ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Rewolucja Gender
Autor Wiadomość
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 11 Grudzień 2013, 07:55    [Cytuj]

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Grudzień 2013, 08:36    [Cytuj]

Ideologia gender niszczy tradycyjną rodzinę i lansuje psychopatologię.


Gender to niedorzeczność

Ideologia gender podważa zasadę bytu podstawowej dla społeczeństwa wspólnoty życia i miłości, jaką jest rodzina – mówił w sobotę w homilii ks. Dariusz Nowak, dyrektor Referatu Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin Kurii Metropolitalnej w Częstochowie. Msza św. poprzedziła konferencję naukową „Gender – postęp czy śmiertelne zagrożenie dla cywilizacji życia i miłości?”.

Spotkanie zostało zorganizowane z okazji 45. rocznicy encykliki Pawła VI „Humanae vitae” i 30. rocznicy Karty Praw Rodziny w Wyższym Seminarium Duchownym w Częstochowie. Ksiądz Nowak przypominał, że ideologia gender każe uznać mężczyznę za kobietę, i odwrotnie, tylko na podstawie kaprysu czy stanu umysłowego osoby.

Jako jedną wielką niedorzeczność, w całości sprzeczną z naturą człowieka, określił gender dr inż. Antoni Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka. Zaznaczył, że ideologia ta nie ma nic wspólnego z nauką. Mówca ocenił jednocześnie, że w mediach w Polsce istnieje karykatura debaty społecznej na temat ludzkiego życia.

Podkreślił przy tym, że „Kościół w Polsce od ponad tysiąca lat prowadzi właściwą edukację seksualną, wychowując do życia w rodzinie, do czystości przedmałżeńskiej bez antykoncepcji. Obrońca życia apelował o podjęcie najważniejszego przesłania pontyfikatu bł. Jana Pawła II, które wypowiedział 7 czerwca 1979 r. w Kalwarii Zebrzydowskiej, jakim było wezwanie do modlitwy.

Ciekawy temat „Gender – od tolerancji do totalitaryzmu” zaprezentował ks. prof. dr hab. Dariusz Oko z Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, kierownik Katedry Filozofii Poznania. Prelegent mówił, że „gender zaprzecza nauce, jest wrogiem nauki”, i dodał, że „przez łamanie podstawowych praw ludzkich, praw rodziców nosi znamiona totalitaryzmu”. – Program seksualizacji dzieci prowadzi do destrukcji człowieczeństwa – podkreślił mówca.

Ksiądz profesor zauważył, że „genderyzm to jest pewna namiastka po marksizmie”. – Pod atrakcyjnym opakowaniem równości, tolerancji i kultury kryje się rewolucja seksualna – wyjaśnił. – Podstawami genderyzmu są: ateistyczny feminizm i homoideologia. Genderyzm wypływa z ateizmu Sartre’a, neomarksizmu i szkoły frankfurckiej – powiedział ksiądz profesor.

MP

http://www.naszdziennik.p...orzecznosc.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 27 Grudzień 2013, 17:32    [Cytuj]

Biskupi w Polsce przeciwko gender!
W niedzielę mocny list w Kościołach.


Pasterze Kościoła w Polsce wystosowali list do wiernych na Niedzielę Świętej Rodziny, w którym z całą mocą wystąpili przeciwko ideologii gender. Wskazują uwagę na tragiczne skutki wychowywania dzieci w parach homoseksualnych: tendencje samobójcze czy wykorzystywanie seksualne przez „rodziców”.

Biskupi podkreślają w liście, że „także dzisiaj posłuszeństwo Bogu i Jego woli jest gwarantem szczęścia w rodzinie”, a odrzucenie chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i klęski człowieka.

Najwyższy niepokój budzą „próby zmiany pojęcia małżeństwa i rodziny narzucane współcześnie, zwłaszcza przez zwolenników ideologii gender i nagłaśniane przez media”. „Wobec nasilających się ataków skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czujemy się przynagleni – piszą biskupi – by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie wypowiedzieć się w obronie małżeństwa i rodziny, fundamentalnych wartości, które je chronią, a z drugiej przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania ich nowej wizji”.

Biskupi zwracają uwagę, że ideologia gender jest wprowadzana do Polski na różnych płaszczyznach życia społecznego. „Bardzo sprytnie pomija się fakt, że celem edukacji genderowej jest w gruncie rzeczy seksualizacja dzieci i młodzieży. Rozbudzanie seksualne już od najmłodszych lat prowadzi jednak do uzależnień w sferze seksualnej, a w późniejszym okresie życia do zniewolenia człowieka”.

„W następstwie takiego wychowania, realizowanego przez młodzieżowych edukatorów seksualnych, młody człowiek staje się stałym klientem koncernów farmaceutycznych, erotycznych, pornograficznych, pedofilskich i aborcyjnych. Poza tym zniewolenie seksualne często łączy się z innymi uzależnieniami (alkoholizm, narkomania, hazard) oraz z krzywdą wyrządzaną samemu sobie i innym (pedofilia, gwałty, przemoc seksualna)” – podkreślają biskupi.

Biskupi podkreślają, że „nie można milczeć wobec prób wprowadzania ideologii niszczącej antropologię chrześcijańską i zastępowania jej głęboko destrukcyjnymi utopiami, które niszczą nie tylko pojedynczego człowieka, ale i całe społeczeństwo”. List pasterski pt. „Zagrożenia rodziny płynące z ideologii gender” zostanie odczytany w kościołach w całej Polsce w Niedzielę św. Rodziny przypadającą w tym roku 29 grudnia.

Źródło: KAI

http://www.pch24.pl/bisku...ki,20004,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 27 Grudzień 2013, 17:42    [Cytuj]

List bardzo potrzebny i na czasie. Rodzice potrzebują wsparcia Kościoła bo na szkolę już nie można liczyć . Rodzice poddawani praniu mózgu przez media nie są sami w stanie obronić dzieci przed zniszczeniem moralnym.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2168
Skąd: Śląsk
Wysłany: 27 Grudzień 2013, 18:22    [Cytuj]

Bardzo potrzebny.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 29 Grudzień 2013, 13:34    [Cytuj]

List biskupów polskich ws. gender. "Trzeba bronić wielkiej wartości rodziny"

Kościół katolicki obchodzi Niedzielę Świętej Rodziny. Polscy biskupi w tym roku szczególnie przestrzegają przed ideologią gender.

Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie dostrzega niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci - piszą biskupi w liście pasterskim. Episkopat przestrzega, że ideologia gender bez wiedzy społeczeństwa i zgody Polaków od wielu miesięcy wprowadzana jest w różne struktury życia społecznego.

Gender to wielkie kłamstwo antropologiczne - podkreśla arcybiskup Henryk Hoser, przewodniczący komisji bioetycznej Episkopatu Polski. Jest ono bowiem zaprzeczeniem dzieła stwórczego Boga. Arcybiskup Hoser zaznacza, że gender to grzech przeciwko Bogu, który stwarzając człowieka, stworzył mężczyznę i kobietę. Tymczasem według ideologii gender, nie istnieje determinacja płci wiążąca i biologiczna, lecz płeć jest traktowana jako rola społeczna, którą człowiek może wybrać.

Hierarchowie apelują o odważne działania, które - będą służyć upowszechnianiu prawdy o małżeństwie i rodzinie. Trzeba bronić wielkiej wartości rodziny - zaznacza przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Józef Michalik. Dodaje, że trzeba pomagać ludziom w wyprostowaniu ich myślenia na temat wartości i piękna rodziny tradycyjnej, złożonej z mężczyzny, kobiety i dzieci. Arcybiskup dodaje, że trzeba to robić z pokorą, nie osądzając i nie raniąc nikogo.

List Episkopatu Polski jest 29 grudnia odczytywany w kościołach w całej Polsce.

Biskupi przestrzegają, że ideologia gender - ma charakter destrukcyjny wobec człowieka, relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego.

- Wobec nasilających się ataków tej ideologii czujemy się przynagleni, by stanowczo wypowiedzieć się w obronie chrześcijańskiej rodziny, fundamentalnych wartości, które ją chronią, przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania nowego typu form życia rodzinnego - napisali biskupi. Ich szczególny niepokój budzi to, że według ideologii gender człowiek miałby w dowolny sposób określać swoją płeć. Przestrzegają, że ma to prowadzić do tego, by - społeczeństwo zaakceptowało prawo do zakładania nowego typu rodzin, na przykład zbudowanych na związkach o charakterze homoseksualnym.
Biskupi przypominają, że ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną. - Genderyzm promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i integralnym pojmowaniem natury człowieka - napisali biskupi.

Episkopat zwraca uwagę, że ideologia gender - od miesięcy, bez wiedzy społeczeństwa jest wprowadzana w naszej edukacji, służbie zdrowia, działalność placówek kulturalno-oświatowych i organizacji pozarządowych.

Biskupi przypominają też słowa błogosławionego Jana Pawła II, który powiedział, że prawdy o instytucji małżeństwa należy szukać u Boga - Twórcy małżeństwa. Jest ona - ponad wolą jednostek, kaprysami poszczególnych małżeństw, decyzjami organizmów społecznych i rządowych.


List biskupów, którego podstawowe tezy zostały wcześniej upublicznione, spotkał się z ostrą krytyką środowisk feministycznych i lewicowych.....

mc

http://www.polskieradio.p...rzeciwko-gender
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2168
Skąd: Śląsk
Wysłany: 29 Grudzień 2013, 15:12    [Cytuj]

+++
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 30 Grudzień 2013, 10:54    [Cytuj]

Polscy biskupi ostrzegają przed gender!

