ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Codziennik
Autor Wiadomość
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 6 Październik 2014, 18:09   Nauczyciele po kryjomu kupują podręczniki, bo [Cytuj]

... „te z MEN są beznadziejne"

Wychowawcy klas pierwszych proszą rodziców o zbieranie pieniędzy na dodatkowe książki i ćwiczenia. Rządowy podręcznik jest niedopracowany – twierdzą po cichu nauczyciele.



Nauczyciele w pierwszych klasa proszą o składki na dodatkowe materiały edukacyjne. Rodzice skarżą się na taką sytuację.

– Pani zaczęła zebranie od tego, że podręczniki MEN są beznadziejne – powiedziała matka jednego z 7-latków. Nauczycielka podczas zebrania poprosiła o zbiórkę pieniędzy na ksero, papier i segregatory.

Tego typu sytuacje pojawiają się w wielu szkołach. Nauczyciele krytycznie odnoszą się do rządowego podręcznika. Jednakże prosząc o składki na dodatkowe materiały, wiele ryzykują, ponieważ jest to działanie niedozwolone. W związku z tym w niektórych przypadkach zbiórki odbywają się poza szkołą, a w innych to jeden z rodziców kupuje dodatkowe materiały na swoje nazwisko.

europejczycy.info/Dziennik Gazeta Prawna
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 6 Grudzień 2014, 08:12    [Cytuj]

Jak się fałszuje wybory


Nigdy jeszcze w ciągu 25 lat istnienia III RP nie pojawiły się tak poważne podejrzenia o sfałszowanie wyborów jak po głosowaniu samorządowym 16 listopada. Niestety, nasz system wyborczy jest tak dziurawy, że wręcz stwarza warunki do tego, aby „pomajstrować” przy głosowaniu.

– Możliwości oszustw wyborczych istniały od dawna, ale dopiero teraz na tę sprawę zaczęto patrzeć uważniej – mówi Zbigniew Wróblewski, który był kilka razy członkiem obwodowych komisji wyborczych w Warszawie. – Po prostu wcześniej media zajmowały się co najwyżej nieprawidłowościami, do których dochodziło w pojedynczych okręgach wyborczych, a teraz podawane są w wątpliwość rezultaty głosowania do sejmików wojewódzkich w całym kraju – dodaje.

Od komisji wiele zależy

Nie mamy materialnych dowodów (na razie?) na to, że tegoroczne wybory do sejmików zostały sfałszowane. Jednak zapewne w tym roku – podobnie jak przy okazji poprzednich wyborów samorządowych – okaże się, że w niektórych obwodach, okręgach wyborczych doszło jednak do fałszerstw, co w prawomocnych orzeczeniach stwierdzą sądy rozpatrujące protesty wyborcze. Przecież zdarzały się w przeszłości przypadki, że sądy nakazywały powtórzenie wyborów na radnych czy wójtów, i to jest najlepszy dowód na to, iż fałszerstwa wyborcze są możliwe także na szerszą skalę. Co więcej, w wielu przypadkach nie zgłaszano protestów, bo ludzie nie wierzyli, że sąd może coś zmienić i uderzyć w lokalne układy, które sterowały wyborami.

Okazję do manipulowania wyborami stwarza już system powoływania obwodowych komisji wyborczych. Wystarczy bowiem, że lokalne władze zadbają o to, aby w komisjach znalazło się jak najwięcej „swoich”. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby przy wyborach pracowali krewni wójta czy burmistrza albo kandydatów na radnych. W komisjach masowo też zasiadają urzędnicy samorządowi, przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji będących „na garnuszku” gminy czy powiatu. I cała gama ludzi powiązanych w ten czy inny sposób z władzami.

– W wielu komisjach od lat zasiadają prawie te same osoby – podkreśla Zbigniew Wróblewski. – Oczywiście, jeśli kandydatów jest więcej niż miejsc, to odbywa się losowanie. Ale urzędnicy mają swoje sposoby, aby i przy takim losowaniu pomóc odpowiednim ludziom – dodaje.

Paweł Soloch, ekspert Instytutu Sobieskiego, nie ma wątpliwości, że komisje powinny być niezależne od lokalnych władz, bo wtedy nie będą miały możliwości wpływania na głosowanie, nie będą „sędziami” we własnej sprawie.

