Kościół można nazywać, przez analogię do Samego Chrystusa, lumen de lumine, to jest światłem ze światłości.

Ta jedność i stałość prawdy, liturgii i dyscypliny udzieliła Kościołowi blasku i krystalicznej wartości, które przyciągają do Niego wszystkich ludzi.

Wszystko to zostało zmiecione przez Vaticanum II. Zastąpił wiarę katolicką – absolutną z samej swej natury – relatywizmem prawdy. Dokonał tego głównie przez ekumenizm, który był zasadniczym celem "soboru". Chciał dołączyć do wielowiekowego protestanckiego ruchu w tworzeniu tego co heretycy zwali Unam Sanctam, to jest, Jeden Święty, ich termin na określenie bezdogmatycznego, humanitarnego, jednego światowego chrześcijańskiego Kościoła obejmującego wszystkie wyznania. Vaticanum II zastąpił prawdziwą wiarę pluralizmem, który uznaje za prawdziwe te wyznania i religie, które zaprzeczają katolicyzmowi. Dogmat w takim przypadku staje się nie prawdziwym opisem natury Boga, lecz jedynie wyrazem wewnętrznego odczuwania Boga, które może się różnić w zależności od osoby, ludzi, kultur.

Przez tę radykalną zmianę dotyczącą dogmatu i wiary, otrzymaliśmy od "soboru" 1) Dekret o ekumenizmie, zawierający herezję nazywającą religie niekatolickie środkami zbawienia; 2) Dekret o wolności religijnej, który zawiera moralną herezję, że każdy ma prawo wyznawać taką religię, jaka mu się spodoba; 3) Konstytucję dogmatyczną o Kościele (Lumen gentium), która zawiera herezję, że Kościół Chrystusowy jest czymś większym i obszerniejszym niż Kościół katolicki i że kolegium biskupów jest podmiotem (posiadaczem) najwyższej władzy Kościoła katolickiego; 4) Dekret o Świętej Liturgii, który, punkt po punkcie, zniszczył tradycyjną łacińską Mszę, najcenniejszy owoc wieków i dał podwaliny pod brzydkość znaną pod nazwą Nowa Msza.

Wstrzyknięcie tych i wielu innych trucizn w struktury katolickie zrujnowało nam Kościół. Po tym półwieczu horroru, który znosimy nie mając na widoku żadnej nadziei na poprawę sytuacji, pozostały jedynie porozrzucane po świecie grupki, które obiektywnie mogą być utożsamiane z wiarą katolicką sprzed "soboru".

Tragiczne wydarzenie Vaticanum II wywarło głęboki wpływ na życie niemal każdego, kto czyta ten artykuł. Dotknęło, w większości przypadków, całego ich życia. Świadomi najważniejszego miejsca, jakie wiara zajmuje w naszym życiu, musimy wszyscy, w większym lub mniejszym zakresie, dokonywać ważkich decyzji by zachować wiarę wieków.

Tradycjonalistyczny ruch jest często krytykowany za brak kierownictwa i za podziały. Oskarżenie jest zasadne co do kierownictwa, ponieważ brakuje prawdziwego papieża, który by nami kierował. Chaos to naturalny skutek braku zwierzchnika. Jednakże ten to właśnie nieład jest cechą katolicyzmu tych, którzy odrzucają Vaticanum II, na dowód, że, jako katolicy, nie dajemy posłuchu żadnej władzy prócz tej, która pochodzi od rzymskiego Papieża.

Niemniej jednak tradycjonalistyczny ruch posiada wszystkie cechy rzymskiego katolicyzmu: jego jedność wiary, dyscypliny, pobożności, świętej liturgii, świętej teologii, scholastycznej filozofii, katolickiej kultury i sztuki. Rzymski katolicyzm, innymi słowy, jest u nas żywy i ma się dobrze i nawet człowiek daleki od wiary powiedziałby, że możemy być utożsamiani z wielowiekowym katolicyzmem sprzed Vaticanum II.

Cóż znajdujemy w naszych katolickich kościołach czy innych instytucjach? Grupę ludzi, którzy utracili wiarę i zastąpili ją pluralistyczną, naturalistyczną, modernistyczną i bezdogmatyczną namiastką "katolicyzmu" bez żadnej jedności wiary i bez żadnej identyczności z Kościołem katolickim sprzed Vaticanum II. Próbują wykorzystać katolicką strukturę jako wehikuł dla ich nowej religii, lecz ten wehikuł nie pojedzie. Katolicki Kościół ustanowiony przez Chrystusa, wierna Jego oblubienica, nie pozwoli sobie by ją używano jako narzędzie błędu. Skutki? Dezintegracja, rozkład, zniszczenie życia religijnego, zamykanie parafii, szkół, nowicjatów i seminariów, powszechne panowanie herezji, ogólna utrata wiary i pobożności, bluźniercze i świętokradzkie liturgie, brak moralności wśród kleru.

Czy istnieje dość słów, które by mogły opisać zakres i intensywność duchowego spustoszenia oraz cierpień będących skutkiem pięćdziesięciu lat tego "soboru"?

Cóż proponuje "Benedykt XVI" jako remedium na wszystkie te upodlenia i profanacje? Wznieść toast za pięćdziesiąt lat Vaticanum II i wypić kolejny łyk.

Bp Donald J. Sanborn


Fragment artykułu z: "Most Holy Trinity Seminary Newsletter", October 2012, ss. 2-4. (1)

Tłumaczyła z języka angielskiego Iwona Olszewska

–––––––––––––––

Przypisy:

(*) Tytuł artykułu od red. Ultra montes.

(1) Por. 1) Bp Donald J. Sanborn, a) Rozkład religii Novus Ordo. b) Sprzeczność Vaticanum II z nauczaniem Kościoła katolickiego. c) Sprzeciw wobec zmian soborowych a niezniszczalność Kościoła. d) Asyż III – obrzydliwość spustoszenia w miejscu świętym. e) Góry Gelboe. Jeden z pierwszych seminarzystów abp. Lefebvre'a opłakuje upadek jego Bractwa. f) Rozmowy doktrynalne Bractwa Św. Piusa X z modernistami i "beatyfikacja" Jana Pawła II. g) Zgubne skutki kompromisów z prekursorami Antychrysta. h) Pozbądźcie się złudnych nadziei co do Ratzingera. Pytania i odpowiedzi. i) Vaticanum II, papież i FSSPX.
2) Św. Pius X, Papież, a) Encyklika "Pascendi dominici gregis", o zasadach modernistów. b) Przysięga antymodernistyczna.
3) Ks. Andrzej Dobroniewski, Modernizm i moderniści.
4) Ks. Stanisław Miłkowski, O modernizmie.
5) Kongregacja Św. Inkwizycji, Wyznanie Wiary dla heretyków przechodzących na łono Kościoła katolickiego.
6) Ks. Władysław Lohn SI, Chrystus nauczający. Ustanowienie i skład Urzędu Nauczycielskiego.
7) Ks. Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) Modernistyczny Neokościół.
8) Akta i dekrety świętego powszechnego Soboru Watykańskiego (1870), Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym przedłożony Ojcom do rozpatrzenia.
9) Bp Władysław Krynicki, Sobór Watykański.
10) Ks. Marian Morawski SI, Biskupi wobec Soboru i Papieża.

(Przyp. red. Ultra montes).


© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Cracovia MMXII, Kraków 2012

http://www.ultramontes.pl...tastrofa_v2.htm
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Luty 2016, 20:50    [Cytuj]

BP DONALD J. SANBORN: W OBRONIE AUTORYTETU KOŚCIOŁA

BP DONALD J. SANBORN

SEDEWAKANTYZM:

W OBRONIE AUTORYTETU

KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

I PAPIESTWA



KRAKÓW 2015

http://www.ultramontes.pl

Sedewakantyzm: w obronie autorytetu

Kościoła katolickiego i papiestwa (a)

BP DONALD J. SANBORN


Drodzy katolicy,

Ostatnio ktoś mnie skrytykował za to, że zbyt wiele rozpisuję się na temat sedewakantyzmu. To prawda, że jest to temat często przeze mnie poruszany. Czynię tak dlatego, że wierni zdają się zapominać o jego doniosłości.

Wypowiedzenie wojny

Zwołaniu Vaticanum II w 1962 roku towarzyszyły wszelkie pozory prawdziwej władzy i świetności soboru powszechnego Kościoła katolickiego. Niezaprzeczalnie, było to jedno z najbardziej uroczystych z gromadzeń, jakie miały miejsce od początku istnienia Kościoła.

Mając wówczas zaledwie dwanaście lat, entuzjazmowałem się tym wydarzeniem, uważając je za ważne i dziejowe spotkanie i oczekiwałem co ogłosi i uczyni.

Pamiętam jak w 1963 roku, na lekcje religii w szkole średniej musiałem wyszukiwać i wycinać artykuły o ekumenizmie, przeważnie z The Tablet - diecezjalnej gazety wydawanej na Brooklynie. Nawet wówczas, myślałem o ekumenizmie jak o jakimś nowym wysiłku Kościoła mającym przyciągnąć protestantów z powrotem do jednego prawdziwego Kościoła, którym jest oczywiście - Kościół rzymskokatolicki.

Jednakże, w pierwszą niedzielę Adwentu roku 1964 bańka optymizmu i entuzjazmu pękła mi prosto w twarz. To była pierwsza niedziela, na której wprowadzono nakazane przez Pawła VI początkowe zmiany Vaticanum II. Jak na dzisiejsze normy zmiany te były dość łagodne, ale dostrzegłem dążenie do demontażu świętej liturgii, jak również wprowadzenia języka narodowego, Mszy dialogowej i innych protestanckich naleciałości, co sprawiło że poczułem się bardzo zaniepokojony. Pamiętam, jak wracając ze Mszy myślałem sobie: "w tej Mszy jest coś protestanckiego". Te słowa miały okazać się moim wypowiedzeniem wojny Vaticanum II i jego późniejszym zmianom. Jest to wojna, którą toczę już prawie pięćdziesiąt lat. Spędziłem na niej całe moje życie i zapowiada się, że nie ustanie przez wszystkie lata, jakimi jeszcze Bóg mnie obdarzy. Wątpię, abym doczekał rezultatu tego boju.

Główne zagadnienie wprowadzające zamęt

Każdy łatwo dostrzeże, że z powyższego opisu wynika natychmiastowe pojawienie się bardzo poważnego problemu. Jak można wydać wojnę nieomylnemu i niezniszczalnemu (wolnemu od błędów) Kościołowi?

Rozwiązanie tej kwestii spowodowało ogromne zamieszanie i podział w szeregach tradycjonalistów. Wszyscy tradycjonaliści uważają, że Vaticanum II i jego zmiany są w taki czy inny sposób złe. Pytania o to, na czym polega ich zło i jak coś złego mogło przyjść do nas ze strony nieomylnego i wolnego od błędu Kościoła stanowią temat niemal wszystkich dyskusji toczonych wśród tradycjonalistów, które czasami stają się bardzo gwałtowne.