Niebezpieczeństwo ideologii gender wynika w gruncie rzeczy z jej głęboko destrukcyjnego charakteru zarówno wobec osoby, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Prezentujemy całość listu pasterskiego czytanego w Niedzielę św. Rodziny.

List Pasterski Episkopatu Polski do duszpasterskiego wykorzystania w Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku.


Drogie Siostry, drodzy Bracia!

Każdego roku w Oktawie Narodzenia Pańskiego przeżywamy Niedzielę Świętej Rodziny. Kierujemy myśl ku naszym rodzinom i podejmujemy refleksję na temat sytuacji współczesnej rodziny. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o tym, że Rodzina z Nazaretu w trudnych i niejasnych sytuacjach starała się odczytać i wypełnić wolę Bożą, dzięki czemu wychodziła z nich odnowiona. Takie zachowanie stanowi dla nas ważną wskazówkę, że także dzisiaj posłuszeństwo Bogu i Jego niezrozumiałej czasem woli jest gwarantem szczęścia w rodzinie.

Błogosławiony Jan Paweł II, do którego kanonizacji się przygotowujemy, przypomina, że prawda o instytucji małżeństwa jest „ponad wolą jednostek, kaprysami poszczególnych małżeństw, decyzjami organizmów społecznych i rządowych” (23 II 1980). Prawdy tej należy szukać u Boga, ponieważ „sam Bóg jest twórcą małżeństwa” (GS 48). To Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą, zaś bycie – w ciele i duszy – mężczyzną „dla” kobiety i kobietą „dla” mężczyzny uczynił wielkim i niezastąpionym darem oraz zadaniem w życiu małżeńskim. Rodzinę oparł na fundamencie małżeństwa złączonego na całe życie miłością nierozerwalną i wyłączną. Postanowił, że taka właśnie rodzina będzie właściwym środowiskiem rozwoju dzieci, którym przekaże życie oraz zapewni rozwój materialny i duchowy.

Ta chrześcijańska wizja nie jest jakąś arbitralnie narzuconą normą, ale wypływa z odczytania natury osoby ludzkiej, natury małżeństwa i rodziny. Odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka. Jak pokazuje historia ludzkości, lekceważenie Stwórcy jest zawsze niebezpieczne i zagraża szczęśliwej przyszłości człowieka i świata. Muszą zatem budzić najwyższy niepokój próby przedefiniowania pojęcia małżeństwa i rodziny narzucane współcześnie, zwłaszcza przez zwolenników ideologii gender i nagłaśniane przez niektóre media. Wobec nasilających się ataków tej ideologii skierowanych na różne obszary życia rodzinnego i społecznego czujemy się przynagleni, by z jednej strony stanowczo i jednoznacznie wypowiedzieć się w obronie chrześcijańskiej rodziny, fundamentalnych wartości, które ją chronią, a z drugiej przestrzec przed zagrożeniami płynącymi z propagowania nowego typu form życia rodzinnego.

Ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo-kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz rewolucję seksualną. Genderyzm promuje zasady całkowicie sprzeczne z rzeczywistością i integralnym pojmowaniem natury człowieka. Twierdzi, że płeć biologiczna nie ma znaczenia społecznego, i że liczy się przede wszystkim płeć kulturowa, którą człowiek może swobodnie modelować i definiować, niezależnie od uwarunkowań biologicznych. Według tej ideologii człowiek może siebie w dobrowolny sposób określać: czy jest mężczyzną czy kobietą, może też dowolnie wybierać własną orientację seksualną. To dobrowolne samookreślenie, które nie musi być czymś jednorazowym, ma prowadzić do tego, by społeczeństwo zaakceptowało prawo do zakładania nowego typu rodzin, na przykład zbudowanych na związkach o charakterze homoseksualnym.

Niebezpieczeństwo ideologii gender wynika w gruncie rzeczy z jej głęboko destrukcyjnego charakteru zarówno wobec osoby, jak i relacji międzyludzkich, a więc całego życia społecznego. Człowiek o niepewnej tożsamości płciowej nie jest w stanie odkryć i wypełnić zadań stojących przed nim zarówno w życiu małżeńsko-rodzinnym, jak i społeczno-zawodowym. Próba zrównania różnego typu związków jest de facto poważnym osłabieniem małżeństwa jako wspólnoty mężczyzny i kobiety oraz rodziny, na małżeństwie zbudowanej.

Spotykamy się z różnymi postawami wobec działań podejmowanych przez zwolenników ideologii gender. Zdecydowana większość nie wie, czym jest ta ideologia, nie wyczuwa więc żadnego niebezpieczeństwa. Wąskie grono osób – zwłaszcza nauczycieli i wychowawców, w tym także katechetów i duszpasterzy – próbuje na własną rękę poszukiwać konstruktywnych sposobów przeciwdziałania jej. Są wreszcie i tacy, którzy widząc absurdalność tej ideologii uważają, że Polacy sami odrzucą proponowane im utopijne wizje. Tymczasem ideologia gender bez wiedzy społeczeństwa i zgody Polaków od wielu miesięcy wprowadzana jest w różne struktury życia społecznego: edukację, służbę zdrowia, działalność placówek kulturalno-oświatowych i organizacji pozarządowych. W przekazach części mediów jest ukazywana pozytywnie: jako przeciwdziałanie przemocy oraz dążenie do równouprawnienia.

Wspólnota Kościoła w sposób integralny patrzy na człowieka i jego płeć, dostrzegając w niej wymiar cielesno-biologiczny, psychiczno-kulturowy oraz duchowy. Nie jest czymś niewłaściwym prowadzenie badań nad wpływem kultury na płeć. Groźne jest natomiast ideologiczne twierdzenie, że płeć biologiczna nie ma żadnego istotnego znaczenia dla życia społecznego. Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie dostrzega niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci. To nie fakt istnienia dwóch płci jest źródłem dyskryminacji, ale brak duchowego odniesienia, ludzki egoizm i pycha, które trzeba stale przezwyciężać. Kościół w żaden sposób nie zgadza się na poniżanie osób o skłonnościach homoseksualnych, ale równocześnie z naciskiem podkreśla, że aktywność homoseksualna jest głęboko nieuporządkowana oraz że nie można społecznie zrównywać małżeństwa będącego wspólnotą mężczyzny i kobiety ze związkiem homoseksualnym.

W święto Świętej Rodziny zwracamy się z gorącym apelem do rodzin chrześcijańskich, do przedstawicieli ruchów religijnych i stowarzyszeń kościelnych oraz wszystkich ludzi dobrej woli, aby odważnie podejmowali działania, które będą służyć upowszechnianiu prawdy o małżeństwie i rodzinie. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest dzisiaj edukacja środowisk wychowawczych.

Apelujemy także do instytucji odpowiadających za polską edukację, aby nie ulegały naciskom nielicznych, choć bardzo głośnych, środowisk, dysponujących niemałymi środkami finansowymi, które w imię nowoczesnego wychowania dokonują eksperymentów na dzieciach i młodzieży. Wzywamy instytucje oświatowe, aby zaangażowały się w promowanie integralnej wizji człowieka.

Wszystkich wierzących prosimy o żarliwą modlitwę w intencji małżeństw, rodzin oraz wychowywanych w nich dzieci. Prośmy Ducha Świętego, aby udzielał nam nieustannie światła rozumienia i widzenia prawdy w tym, co jest niebezpieczeństwem i zagrożeniem nie tylko dla rodziny, ale dla naszej Ojczyzny i całej ludzkości. Módlmy się także o odwagę bycia ludźmi wiary i odważnymi obrońcami Prawdy. Niech w podejmowaniu tego trudu wzorem do naśladowania oraz pomocą duchową będzie Święta Rodzina z Nazaretu, w której wychowywał się Syn Boży – Jezus Chrystus.

W tym duchu udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce

http://www.pch24.pl/polsc...r-,20006,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Styczeń 2014, 16:10    [Cytuj]

Naukowcy przeciw gender

Oświadczenie przedstawicieli świata nauki w sprawie ideologii gender

Hierarchowie Kościoła słusznie wytknęli zagrożenia ideologii gender dla naszego życia. Zwolennicy tej ideologii próbują wprowadzać niezorientowanych w błąd tłumaczeniami, że nie ma czegoś takiego jak ideologia gender. Według nich, są tylko naukowe badania prowadzone na wyższych uczelniach.

Jako pracownicy naukowi polskich uczelni dopowiadamy za naszymi biskupami wprost: ideologia gender, o której mówią pasterze Kościoła i tzw. studia gender, są tym samym. Szerzyciele propagandy gender i wykładowcy na tych, rzekomo naukowych, kierunkach, to często te same osoby. Od dawna wprowadzanie tych tzw. studiów gender w polskich uczelniach obserwujemy z niepokojem.

Jest to tak naprawdę ośmieszanie polskiej nauki. Obecna debata jest dobrym momentem, by powiedzieć, że te pseudonaukowe przedsięwzięcia powinny z polskich uczelni zniknąć.

Sprawiedliwość wymaga jednak uczciwego postawienia sprawy. Polscy biskupi, by ich głos brzmiał wiarygodnie, muszą przede wszystkim zadbać o zlikwidowanie przyczółka ideologii gender w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Fakt, iż takie przedsięwzięcie mogło w ogóle powstać, stanowi zgorszenie dla licznych wiernych Kościoła.