– W krajach zachodnich, np. we Francji, wybory organizuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. To MSW powołuje komisje wyborcze, dostarcza urny, lokalne władze nie biorą w tym udziału – mówi Soloch. I dodaje, że w polskich warunkach ustawowa niezależność komisji wyborczych jest często iluzoryczna, gdyż w gminach zazwyczaj wójt to największy pracodawca i jeśli nie ma skrupułów, to potrafi podporządkować sobie całą gminę. Wtedy mało kto odważy się wystąpić w wyborach przeciwko wójtowi, a nawet jak się ktoś taki trafi, to w razie czego komisje obwodowe „zadbają” o odpowiedni wynik głosowania.

A jak oszukują członkowie komisji obwodowych? Sposobów jest kilka. Najpierw nieważne głosy. Można je „produkować” najłatwiej przez dostawianie dodatkowych „krzyżyków” na liście kandydatów, starając się oczywiście o to, aby takie nieważne głosy zmniejszały poparcie dla rywala naszego kandydata albo innych list wyborczych.

Michał Góras, ekspert Fundacji Republikańskiej, wskazuje, że modelowo liczenie głosów powinno wyglądać tak: wszyscy członkowie komisji najpierw wspólnie zabezpieczają niewykorzystane karty wyborcze, zamykają je w szczelnym opakowaniu, aby nikt ich nie wyjął. Potem zdejmowane są plomby z urny, jest ona otwierana i wszystkie karty są wysypywane na stół. Następnie przewodniczący otwiera każdą z kart, ogląda ją i to samo czynią inni członkowie komisji. Głosy ważne są odkładane na jedną kupkę, głosy nieważne na drugą. Komisja wspólnie potem liczy też wyniki głosowania na listy i kandydatów i sporządza protokół.

Tymczasem często jest tak, że członkowie komisji dzielą się kartami, każdy liczy je oddzielnie, potem sumują wyniki. Wystarczy więc, że trafi się jeden nieuczciwy, który „poprawi” krzyżyki na kartach albo np. podmieni karty (wcześniej ma przygotowane te, które nie zostały wykorzystane i ich nie zabezpieczono) i wyniki wyborów są sfałszowane. To łatwe, tym bardziej że prace komisji nie są monitorowane, nie odbywają się pod nadzorem kamer internetowych. Pan Aleksander (prosi o niepodawanie nazwiska) był świadkiem podczas wyborów w 2011 roku, jak jedna z pań zasiadających w komisji właśnie podczas takiego „indywidualnego” liczenia podmieniła część kart. – Poprawiła wynik wyborów komitetu, który popierała. Tylko ja to widziałem, nie protestowałem, bo ta pani była dyrektorką szkoły, osobą powszechnie szanowaną i nikt by mi pewnie nie uwierzył – tłumaczy się nasz rozmówca.

Po takim liczeniu może się okazać, że np. kandydat w wyborach na radnego przepadł, choć teoretycznie mógł liczyć na spore poparcie. Tak jak podczas wyborów samorządowych w 2010 roku, gdy radnym nie został kandydat popierany przez Karolinę Krupińską. Pani Karolina mieszkała wtedy na wsi pod Ciechanowem. – Wspieraliśmy jednego z kandydatów, miała na niego zagłosować cała moja rodzina, sąsiedzi. I jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się w poniedziałek rano, iż nie dostał on nawet… jednego głosu. Namawialiśmy go na złożenie protestu, ale zrezygnował z wytaczania sprawy. Nie chciał wchodzić w „polityczne bagno” – relacjonuje Karolina Krupińska.

Do podobnego zdarzenia doszło podczas ostatnich wyborów w Choroszczy, gdy jedna z kandydatek na radną nie dostała – jak wynika z protokołu – ani jednego głosu, podczas gdy zgłosili się wyborcy, którzy twierdzą, że na nią zagłosowali. Ta sprawa akurat trafi do sądu i dowiemy się niedługo, czy protest będzie skuteczny.