Jak wszystkim wiadomo, istnieją trzy podstawowe "obozy"

tradycjonalistów: 1) konserwatyści Novus Ordo; 2) grupy "uznawać i sprzeciwiać się", głównie Bractwo Św. Piusa X; 3) sedewakantyści.

Konserwatyści Novus Ordo

Grupa ta uważa, że Vaticanum II nie zawiera żadnych istotnych błędów, ale że został źle zinterpretowany. Uważają te niepoprawne interpretacje za zasadniczo błędne, a może nawet heretyckie. Podają taką wykładnię Vaticanum II, która jest - ich zdaniem - zgodna z tradycją Kościoła. Znana jest ona jako "uznanie Soboru w świetle tradycji". Są to słowa Jana Pawła II skierowane do arcybiskupa Lefebvre mające stanowić podstawę dla ewentualnego pojednania. Tę postawę nazywają też "hermeneutyką ciągłości". Przedstawicielami postawy konserwatystów Novus Ordo jest Bractwo Św. Piotra i tym podobne instytuty, jak również wielu kapłanów Novus Ordo funkcjonujących w ramach modernistycznej religii. W podobny sposób twierdzą oni, że liturgiczne i dyscyplinarne zmiany - choć niefortunne - nie są sprzeczne z wiarą ani w jakikolwiek sposób grzeszne. Są jedynie nie tak dobre jak liturgia i dyscyplina sprzed Vaticanum II.

Krytyczna ocena.

Stanowisko to jest nie do przyjęcia. Oznacza bowiem, że Kościół rzymskokatolicki przez pięćdziesiąt lat rozpowszechniał fałszywą interpretację soboru powszechnego. Dogmatyczne odstępstwa, dyscyplinarne aberracje i liturgiczne obrzydliwości, przed którymi wzdrygają się wszyscy tradycjonaliści przyszły do nas od władzy Kościoła - jeśli przyjmiemy system konserwatystów Novus Ordo. Jedyny sposób w jaki ten system mógłby zostać obroniony od zanegowania niezawodności Kościoła polegałby na udowodnieniu, że 1) Vaticanum II faktycznie nie zawiera żadnego błędu; 2) katolicka hierarchia nie ogłosiła niczego innego jak tylko katolicki dogmat i katolicką naukę moralną, wyłącznie święte reguły karności oraz wyłącznie święte i katolickie liturgiczne praktyki; 3) a przyczyną obecnego chaosu jest to, że inni jakimś sposobem nałożyli hierarchii kaganiec i rozpowszechniają całkowicie fałszywą interpretację Vaticanum II oraz zainicjowali wszystkie złe reformy i nieprawowierne nauki, których codziennie doświadczamy.

Wyobrażanie sobie, że to wszystko jest prawdą to nic innego jak życie w świecie fantazji. Rzeczywistość przedstawia zupełnie co innego. Oczywistym jest, że Vaticanum II został zinterpretowany przez nauczycielskie magisterium Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Wyobraźmy sobie, że heretyckie bluźnierstwa Franciszka "nie ma katolickiego Boga" i "Bóg nie istnieje" należą teraz do autentycznego magisterium Kościoła katolickiego - jeśli ten system ma być prawidłowy - i mają swe miejsce obok czcigodnych tomów nauczania świętego Piusa X oraz całego Bullarium Romanum (1).

A ponadto, gdzie znajduje się ta prawdziwa interpretacja Vaticanum II, która uspokoi wszystkie umysły? Wszyscy o tym mówią, ale nikt nie może znaleźć. To niczym jednorożec w lesie. I to po pięćdziesięciu latach? Nie jest też po katolicku interpretować sobór w sposób sprzeczny z oficjalną nauczycielską interpretacją magisterium. Ta wykładnia została dokonana przez hierarchię Novus Ordo nie tylko w wielu posoborowych dokumentach, lecz również poprzez wiele oficjalnych aktów - na przykład obrzydliwości przeciw Pierwszemu Przykazaniu w Asyżu.

To janseniści mówili, że "akceptujemy papieskie dokumenty, ale interpretujemy je po swojemu".

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku zawiera fałszywe nauczanie i złe praktyki Vaticanum II, takie jak nowa eklezjologia i świętokradztwo udzielania Komunii Świętej niekatolikom. Czy możemy odrzucić ten dokument jako "złą interpretację"?

To, że kilku konserwatystów wymyśliło sobie "prawdziwą interpretację" Vaticanum II nie powoduje ciągłości katolickiego nauczania. Prawdziwa interpretacja jakiegokolwiek soboru nie jest domeną osób prywatnych, lecz hierarchii Kościoła katolickiego. Jedyną ścisłą interpretacją Vaticanum II jest to, co miał na myśli Paweł VI, gdy promulgował dokumenty Vaticanum II i to, co autorzy późniejszych, posoborowych, nauczycielskich dokumentów i aktów mieli na myśli. Autentycznej wykładni Vaticanum II musimy szukać w przemowach i dokumentach Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Nie możemy jej znaleźć w "ujęciu", jakie mu nadają niektórzy konserwatywni pisarze.

W świecie wyobraźni konserwatystów Novus Ordo, katolicka hierarchia powinna pewnego dnia odrzucić fałszywą interpretację nadaną Vaticanum II przez hierarchię w minionych pięćdziesięciu latach i ogłosić zupełnie nową interpretację. Jak w ogóle możemy - w takim przypadku - wytłumaczyć protestantowi, że Kościół jest nieomylny i niezawodny, skoro przez pięćdziesiąt lat rozpowszechnia fałszywą naukę?

I wreszcie, absolutną niemożliwością jest nadanie Vaticanum II i jego zmianom interpretacji, która byłaby zgodna z katolicką doktryną. Oświetlenie Vaticanum II światłem tradycji to oświetlenie światłem potężnej lampy błyskowej ciemnego zaułka pełnego cuchnących pojemników na śmieci i szczurów.

Stanowisko Recognize and Resist [R & R] (uznawać i sprzeciwiać się)

Ludzie reprezentujący tę postawę (R & R) uważają, że powinniśmy uznawać hierarchię Vaticanum II za prawdziwą katolicką hierarchię i jednocześnie odrzucać błędy Vaticanum II oraz późniejsze reformy liturgiczne i dyscyplinarne.

W tej grupie występują najróżniejsze odcienie oporu. Niektórzy są bardzo zdecydowanymi przeciwnikami Vaticanum II (na przykład: Tradition in Action, the Saint Marcel Initiative [bp. Williamson]), podczas gdy inni mają dużo łagodniejsze podejście (na przykład: Bractwo Św. Piusa X). Niektórzy akceptują święcenia i konsekracje Novus Ordo, a niektórzy nie. To samo dotyczy kwestii unieważnień małżeństw.

Te rozbieżności wynikają z samej natury ich systemu, ponieważ twierdzą, że reformy Vaticanum II rzeczywiście pochodzą od władzy Chrystusowej ulokowanej w hierarchii Novus Ordo, jednak nauczanie, liturgia i reguły dyscypliny tej władzy muszą być przesiane w celu określenia, co jest, a co nie jest zgodne z tradycją.

Nie trzeba dodawać, że każda grupa ma swe własne sito. Niektóre sita mają drobniejsze "oczka" od innych. Z tego powodu wśród zwolenników postawy "R & R" panuje obecnie zamieszanie, ponieważ grupa główna stopniowo dryfuje w kierunku pojednania z modernistami, które to porozumienie jest w pełni zgodne z tą postawą. Jeśli moderniści zaakceptują ich sito, wtedy wszystkie przeszkody zostaną usunięte. Mogą jednak wymagać, aby gęstość ich sita została dopasowana, tzn., tak aby miało większe "oczka".

Ocena krytyczna.

System "R & R" nie rozwiązuje palącego problemu autorytetu władzy, ponieważ przypisuje katolickiej hierarchii odejście od prawdziwej wiary, prawdziwego kultu i prawdziwej dyscypliny. Samą swą inicjatywą założenia równoległego apostolatu wbrew miejscowemu biskupowi Novus Ordo i papieżowi Novus Ordo, zwolennicy "R & R" domyślnie oświadczają, że Vaticanum II, Msza Novus Ordo i kolejne reformy są fałszywe, złe i grzeszne. Ponieważ pochodzi to wszystko od (ich zdaniem) rzymskokatolickiej hierarchii, to trzeba wyciągnąć logiczny wniosek, że ta sama hierarchia narzuciła całemu Kościołowi fałszywą religię, którą należy odrzucić i przeciwstawiać się jej.

Ponownie stawiam pytanie: W jaki sposób moglibyśmy w ogóle - w takim razie - wytłumaczyć protestantowi, że Kościół jest nieomylny i wolny od błędu?

Sedewakantyzm

Sedewakantyści rozumieją 1) że na mocy prawa Bożego oraz samej natury Kościoła, publiczne odstępstwo od wiary powoduje oddzielenie się od Kościoła katolickiego, i to przed wydaniem jakiejkolwiek prawnej deklaracji; 2) że jest niemożliwe, na mocy gwarancji niezawodności (indefectibilitas) i nieomylności (infallibilitas), aby katolicka hierarchia głosiła całemu Kościołowi fałszywą naukę, fałszywe praktyki liturgiczne i błędne reguły dyscypliny.

Są to katolickie zasady uznawane przez wszystkich. Nikt nie może ich zanegować bez zanegowania również katolickiej Wiary.

Opierając się na tych zasadach, sedewakantysta wyciąga następujący wniosek: już sama intencja głoszenia Kościołowi fałszywych nauk, fałszywych liturgicznych praktyk i złych reguł dyscypliny stanowi istotną przeszkodę w otrzymaniu władzy Chrystusowej do nauczania, rządzenia i uświęcania Kościoła.

Rozumie on też zasadę - uznawaną przez wszystkich teologów i różnych papieży - że nie sposób, aby ten, kto popada w publiczną herezję mógł kierować Kościołem.

Zasady te stosuje on do zmian Yaticanum II. Jako że są one w oczywisty sposób sprzeczne z katolicką doktryną, katolicką praktyką liturgiczną i regułami katolickiej dyscypliny, to wyciąga konieczny i nieuchronny wniosek, że jest niemożliwe, aby ci, którzy promulgowali Yaticanum II byli prawdziwą hierarchią Kościoła katolickiego.

Ocena krytyczna.

Stanowisko sedewakantystyczne jest solidnie oparte na zasadach, które wynikają z samej natury katolickiego Kościoła, papiestwa i samego pojęcia autorytetu władzy. Są to zasady bezsporne.