Warszawa, 1 stycznia 2014 r.

prof. dr hab. Anna Raźny

dr hab. Dariusz Magier

prof. UWM dr hab. Lech Mażewski

prof. AWF Ryszard Polak

prof. UPH dr hab. Adam Wielomski

http://www.naszdziennik.p...ciw-gender.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2168
Skąd: Śląsk
Wysłany: 3 Styczeń 2014, 19:25    [Cytuj]

Oczekiwana reakcja.
Po tym, jak świat nauki reaguje na badania związane z Tragedią Smoleńską, można zwątpić w istnienie w Polsce naukowców.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Styczeń 2014, 21:00    [Cytuj]

"można zwątpić w istnienie w Polsce naukowców"

z prawdziwego zdarzenia - tak

A dlaczego tylko pięciu naukowców na krzyż ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 10 Styczeń 2014, 09:48    [Cytuj]

Albo powiemy stanowcze NIE, albo perfidni destruktorzy uczynią z naszych dzieci psychopatów, w przyszłości niezdolnych założyć normalne rodziny...

kopia tekstu :

Jak ideologia gender niszczy niewinność dzieci?
Argumenty przeciwko edukacji seksualnej forsowanej przez genderystów.
SZOKUJĄCE MATERIAŁY edukacyjne


Agnieszka Kozłowska-Rajewicz idzie w obronie ideologii w zaparte. Twierdzi, że gender to nic innego jak równouprawnienie, a rząd otacza rodzinę taką samą troską, jak Kościół. W jednym z wywiadów stwierdziła nawet, że nie zna „programów, które polegałyby na przebieraniu chłopców za dziewczynki i wprowadzaniu ich w świat seksu przez tzw. seksboksy”. Jak widać, można być ministrem i przyznać się jawnie do swojej rażącej niewiedzy. Skąd ta bezwzględna walka Kościoła z ideologią gender? Wbrew temu, co próbuje się nam wmówić, z troski przed rzeczywistym zagrożeniem.

Presja na wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół, a nawet przedszkoli jest coraz silniejsza. Jako członkowie UE podlegamy kwestiom ujednolicenia standardów tak, jak inne kraje. Do wdrażania strategii gender mainstreaming jesteśmy zobowiązani na mocy wszystkich dokumentów unijnych, które gwarantują nam finansowe wsparcie. Dotyczy do zarówno gospodarki, jak i edukacji czy zdrowia. Właśnie na tym gruncie pojawił się dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zaprezentowany był w kwietniu ub.r. w Polskiej Akademii Nauk.

Dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie” zawiera kompleksową rekomendację wprowadzenia nowego modelu edukacji seksualnej, która ma – jak wynika z jego lektury – radośnie i bezrefleksyjnie otwierać najmłodsze już dzieci na seksualność. Ministerstwo Edukacji, reprezentowane na spotkaniu przez wiceminister edukacji Joannę Bredzik, przyjęło dokument z otwartością i obiecało poddać go dalszej dyskusji, „rozpowszechniając raport wśród nauczycieli i rodziców”.

Z raportu WHO wynika, że „rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia”, dlatego edukację w tym zakresie należy rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Edukacja seksualna przetasowana jest z edukacją społeczną, której celem jest uczenie wychowanków żłobków otwartości na różnorodność związków. Dzieci w wieku 0-4 mają nabrać przekonania, że istnieją różne koncepcje rodziny i każdy model jest poprawny. Z kolei przedszkolaki w wieku 4-6 lat mają być uczone otwartości na odmienność seksualną, co ma przygotować grunt do samodzielnego wyboru własnej tożsamości seksualnej. Według wytycznych WHO, dzieci w przedziale wiekowym 9-12 powinny umieć „rozpoznawać różnice między tożsamością płciową i płcią biologiczną”. Jeśli przywołać tutaj pomysł Twojego Ruchu o tym, by 12-latki mogły decydować o zmianie płci, wszystko składa się w spójną całość. Właśnie do tego potrzebna jest genderowa edukacja. Swobodne podejście do własnej tożsamości płciowej związane jest nieodłącznie z edukacją seksualną, która ma zostać oparta rozbudzaniu popędów.

EDUKACJA DZIECI 0-4

Autorzy dokumentu WHO podkreślają, że należy w dziecku wzbudzać „pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji”.

Należy też nauczyć dziecko „rozpoznawania różnic w budowie ciała” oraz ich nazywania. Pojawiły się w tym względzie nawet lalki edukacyjne z narządami płciowymi oraz książeczki, np. „Gdybym był dziewczynką. Gdybym była chłopcem”, mające stanowić pomoc w nauce niestereotypowego przeżywania płci. Bohaterowie historyjki na jednym z rysunków zaglądają sobie w majtki, a opis zdradza refleksję chłopca, wyobrażającego sobie siebie w roli Oli: „Dziwnie tak bez siusiaka. Ale jako dziewczynka mówiłbym pewnie: – dziwnie tak z siusiakiem”.

Materiał z „Dzień Dobry TVN” doskonale pokazuje na czym w praktyce może polegać nauka nazywania narządów płciowych i rozpoznawanie różnic. Pani każe rozbierać dzieciom lalki, a gdy te zostawiają je w bieliźnie, wydaje instrukcję o zdjęciu im majtek. Następnie dzieci głaszczą lalki po narządach, by lepiej zapoznać się z obiektem.

Jaś ma siusiaka, Kubuś narysujesz siusiaka?

- mówi przedszkolanka. Jak można żywić przekonanie, że całkowite skoncentrowanie uwagi dziecka na seksualności nie zawładnie jego myślami i nie rozbudzi popędów?

Dodatkowo instrukcja WHO każe przekazanie dziecku, że ma „prawo do badania nagości i ciała, do bycia ciekawym”. Należy też pomóc dziecku „rozwijać pozytywne nastawienie w stosunku do własnego ciała i jego wszystkich funkcji”. I w tej kwestii nie brakuje materiałów edukacyjnych. Belgowie stawiają na animację. Czy i w Polsce będziemy budować „pozytywne nastawienie” dzieci do WSZYSTKICH funkcji ich ciał za pomocą tak szokujących kreskówek?

EDUKACJA DZIECI 4-6

Skoro dzieci wiedzą już co to „siusiaki” i „pisie”, mogą przejść do spraw poważniejszych. Na tym etapie edukatorzy powinni przekazać przedszkolakom informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji”. Mają zachęcić do odkrywania własnego ciała i własnych narządów płciowych oraz przekonać, że „fizyczna bliskość stanowi normalną część życia” i jest „wyrazem miłości i sympatii”. Teza jak najbardziej słuszna. Jeśli jednak nadaje się jej walor seksualny, a o takim przecież tutaj mowa, strach pomyśleć czym może skutkować.

Dodatkowo zachęca się edukatorów do rozmawiania z dziećmi o przyjemnych i nieprzyjemnych odczuciach dotyczących własnego ciała. Oczywiście dobrze jest wykorzystywać wszelkie materiały edukacyjne. Szwajcarskie przedszkola wprowadziły na przykład sexboxy z pluszowymi genitaliami.

Dzieci w wieku 4-6 dzieci być wprowadzane w przestrzeń „uczuć seksualnych (bliskość, przyjemność, podniecenie) jako część ludzkich odczuć (powinny to być uczucia pozytywne; nie powinny zawierać przymusu czy powodować uczucie krzywdy)”.

Po co w tak małych dzieciach wzbudzać uczucia seksualne? Do czego ma służyć ich pozytywne kodowanie, które ma się kojarzyć z zabawą? Trudno tutaj nie przywołać chorych opowieści obecnego europarlamentarzysty, ulubieńca lewicy zapraszanego na salony przez „Gazetę Wyborczą” – Daniela Cohn-Bendita, który chętnie dzielił się własnymi doświadczeniami pedofilskimi, zdobytymi w czasie, gdy pracował jako przedszkolny wychowawca.

Czy wiecie, jak mała dziewczynka w wieku pięciu i pół roku zaczyna was rozbierać to fantastyczne… To fantastyczne, bo to jest gra, to jest gra…absolutnie erotyczna, maniakalna

- mówił lider „Zielonych” na antenie francuskiej telewizji w latach 70.

EDUKACJA 9-12

Na tym etapie edukatorzy mają pomóc zrozumieć dziecku, że „antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci”. Do ich zadań należy nauczenie wychowanków „skutecznego stosowania prezerwatyw i środków antykoncepcyjnych”.

Oczywiście sprawa technik masturbacyjnych, przerobiona na wcześniejszych etapach sex-edukacji, ma zostać rozwinięta w sposób całkowicie dowolny. Nieodzowne na tym etapie są promowane przez środowiska genderowe publikacje, dostępne w dużych księgarniach na półkach z publikacjami dla dzieci: „Wielka księga siusiaków” i „Wielka księga cipek”.

Zawartość, jak zauważył jeden z internautów, wygląda jak skrzyżowanie „Cosmo” z „Hustlerem” w wersji rysunkowej. Oto krótki fragment:

Carro: Dość często się masturbuję. Czasami nawet kilka razy dziennie. Ale nigdy nikomu bym o tym nie powiedziała. Trochę to brzydkie, ale za to bardzo przyjemne. Zdaje mi się, że łatwiej jest być chłopcem. Oni mogą mówić o tym, że się masturbują, ale nigdy nie słyszałam, żeby jakaś dziewczyna się do tego głośno przyznała.


Właśnie tak ma wyglądać genderowa sexedukacja, która skoncentrowana jest wokół pielęgnowania rozbudzonych popędów i nabywania wiedzy na temat antykoncepcji. Skutki takich działań widzimy doskonale na przykładzie Wielkiej Brytanii. Mimo, że programy edukacji seksualnej kosztowały ponad 40 mln funtów rocznie, liczba niechcianych ciąż wśród nastolatek oraz liczba aborcji zamiast spadać, rosła. W latach 1997-2002 o 60 proc. wzrosła też liczba zarażeeń chorobami wenerycznymi. Edukacja permisywna obecna na Zachodzie zupełnie nie spełnia swojej roli.