Cuda przy urnie

Fałszowanie wyborów często jest nazywane potocznie „cudami przy urnie”, ale zwyczaje polskie wręcz stwarzają pokusy, aby takich „cudów” dokonywać. Nie mamy zestandaryzowanych, dużych, przezroczystych urn, ale każda komisja w zasadzie posługuje się takim modelem, jakim chce: jedne urny są z tektury, inne ze sklejki, jeszcze inne z plastiku. A już symbolem ostatnich wyborów była urna wykonana z kosza na śmieci.

Do takiej urny łatwiej jest dorzucić głosy, zwłaszcza jeśli komisja jest w „swoim” gronie. Trzeba tylko pamiętać, żeby potem dostawić odpowiednią ilość podpisów w spisie wyborców, żeby zgadzała się ona z liczbą kart wyjętych z urny. Jeszcze łatwiej jest to zrobić, stosując manewr z „przepełnioną urną”. Takie rzeczy też się u nas zdarzają, komisja powinna być na nie przygotowana , bo jeśli ma małą urnę, to w pogotowiu musi czekać druga. Tylko że ta druga od razu powinna być opieczętowana i stać cały czas w lokalu wyborczym. Kto bowiem zagwarantuje, że gdy urna jest gdzieś schowana i wnoszona dopiero po południu, to ktoś do niej wcześniej nie wrzucił odpowiednio wypełnionych kart? To jest nie do wykrycia, jeśli nie zapomni się podrobić brakujących podpisów wyborców, którzy rzekomo głosowali, choć nikt ich w lokalu nie widział.

Co jakiś czas wychodzą na jaw dziwne historie z kartami wyborczymi. W 2010 roku, podczas wyborów prezydenckich, z urny w polskiej ambasadzie w Brukseli wyjęto 98 kart do głosowania więcej, niż wydano ich wyborcom. I nikt nie był w stanie stwierdzić, jak to się stało, bo wszystkie karty były prawidłowo opieczętowane. Sprawy nie wyjaśniono, winnych nie ukarano.

Z kolei w 2011 roku warszawska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie paczki z wypełnionymi kartami wyborczymi, które znaleziono po wyborach samorządowych w 2010 roku w bagażniku byłego szefa komendy policji z warszawskiej dzielnicy Białołęka. Paczka miała rzekomo przypadkowo zostać w samochodzie już po wyborach, gdy funkcjonariusze przewozili karty do archiwum.

Za duża liczba kart wyjętych z urny to także częsty powód składania protestów wyborczych. Również w tym roku. Przykładem niech będzie sprawa z gminy Nurzec-Stacja na Podlasiu. Tam jeden z kandydatów na radnego przegrał wybory o jeden głos, ale jak się okazało z urny wysypano o dwie karty do głosowania więcej, niż ich wydano. Przypadek? Rozstrzygnie to Sąd Okręgowy w Białymstoku rozpatrujący protest wyborczy.

Michał Góras mówi o jeszcze jednym sposobie na „poprawianie wyników”, który stosuje się zwłaszcza w małych, wiejskich okręgach wyborczych, gdzie głosuje niewielu ludzi i o zdobyciu mandatu radnego decydują pojedyncze głosy. – W lokalu wyborczym zjawia się człowiek i otrzymuje karty wyborcze bez sprawdzenia jego tożsamości. Przewodniczący komisji mówi, że to niepotrzebne, bo wyborca mieszka tutaj i wszyscy go znają. Tylko kto zagwarantuje, że ten ktoś nie przyszedł drugi raz głosować albo jest podstawiony, zupełnie stąd nie pochodzi? – pyta Góras.

Po każdych wyborach słychać też doniesienia o tym, że kandydat lub kandydaci kupowali głosy. Czasami wystarczy 20 złotych, innym razem butelka wódki. Najczęściej do takich kroków posuwają się kandydaci z małych gmin, gdzie nie trzeba przekupywać dużej liczby wyborców. Ale najgłośniejsza tego typu afera wybuchła w Wałbrzychu po wyborach samorządowych w 2010 roku. Trzech mężczyzn: Robert S., Stefan W. i Mirosław P. wręczyli łącznie 8 tys. zł i alkohol mieszkańcom kilku dzielnic, aby w zamian oddawali głosy na kandydatów na radnych z listy Platformy Obywatelskiej. To samo miało dotyczyć głosowania podczas drugiej tury wyborów na prezydenta miasta – 5 tys. zł wydano na wsparcie kandydatury Piotra Kruczkowskiego.