Wynikającą z tej postawy ocenę, że zmiany Yaticanum II są niekatolickie łatwo udowodnić. Fakt ten staje się coraz bardziej ewidentny wraz z tym jak z dnia na dzień Bergoglio coraz bardziej zuchwale i skandalicznie oddala się od katolickiej prawdy i praktyki. Z tego powodu, nawet niektórzy duchowni Novus Ordo podnieśli ostatnio możliwość sedewakantyzmu.

Ponadto, sedewakantyzm unika problemów nieodłącznie związanych z dwoma pierwszymi systemami. Problem systemu konserwatystów Novus Ordo polega na tym, że jego zwolennik musi prowadzić życie nieustannego zaprzeczania, negowania rzeczywistości, z którą codziennie, co chwilę się styka twarzą w twarz oraz zaprzeczania, że jego odraza wobec Novus Ordo wywodzi się z samej awersji wiary katolickiej do tego, co heretyckie i obce. Zamiast tego buduje sobie domek z kart teologicznej fantazji, że Yaticanum II nie zmienił niczego istotnego w katolickim Kościele, domek z kart bliski rozsypania w miarę jak Bergoglio zawzięcie realizuje swe modernistyczne cele.

Zupełnym absurdem i szaleństwem jest wiara, że aktualne spustoszenie Kościoła we wszystkich jego aspektach, prawdziwa Hiroszima, jest skutkiem jedynie przypadkowych i nieistotnych zmian katolickiej religii dokonanych przez Vaticanum II. Przeczy zdrowemu rozsądkowi utrzymywanie, że istnieje jakaś "hermeneutyka ciągłości", tzn., jakaś katolicka interpretacja Vaticanum II unosząca się gdzieś w powietrzu, której nikt nie słyszał ani nie widział przez pięćdziesiąt lat! A jednak konserwatysta Novus Ordo uporczywie trzyma się tych pojęć, ponieważ są one jego jedyną deską ratunku by "nadać sens" rażącej sprzeczności między religiami sprzed i po Vaticanum II.

Poza tym, sedewakantyzm unika beznadziejnego systemu "R & R". Z jednej strony, "R & R" odrzuca jako niekatolicką całą nową religię Vaticanum II, ale z drugiej strony utrzymuje, że została ogłoszona przez autorytet władzy Chrystusowej umiejscowiony w katolickiej hierarchii. Taka postawa oznacza, że katolicki Kościół odpadł od wiary, co jest sprzeczne z wiarą.

Podsumowanie

Z tych właśnie powodów stale powracam do kwestii sedewakantyzmu i una cum. Ludzie świeccy a nawet wielu duchownych mają bowiem tendencję do zwykłej "odruchowej reakcji" na zmiany Vaticanum II. Stwierdzają, że ich nie lubią i poszukują sakramentów u tradycjonalistycznych kapłanów każdego rodzaju albo jeśli sami są duchownymi, to mogą nawet odprawiać tradycyjną Mszę. Nie zastanawiają się nad problemem autorytetu władzy w Kościele oraz nad tym, w jaki sposób w obecnym czasie opierania się modernizmowi należy chronić zarówno nieomylność (infallibilitas) jak i niezawodność (wolność od błędu - indefectibilitas) Kościoła.

W dobie modernistycznego kryzysu nie można mówić o katolickiej postawie, jeżeli się nie ma katolickiego stanowiska wobec rzymskiego Papieża. Papież Pius IX powiedział, "nie wolno oddzielać Papieża od Kościoła". Katolicy, którzy pozostają obojętni wobec problemu papiestwa modernistycznych "papieży" sami postępują jak moderniści. Modernista bowiem nie dba o władzę, tylko wywodzi swą religię z własnych wewnętrznych odczuć. Wielu tradycjonalistów przystępuje do tradycji z modernistycznych powodów, tzn., oni przylegają do niej nie ze względu na autorytet władzy Kościoła nauczającego, lecz dlatego, że tradycja bardziej odpowiada ich osobistym uczuciom religijnym.

A zatem, właśnie z tego powodu, tak roztrząsam temat sedewakantyzmu: aby wpoić wiernym konieczność katolickiej postawy wobec autorytetu władzy.

Szczerze oddany w Chrystusie,

Bp Donald J. Sanborn Rektor

"Most Holy Trinity Seminary Newsletter", December 2014. (b)

Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

Przypisy:

(1) Bullarium Romanum to zbiór wszystkich oficjalnych papieskich nauk i środków dyscyplinarnych.

(a) Tytuł artykułu od red. Ultra montes.

(b) Por. 1) Bp Donald J. Sanborn, a) Amoralny synod modernistycznych biskupów (2014) - produkt doktrynalnego liberalizmu Vaticanum II. b) Bergoglio o (nie)istnieniu Boga. c) Nasz katolicki apostolat, Dziesięć rad Bergoglio i "Requiem" dla protestanckiego heretyka. d) Cnoty nadprzyrodzone. Kazanie wygłoszone 31. 08. 2014 r. w Krakowie. e) Katolickie seminarium duchowne, FSSPX i "kanonizacje" pseudopapieży. f) Dlaczego należy przekonywać zwolenników FSSPX do stanowiska sedewakantystycznego. g) Wzniosłość świętej Wiary katolickiej a obskurantyzm współczesnego świata. h) Tragikomedia Novus Ordo: Bergoglio z nosem klauna i herezja "kardynała" Rodrigueza. i) Bergoglio o Żydach i ateistach. Modernistyczny relatywizm prawdy dogmatycznej. j) Od modernizmu do apostazji. Bergoglio nie wierzy w katolickiego Boga. j) "Kanonizacje" Jana XXIII i Jana Pawła II. k) Sprzeciw wobec zmian soborowych a niezniszczalność Kościoła. l) "Sobór Watykański II" - największa katastrofa w historii świata. n) Góry Gelboe. Jeden z pierwszych seminarzystów abp. Lefebvre'a opłakuje upadek jego Bractwa. o) Vaticanum II, papież i FSSPX.

2) Ks. Anthony Cekada, Tradycjonaliści, nieomylność i papież.
3) Ks. Noël Barbara, Papieska nieomylność a dzisiejszy kryzys w Kościele.
4) Św. Pius X, Papież, a) Encyklika Pascendi dominici gregis o zasadach modernistów. b) Przysięga antymodernistyczna.
5) Papież Pius XI, Encyklika "Mortalium animos". O popieraniu prawdziwej jedności religii.
6) Piotr kardynał Gasparri, Katechizm katolicki (Catechismus catholicus).
7) Akta i dekrety świętego powszechnego Soboru Watykańskiego (1870), Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym przedłożony Ojcom do rozpatrzenia (Primum Schema Constitutionis dogmaticae de Ecclesia Christi Patrum examini _propositum).
8) Ks. Maciej Sieniatycki, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. a) Kościół katolicki jest niezmienny. b) Prawdziwa religia może być tylko jedna.
9) Dr. Franciscus Egger, Episcopus Brixinensis et Princeps, a) De indefectibilitate Ecclesiae. b) De necessitate Ecclesiae. c) De_proprietatibus religionis.
10) Ks. Jacek Tylka SI, Dogmatyka katolicka. a) Traktat o Kościele Chrystusowym. b) O obojętności, czyli indyferentyzmie w rzeczach religii. c) O własnościach religii.
11) Ks. Ignacy Grabowski, Kościół a herezja.
12) Sac. F. H. Reinerding, Theologiae fundamentalis tractatus duo. Tractatus prior. Demonstratio christiano-catholica contra adversarios generatim omnes. De iis, qui auctoritati Ecclesiae obluctantur.
13) Kwintus Septymiusz Florens Tertulian, Preskrypcja przeciw heretykom (Liber de praescriptionibus adversus haereticos).
14) O. Jan Jakub Scheffmacher SI, Katechizm polemiczny czyli Wykład nauk wiary chrześcijańskiej przez zwolenników Lutra, Kalwina i innych z nimi spokrewnionych, zaprzeczanych lub przekształcanych.

(Ultra montes).

http://gazetawarszawska.c...rytetu-kosciola
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1364
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Luty 2016, 15:51    [Cytuj]

Bp Donald J. Sanborn jest sedewakantystą, nie utożsamiam się z tą grupą. Mają wiele racji, ale niestety nie ta droga. Skoro nie ma papieża, to niech gorąco się modlą, może im Aniołki z Nieba przyniosą. Sedewakantyzm jest teorią i praktykowanie jej jest nieroztropne (a taka nieroztropność może mieć bardzo poważne konsekwencje). Dlatego arcybiskup Lefebvre nigdy nie przyjął takiego stanowiska, a nawet zabronił tego kapłanom Bractwa Św. Piusa X. W książce "Kościół przesiąknięty modernizmem" - abp Marceli Lefebvre pisał:

"Pośród przeżywanych trudności winniśmy trwać na niewzruszonym stanowisku i nie popadać w błąd; można by mieć ochotę na rozwiązania ekstremalne, można by powiedzieć: „Nie, Papież jest nie tylko liberałem, lecz również heretykiem, prawdopodobnie nawet więcej aniżeli heretykiem, zatem nie ma papieża!”.

Jest to błędne. Jako liberał nie jest on koniecznie ani heretykiem, ani poza Kościołem. Aby pozostać na pewnej drodze, aby rzeczywiście pozostać w Kościele, należy umieć poczynić niezbędne rozeznanie.

Jeżeli nie, to do czego dojdziemy? Nie ma już papieża ani kardynałów! Jeżeli Papież nie był papieżem w momencie, gdy mianował kardynałów, owi kardynałowie nie są kardynałami i nie mogą już wybrać papieża. Zatem czy to anioł z Nieba przyniesie nam papieża?

To absurdalne i niebezpieczne! Gdyż, być może, zostalibyśmy zmuszeni do rozwiązań prawdziwie schizmatyckich: poszlibyśmy znaleźć papieża z Palmar de Troya, który jest ekskomunikowany, który mnie ekskomunikował, który ekskomunikowal Papieża, który wszystkich ekskomunikował! Poszlibyśmy do kościoła Tuluzy, kościoła Rouen... czy ja wiem, do mormonów, do zielonoświątkowców, do adwentystów lub do czegoś jeszcze innego... Dusze byłyby stracone!... Mimo wszystko nie chcę ponosić tej odpowiedzialności.

Być może uważa się, że jestem zbyt surowy, gdy żądam od księży odmawiających pójścia tą drogą, aby nas opuścili... Lecz nie chcę wprowadzić wilka do owczarni, jeżeli dzisiaj mówię: papież istnieje, lecz nie jesteśmy zmuszeni słuchać go we wszystkim.

Mogą istnieć papieże, którzy w całkowitym tego słowa znaczeniu nie są dobrymi pasterzami; nie jesteśmy zmuszeni we wszystkim ich słuchać. Lecz, aby posunąć się do stwierdzenia, iż nie ma papieża, co to, to nie!

Takie mówienie równa się wprowadzeniu podziałów wśród tradycjonalistów, a tego nie chcę."