Bez względu na to, co próbują wmówić rodzicom media, polski model typu A, polegający na całościowym wychowaniu do abstynencji seksualnej jest najlepszy. Jak przypomina Teresa Król, autorka podręczników do „wychowania do życia w rodzinie”, „w 38-milionowej Polsce mieliśmy 42 legalne aborcje nastolatek, podczas gdy w 9-milionowej Szwecji aż 7 tysięcy.” Wielkiej Brytanii, gdzie środki antykoncepcyjne są darmowe, nastoletnie matki rodzą rocznie 50 tys. dzieci, podczas gdy w Polsce urodziło się ich 21 tysięcy. Polska ma też najniższy wskaźnik zdiagnozowanych przypadków HIV i AIDS.

Kiedy do decydentów zaczną docierać twarde fakty? Rodzice wzięli już sprawy we własne ręce, a do obywatelskiej akcji sprzeciwu pod hasłem „Ręce precz od naszych dzieci” włącza się coraz więcej osób.


http://niezaleznemediapod...aly-edukacyjne/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 28 Styczeń 2014, 13:05    [Cytuj]

Ks. prof. Mazurkiewicz: Gender ściera się z Kościołem

"W przypadku ideologii gender dochodzi do ostrego starcia z Kościołem katolickim, a nawet w pewnym sensie jest ona w niego wymierzona. Kościół bowiem głosi w sposób otwarty i jasny inną niż ideolodzy "gender" wizję człowieka i społeczeństwa" - mówi ks. prof. Piotr Mazurkiewicz.

Profesor w Instytucie Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego mówi m. in. o tym ,czy ideologia "gender" jest współczesną formą wypełniającą ideologiczną pustkę, wieloznaczności słowa "gender", i manipulacjach tym pojęciem, "płci kulturowej", zjawisku maskulinizacji kobiet i feminizacji mężczyzn, znaczeniu ideologii "gender" dla ruchu feministycznego, zagrożeniach i absurdach jakie niesie ona z sobą a także jak Kościół powinien uczestniczyć w debacie wokół "gender".

Publikujemy tekst wywiadu:

Jaka jest geneza "gender"? Czy jest współczesną formą nowej ideologii po kompromitacji ideologii XX wieku?

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: Zacznę od bardzo prostego i fundamentalnego stwierdzenia, które Jan Paweł II zapisał w encyklice Redemptor hominis: „Człowiek nie potrafi żyć bez miłości” (RH 10). Pragnienie miłości zostało złożone w sercu każdego człowieka bezpośrednio przez Boga. Szczególnie przypomina o tym doświadczenie samotności Adama w rajskim ogrodzie. Mężczyzna zostaje obdarowany kobietą dopiero wówczas, gdy doświadczył dramatu samotności.
Do głębokiego spotkania między mężczyzną a kobietą dochodzi za sprawą ciała. Adam nie wyraża swojego zachwytu na widok Ewy, mówiąc: „inteligencja z mojej inteligencji” albo „duch z mojego ducha”. W swojej pieśni miłości opiewa cielesny wymiar bycia człowiekiem w jego znakach kobiecości i męskości, które są zachętą do ustanowienia komunii osób (communio personarum). Ukazuje to odmienny sens „bycia ciałem” w przypadku człowieka i zwierząt.
Ciało mówi o małżeńskim i rodzicielskim powołaniu ludzkiej kobiecości i męskości. Przypomina człowiekowi o jego zdolnościach rozrodczych, które odczytuje jako błogosławieństwo. Mężczyzna i kobieta, patrząc na siebie nawzajem nie odczuwają wstydu ponieważ ich wzrok potrafi dostrzec głęboki sens ludzkiego ciała, które jest ciałem osoby, uobecniającym „duszę żyjącą”. Czystość pozwala mężczyźnie i kobiecie dostrzec całą prawdą o drugiej osobie, zobaczyć piękno, które przekracza fizyczny wymiar ludzkiego ciała, przyjąć drugą osobę jako osobę, cieszyć się nią jako istotą, której Stwórca chciał dla niej samej. Struktura człowieka w wymiarze duchowym, psychicznym i cielesnym sprawia, że pod każdym względem kobieta i mężczyzna do siebie pasują i się uzupełniają.
Współczesny człowiek, tak jak zawsze, poszukuje szczęścia i miłości, ale czyni to niejako po omacku. Nieumiejętność miłowania często nie jest bezpośrednio zawiniona przez konkretną osobę, ale jest po części owocem braku doświadczenia miłości w środowisku własnej rodziny, licznych zranień, zwłaszcza z okresu dzieciństwa, czy wreszcie życia w konkretnym kontekście kulturowym, w którym miłość przedstawia się niejednokrotnie w postaci zubożonej czy wręcz wypaczonej. Jednym z takich wypaczeń jest ideologia "gender".

Czy już u swych podstaw ideologia "gender" nie popełnia błędu antropologicznego?

Przez ideologię na ogół rozumiemy pewien spójny system idei powstały na bazie naukowych stwierdzeń. W ramach każdej ideologii proponuje się uproszczoną interpretację rzeczywistości społecznej i historycznej po to, aby zmobilizować ludzi do przekształcenia jej w utopię świata doskonałego. Mamy tu próbę przejścia od teorii do praktyki. Karl Mannheim ściśle wiąże społeczną i polityczną rolę ideologii z kwestią kontroli nieświadomości społecznej. Zwraca uwagę, że mimo całego procesu demokratycznego rozprzestrzeniania się wiedzy, wciąż jest ona własnością stosunkowo niewielkiej intelektualnej mniejszości, podczas gdy w procesach demokratycznych uczestniczą szerokie masy, które potrzebują wiedzy już „przetrawionej”, lekkostrawnej papki.
Ideologia, za sprawą uniwersalności swojej doktryny, odwołania do emocji oraz „poczucia misji”, niejednokrotnie pełni w zsekularyzowanym świecie rolę zastępczą wobec tradycyjnej wiary religijnej. Mówiąc zatem o "gender" możemy mieć na myśli pewne, mniej lub bardziej poprawne metodologicznie, badania naukowe, na ogół odwołujące się, podobnie jak marksizm, do materialistycznej wizji człowieka, ale także ideologię, polityczny program przeprowadzonej odgórnie ( top-down) globalnej rewolucji seksualnej. Wieloznaczność słowa gender, także w języku angielskim, powoduje, że trudno tu przeprowadzić ścisłe dystynkcje, łatwo natomiast dochodzi do nadużyć i manipulacji.

Czyli trudności pojawiają się już na poziomie leksykalnym?

Termin "gender" ma swoją bogatą historię w ramach języka angielskiego, ale jest obcy innym językom europejskim. Właściwie należałoby go przetłumaczyć jako „rodzaj”, „gatunek”, ale gdyby to uczynić, wydziały uniwersyteckie zajmujące się tego typu badaniami prawdopodobnie utraciłyby wielu kandydatów przyciągniętych głównie tajemniczo brzmiącą nazwą.
W języku angielskim słowo "gender" ma wiele odmiennych i odległych od siebie znaczeń. Poprawność użycia tego terminu z punktu widzenia logicznego i prawdziwościowego, zarówno w mowie potocznej, jak i w filozofii, naukach szczegółowych o człowieku, naukach prawnych czy ekonomicznych zależy od przypisywanego mu znaczenia. Tradycyjnie "gender" oznacza kategorię koncepcyjną odnoszącą się do rzeczy lub osób, które posiadają pewne wspólne cechy istotne i różnią się w zakresie cech nieistotnych (łac. genus). "Gender" oznacza także kategorię gramatyczną związaną z podziałem na rodzaj męski i żeński (w niektórych językach także nijaki). W pierwszym rozumieniu "gender" odnosi się do rodzaju ludzkiego (bez rozróżnienia na mężczyzn i kobiety). W drugim znaczeniu odnosi się do rozróżnienia między mężczyznami i kobietami.
W nurcie myśli feministycznej słowo "gender" jest często używane na określenie kobiet, uważanych za grupę historycznie, społecznie i kulturowo upośledzoną w stosunku do rodzaju męskiego i dlatego wymagającą szczególnej uwagi (na przykład: gender politics, gender rights, gender economics, gender mainstreaming).
W literaturze anglosaskiej, w której głównie rozwijana jest refleksja nad tą kategorią, zasadnicze znaczenie dla jej zrozumienia ma ujecie "gender" w relacji do słowa "sex". "Sex" oznacza stan biologiczny kobiety i mężczyzny, istoty męskiej lub żeńskiej (to, kim człowiek jest z urodzenia); "gender" oznacza wewnętrzne psychologiczne postrzeganie własnej tożsamości (to, kim człowiek się czuje), ale także zewnętrzne społeczne uwarunkowania, osadzone w historii i kulturze, odnośnie zachowań, zwyczajów i ról postrzeganych jako typowo męskie i kobiecie (to, kim człowiek wydaje się być w oczach innych). "Sex" oznacza zatem pewien stan naturalny (to, kim człowiek jest), podczas gdy "gender" pewien proces dokonujący się w ciągu życia (to, kim człowiek się staje) i, ewentualnie, pewien stan nabyty w wyniku tego procesu.
Na ogół wyrażenie „płeć biologiczna” uznaje się za synonim słowa "sex", a „płeć społeczna/kulturowa” za synonim słowa "gender". Słowa "gender" używa się zatem na określenie: rodzaju ludzkiego, gramatycznego rozróżnienia między rodzajem żeńskim a męskim, ogółu kobiet, ról społecznych traktowanych jako wytwory kultury, w relacji do płci biologicznej lub całkowicie bez związku z płcią biologiczną. Podkreślmy, termin "gender" ma bardzo wiele odległych od siebie znaczeń, z których jedne nie budzą wątpliwości, inne zaś są bardzo mocno zideologizowane.