Ostatnim wąskim gardłem jest zliczanie głosów, co widać było po ostatnich wyborach, gdy pojawiły się dowody, iż łatwo można było włamać się do systemu informatycznego. Państwowa Komisja Wyborcza twierdzi, że do żadnych fałszerstw nie doszło. Czy aby na pewno?

Jaki model?

Polski Kodeks wyborczy wymaga gruntownych zmian. Musimy poradzić sobie z problemem, który inni już dawno rozwiązali. W Grecji nie ma broszur jak u nas. Wyborca otrzymuje kopertę i nieduże kartki – na każdej z nich jest jedna lista wyborcza z nazwiskami kandydatów. Wyborca wybiera jedną kartę, wkłada ją do opieczętowanej koperty i wrzuca do przezroczystej urny i liczą się tylko głosy obecne w kopertach, a niewykorzystane karty zbiera komisja. Co ciekawe, przezroczyste urny są stosowane w wielu krajach, nawet w Rosji i na Białorusi, a te dwa ostatnie państwa raczej nie są wzorem demokratycznego ustroju.

We Francji każdy wyborca na długo przed głosowaniem dostaje pełną informację o kandydatach, listach wyborczych. Wie, kto startuje w jego okręgu, z jakiego komitetu. Można więc lepiej przygotować się do głosowania. Nad Sekwaną, gdzie demokracja ma dłuższy żywot niż u nas, za wybory odpowiada MSW, a nie jakaś tam PKW, i ich wyniki znane są po kilku godzinach od zamknięcia lokali komisji obwodowych. We Francji dokładnie wiadomo, kto za co odpowiada, na jakim etapie głosowania i łatwo jest wykryć jakąkolwiek próbę manipulacji.

Paweł Soloch relacjonuje, że z kolei w USA praca komisji wyborczych jest jawna. Miejsce głosowania jest oddzielone barierkami albo pleksą od reszty sali. Za taką przegrodą może stanąć każdy obywatel i przyglądać się samemu głosowaniu, jak i potem liczeniu głosów. W takich warunkach fałszerstwo jest w praktyce niemożliwe, bo zawsze ktoś by coś zauważył. A to grozi wybuchem gigantycznej afery, co nikomu się nie opłaca.

Krzysztof Losz

NASZ DZIENNIK 2014-12-06
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 7 Grudzień 2014, 15:59    [Cytuj]

Świetnie ogarnięte i podsumowane.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 26 Grudzień 2014, 00:10   Dadzą radę? [Cytuj]

Kaczyński: Nie jestem numerem jeden w partii

"Aktywnie związani z PiS, praktycznie zostali wyłączeni z procesu pilnowania wyborów."
Czy wierzy pan, że da się dziś zmienić rzeczywistość za pomocą kartki wyborczej?


Uważam, że przy połączeniu dwóch czynników jest to możliwe. Pierwsza sprawa, to nasze skuteczne prowadzenie wszystkich akcji politycznych, zmierzających do zwiększenia poparcia, a druga, to nacisk i presja na przeprowadzenie uczciwych wyborów.

Przy wyborach samorządowych ten nacisk z waszej strony nie był wystarczający. Da pan gwarancję, że przy prezydenckich i parlamentarnych będzie wyglądało to bardziej profesjonalnie z waszej strony?

PiS ma takie możliwości, jakie ma. Kampanię na rzecz przeprowadzenia uczciwych wyborów rozpoczęliśmy wielkim marszem 13 grudnia, ale będą kolejne manifestacje, będzie konferencja naukowa w tej sprawie, będziemy zbierać podpisy pod ustawą „Uczciwe wybory”. Wszystko po to, by zmobilizować jak największą liczbę ludzi wokół tej inicjatywy. Co do zarzutów do nas ws. wyborów samorządowych – mieliśmy w nich 32 tys. kandydatów na radnych (dla porównania Platforma miała dwa razy mniej), a więc ci, którzy są aktywnie związani z PiS, praktycznie zostali wyłączeni z procesu pilnowania wyborów. Stąd nie wszystkie komisje były obsadzone, a część z nich była obsadzona ludźmi nie do końca przygotowanymi do tego zadania.