Sedewakantyzm to żaden pogląd! żaden święty w historii Kościoła nigdy nie był sedewakantystą, kiedy wielu otwarcie i forsownie sprzeciwiali się błędom papieży. RÓBMY PODOBNIE! nie należy przyjmować takiego stanowiska, jest to nieroztropne, a taka nieroztropność może mieć bardzo poważne konsekwencje. Sedewakantyzm jest bardzo niebezpieczny. Prowadzi on do nastawienia schizmatyckiego, a nie katolickiego.

Nie ma wątpliwości, że Duch Święty prowadzi Kościół. Możemy np. pytać; czy Duch Święty dopuściłby niewłaściwą osobę na tron Piotrowy!? - Oczywiście. Ale też mamy 100% pewności od naszego Pana, że nie dopuściłby, aby jakikolwiek papież w sposób uroczysty ogłosił cokolwiek co się sprzeciwia świętej Wierze katolickiej. Błędy papieży się zdarzały i tak samo teraz jest. I być może, tak jak czytałam pewną wypowiedź: że jest to ciosem uderzonym w kierunku Ducha Świętego, a to już jest grzech.

Słowa Św. Wincentego z Lerynu.
"Jeśli kiedykolwiek jakiś nauczyciel kościelny od wiary zboczy, to dzieje się to z dopustu Bożego dla doświadczenia nas, czy miłujemy Boga z całego serca i z całej duszy naszej, czy też nie."
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Luty 2016, 17:02    [Cytuj]

Amid napisał/a:
[size=14]Bp Donald J. Sanborn jest sedewakantystą, nie utożsamiam się z tą grupą. Mają wiele racji, ale niestety nie ta droga.

Sedewakantyzm to żaden pogląd! żaden święty w historii Kościoła nigdy nie był sedewakantystą...


Dzięki za przybliżenie istoty sedewakantyzmu.
Prawdę mówiąc, że zwróciłem uwagi na to, że Sanborn jest sedewakantystą, a właściwie nie zapoznałem się do końca z tym czym jest sedewakantyzm.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Czerwiec 2016, 23:58    [Cytuj]

Wpływy masonerii. Posoborowa Msza

Mimo doniesień prasowych Benedykt XVI nie „uwolnił” Mszy trydenckiej („przedsoborowej”) w Wielki Czwartek. Jednak coś jest na rzeczy i być może do takiego wydarzenia niedługo dojdzie, a kryzys, który rozpoczął się na dobre wraz z Soborem Watykańskim Drugim, przynajmniej częściowo wyhamuje. O. Yves Congar, jeden z ojców soboru, przyrównał to wydarzenie do rewolucji październikowej w Kościele. Tak zwany „duch soboru” objawił się w postaci nowego rytu Mszy świętej. 12 grudnia 2006 roku kard. Jorge Medina Estevez powiedział, że Ojciec Święty ogłosi niedługo dokument zezwalający na swobodne odprawianie Mszy świętej w rycie trydenckim. Jeśli do tego dojdzie, wydarzenie to można będzie z powodzeniem nazwać kontrrewolucją w Kościele.

„Natomiast nie jest rzeczą ani mądrą, ani godną pochwały wracać we wszystkim i za wszelka cenę do starożytności. I tak, by użyć przykładu, błądzą ci, którzy chcą ołtarzom przywrócić pierwotny kształt stołu”(Pius XII, Encyklika „Mediator Dei” z 1947 roku.)

„Reforma liturgiczna jest głównym zwycięstwem Kościoła katolickiego, posiadając swój wymiar ekumeniczny, gdyż różne Kościoły i wyznania chrześcijańskie postrzegają ją nie tylko coś wartego podziwu, lecz również jako znak dalszego postępu.” (Abp Annibale Bugnini, główny autor Novus Ordo Missae

"Rezultatem reformy liturgicznej jest nie odnowa, ale dewastacja” – napisał sam Josef kard. Ratzinger. Za to Antoni kard. Bacci wraz z Alfredem kard. Ottavianim, ówczesnym przewodniczącym Kongregacji Doktryny Wiary, napisali: "Novus Ordo Missae, tak w swym całokształcie, jak i w szczegółach, oddala się zadziwiająco od katolickiej teologii Mszy Świętej, wyrażonej na XXII Sesji Soboru Trydenckiego."

Benedykt XVI widzi problem

„Jestem przekonany, że kryzys w Kościele, którego jesteśmy świadkami, wynika w wielkiej mierze z dezintegracji liturgii” – napisał Joseph kard. Ratzinger, obecny papież Benedykt XVI. Stwierdził on też, że ukierunkowanie kapłana w stronę wiernych było błędem. Osobiście napisał wstęp do książki Klausa Gambera „Zwróćmy się ku Panu!”. Ten wybitny liturgista udowodnił, że odwrócenie celebranta w stronę ludu nie ma nic wspólnego ze zwyczajami pierwszych chrześcijan. Potwierdza to tylko tezę o sprotestantyzowaniu obecnej liturgii Mszy świętej.

Nowa Msza nie jest soborowa

Sobór Watykański Drugi budził i budzi wiele kontrowersji. Jego przeciwnicy nie zostawiają na nim suchej nitki zarzucając mu w każdym miejscu skrajny modernizm. Otóż mimo oczywistych nowinek, Sobór przemawia niejednokrotnie językiem iście tradycyjnym. Przykładem jest właśnie konstytucja o liturgii „Sacrosanctum Konsylium”. Zwolennicy Vaticanum Secundum często uznają za sukces zamianę łaciny na języki ojczyste, nazywane w liturgice językami wulgarnymi. Jednak Sobór nigdy nie wskazywał na wyeliminowanie łaciny. Przeciwnie, konstytucja o liturgii wyraźnie mówi, że „można pozwolić we Mszach odprawianych z udziałem wiernych na stosowanie języka ojczystego w odpowiednim zakresie, zwłaszcza w czytaniach i "modlitwie powszechnej", oraz jeżeli warunki miejscowe tego wymagają, w tych także częściach, które należą do wiernych. Należy jednak dbać o to, aby wierni umieli wspólnie odmawiać lub śpiewać stałe teksty mszalne, dla nich przeznaczone, także w języku łacińskim.” Podobna sytuacja dotyczy śpiewu. Najczęściej wykonywane utwory mszalne (nierzadko będące prostymi piosenkami wykonywanymi przy akompaniamencie gitar) nie mają nic wspólnego ze wskazaniami konstytucji. Z dokumentu niezadowolone byłyby również „katolickie” feministki, ponieważ Sobór Watykański Drugi mówi: „Muzycy zaś i śpiewacy, a zwłaszcza chłopcy, powinni także otrzymać rzetelne wykształcenie liturgiczne.” Mało tego, konstytucja o liturgii bardzo wyraźnie zaleca tradycyjny śpiew kościelny: „Śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej. Dlatego w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewu.” Również instrumentarium współczesnych liturgistów (gitary, grzechotki, perkusja, klaskanie) nie ma źródła w dokumencie Soboru: „W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich. Inne natomiast instrumenty można dopuścić do kultu Bożego według uznania i za zgodą kompetentnej władzy terytorialnej (…)”. Otóż owo często pojawiające się w konstytucji „można dopuścić” stało się pretekstem do zmian liturgicznych we wszystkich jej sferach.


Przykład "posoborowej" Mszy świętej.

Jak doszło do fabrykacji Najświętszej Ofiary?



Msza święta Pawła VI nazywana również Mszą posoborową lub Nową Mszą Świętą (Novus Ordo Missae) powstała w sposób, który nigdy dotąd nie miał miejsca w Kościele. Pius XII w swojej encyklice „Mediator Dei” wykładał, że Msza ewoluuje w naturalny sposób wraz z czasem. Jak róża, która z pączka staje się kwiatem. Tymczasem Msza posoborowa powstała przy biurku. Teoretycznie za Nową Mszę Świętą odpowiedzialny był papież Paweł VI, ale w rzeczywistości ryt opracowała specjalna komisja zwana Konsylium, która składała się z około 200 osób. Liderem tego gremium został abp Annibale Bagnini, który później został oskarżony o członkostwo w loży masońskiej. Konsylium składało się głównie z soborowych ekspertów, których w pracy nad reformą liturgii wspierało sześciu protestanckich „obserwatorów”. Można zadać sobie pytanie, w czym mogą doradzać heretycy przy opracowywaniu przez katolików nowego rytu Najświętszej Ofiary? Odpowiedź leży w zrozumieniu idei ekumenizmu, ale to inna, równie ciekawa historia. Napomnę, że Paweł VI podziękował protestantom za ich wkład w tworzenie nowej Mszy. Jaki był efekt tej współpracy? Profesor teologii protestanckiej na uniwersytecie w Strasburgu, pastor Gerard Siegwalt pisał do pewnego katolickiego biskupa twierdząc, że "w odnowionej Mszy nie ma nic, co mogłoby krępować ewangelika". Również oficjele kościołów reformowanych przyznają, że obecnie protestanci mogą brać udział w eucharystii w kościołach katolickich, "jeżeli używana jest druga modlitwa eucharystyczna”.


Kolejny przykład "posoborowej" Mszy świętej.

Ciężko uwierzyć, że twórcą Novum Ordo Missae był abp Annibale Bugnini. Wszak nawet dość liberalny papież Jan XXIII wyrzucił go z papieskiego Uniwersytetu Luterańskiego. Powodem ekspulsji ówczesnego wykładowcy liturgii były poglądy, których nie sposób było pogodzić z wiarą katolicką. Niestety, z następnym pontyfikatem arcybiskup winduje do stanowiska sekretarza Świętej Kongregacji Kultu Bożego. Następnie, jak już napisałem, zostaje przewodniczącym Konsylium zajmującego się przygotowywaniem nowej Mszy. Jako powód reformy przywołano trzy argumenty: aggiornamento (dostosowanie się do ducha czasów współczesnych), powrót do źródeł oraz oczywiście ekumenizm. Aggiornamento w praktyce oznaczało wyeliminowanie elementów sacrum i uczynienie z Mszy czegoś na kształt spotkania wiernych. Powrót do źródeł jest bałamutnym sloganem oznaczającym, że organicznie powstająca liturgia, której formę ustalił św. Grzegorz Wielki, a ostatecznie skodyfikował św. Pius V, była błędna czy niedoskonała. Zastawiając się tym argumentem odwrócono kapłana w stronę ludu. Jednak jak udowodnił znany liturgista ks. Klaus Gamber, od samego początku Chrześcijaństwa Ofiarę Mszy Świętej odprawiano tyłem do ludu, na ołtarzu zwróconym na wschód. Tak więc Msze zawsze miały charakter ofiary, a nie uczty tak podkreślanej przez nowy ryt. Warto nadmienić, że do książki Gamblera na temat kierunku celebracji przedmowę napisał nie kto inny, jak sam kard. Ratzinger. Trzeci argument za reformą, ekumenizm, przybrał realną formę w zniesieniu stricte katolickich elementów Mszy. Obecny rytuał przypomina bardzo Msze protestanckie, zresztą temu mieli służyć wspomniani niekatolicy pomagający w pracy Konsylium. Trudno to sobie wyobrazić, ale dla przykładu znany protestant, Max Thurian z Taize, ułożył niektóre modlitwy do oficjum na święto Przemienienia Pańskiego.