Czy można w ogóle mówić o "płci kulturowej"?

W pewnym sensie mówienie o „płci kulturowej” jest uprawnione. W nauczaniu Kościoła podkreśla się, że Pan Bóg stworzył mężczyznę i niewiastę, dwie istoty odmiennej płci w sensie biologicznym. Trzeciej płci nie ma. W przypadku człowieka jednak ani biologia nie funkcjonuje w oderwaniu od kultury, ani kultura w separacji od biologii. Dziewczynka i chłopiec uczą się, w jaki sposób w społeczeństwie być dorosłą kobietą i dorosłym mężczyzną. Przygotowują się do roli żony i matki oraz męża i ojca. Jak podkreśla Jan Paweł II: „We wspólnocie małżeńskiej i w przekazywaniu życia, we wspólnym zadaniu panowania nad ziemią i czynienia jej sobie poddaną, między kobietą i mężczyzną nie ma statycznej i homologicznej równości (…)” (List do kobiet, 8). Relacje między mężczyzną i kobietą, mężem i żoną, ojcem i matką są dynamiczne. W zależności od okresu historycznego, od stanu kultury kobieta inaczej podkreśla swoją kobiecość a mężczyzna swoją męskość. Nie jest to jednak poszukiwanie „trzeciej drogi”, ale sposobu, by „geniusz mężczyzny” i „geniusz kobiety” mogły się ujawnić w możliwie najpełniejszy sposób. W tym sensie „płeć kulturowa” rozwija się na bazie płci biologicznej. Nie budzi wątpliwości stwierdzenie, że na różne sposoby można być kobietą i mężczyzną, że sposoby te w ciągu historii ulęgają zmianie, o ile zarazem nie jest podważana ani męska ani kobieca tożsamość płciowa. Z ideologią mamy do czynienia w sposób ewidentny wówczas, gdy ktoś – popełniając błąd antropologiczny – twierdzi, że kultura może się całkowicie uniezależnić od natury, że można płeć kulturową człowieka kształtować w sposób całkowicie dowolny. Przywoływany często w literaturze naukowej przykład Davida Reimera jest jedynie dowodem naukowej szarlatanerii.

Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem maskulinizacji kobiet i feminizacji mężczyzn. Czy Ksiądz Profesor się z tym zgodzi?

Ma Pan chyba na myśli pewne wzorce kulturowe obecne głównie w mass mediach, a ostatnio wprowadzane odgórnie do systemu edukacji. W efekcie to, co do niedawna uchodziło za przejaw zaburzeń psychicznych, obecnie prezentuje się jako normę społeczną. Jest to próba przeprowadzenia odgórnej rewolucji seksualnej przez wąską grupę „inżynierów społecznych”. Swoją utopijną ideologię starają się oni wprowadzić do głównego nurtu kultury, do systemów prawnych, a wreszcie do systemu edukacji. Jednym z przykładów jest opracowany przez UNESCO i Światową Organizacje Zdrowia „standard edukacji seksualnej”, innym Raport Lunacka, który będzie głosowany w lutym w Parlamencie Europejskim. Powtórzmy, opiera się to na całkowicie błędnym przekonaniu, że ludzką tożsamość można kształtować całkowicie swobodnie. Jednego dnia można być „L”, drugiego „G”, trzeciego „B”, czwartego zaś „T” i to bez żadnych konsekwencji dla stanu zdrowia psychicznego. Nawet, gdy piszą o tym z przekonaniem ludzie z tytułami profesorskimi, nie ma to więcej wspólnego z nauką, niż sam marksizm. Osobom, które chciałyby bardziej zgłębić ten problem, polecam studia w "The Scientific and Technical University of Politically Intelligent Development", w skrócie: S.T.U.P.I.D.

Podobnie jak każda ideologia, ideologia "gender" dowartościowując się podpiera się nauką...

Zwolennicy tej ideologii używają głównie narzędzi politycznych i prawnych a nie naukowych. Nie znam badań, które wykazują, że używanie słów „mama” i „tata” ma zgubny wpływ na psychikę dziecka, albo, że sprowadzenie kobiety do roli „brzucha do wynajęcia” zwiększa jej poczucie godności. Znam natomiast przykłady ograniczania swobody badań naukowych, akcje ostracyzmu wobec naukowców, którzy stosując poprawną metodologię badawczą dochodzą do wyników, które nie zgadzają się z jedyną "prawdziwą" ideologią. Pośrednio wspomniała o tym w liście Pani Minister, pisząc o utrudnieniach w dostępie do unijnych środków, na jakie mogą natrafić niektórzy naukowcy. Znany jest przypadek amerykańskiego socjologa, Marka Regnerusa, którego próbowano wyeliminować ze środowiska naukowego z powodu wyników badań, jakie otrzymał w ramach studium: „Na ile odmienne są dorosłe dzieci rodziców utrzymujących homoseksualne relacje?” (Mark Regnerus, How different are the adult children of parents who have same-sex relationships? Findings from the New Family Structures Study, Department of Sociology and Population Research Center, University of Texas at Austin, 1 University Station A1700, Austin, TX 78712-0118, United States). Na to zjawisko należy spojrzeć jednak w szerszym kontekście wolności akademickiej, która wydaje się dziś poważnie zagrożona. Zgodnie z pierwotną ideą uniwersytet powinien prowadzić wolne badania, to znaczy niezależne od nacisków politycznych i ekonomicznych. Ich celem jest poszukiwanie prawdy o człowieku i świecie. Dzisiaj od pracowników uniwersytetu oczekuje się badań, które będą przynosić konkretne efekty ekonomiczne oraz, które będą „naukowo” legitymizować programy elit politycznych. Ideologia "gender" mieści się w tym schemacie. Niektórzy naukowcy mogą się więc czuć podobnie, jak w nieodległej przeszłości ekonomista poddający w wątpliwość słuszność jedynej słusznej ekonomii socjalizmu. Ideologiczne podejście do nauki powoduje konkretne skutki, także gospodarcze. Weźmy przykład badań na alternatywnych ludzkich komórkach macierzystych, których w Europie, z powodów ideologicznych, przez długi czas prawie w ogóle nie finansowano ze środków publicznych. Dzięki temu nagroda Nobla powędrowała do Japonii.

Czy wykorzystywanie wieloznaczności słowa "gender" nie jest zamierzone?

Oczywiście, że wieloznaczność tego słowa ułatwia manipulację. Na przykład, list episkopatu polski na temat ideologii "gender" wywołał krytykę wielu środowisk. Zarzucano biskupom, że są przeciwni idei równości mężczyzn i kobiet. Krytycy na ogół jednak używali słowa "gender" w innym znaczeniu, niż biskupi. Czy do nieporozumienia doszło dlatego, że ktoś nieuważnie przeczytał list episkopatu i przez to opacznie zrozumiał jego treść, czy też ktoś celowo dopuścił się manipulacji sugerując, że był on na inny temat niż w rzeczywistości? Nie wiem. Niestety wieloznaczność tego słowa umożliwia takie manipulacje nie tylko w debacie publicznej, ale i na gruncie prawnym. Na przykład, zgoda na umieszczenie tego słowa w tekście prawnym w znaczeniu, które nie budzi większych wątpliwości, otwiera drogę do jego reinterpretacji, nawet wbrew woli sygnatariuszy. Wielu specjalistów od ideologii "gender" jest zdania, że wieloznaczność tego terminu nie jest przypadkowa, lecz celowa.

Czy w przypadku "gender" można mówić o konflikcie wewnątrzkulturowym?

Jan Paweł II, mówiąc o zderzeniu „cywilizacji życia” i „cywilizacji śmierci”, miał na myśli przede wszystkim to, co dzieje się w ramach świata Zachodu. Chodzi o sytuacje, w których godność człowieka zostaje w sposób radykalny zakwestionowana. Dotyczy to wszystkich kwestii naruszenia prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, jak aborcja, czy eutanazja, ale także antykoncepcji, zapłodnienia In vitro, matek zastępczych, prób przedefiniowania instytucji małżeństwa i rodziny. Są to bardzo konkretne symptomy „cywilizacji śmierci”. Są to jednak jedynie zewnętrzne przejawy czegoś znacznie poważniejszego. Mówiąc o „cywilizacji życia”, papież miał na myśli przede wszystkim to, że człowiek jest powołany do życia wiecznego. Odrzucając Boga, człowiek zamyka przed sobą także perspektywę zbawienia, tworząc tym samym cywilizację śmierci wiecznej. Wiara w Boga, w życie wieczne ma także swoje konsekwencje społeczne. Idea „śmierci Boga”, niesie ze sobą także ideę „śmierci człowieka”. Mówiąc inaczej, proces sekularyzacji w zasadniczy sposób zmienia nasze rozumienie człowieka. Dwie wizje antropologiczne, chrześcijańska i ta inna, niewątpliwie ścierają się ze sobą w naszej zachodniej cywilizacji.

Słowo "gender" odgrywa duże znaczenie w ruchu feministycznym....