W tej chwili jesteśmy nastawieni na cel bezpośredni, którym są wybory prezydenckie. I to w dwóch wymiarach: z jednej strony, by nie doszło do kolejnego fałszerstwa. A z drugiej oczywiście, by Andrzej Duda otrzymał jak najlepszy rezultat. W tej chwili numerem jeden w partii nie jestem ja, tylko właśnie Andrzej Duda. Formalnie pozostaję oczywiście szefem PiS, ale w sensie ekspozycji będziemy stawiać na naszego kandydata na prezydenta.

Całość wywiadu na wPolityce.pl
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 10 Marzec 2015, 12:22    [Cytuj]

Spowiedź internetowego trolla. KONIECZNIE PRZECZYTAJ!

Wstyd mi, że stało się to, co mam zamiar opisać, ale mam nadzieję, że
teraz choć trochę odkupię zło, które wyrządziłem.
Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę i rozpoczęły się
walki zbrojne. Byłem od tego zdystansowany, bo nie interesowałem się takimi
sprawami, ale chętnie szydziłem z całej tej sytuacji, bo oburzenie niektórych ludzi
w internecie sięgało szczytu, a ja dolewałem oliwy do ognia pisząc komentarze,
które ich jeszcze bardziej denerwowały. Niedługo potem otrzymałem wiadomość
email na mój prywatny adres (którego używałem przy na różnych
serwisach, ale nigdy nie podawałem do publicznej wiadomości), że
mogę na pisaniu komentarzy w internecie. Było to dla mnie dość
wygodne, bo "pracować" mogłem nawet w czasie zajęć na uczelni itd. Wszedłem
na podaną w wiadomości stronę i zarejestrowałem się, czekając na dalsze
instrukcje. Kiedy zweryfikowali moje konto, napisał do mnie ktoś z
wyjaśnieniami, na czym dokładnie miałaby polegać moja praca. Tej osobie
bardzo podobały się moje zgryźliwe komentarze w sprawie Ukrainy, więc miałem
pisać ich więcej, utrzymanych w podobnym klimacie na różnych stronach na
Facebooku i portalach społecznościowych. W serwisie, gdzie się
zarejestrowałem codziennie czekały na mnie linki do stron, gdzie mam zostawić
komentarz, a po jego dodaniu odbywała się weryfikacja, czy faktycznie został
dodany.
Dostawałem za to punkty, które potem były przeliczane na pieniądze. Jeden
komentarz wart był ok. 60 gr, a dziennie byłem ich w stanie napisać od 50 do
nawet 150. Rozliczenie odbywało się tak, że doładowywali mi telefon
(dostawałem kod do doładowania) albo wysyłali BitCoiny. Było to dość
bezpieczne, bo nikt nie mógł namierzyć skąd przychodzą, a oni tłumaczyli się
chęcią uniknięcia opodatkowania. Początkowo nie wierzyłem, że faktycznie
mogę tak zarabiać, ale okazało się, że ten system działał, więc byłem całkiem
zadowolony.
Po jakichś 2-3 miesiącach dostałem informację, że mógłbym trochę
podkręcić i swoimi szykanami objąć więcej tematów. I tak doszły takie
tematy jak Smoleńsk, przeciwnicy gender, kościół itd. Wszystko, co kojarzyło się
rejestracji
zarabiać
poziom10.03.2015 Spowiedź internetowego trolla. KONIECZNIE PRZECZYTAJ! | Fronda.pl
data:text/html;charset=utf-8,%3Cdiv%20class%3D%22headline%22%20style%3D%22font-size%3A%201.2em%3B%20margin-bottom%3A%2020px%3B%… 2/2
z "ciemnogrodem" miałem wyśmiewać i pisać o wzorze jakim jest europejskość i
integracja. Nie potrafię policzyć, ile złych słów wyszło spod moich palców.
Niewiele o tym myślałem, bo dostawałem pieniądze nie za rozstrzyganie, kto ma
rację, tylko promowanie konkretnych i postaw, a poniżanie innych.
Niedawno skończyłem z tym. Nie wytrzymałem , jeśli można tak to
ująć. Nie było może w tym nic trudnego, ale z czasem zacząłem patrzeć na te
sprawy zupełnie inaczej. Znudziło mnie to trochę, a poza tym zacząłem
dostrzegać, że taka jednostronna przepychanka nie ma sensu. Nie oszukujmy
się, plułem jadem na lewo i prawo, ale nigdy nie doświadczyłem tego, żeby ktoś
na równym poziomie znieważył mnie. Śmiałem się z tych pokornych baranków,
którzy przyjmowali każdy cios i każdą złośliwość i odpowiadali tylko, że w końcu
zrozumiem, jak jest naprawdę. I faktycznie okazało się, że mięli rację.
Nie mogę jednoznacznie wskazać, kto stał za tą całą dobrze skoordynowaną
akcją, bo podobne komentarze pojawiały się w wielu miejscach w internecie,
więc z pewnością nie byłem jedyny. Dobór tematów, które przytoczyłem
wcześniej wydaje mi się wskazywać drogę, gdzie należy szukać kierujących.
Nagonka trwa nadal, ja się wycofałem, skasowałem tamtą skrzynkę email,
zmieniłem telefon i nie mam zamiaru do tego wrócić. Ale jestem pewien, że
zbliżająca się kampania prezydencka przyniesie znów masę ociekających
nienawiścią komentarzy. Warto zwrócić na to uwagę przy przeglądaniu
wiadomości.
Mam nadzieję, że jak najwięcej ludzi przeczyta to świadectwo i samemu dotrze
do prawdy. Nie będę nikomu pokazywał palcem co i jak, bo rzadko kiedy
wyciąga się z tego jakąś naukę.
Anonim WW
List nadesłany do portalu Frond