Masoneria autorem Mszy świętej?

Powyższa teza wygląda na skandalizującą prowokację, jednak non argumentum contra fatum. Nie należy oczywiście przerysowywać roli wolnomularstwa, ale rozważyć fakty. Otóż wszystko wskazuje na to, że główny twórca nowej Mszy, abp Bugnini przynależał do masonerii. Na jaw wyszły nawet listy arcybiskupa do swojej loży, w których obwieszcza, że udało mu się zniszczyć katolicką liturgię. W języku polskim treść listów opublikował sam ks. prof. Michał Poradowski, współpracownik tak wybitnych postaci jak Roman Dmowski, Stefan kard. Wyszyński czy zmarły niedawno i nieodżałowany Augusto Pinochet. Szczegóły sprawy opisał wybitny katolicki pisarz i publicysta, Michel Davis. Z jego śledztwa wynika jedno: nie można w stu procentach udowodnić przynależności Bugniniego do wolnomularstwa, ale ponad wszelką wątpliwość można powiedzieć, że o takiej przynależności był przekonany Paweł VI. Po ujawnieniu sensacyjnej wiadomości, papież usunął Bugniniego ze stanowiska sekretarza Kongregacji Kultu Bożego. Mało tego. Papież rozwiązał cała kongregację, a kłopotliwego arcybiskupa wysłał na placówkę do Iranu. Dla watykanistów była to ewidentna zsyłka. Pozbyto się biskupa wolnomularza, ale nie pozbyto się Mszy, którą on właśnie skonstruował. W istocie Msze odprawiane w naszych rodzimych parafiach to najprawdopodobniej efekt prac masona, a na pewno modernisty. Trudno to sobie wyobrazić, ale nie sposób widzieć sprawę inaczej. Stąd jeszcze bardziej cieszą zapowiedzi przywrócenia przez Benedykta XVI Mszy świętej w rycie trydenckim (Msza święta Piusa V). Dodam za ks. prof. Poradowskim, że wolnomularze mieli w Watykanie wielu swoich „braci”. Jednym z nich był kardynał Lienart, który wspólnie z kardynałami Fringsem, Alfrinkiem, Döpfnerem i Suenensem był głównym motorem zmian dokonanych na Drugim Soborze Watykańskim.

Większośc biskupów mówi „nie”

Kardynał Josepha Suenens, prymas Belgii i osobisty przyjaciel Pawła VI, napisał szokujące w swej szczerości słowa: „Można by sporządzić imponującą listę twierdzeń uważanych przez Rzym w przeszłości, a nawet całkiem niedawno za jedynie prawdziwe, które zostały usunięte przez ojców Soboru Watykańskiego II". Podobnie rzecz ma się z Mszą świętą. Wydaje się, że cała teologia odnosząca się do Mszy została zamieniona; że pomysły ongiś potępione uzyskały azyl w posoborowej liturgii. Jednak przeprowadzenie rewolucji mszalnej nie nastąpiło bez oporu. 24 października 1967 roku w kaplicy Sykstyńskiej, podczas Synodu Rzymskiego, abp Bugnini zaprezentował zreformowany przez siebie ryt Mszy nazwanej wówczas Missa normativa (Msza normatywna). Wynalazek arcybiskupa zdegustował większość biskupów, którzy nie chcieli się zgodzić na sprotestantyzowanie i wypaczenie Najświętszej Ofiary. Większość z nich głosowało przeciwko temu projektowi. Niestety pomimo krytycznego głosu hierarchów Mszę normatywną z detalicznymi poprawkami promulgował papież Paweł VI jako Novus Ordo Missae. Nie jest tajemnicą, że Bugnini miał duży wpływ na Ojca Świętego. Msza święta, serce katolicyzmu, została zatwierdzona bez akceptacji Kongregacji Doktryny Wiary oraz bez wysłuchania krytyki, która poczynili biskupi na Synodzie Rzymskim.

Czy Benedykt XVI uwolni Msze trydencką?



Prasa, zwłaszcza włoska, regularnie donosi, że niedługo nastąpi przywrócenie do łask Mszy łacińskiej przedsoborowej. Padały nawet daty, oczywiście nieprawdziwe, jednak wszystko wskazuje na to, że coś jest na rzeczy. Z dobrze poinformowanego źródła w Rzymie dowiedziałem się, że faktycznie papież nosi się z zamiarem pozwolenia kapłanom na całym świecie na odprawianie Mszy trydenckiej. Pewne ruchy można było już zaobserwować. Ojciec Święty pozwolił części byłym kapłanom z Bractwa Św. Piusa X na utworzenie Instytutu Dobrego Pasterza. Księżom z Instytutu zagwarantowano możliwość sprawowania Mszy łacińskiej oraz pozwolono na „konstruktywna krytykę Soboru Watykańskiego Drugiego”. Ojciec Święty podjął dialog ze wspomnianym Bractwem założonym przez tradycjonalistę abpa Marcela Lefebvre’a. Być może ta konfraternia również ureguluje niedługo swój formalny statut w Kościele katolickim. Jednym z postulatów Lefebvre’a było właśnie uwolnienie Mszy świętej w tradycyjnym rycie. Wiadomo jednak, że ruch ten spotka oponentów wśród hierarchii kościelnej. Wiadomo, że bardzo chłodno przyjmą to biskupi francuscy, którzy wielokrotnie krytycznie wypowiadali się na temat Mszy łacińskiej. Kilka dni temu wbrew niezadowolonym modernistą w Watykanie zebrała się specjalna komisja przygotowująca dokument mówiący o uwolnieniu Mszy trydenckiej. Gotowy dokument przedłoży papieżowi przewodniczący komisji, kard. Darío Castrillón Hoyos, emerytowany prefekt Kongregacji Duchowieństwa.

W tygodniku „Wprost” można było przeczytać artykuł pióra ks. Kazimierza Sowy. Przypomnijmy, że ks. Sowa jest dyrektorem Katolickiego Radia Plus oraz dyrektorem tworzącego się kanału religijnego Grupy ITI. Mówiąc wprost „robi” dla liberalnej frakcji w polskim kościele mającej między innymi za cel zwalczanie Radia Maryja, nie mówiąc już o tradycjonalistach katolickich. Ks. Sowa znany jest z częstych ataków na wspomniane środowiska, za to wychwala pod niebiosa dyżurne autorytety, czyli przykładowo abpa Józefa Życimskiego i ks. Adama Bonieckiego. Z artykułu z „Wprost” dowiadujemy się o stanowisku znanych hierarchów kościoła niemieckiego i francuskiego, którzy torpedują pomysł uwolnienia Mszy trydenckiej, zanim jeszcze Benedykt XVI podjął taką decyzję. Ale nie tylko progresiści z najbardziej zgniłych moralnie krajów europejskich walczą z tradycyjną liturgią, broniąc jednocześnie swego rodzimego nowinkarstwa. W Polsce również mamy dwa Kościoły skrótowo określane jako kościół krakowski i toruński. Nie muszę pisać, któremu nie będzie na rękę powrót do starych, czcigodnych i nieskalanych modernistyczną rewoltą rytów i obyczajów. A diabeł boi się Mszy, która wychowała setki błogosławionych i świętych. Ks. Sowa tytułuje swój artykuł: „Schizma trydencka. Zrównanie mszy trydenckiej z posoborową może doprowadzić do rozłamu w Kościele”. Mądremu dość po … tytule, żeby zrozumieć czego boi się ksiądz dyrektor z ITI.

***

Msza jest źródłem łaski i siły niezbędnej do chrześcijańskiego życia. Należy liczyć na mądra decyzję Benedykta XVI. Jednak kryzys w Kościele nie zasadza się tylko na upadku liturgii. Jest dużo głębszy. Modernizm potępiony przez św. Piusa X przeniknął do seminariów, na ambony, do książek. Ekumenizm, kolegializm, nowa eklezjologia, wolność religijna, oto trucizna, która toczy Kościół. Ciężko mi wyobrazić sobie Mszę trydencką odprawianą na ekumenicznym spotkaniu. Ta Msza po prostu nie dialoguje, Ona nawraca. Liczę na decyzje Ojca Świętego, ale pozostaję realistą, wiem dokąd zaszliśmy, jednak wierzę, że „że Niepokalana jest potężniejsza i Ona zetrze głowę węża piekielnego". (św. Maksymilian Maria Kolbe)

Robert Wit Wyrostkiewicz

Za: prawy.pl

http://www.bibula.com/?p=976

http://www.miserere.pl/node/120
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 17 Lipiec 2016, 23:12    [Cytuj]

Polecam książkę "Liturgiczne bomby zegarowe Vaticanum II - Zniszczenie katolickiej wiary przez zmiany w katolickim kulcie".
Autor : Michael Davies

Wydawnictwo: Te Deum Sp. z o. o.



Michael Davies, niedawno zmarły wybitny katolicki pisarz i publicysta, w niniejszej pracy dokumentuje, jak abp Annibale Bugini- zanim został usunięty ze stanowiska przez papieża Pawła VI, jako podejrzany o członkostwo w masonerii- zdołał "zreformować" katolicką Mszę świętą, czyniąc z niej nieustannie ewoluujący obrzęd, który katolicy muszą znosić od 1969r. Cytując kardynałów i biskupów, a także liberalnych "ekspertów" i protestanckich obserwatorów podczas II Soboru Watykańskiego, autor analizuje dwuznaczności wbudowane przez rewolucjonistów w dokumenty soborowe, które stały się prawdziwymi bombami z opóźnionym zapłonem. Na końcu pracy Michael Davies przytacza smutne statystyki , ukazujące, że reforma liturgiczna wydała gorzkie owoce w postaci masowej utraty wiary i porzucenia praktyk religijnych w krajach Zachodu. Autor apeluje o powrót tradycyjnej Mszy łacińskiej, która zawsze przynosiła owoc licznych powołań kapłańskich, zdrowych katolickich rodzin i autentycznej świętości.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Lipiec 2016, 16:07    [Cytuj]

Mordercy liturgii

Mordercy, za którymi na rzeź idą moderniści, indultowcy i lefebryści


Bugnini – Paulus VI

Dotkliwie odczuwa się dziś brak ludzi z charakterem, integralnie i odważnie wyznających swoją wiarę, poważnie i odważnie podchodzących do wszelkich zamachów na nią.

Ugodowość, połowiczność, miękkość, mierność — są nader powszechne.