Jest kilka dróg, na których to słowo zostało wypromowane. Jedną z nich jest tzw. gender feminizm. W czasach Jana Pawła II kwestia "gender" nie była jeszcze przedmiotem szerokiej publicznej debaty. Starcie rozpoczyna się na konferencji w Kairze (1994) i w Pekinie (1995). W tym też okresie powstają takie teksty, jak "List do kobiet" (1995) czy encyklika "Evangelium Vitae" (1995). Zwróćmy uwagę, że w "Evangelium vitae" szczególną uwagę poświęca się kobiecie i jej godności. Papież mówi w niej o potrzebie nowego feminizmu. Patrząc historycznie, w różnych cywilizacjach, również w zachodniej, pozycja kobiet była upośledzona. Zresztą nie tylko kobiet. Zwróćmy uwagę na problem rasizmu, niewolnictwa, czy wyzysku robotników. Dziwnie powoli uczymy się szanować godność człowieka. „Jesteśmy, niestety, spadkobiercami dziejów pełnych "uwarunkowań", które we wszystkich czasach i na każdej szerokości geograficznej utrudniały życiową drogę kobiety, zapoznanej w swej godności, pomijanej i niedocenianej, nierzadko spychanej na margines, a wreszcie sprowadzanej do roli niewolnicy” – pisał Jan Paweł II. W końcu kobiety upomniały się o swoje prawa, choć nie zawsze w sposób wystarczająco inteligentny. Jak zwraca uwagę Sylviane Agacinski, komentując myśl Simone de Beauvoir, „proponowała ona wolność za cenę absurdalnego odrzucenia natury, macierzyństwa i ogólnie kobiecego ciała jako źródła nieustannej «cielesnej alienacji», odczuwanej zarówno w erotyzmie, jak i w macierzyństwie” (Polityka płci). Promowany przez nią feminizm kierował się pragnieniem wymazania różnicy między mężczyzną a kobietą. Było to jednak możliwe tylko za cenę poniżenia kobiecości i maskulinizacji kobiet. Proponował wolność i poczucie godności za cenę obniżenia wartości cech macierzyńskich. W efekcie „wstyd z powodu kobiecości opanował feminizm”. Negatywna wizja kobiecości, zdaniem Agacinski, ma swoje źródło w androcentrycznym uprzedzeniu. Nie ma bowiem żadnego racjonalnego powodu, by użycie „kija i maczugi” przez mężczyznę uznawać za przekroczenie zwierzęcości, a macierzyństwo za „grzęźniecie w całkowicie zwierzęcej immanencji”. Wydaje się, że jedynym istotnym motywem jest przekonanie o niższości, a nie komplementarności natury kobiecej i męskiej, owocujące niechęcią do samej kobiecości. Pogarda wobec kobiecości jest zarazem ogniwem łączącym "gender" feminizm z protagonistami homoseksualizmu. „Dziwi więc – pisze Sylviane Agacinski - u feministycznej filozofki (Simone de Beauvoir) ponowne pojawienie się platońskiej metafizyki z "Uczty", wyznaczającej kobietom rolę w reprodukcji ciała i stawiającej bardzo wysoko miłość do chłopców, pod pretekstem zapłodnienia dusz, a nie ciał. (…) Miłość do kobiet jest dobra dla tych, którzy chcą przetrwać w potomstwie (pragnienie pospolite), podczas gdy wysublimowana miłość do chłopców jest odpowiednia dla tych, którzy pragną kontemplacji wiecznych idei” (Polityka płci). Wprawdzie Agacinski przywołuje tu „mityczną” interpretację dzieł Platona, według której miałby on być zwolennikiem relacji homoseksualnych i uznawać je za wyższą formę seksualności, co nie znajduje żadnego potwierdzenia w tekstach Platona, niemniej jej uwaga zasługuje na chwilę refleksji: Jak to możliwe, że rodzenie dzieci zostaje uznane za czynność jedynie zwierzęcą, podczas gdy stosunki homoseksualne, za czynność duchową?
Zauważenie wewnętrznej sprzeczności w ramach dawnego feminizmu i faktu, że jego sojusz z lobby homoseksualnym opiera się przede wszystkim na niechęci do fenomenu kobiecości, spowodowały pojawienie się nowej odmiany feminizmu, podkreślającego "różnicę", jak mówią niektórzy, lub "komplementarność płci", jak wolą inni.
Punktem wyjścia jest dostrzeżenie, że mężczyzna i kobieta są równi w godności, a jednak biologicznie różni. Różnica ta w pewnych obszarach życia nie ma żadnego znaczenia, np. w kwestii praw politycznych, w związku z tym oboje powinni być tu traktowani identycznie. W innych obszarach różnica ta ma fundamentalne znaczenie, np. macierzyństwo, co oznacza, że szanując godność kobiety jako matki należy jej przyznać inne prawa niż mężczyźnie. Nowy feminizm patrzy również inaczej na kwestię wyzysku ekonomicznego kobiet. Wykluczenie ekonomiczne oznacza nie tylko dyskryminację kobiety w dostępie do pracy zawodowej, ale także jej uzależnienie finansowe od męża lub rodziny. Kobieta, pozbawiona własnych środków finansowych, pozbawiona jest także wolności, głosi feminizm. Możliwe są przynajmniej dwie strategie prowadzące do zaradzenia tej sytuacji. Pierwsza – proponowana we wczesnym feminizmie – to wyprowadzenie kobiet z domu i otwarcie przed nimi drogi kariery zawodowej, na której za jednakową pracę otrzymuje się jednakowe wynagrodzenie. W rzeczywistości była to droga prowadząca do sukcesu jedynie niewielkiej grupy kobiet z elitarnych rodzin. Ponadto kobiety wkraczające na drogę prostej konkurencji z mężczyznami, albo dokonywały tego kosztem małżeństwa i macierzyństwa, albo po powrocie z pracy rozpoczynały swój drugi etat pracy domowej.
Odkrycie drugiej strategii wiąże się z głębszym zrozumieniem natury ekonomicznego „wyzysku”. „Poprzez wyłączenie ekonomiczne – pisze Sylviane Agacinski - rozumieć należy nie tylko fakt, że kobiety – przynajmniej te, które należały do drobnego, średniego i bogatego mieszczaństwa – trzymano w domu, uzależniając finansowo od męża lub rodziny. Trzeba tu włączyć także zjawisko przeciwne, wyłączenie pracy domowej ze sfery ekonomicznej. W konsekwencji nowoczesnego podziału pracy według płci, prywatna przestrzeń domowa, pozostająca w gestii kobiet, jest wyłączona z przestrzeni ekonomicznej w ścisłym tego słowa znaczeniu. Wykonywana tam praca nie istnieje więc jako praca oficjalnie uznana” (Polityka płci). Prowadzi to do paradoksalnej sytuacji, w której prace domowe wykonywane przez służącą bądź służącego są wynagradzane jak każda inna usługa, natomiast wykonywane przez kobietę w ramach rodziny nie przedstawiają sobą żadnej wartości ekonomicznej. „Normalne jest to, że płaci się za usługi profesjonalnych praczek, kucharzy, kelnerów i kelnerek w restauracjach czy firmy czyszczącej dywany, nie mówić już o opiekunkach do dzieci. Ale pani domu, matka, wszystko to musi wykonywać za darmo” (Polityka płci). Warto zauważyć, że postulat wynagradzania pracy domowej kobiet stanowi integralną cześć nauczania społecznego Kościoła.

Dlaczego Kościół musiał włączyć się w dyskusję o "gender"? Niektóre środowiska nawet chcą odmówić Kościołowi głosu na ten temat mówiąc, że to nie jego sprawa...

Kościół włączając się w tę dyskusję kieruje się troską o dobro wspólne, o dobro małżeństwa, rodziny, o prawo do życia, wreszcie o godność kobiety. Poruszamy się tu na obszarze prawa naturalnego. Wszelkie zaś jego naruszenia obracają się ostatecznie przeciwko człowiekowi i społeczeństwu. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W przypadku ideologii "gender" dochodzi do ostrego starcia z Kościołem katolickim, a nawet w pewnym sensie jest ona w niego wymierzona. Kościół bowiem głosi w sposób otwarty i jasny inną niż ideolodzy "gender" wizję człowieka i społeczeństwa.

W dyskusji wokół "gender" od lat zaangażowany jest Kościół katolicki w innych krajach...

Dyskusja na ten temat ruszyła pełną parą w świecie zachodnim dopiero po upadku komunizmu. Na początku ideolodzy "gender" wysuwali postulaty minimalistyczne np. dostępu do informacji medycznej na temat partnera. Z czasem postulaty tych środowisk stawały się coraz bardziej radykalne. Przykład Francji może posłużyć jako "case study". Minimalistyczne na początku postulaty były elementem pewnej taktyki polegającej na „wstawieniu nogi w drzwi”, aby z czasem przejąć władzę nad całym domem.
W latach 90. XX w. we francuskim systemie prawnym pojawiła się regulacja legalizująca związki nieformalne między dwojgiem osób bez względu na płeć tzw. PACS. W ubiegłym roku wprowadzono „małżeństwo” między osobami jednej płci, całkowicie zrównane w prawach i przywilejach z małżeństwami heteroseksualnymi. Dotyczy to również prawa do adopcji dzieci. Kwestia "gender" stała się absolutnie polityczna. Regulacje tego typu wspierają aktywnie niektóre agendy Narodów Zjednoczonych, Unia Europejska, rządy niektórych państw i, poprzez swoje orzecznictwo, Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Do niedawna wydawało się, że środowiska wspierające ideologię "gender" osiągnęły wszystko, czego pragnęły i powinny być usatysfakcjonowane swoimi zdobyczami. Jednak tak nie jest. Jej zwolennicy bardzo często odwołują się do współczucia, argumentując: „Jako osoby heteroseksualne możecie się żenić i za mąż wychodzić. Pozwólcie także i nam. Nikt na tym przecież nie straci”. Zazwyczaj na apel o współczucie odpowiada się współczuciem, co otwiera drogę do przeprowadzenia zmian prawnych. Wprawdzie we Francji inicjatywa od początku spotkała się z dużym oporem społecznym, ale ludzie zrozumieli istotę sprawy dopiero po uchwaleniu ustaw zrównujących związki jednopłciowe z małżeństwami. Chodzi tu bowiem o politykę, a nie o współczucie.

Politykę, która ma prowadzić do....?

Zorientowano się, że wprowadzając tzw. „małżeństwa” dla osób tej samej płci faktycznie znosi się w ogóle instytucję małżeństwa. Z systemu prawnego zostaje wykreślone słowo „mąż” i „żona” (zostaje zastąpione słowem „partner” opatrzonym literą lub cyfrą), co oznacza, że żadna kobieta nie ma możliwości zostać żoną i żaden mężczyzna nie ma możliwości zostać mężem. Podobnie żaden mężczyzna nie ma prawnej możliwości zostania ojcem, a żadna kobieta - matką. Wcześniej przekonywano, że pary heteroseksualne nic nie stracą, gdyż ich to nie dotyczy. Rzeczywistość pokazuje jednak, że jest to fundamentalna zmiana dla całego społeczeństwa. Zwracali na to uwagę katoliccy biskupi Anglii mówiąc, że od lat rząd ciągle przedstawiał propozycje zmian prawnych na rzecz osób o skłonnościach homoseksualnych zastrzegając, że każda ze zmian jest już ostatnią. Zaraz jednak po wprowadzeniu jednych pojawiały się następne postulaty. Mechanizm równi pochyłej – stwierdzili angielscy biskupi – jest w tym przypadku ewidentny. Jeśli zrobi się na tej drodze pierwszy krok, później niesamowicie trudno jest się zatrzymać. Wprowadzenie „małżeństw” homoseksualnych nie jest ostatnim słowem na tej drodze, przestrzegają biskupi. Zresztą w radykalnej literaturze genderowej wprost można wyczytać, że chodzi o zniszczenie samej instytucji małżeństwa, o uczynienie jej czymś społecznie nieistotnym.

Zniszczenie instytucji tradycyjnego małżeństwa to chyba zniszczenie struktury społecznej?

Małżeństwo i rodzina to podstawowe instytucje życia społecznego. Tu przychodzą na świat dzieci i uczą się być człowiekiem, to znaczy także członkiem ludzkiej społeczności. Wymaga to stabilności relacji między rodzicami. Niestety, współczesna kultura osłabia motywację młodych ludzi do zawarcia małżeństwa i do posiadania dzieci. Jednym z dotkliwych zewnętrznych przejawów tego jest kryzys demograficzny w Europie. Sygnał, że państwo nie ceni sobie instytucji gwarantujących mu przyszłość, może ten kryzys tylko pogłębić. Chodzi tu nie tylko o prawo, ale również o filozofię publiczną. Ideologia "gender" głosi nie tylko równoważność związku osób jednej płci z małżeństwem heteroseksualnym, ale także konieczność zniszczenia "przymusu" heteroseksualnego i zerwania relacji między heteroseksualnością a płodnością. Wymaga to – zdaniem ideologów - zagwarantowania dostępu do „negatywnych” praw reprodukcyjnych (prawo do nie posiadania dzieci dzięki swobodnemu dostępowi do antykoncepcji, sterylizacji, aborcji) oraz „pozytywnych” praw reprodukcyjnych (bezpłatny dostęp dla obu płci do technologii reprodukcyjnych, takich jak zapłodnienie In vitro, czy „matki zastępcze”). Rozerwaniu tego związku sprzyja również aktualne orzecznictwo Trybunału w Strasburgu. Na przykład, żyjąca w związku heteroseksualnym kobieta z Austrii rozwiodła się i założyła związek z partnerką. Panie postanowiły także wystąpić o przyznanie partnerce praw rodzicielskich do dziecka z poprzedniego związku. Sądy w Austrii odmówiły z uwagi na sprzeciw dochodzącego swoich praw ojca biologicznego. Strasburski Trybunał uznał to za akt dyskryminacji stwierdzając, że gdyby partnerka matki była mężczyzną, to przyznano by jej prawo do ojcostwa dziecka, a odmówiono jedynie dlatego, że jest kobietą. Trybunał nakazał pozbawienie praw ojcowskich ojca biologicznego i przyznanie ich partnerce matki (X. and Others v. Austria).

W ten sposób dochodzimy do absurdu...

Jest to dość naturalne, że próba realizacji utopijnej ideologii prowadzi do absurdalnych sytuacji. Papier jednak zniesie wszystko, co przegłosują sędziowie. Przy adopcji dzieci przez pary homoseksualne nie uwzględnia się w ogóle praw dziecka, łącznie z prawem do posiadania ojca i matki oraz prawem do znajomości swoich biologicznych rodziców. Sprzeczności jest znacznie więcej. Weźmy przykład tzw. surogatek, matek zastępczych. Głównie w Pakistanie i Indiach powstają kliniki "produkujące" dzieci na zamówienie świata zachodniego. Wykorzystuje się ubóstwo żyjących tam kobiet, które na ogół są już matkami wielu dzieci. Zdarza się, że matki po urodzeniu dziecka próbują zerwać wcześniej zawarty kontrakt i pozostawić dziecko przy sobie. Nie mówi się o tym, że kontrakty takie bywają egzekwowane siłą. Dzieje się to w czasach, gdy chlubimy się wyzwoleniem kobiet z opresji kultury patriarchalnej oraz rzeczywiście dobrym prawem mającym zapobiegać handlowi ludźmi.

Jakie mamy jeszcze inne oblicza ideologii "gender"?

Z ideologią "gender" wiąże się także seksualizacja dzieci. W Polsce trwa debata na temat standardu wychowania seksualnego dzieci opracowanego przez Światową Organizację Zdrowia. Ideologia ta zakłada, że dziecku już od kołyski trzeba dostarczać wrażeń seksualnych, także związanych z doświadczaniem ciała osoby tej samej płci. W odrzuconym niedawno przez Parlament Europejski raporcie Estreli zalecano odnośnie wczesnego etapu rozwoju dziecka potrzebę interaktywnej edukacji seksualnej. Nikt nie pyta w tym przypadku o zgodę rodziców, którzy są pierwszymi osobami odpowiedzialnymi za wychowywanie moralne i religijne swoich dzieci.
Inną ważną kwestią, która pojawia się przy okazji dyskusji wokół ideologii "gender" jest dyskutowane obecnie we Francji prawo do sprzeciwu sumienia. Chodzi o urzędników państwowych, którzy odmawiają prowadzenia ceremonii w trakcie, których zawierane są związki osób jednej płci. W Wielkiej Brytanii, gdzie duchowni są jednocześnie urzędnikami państwowymi ma to dodatkowy aspekt religijny. Dość paradoksalne, że pomimo dominacji liberalnej filozofii politycznej, mamy dziś do czynienia z silnymi naciskami, by ograniczyć prawo do sprzeciwu sumienia. Pokusa łamania sumień pojawia się nie tylko w stosunku do urzędników, ale także personelu medycznego, który próbuje się przymuszać do wykonywania aborcji.
Promocja ideologii "gender" dotyka też bezpośrednio kwestii wolności religijnej. Kościół zajmuje jednoznaczne stanowisko na temat zjawiska homoseksualizmu, odróżniając samą skłonność, która, choć obiektywnie nieuporządkowana, nie jest traktowana sama w sobie jako grzech, od konkretnych czynów, które, z samej swojej wewnętrznej natury, są nieuporządkowane i grzeszne (KKK 2358). Wierni mają prawo oczekiwać, że Kościół będzie im głosić całość swojego nauczania. Także wówczas, gdy może się to spotykać ze sprzeciwem niektórych grup społecznych. W Wielkiej Brytanii już dzisiaj zdarzają się przypadki aresztowania kaznodziejów ulicznych pod pretekstem „mowy nienawiści”. Jeśli postawimy pierwszy krok na tej równi pochyłej, będziemy mieli w Polsce takie same problemy, jakie dzisiaj ma Francja i inne kraje.

Czym się skończy, gdy staczając się po równi pochyłej osiągniemy dno? Stajemy przed jakąś apokaliptyczną wizją?

Myślę, że skończy się tak, jak skończyło się z komunizmem. Ideologia gender jest utopią, co oznacza, że próba uczynienia z niej filozofii publicznej prędzej czy później zakończy się katastrofą. Z niedawnej historii jednak wiemy, że próba realizacji utopii niesie z sobą konkretne ofiary. Nie uda się naprawić krzywdy w stosunku do dzieci wychowywanych dzisiaj w standardach genderowskich. Jeśli, na przykład, za dwadzieścia lat oficjalnie uznamy, że ten sposób edukacji seksualnej jedynie wypacza psychikę dzieci, wyrządzonych krzywd, niestety, nie będzie można naprawić. W historii mieliśmy wiele twierdzeń uznawanych za naukowe, o których dzisiaj wolimy już nie pamiętać. Chociażby eugenikę. W powoływaniu się na naukę trzeba wiele ostrożności, szczególnie, gdy wcielane w życie „naukowe” postulaty powodują namacalne skutki dla ludzi i społeczeństwa.

Jak Kościół powinien uczestniczyć w debacie wokół "gender"? Czy nie powinien proponować w zamian swoją wizję małżeństwa i rodziny?