Kto bacznie obserwuje różne ruchy i organizacje tradycjonalistyczne, albo choć rzuci okiem na historię ostatnich kilku dekad, — zauważy tę właśnie gasnącą gorliwość o sprawy Boże, która przejawia się brakiem potępienia tego, co należy potępić,

— minimalizowaniem tego, co należy podkreślać z całą mocą z ambon i w prasie, — wreszcie pacyfistyczny język uspokajający, a nie usilnie ostrzegający, nim będzie za późno.

To właśnie na pierwszym miejscu cześć Bogu należna, a na drugim miłość wobec bliźniego wymagają, — by głosić w porę i nie w porę,

— heretyka nazywać heretykiem, odszczepieńca odszczepieńcą, zdrajcę zdrajcą, mordercę mordercą, głupca głupcem (por. „Liberalizm a miłość bliźniego”).

I tak zatem należy bez wahania nazywać dziś tego, który porzuciwszy dawno wiarę — wyrywa swymi ohydnymi szponami same korzenie prawa naturalnego,

— poddanych mu fałszerzy wiary w purpurze, którzy za nim na potępienie wiodą miliony dusz,

— a także tych, którzy nieuleczalnie już chyba zaślepieni manią ugodowości (zaszczepioną zresztą przez abpa Lefebvre’a) — przyjmują z radością dary „zniesienia ekskomuniki”, „uwolnienia Mszy” i „udzielenia uprawnień do słuchania spowiedzi”, — które są tylko tanią pułapką, łatwym lepem na muchy, wciągającym ich w główny ściek modernizmu z piekła rodem.

Pelagiusz z Asturii
Mordercy liturgii — prałat Dominik Celada

Podczas i po Soborze Watykańskim II pierwszy katolicki opór wobec modernizmu zorganizował się – co było oczywiste – w Rzymie.

Pośród najbardziej autorytatywnych głosów publicznych zaznaczył się miesięcznik „Vigilia Romana”, założony w 1969 roku, — w którym gościły artykuły historycznych przywódców „sedewakantyzmu”, jak

ojciec Joachim Saenz y Arriaga,
ojciec Guerard des Lauriers — (dominikański teolog profesor Universytetu Laterańskiego w Rzymie, opracował „Tezę z Cassiciacum”, aby wyjaśnić kryzys w Kościele i należał do założycieli Instytutu Matki Dobrej Rady),
ojciec Noel Barbara,
ksiądz Ludwik Coache.

Współpracowali z pismem inni znani duchowni, jak

ksiądz Józef Pace,
ojciec Antoni Coccia,
x. prałat Franciszek Spadafora,
ojciec Cineli,
ojciec Korneliusz Fabro.

Jednym z najbardziej wojujących piór było pióro x. prałata Dominika Celady, — który dzięki zaangażowaniu Krystyny Campo również współpracował przy przygotowaniu „Krótkiej analizy krytycznej Novus Ordo Missae”, — napisanej przez ojca Guerarda des Lauriers — i podpisanej przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego w czerwcu 1969 roku.

Publikujemy ostry artykuł x. Celady o reformie liturgicznej, który pojawił się w „Vigilia Romana” w listopadzie 1971 roku (rocznik III, nr 11),

— który ilustruje ducha, który ożywiał w tamtych latach katolicki opór antymodernistyczny.

[…] życzymy sobie, by wszyscy przeciwnicy Soboru Watykańskiego II potrafili odnaleźć tego ducha autentycznie „ognioodpornego”. (wstęp IMBC – przyp. PA)

Od pewnego czasu już chciałem do was napisać, słynni mordercy naszej świętej Liturgii.

Nie tyle, żebym miał nadzieję, że moje słowa mogłyby mieć jakikolwiek wpływ na was, — od zbyt długiego czasu jesteście w szponach Szatana i staliście się jego najbardziej poddanymi sługami,

— ale aby wszyscy ci, którzy cierpią z powodu niezliczonych przestępstw przez was popełnionych, mogli odzyskać swój głos.

Nie miejcie złudzeń, panowie.

Okropne rany, które otwarliście w ciele Kościoła wołają o pomstę przed obliczem Boga, sprawiedliwego Mściciela.

Wasz plan przewrotu w Kościele, poprzez liturgię, jest starożytny.

Próbowało go zrealizować tylu waszych poprzedników, o wiele bardziej inteligentnych od was, których Ojciec Ciemności już przyjął do swego królestwa.

Pamiętam waszą zawiść, wasz szyderczy śmiech, gdy piętnaście lat temu życzyliście śmierci temu wielkiemu Papieżowi, którym był sługa Boży Eugeniusz Pacelli, — bowiem on zrozumiał wasze plany i się im sprzeciwiał autorytetem Tiary.

Po tym słynnym zjeździe „liturgii duszpasterskiej”, podczas którego uderzyły jak miecz jak najwyraźniejsze słowa Papieża Piusa XII, — wy opuściliście mistyczny Asyż pieniąc się z wściekłości i gniewu.

Teraz wam się udało.

Na razie, przynajmniej.

Stworzyliście wasze „arcydzieło”: — nową liturgię.

To, że nie jest ona dziełem Bożym widać przede wszystkim (pomijając konsekwencje dogmatyczne) po fakcie bardzo prostym:

— jest potwornie brzydka.

Jest kultem niejasności i wieloznaczności, nierzadko plugawości.

To wystarczyłoby, żeby zrozumieć, że wasze „arcydzieło” nie pochodzi od Boga, źródła wszelkiego piękna, — ale od starożytnego beszcześciciela dzieł Bożych.

Tak, — odebraliście wiernym katolickim najczystsze uczucia, wywodzące się z rzeczy wzniosłych, z których przez tysiąclecia liturgia katolicka się składała: — piękno słów, gestów, muzyki.

Cóż nam daliście w zamian?

Wybór ohydności, groteskowych „tłumaczeń” — (jak wiadomo, wasz ojciec, który siedzi na dole, nie posiada poczucia humoru), — poruszeń żołądkowych wywołanych piskiem gitar elektrycznych, gestów i postaw, mówiąc najdelikatniej, wieloznacznych.

Ale, jak gdyby to nie wystarczyło, jest jeszcze inny znak, który świadczy o tym, że wasze „arcydzieło” nie pochodzi od Boga.

To narzędzia, którymi się posłużyliście, aby go urzeczywistnić: oszustwo i kłamstwo.

Udało się wam stworzyć wrażenie, — że Sobór zadekretował zniknięcie języka łacińskiego, archiwizację spuścizny świętej muzyki, zniesienie tabernakulum, wywrócenie ołtarzy, zakaz modlenia się na kolanach przez Panem Jezusem obecnym w Eucharystii

— i wszystkie inne wasze postępowe etapy, które stanowią część (powiedzieliby prawnicy) „jednego przestępczego spisku”.

Wiedzieliście bardzo dobrze, że „lex orandi” jest także „lex credendi” — oraz że z tej racji zmieniając jedno, zmienicie drugie.

Wiecie, że mierząc wasze zatrute kopie w żywy język Kościoła praktycznie zabiliście jedność wiary.

Wiedzieliście, że dekretując karę śmierci dla chorału gregoriańskiego świętej polifonii [sic], — mogliście wprowadzić wedle waszych życzeń wszelkie plugawości pseudomuzyczne, które zdesakralizowały Boski kult i rzuciły cień wieloznaczności na ceremonie liturgiczne.

Wiedzieliście, że niszcząc tabernakula, zastępując ołtarze „stołami na posiłek eucharystyczny”, odmawiając wiernym modlitwy na kolanach przed Synem Bożym, — w krótkim czasie zgasiliście wiarę w realną obecność Bożą.

Pracowaliście z oczami otwartymi.

Rzuciliście się na pomnik, do którego powstania przyczyniły się niebo i ziemia, — ponieważ wiedzieliście, że razem z nim zniszczycie Kościół.

Udało się wam wywalić Mszę świętą, wprost rozrywając serce katolickiej liturgii.

— (Tę Mszę świętą, dla której zostaliśmy wyświęceni na kapłanów, a której nikt na świecie nie będzie mógł nam zakazać, bowiem nikt nie może naruszać prawa naturalnego.)

Wiem, teraz możecie się śmiać z tego, co właśnie mówię.

I śmiejcie się.

Udało się wam usunąć z Litanii do Wszystkich Świętych wezwanie „a flagello terraemotus, libera nos Domine” — i nigdy, — jak obecnie, — ziemia nie trzęsła się na każdej szerokości geograficznej.

Usunęliście wezwanie „a spiritu fornicationis, libera nos Domine” — i nigdy, jak obecnie, — nie byliśmy tak zalani bagnem niemoralności i pornografii w swych formach najbardziej odrażających i poniżających.

Znieśliście wezwanie „ut inimicos sanctae Ecclesiae humiliare digneris”

— i nigdy, jak dziś, — wrogowie Kościoła nie działali tak pomyślnie we wszystkich instytucjach kościelnych, na każdym poziomie.

Śmiejcie się, śmiejcie.

Wasz śmiech jest ordynarny i pozbawiony radości.

Pewnym jest to, że żaden z was nie zna tego, co my znamy, — [czyli] łez radości i bólu.

Nie jesteście nawet zdolni do płaczu.

Wasze bydlęce oczy, — kule ze szkła i metalu, jakimi są, — patrzą na rzeczy nie widząc ich.

Podobni jesteście do cieląt patrzących w malowane wrota.

Nad was wolę złodzieja, który zrywa dziecku złoty łańcuszek, wolę porywacza, wolę bandytę z bronią w ręku, wolę nawet bestię i okradającego groby.

— Ludzi o wiele mniej szemranych, niż wy, — którzyście OKRADLI LUD BOŻY ZE WSZYSTKICH JEGO SKARBÓW.

W oczekiwaniu na to, aż wasz ojciec, który jest na dole, przyjmie także i was do swego królestwa, „gdzie płacz i zgrzytanie zębów”, — chcę, żebyście wiedzieli o naszej niezachwianej pewności,

— że skarby te ZOSTANĄ NAM ZWRÓCONE.

A będzie to „restitutio in integrum” (łac. „zwrot w całości” – przyp. PA).

Zapomnieliście, że Szatan jest odwiecznym przegranym.
***

Z języka włoskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii.

Źródło: dom Instytutu Matki Dobrej Rady „Casa San Pio X”.

Wielkim nieszczęściem dla katolickiego oporu wówczas walczącego z modernizmem była wczesna śmierć x. prałata Celady, młodego jeszcze wybitnego liturgisty.