Kościół musi uwrażliwiać ludzi na zmiany prawne, jakich dokonuje się w imię ideologii "gender", gdyż one są trudno odwracalne. Trzeba stawiać tamę temu, co zagraża dobru człowieka. To jednak nie wystarczy. Gdy pytamy dlaczego ideologia "gender" nie spotyka się w wielu krajach z większym oporem społecznym, odkrywamy, że prawda o człowieku, która stanowiła podstawę naszej cywilizacji, gdzieś nagle wyparowała. Jan Paweł II zostawił nam wspaniały spadek: teologię ciała. Mogła by być ona czymś w rodzaju szczepionki przeciw nowoczesnej intelektualnej chorobie. W swoich katechezach pisze bez pruderii o relacjach, nawet bardzo intymnych, między mężczyzną i kobietą, jakby dostępny był mu świat sprzed grzechu pierworodnego. Wspomniałem już o dramacie samotności. O ile w pierwszym opisie stworzenia z ust Pana Boga padały wyłącznie słowa aprobujące pojawienie się każdego nowego bytu, o tyle w drugim stwierdza On istnienie w swoim dziele poważnego braku, który polega na nieobecności istoty podobnej do Adama. „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam, uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Rdz 2, 18). Aby zaradzić samotności człowieka, „Pan Bóg ulepił z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne i przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę «istota żywa». I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny” (Rdz 2, 19-20). Za pomocą tego „testu” człowiek uświadamia sobie swoją wyższość w stosunku do wszystkich istot żyjących na ziemi. Doświadczenie pierwotnej samotności mężczyzny stojącego na skraju ontycznej przepaści uświadamia mu jego wyjątkowość w stosunku do reszty stworzenia. Samotność Adama ma dwa wymiary: jest samotny z uwagi na różnicę natury w stosunku od innych stworzeń oraz jest samotny, ponieważ u jego boku wciąż brakuje kobiety. „Człowiek, adam, opierając się na doświadczeniu własnego ciała, mógłby dojść do przekonania, że jest istotnie podobny do innych istot żyjących (animalia). Natomiast, jak czytamy, nie doszedł do tego wniosku, raczej doszedł do przekonania, że jest «sam»” – pisze Jan Paweł II. Doświadczenie ontycznej samotności ma w sobie coś porażającego. Adam odkrywa, że bycie w pełni osobą wymaga ofiarowania się drugiej osobie w formie wolnego daru, a jednocześnie, że w całym świecie stworzonym, jaki dogłębnie poznał, nie ma nikogo, kto mógłby ten dar przyjąć. „Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: «Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»” (Rdz 2, 21-23). „W ten sposób człowiek (mężczyzna) okazuje po raz pierwszy radość, a nawet uniesienie, do czego poprzednio nie miał podstaw z powodu braku istoty podobnej jemu” – pisze papież.
Gdy Adam patrzy na Ewę stwierdza, że jest ona do niego podobna i że do niego „pasuje”. Są dla siebie pomocą i wzajemnie się uzupełniają. Pomoc nie ma tylko wymiaru funkcjonalnego. Nie chodzi o to, kto ma większy talent do zmywania garnków, a kto do gotowania obiadu. Adam patrząc na kobietę zaczyna rozumieć, co to znaczy być mężczyzną. Podobnie dzieje się z Ewą. Zaczynamy siebie lepiej rozumieć, odkrywając, że człowieczeństwo to więcej niż jedna płeć. Osoba odmiennej płci jest wyzwaniem. Niesie w sobie tajemnicę. Trudność wzajemnego zrozumienia w relacji między mężczyzną i kobietą została zaplanowana przez Boga i pomaga nam bardziej być sobą: mężczyźnie mężczyzną, kobiecie kobietą. Od początku relacja Adama i Ewy ma w sobie coś podobnego do relacji między osobami Trójcy Świętej. Ktoś napisał, że Pan Bóg stworzył człowieka jako istotę obdarzoną ciałem, gdyż relacje między mężem i żoną, jako istotami cielesnymi lepiej uobecniają w świecie tajemnicę Trójcy Świętej niż relacje między aniołami. Na tym też oparta jest teologia sakramentu małżeństwa. Ludzie, którzy go zawierają często myślą, że ślub w kościele zmienia dwie rzeczy. Z jednej strony, błogosławieństwo powoduje, że ich relacja seksualna nie jest grzechem, z drugiej zaś, złożona w kościele przysięga obowiązuje aż do śmierci. Tak patrząc nie dotyka się istoty rzeczy. Podczas ceremonii zawarcia małżeństwa oboje narzeczeni stają się sakramentem, czyli znakiem miłości Chrystusa i Kościoła, a ich powołaniem jest uczynić w tym świecie widzialną miłość Chrystusa do Kościoła. Otrzymują łaskę sakramentalną, która im towarzyszy aż do śmierci i sprawia, że są zdolni sprostać temu powołaniu. Nawet, gdy im się to po ludzku nie udaje, gdy jedna osoba zawodzi i porzuca drugą, łaska sakramentalna pozostaje i człowiek jest w stanie nadal żyć sakramentem małżeństwa. W dobrze żyjącym małżeństwie nie musimy się zastanawiać, które z małżonków odwzorowuje Chrystusa, a które Kościół. Natomiast tam, gdzie panuje grzech, niewierność, tam jest jasne, że kto jest niewierny, przyjmuje rolę Kościoła, drugiemu zaś pozostawia rolę trudniejszą i piękniejszą zarazem – być uobecnieniem miłości samego Chrystusa. Wierność sakramentowi małżeństwa jest drogą do świętości i ma wielkie znaczenie dla Kościoła i świata.

Czy jest możliwa dyskusja z zwolennikami "gender"? Jeśli tak to pod jakimi warunkami?

Rozmowa ma sens wówczas, gdy zakłada się, że w tym, co mówi druga strona mogą być „ziarna prawdy”. Założenie to musi być obecne w sposobie myślenia obu uczestników dialogu. Jak już powiedziałem, w teorii "gender" mamy „ziarna prawdy”, choć na jej gruncie wyrosła niebezpieczna ideologia. Warto też pamiętać, że Pan Jezus skierowuje ofertę zbawienia także do naszych adwersarzy. Ewangelia również dla nich jest dobrą nowiną. Również oni nie potrafią żyć bez miłości. Naszym zadaniem jest pomoc im w odkryciu miłości Tego, który oddał za nich swoje życie, co – jak wierzymy - owocuje „nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela, skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek nie zginął, ale miał życie wieczne” (RH 10).

Rozmawiał Krzysztof Tomasik

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz – ur. 1960. Politolog, profesor w Instytucie Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1988 r. Pracę doktorską zatytułowaną: "Kościół w społeczeństwie otwartym. Spór o obecność Kościoła w społeczeństwie polskim w okresie transformacji" obronił w 1996 r. na ATK, a habilitacyjną: "Europeizacja Europy. Tożsamość kulturowa Europy w kontekście procesów integracji" w 2002 r. w ISP PAN. Jest członkiem Rady Naukowej Instytutu Studiów Politycznych PAN. Był dyrektorem Instytutu Politologii UKSW. W latach 2008–2012 był sekretarzem generalnym COMECE (Komisji Konferencji Biskupów UE). W latach 2013-2014 pracował w Papieskiej Radzie ds. Rodziny.
KAI, lz

http://www.stefczyk.info/...lem-,9656787063
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Luty 2014, 05:13    [Cytuj]

Włączam się po niedzieli w walkę z Gender, będę z innymi rozprowadzał pakiety antygender wśród rodziców dzieci przedszkolaków :-D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17496
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Luty 2014, 08:51    [Cytuj]

DarekMirror napisał/a:
Włączam się po niedzieli w walkę z Gender, będę z innymi rozprowadzał pakiety antygender wśród rodziców dzieci przedszkolaków :-D


Ważne jest aby rodzice byli świadomi na co narażają swoje dzieci w przypadku zajęć gender. Jednakże jeżeli nie będzie zdecydowanego sprzeciwu całego społeczeństwa, a szczególnie rodziców, to "oni" i tak będą robić co tylko im się żywnie podoba. Czyli przeprowadzać zajęcia gender w szkołach i przedszkolach. Ci ludzie, którzy robią wszystko, aby gender było rozpowszechniane w Polsce, to słudzy demona, no bo któż tak mąci w umysłach jak nie demon ? Na uczelniach przygotowują młodych do prowadzenia zajęć z gender. Przygotowują całe kadry. Perfidia demona nie zna granic. To przebiegła kreatura. To przez niego ludzkość ma od początku same problemy. Wszystkie jego wynalazki służą tylko jednemu celowi : niszczyć ludzi. I pozbawiać ich możliwości zbawienia się. Demona odciąga od Boga, od Zbawiciela. I robi to niestety często bardzo skutecznie. Najbardziej smutne jest to, że demon ma wielu zwolenników. I niekoniecznie są to ci, którzy wierzą w jego istnienie. Nie muszą wierzyć, że demon istnieje. Ale robią dokładnie to, co on, ta kreatura, im każe. I śmieje się z nas wszystkich w żywe oczy. W nim nie ma miłości. Dlatego zgniłe są owoce jego perfidnej działalności. Śmierć duchowa jest dla ludzi najgorsza. Gender do tego właśnie prowadzi. Szczególnie gender. Okalecza dzieci totalnie. Pozostawia trwały ślad w psychice ludzkiej. Ci ludzie nie będą zdolni do założenia normalnej rodziny. Będą okaleczeni do końca życia.

Także jest o co walczyć. Potrzeba tu odważnych ludzi, którzy nie będą bali się mówić prawdy. Prawdy o gender. Ale przede wszystkim potrzebny jest zdecydowany sprzeciw wszystkich ludzi dobrej woli.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,183 sekundy. Zapytań do SQL: 8