May25 by Pelagius Asturiensis

Za; https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2016/05/25/mordercy-liturgii/

https://forumdlazycia.wordpress.com/2016/07/22/mordercy-liturgii/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Lipiec 2016, 22:02    [Cytuj]

Papa materialiter tantum, sed non formaliter" (Papież tylko materialnie, lecz nie formalnie)

J.E. ks. bp Guerard des Lauriers

"Papież posiada asystencję Ducha Świętego przy ogłaszaniu dogmatów i zasad moralnych oraz ustalaniu norm liturgicznych oraz zasad karności duszpasterskiej. Dlatego, że jest nie do pomyślenia, aby Chrystus mógł głosić te błędy lub ustalać takie grzeszne normy dyscyplinarne, to tak samo jest także nie do pomyślenia, by asystencja, jaką przez Ducha Świętego otacza On Kościół mogła zezwolić na dokonywanie podobnych rzeczy. A zatem fakt, iż papieże Vaticanum II dopuścili się takich postępków jest pewnym znakiem, że nie posiadają oni autorytetu władzy Chrystusa. Nauki Vaticanum II, jak też mające w nim źródło reformy, są sprzeczne z Wiarą i zgubne dla naszego zbawienia wiecznego. A ponieważ Kościół jest zarówno wolny od błędu jak i nieomylny, to nie może dawać wiernym doktryn, praw, liturgii i dyscypliny sprzecznych z Wiarą i zgubnych dla naszego wiecznego zbawienia. A zatem musimy dojść do wniosku, że zarówno ten sobór jak i jego reformy nie pochodzą od Kościoła, tj. od Ducha Świętego, ale są wynikiem złowrogiej infiltracji, jaka dotknęła Kościół. Z powyższego wynika, że ci, którzy zwołali ten nieszczęsny sobór i promulgowali te złe reformy nie wprowadzili ich na mocy władzy Kościoła, za którą stoi autorytet władzy Chrystusa. Z tego słusznie wnioskujemy, że ich roszczenia do posiadania tej władzy są bezpodstawne, bez względu na wszelkie stwarzane pozory, a nawet pomimo pozornie ważnego wyboru na urząd papieski."

J.E. ks. bp Donald J. Sanborn
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 22 Wrzesień 2016, 23:55    [Cytuj]

Żydowski spisek przeciwko Kościołowi

19 września 1846 roku w La Salette we Francji Najświętsza Maryja Panna objawiła dwójce dzieci, iż w roku 1864 lucyfer zostanie z piekła wypuszczony wraz z dużą liczbą demonów. W przesłaniu znanym jako sekret z La Salette Maryja ostrzega nas również: „Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą antychrysta”.

25 września 1888 roku, po porannej Mszy, papież Leon XIII dostał takiego szoku, że upadł. Towarzyszące mu osoby myślały, że zmarł. Po odzyskaniu przytomności papież opisał przerażającą rozmowę jaką usłyszał wychodzącą od strony tabernakulum. W rozmowie uczestniczyły dwa głosy, które papież wyraźnie rozpoznał jako Jezusa Chrystusa i szatana. Szatan przechwalał się, że może zniszczyć Kościół, jeśli dostanie 75 lat na realizację swojego planu, albo jak mówią inni, 100 lat. Szatan poprosił także o możliwość „większego wpływu na tych, którzy oddadzą się mojej służbie”. Na prośby szatana Pan udzielił takiej odpowiedzi: „dostaniesz i czas i władzę”. Głęboko wstrząśnięty tym co usłyszał, papież Leon XIII ułożył modlitwę do św. Michała Archanioła (która jest także proroctwem) i nakazał odmawianie jej po wszystkich cichych Mszach jako ochronę dla Kościoła przed piekielnymi atakami. Oto jej fragment:

„Ci najsprytniejsi wrogowie są przepełnieni i upici goryczą wobec Kościoła, małżonki niepokalanego Baranka, i położyli swoje bezbożne ręce na tym co ma najświętsze. W samym Świętym Miejscu, gdzie ustanowiono Stolicę św. Piotra i Tron Prawdy jako światło świata, wyniosą na tron swoją ohydną bezbożność, z niecnym planem, że kiedy uderzą w Pasterza, rozpierzchną się owce”.

Leon XIII zmarł 20 lipca 1903 roku. 31 lipca 1903 roku rozpoczęło się konklawe. Było prawie pewne, że nowym papieżem zostanie kardynał Rampolla, mason z ramienia żydowskiej V kolumny działającej w Kościele. Gdy Rampolla w głosowaniach uzyskał widoczną przewagę i do wyboru brakowało mu ledwie trzynastu głosów, biskup krakowski kardynał Jan Puzyna zgłosił w imieniu cesarza Franciszka Józefa I weto, zakładając tzw. ekskluzywę, wyłączającą wskazanego hierarchę z grona kandydatów na papieża. Prawo ekskluzywy zostało zastosowane pierwszy raz od XVII wieku. Rampolla nie został wybrany, a papieżem został Kardynał Giuseppe Sarto, który przybrał imię Piusa X.

To, co nie udało się żydowskim spiskowcom w 1903 roku wypełniło się 55 lat później – 28 października 1958 roku.

Zamach na konklawe 1958

Czytamy w liście św. Pawła do Tesaloniczan: Niech was nikt nie zwodzi żadnym sposobem; albowiem [Dzień Pański] nie przyjdzie, jeśli pierw nie przyjdzie odstępstwo, i będzie objawiony człowiek grzechu, syn zatracenia. (Drugi List do Tesaloniczan 2, 3). Zanim Jezus Chrystus przyjdzie powtórnie na ziemię w Swym uwielbionym ciele [Dzień Pański] światu najpierw objawi się antychryst. Antychryst nie objawi się jednak wcześniej, zanim nie przyjdzie odstępstwo od prawdziwej wiary, którą Jezus Chrystus pozostawił w depozycie Kościołowi, który założył na ziemi.

Z dalszych wersetów listu św. Pawła do Tesaloniczan wiemy, iż odstępstwo nie przyjdzie tak długo, jak „ten, który trzyma teraz, będzie odjęty z pośrodka”. Tym, który powstrzymywał przyjście antychrysta — ponieważ powstrzymywał przyjście odstępstwa, które wpierw musi nadejść, — jest papież Kościoła katolickiego, św. Piotr, Opoka na której Chrystus zbudował swój Kościół.

9 października 1958 zmarł papież Pius XII. Konklawe rozpoczęło się w sobotę 25 października. Na placu św. Piotra tego dnia zjawiło się około 200 tys. osób czekających na pojawienie się białego dymu – znaku, że papież został wybrany, a karty głosowania są właśnie palone.

Gdy zostanie osiągnięta wymagana liczba głosów (w tym wypadku zgodnie z postanowieniem Piusa XII było to 2/3 +1) wybrany kardynał jest pytany o akceptację przyjęcia urzędu papieża. Poprzez akt zgody wybrany w głosowaniu kardynał otrzymuje urząd św. Piotra. Późniejsza przysięga i koronacja jest jedynie potwierdzeniem tego wyboru. Po każdej rundzie głosowania karty są palone: jeśli wybór nie został dokonany karty spala się razem z mokrą słomą — dzięki temu dym jest koloru czarnego a wierni zgromadzeni na placu św. Piotra oczekują na kolejną rundę głosowania. Jeśli wybór został dokonany oraz, co trzeba podkreślić, kandydat zgodził się przyjąć urząd i wybrał imię, karty spalane są z suchą słomą co daje kolor biały. Wierni zgromadzeni na placu oczekują wtedy nowego papieża który pojawia się na balkonie.

Podczas konklawe 1958 było jednak inaczej. 26 października około południa z komina pojawił się biały dym. O dziwo dym stał się czarny i pierwsze okrzyki radości zgromadzonych wiernych szybko ucichły. Jednak o godzinie 18:00 ponownie pojawił się biały dym. Tym razem na całe 5 minut! „Biały, biały!” krzyczeli niektórzy, inni machali radośnie chusteczkami oczekując w podnieceniu pojawiania się papieża oraz pierwszego jego błogosławieństwa. Radio Watykańskie z entuzjazmem oświadczyło „Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, papież został wybrany” (Słowa spikera ukazały się drukiem w The London Tablet 1 listopada 1958 roku).

Straż pałacową oraz Gwardię Szwajcarską postawiono w stan pogotowia. Gwardzistów wezwano z koszar, polecono im udać się do Bazyliki św. Piotra i tam czekać na ogłoszenie imienia nowego papieża. Również marszałek konklawe Sigismondo Chigi oraz przewodniczący procedury konklawe Callori di Vignale rzucili się aby powitać nowego papieża. Papież jednak nie pojawił się.

Straż, zanim dotarła do Placu św. Piotra, otrzymała rozkaz powrotu do koszar. Podobnie zawrócono Gwardię Szwajcarską. Jak relacjonuje wysłannik gazety The Houston Post (The Houston Post z 27 października 1968 roku, s. 1 i 7.): „Zaczęliśmy się zastanawiać, czy dym był biały, czy szary. Aby zakończyć te wątpliwości, biskup Santaro, sekretarz Konklawe kardynałów, poinformował prasę, że dym rzeczywiście był biały i że wybrano nowego papieża. Oczekiwano nadal [pojawienia się papieża]. Wieczorem Radio Watykańskie ogłosiło, że wyniki były niepewne”.

Dwa dni później, rankiem 28 października ogłoszono wybór nowego papieża, Angelo Roncalli’ego, który przyjął imię Jana XXIII. Po przywitaniu i pobłogosławieniu tłumu na Placu św. Piotra Jan XXIII nakazał kardynałom by się nie rozchodzili. Chciał spotkać się z nimi w tajemnicy. Było to uciążliwe dla kilku kardynałów w wieku 90 lat, z pogarszającym się stanem zdrowia, ale z szacunku dla nowego papieża wszyscy zostali. To musiało być bardzo delikatne spotkanie, bo kiedy sekretarz stanu Tardini próbował wejść, błędnie uważając, że konklawe się zakończyło, został natychmiast ekskomunikowany przez dziekana konklawe, francuskiego kardynała Tisseranta [masona] (Mark Fellows, „Fatima o zmierzchu” – Fatima in Twilight, s. 154).

Co wydarzyło się 26 października podczas konklawe?

Tajemnica białego dymu i tajemnicze spotkanie powyborcze na konklawe w 1958 roku mogłyby pozostać nieujawnione gdyby nie Książe Paul Scortesco. Był on kuzynem dwóch członków watykańskiej Gwardii Szlacheckiej. Jeden z nich był przewodniczącym odpowiedzialnym za ochronę oraz gwarancję iż nie będzie komunikacji ze światem zewnętrznym podczas konklawe z lat 1958 oraz 1963. W opublikowanym liście Scortesco ujawnił co następuje:

„W przypadku Jana XXIII (1958) i Pawła VI (1963), była komunikacja ze światem zewnętrznym. W związku z tym, wiadomo było, że odbyło się kilka rund głosowania w pierwszym konklawe [1958], co doprowadziło wyboru kardynała Tedeschiniego; i drugim [1963], [które doprowadziło do wyboru] kardynała Siri” (Introibo nr 61, lipiec-sierpień-wrzesień 1988, Association Noel Pinot, Angers, Francja, s. 3).

Tę szokującą informację Scortesco otrzymał od członków Straży. Wkrótce po opublikowaniu tego listu, w dniu 4 września 1976 roku znaleziono księcia Scortesco zamordowanego, żywcem spalonego w jego łóżku. Zapłacił życiem za to oświadczenie.

Inne znane nam źródła przedstawiają podobne relacje:

1. Były konsultant FBI, Paul L. Williams w swojej książce ‘Watykan zdemaskowany’ napisał:

„Według źródeł FBI w czwartym głosowaniu Siri ponownie uzyskał wymaganą liczbą głosów i faktycznie został wybrany na Biskupa Rzymu. Jednak francuscy kardynałowie unieważnili wynik, tłumacząc, że wybór Siriego wywoła rozruchy i może doprowadzić do śmierci wybitnych biskupów za „żelazną kurtyną”.” (Paul L. Williams – Watykan zdemaskowany).

2. Ksiądz Jean-Francois Charles-Roux jest tym księdzem, który odprawiał mszę Trydencką na planie filmu Mela Gibsona Pasja. Jego ojciec był ambasadorem Francji przy Stolicy Apostolskiej i przyjacielem kardynała Tisseranta. W jednym z wywiadów oświadczył:

„Jak sam kardynał Tisserant przyznał, podczas konklawe roku 1958 elekcja doznała pewnych nieprawidłowości. Niektórzy mówią, że wybrano Agagianiana, inni, że Siriego, inni mówią o jeszcze innych kardynałach i, że w końcu kamerling anulował wybory. W każdym razie, jestem absolutnie pewien, że Jan XXIII wybrał swoje imię, imię antypapieża [XV w.] z pełną świadomością, aby pokazać, że został nieprawidłowo wybrany.” (Inside the Vatican, wrzesień 2004, str. 41).

3. Franco Bellegrandi, ex-Szambelan Kapy i Miecza Jego Świętobliwości w 1977 napisał książkę zatytułowaną „Nichitaroncalli”. Książka ta została wydana dopiero w 1994 r. Wśród przedstawianych w książce osobistości był też kardynał Silvio Oddi. Oddi mówi tam co widział i słyszał w Watykanie. Tak więc autor książki otrzymał te zwierzenia we wrześniu 1958, tuż przed konklawe, (s. 62 książki):

„Znalazłem się w samochodzie z osobą, o której wiedziałem, że jest wysokiej rangi masonem w kontaktach z Watykanem, powiedział mi: ‘Następnym papieżem nie będzie Siri, jak się to mówi w pewnych kręgach rzymskich, ponieważ jest to kardynał zbyt autorytarny. Zostanie wybrany papież pojednania. Już został wybrany patriarcha Wenecji – Roncalli [Jan XXIII]’. Zaskoczony powiedziałem: „Wybrany przez kogo?” – „Przez naszych masonów reprezentowanych na Konklawe” – odpowiedział spokojnie. Na co ja: „Czy są masoni w konklawe?” „Oczywiście – powiedział mi – Kościół jest w naszych rękach”. Odrzekłem więc ponownie: „Kto zatem rządzi Kościołem?” Po krótkim milczeniu, mój rozmówca wyjaśnił: „Nikt nie może powiedzieć, gdzie głową. Głowa jest utajona”.”

4. Znany jest również odtajniony dokument wysłany przez ambasadora USA we Włoszech, Jamesa Zellerbacha do amerykańskiego sekretarza stanu, Johna Fostera Dullesa. Dokument ten to tajny telegram wysłany [11.10.58] 15 dni przed odbyciem się (26.10.58) konklawe z 1958 r.

Zellerbach przekazuje informację uzyskaną ze „Źródła Watykańskiego” (najprawdopodobniej zdrajcą jest kardynał/mason Tisserant) o aktywnie działającym spisku, zaprojektowanym do sterowania wynikiem nadchodzącego Konklawe. Informator tej V kolumny zapowiada wywiadowi USA, że on i inni z jego kliki nie chcą, aby niektórzy kardynałowie, jak „Siri”, zostali wybrani na Papieża. Dodana jest wyraźna sugestia, aby Zellerbach przekazał pilną wiadomość do przywódców w Waszyngtonie, aby ci wywarli odpowiedni nacisk (prawdopodobnie szantażem) na amerykańskich kardynałów, aby zablokowali oni wybór „Siri” (lub innego anty-masońskiego kandydata) na Papieża.

Dokument dostępny tutaj.
http://wolna-polska.pl/wp...nt-of-state.pdf

Komunikacja ze światem zewnętrznym

W przytoczonym wcześniej liście, Scortesco wspomniał również o komunikowaniu się „ze światem zewnętrznym”. Jego późniejsze pisma wskazują na to, że owa komunikacja dotyczyła żydowskiej loży masońskiej. Wg relacji Scortesco kard. Tisserant opuścił konklawe by spotkać się z przedstawicielami loży B’nai B’rith. Komunikacja „ze światem zewnętrznym” bezprawnie wpływa na wybór papieża, co oznacza, iż takie wybory są nieważne. Komunikacja „zewnętrzna” z masonami najprawdopodobniej zapobiegła swobodzie akceptacji wyników wyborów, prawdopodobnie poprzez różne groźby. Komuniści i masoni wiedzieli, że prawdziwie katolicki papież nie zgodzi się na ich próby zniszczenia/zreformowania Kościoła katolickiego, dlatego musieli zablokować ich wybory. Ponadto, jeśli kanonicznie wybrany papież zostaje zmuszony do abdykacji, taka rezygnacja jest nieważna. Jak możemy przeczytać w Encyklopedii Katolickiej: „Ważna abdykacja papieża musi być aktem dobrowolnym, dlatego wymuszona rezygnacja z papiestwa jest nieważna, o czym mówią więcej niż jeden dekret kościelny” (The Catholic Encyclopedia, t. 1, 1907, s. 32).

26 października 1958 r. doszło do zamachu stanu w Kościele katolickim i od tego czasu materialne struktury Kościoła okupowane są przez uzurpatorów. Jest oczywiste, że antypapież Jan XXIII był masońskim agentem, którego misja miała rozpocząć planowane zniszczenie Kościoła metodą fałszywego soboru (tzw. Sobór Watykański II) i w jego następstwie — antykatolickich reform (Pawła VI), wdrożonych w 1968 roku.

W wyniku żydowskiego spisku przeciwko Kościołowi materialne struktury Kościoła katolickiego zostały przejęte przez synagogę szatana. Ten, który powstrzymuje, papież Kościoła katolickiego, został usunięty z pośrodka – w Watykanie rozpoczęły się rządy bestii, o czym uprzedziła nas Matka Boża w Fatimie.

https://katolikintegralny.wordpress.com/2015/12/08/czy-zydowski-porzadek-swiata-nadejdzie/comment-page-1/#comment-1128
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Listopad 2016, 14:44   Re: Sobór Watykański II [Cytuj]

Reforma, która zawiodła sobór



Jeśli weźmie się pod uwagę powody, dla których święty Jan XXIII zwołał sobór (pogodzenie z Kościołem wszystkich jego zabłąkanych synów i córek oraz dotarcie do świata współczesnego, o którym mówiono, że jest spragniony sensu, głodny prawdy, gotowy paść z wrażenia przed chrześcijańskim świadectwem autentycznej godności ludzkiej), trzeba przyznać, że niewiele można było zrobić gorszych rzeczy niż reforma liturgii przeprowadzona w sposób, jaki znamy.

Poważni młodzi ludzie, których spotkałem, spragnieni są tego, co mistyczne, co tajemnicze, co „inne”, w skrócie: tego, co święte, w jakimkolwiek przebraniu się na to natkną; są spragnieni pełnego symboli rytuału. Przez ostatnie czterdzieści lat, aż do niedawna, wszystkie te rzeczy w Kościele katolickim były zakazane. Jak wiele razy widziałem zdziwienie i podziw, z którym ludzie mojego pokolenia albo młodsi (to jest urodzeni po 1970 r.) reagowali, będąc po raz pierwszy na Mszy uroczystej w starym rycie! Starożytna rzymska liturgia jest potężną odpowiedzią na ich najgłębsze duchowe pragnienia, tak samo jak była nią przez wieki, nawet w „naukowym” wieku XIX i w na początku wieku XX, gdy tak wielu konwertytów przyszło do Kościoła dzięki liturgii.


Josef Pieper, komentując Platońską relację z Fajdrosa o Tamuzie, mitycznym wynalazcy alfabetu, pisał:

Ta historia […] pokazuje rzecz pasującą do każdej epoki, że mianowicie postęp technologiczny, który wedle wszelkich pozorów ułatwia człowiekowi uczestnictwo w rzeczywistości i w prawdzie, faktycznie dokonuje czegoś przeciwnego: hamuje, a nawet niszczy to uczestnictwo. Ułatwienie komunikacji usuwa rzeczywistą komunikację.

W Sacrosanctum concilium postulowano jasny i prosty ryt, który nie wymagałby wielu objaśnień. Nawet w świetle tego wątpliwego kryterium klasyczny ryt rzymski katechizuje skuteczniej niż jego następca, nie potrzebując napomnień, instrukcji czy wyjaśnień poza samą homilią. Sam duch, modlitwy, rytuały, majestat, cisza i ogólnie całość elementów Mszy trydenckiej stanowi mistagogiczną katechezę – potomka szczęśliwego małżeństwa między subtelną teologią Ojców Kościoła a intensywną pobożnością monastyczną i ludową wczesnych wieków. Naucza poprzez przykład, przez znak i symbol; naucza też przez słowo, modlitwami i czytaniami, które są bogate i niezgłębione, lecz nigdy nadmiernie długie. Przychodząc na starą Mszę rok za rokiem zawsze można wynieść nowe owoce z bujnego ogrodu Kościoła.

Reformatorzy religijni twierdzili, że ich jedyną intencją było danie ludziom solidnego pokarmu duchowego – jakbyśmy nie mieli go już w obfitości. Tymczasem dali nam mało wartościowe nowożytne jedzenie, które nie podtrzymuje życia. Katolicy, których nie zadowala przygotowany przez Concilium preparat, świętują na uczcie Tradycji. Odzyskanie tradycyjnych zachodnich liturgii jest więc warunkiem samego przetrwania katolicyzmu. Ośmielony przez prawodawstwo i przykład Benedykta XVI a cieszący się szybkim przyrostem uczestników ruch tradycyjny zaczyna zajmować właściwe miejsce w awangardzie prawdziwej reformy i odnowy, które polegają przede wszystkim na zazdrosnej miłości domu Pańskiego, w którym mieszka chwała (zob. Ps 69,10; J 2,17; Ps 26,8), oraz wierności chwalebnemu dziedzictwu, które otrzymaliśmy w Jezusie Chrystusie.

Peter Kwasniewski

„Kryzys i odrodzenie. Tradycyjna liturgia łacińska a odnowa Kościoła”

Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

http://www.pch24.pl/refor...or,46765,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,188 sekundy. Zapytań do SQL: 9