http://www.fronda.pl/a/sp...ytaj,48447.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 10 Marzec 2015, 13:19    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Spowiedź internetowego trolla. KONIECZNIE PRZECZYTAJ!

Wstyd mi, że stało się to, co mam zamiar opisać, ale mam nadzieję, że
teraz choć trochę odkupię zło, które wyrządziłem.
Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę...


Dzięki za ten tekst. Tu na przykładzie nawróconego trolla widać wyraźnie, jak działa ta cała machina nienawiści i wysmiewania tego co jest prawdą.

Jednakże nawrócony troll, że tak go nazwę, pisząc ten tekst, w jednym się pomylił. Mianowicie pisząc "Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę...". Otóż to nie jest tak, że Rosja napadła na Ukrainę. To jest fałszywa informacja, bo to nie Rosja napadła na Ukrainę. Ten cały Majdan to nie jest robota Rosji. To jest żydowska propaganda. To żydzi (syjoniści) stoją za Majdanem. Tzw. "polityczna poprawność" każe nam myśleć, że jest tak i tak, i nie uznaje żadnej innej alternatywy. Przecież nawet Michnik wam powie, że to Rosja napadła na Ukrainę. U Michnika nie może być inaczej, i innego scenariusza nawet nie dopuści na łamy swojej żydowskiej Gazety Wybiórczej. I niech mi jakiś Kosiarz tu nie wmawia, że to Michnik zaczął myśleć tak jak on ... :roll:

A poza tym tekst nawróconego trolla jest OK, i należy go dawać, gdzie się da, bo pokazuje jak działa ta machina zła.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 11 Marzec 2015, 08:05    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:
KASIA napisał/a:
Spowiedź internetowego trolla. KONIECZNIE PRZECZYTAJ!

Wstyd mi, że stało się to, co mam zamiar opisać, ale mam nadzieję, że
teraz choć trochę odkupię zło, które wyrządziłem.
Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę...


Dzięki za ten tekst. Tu na przykładzie nawróconego trolla widać wyraźnie, jak działa ta cała machina nienawiści i wysmiewania tego co jest prawdą.

Jednakże nawrócony troll, że tak go nazwę, pisząc ten tekst, w jednym się pomylił. Mianowicie pisząc "Wszystko zaczęło się rok temu, kiedy Rosja napadła na Ukrainę...". Otóż to nie jest tak, że Rosja napadła na Ukrainę. To jest fałszywa informacja, bo to nie Rosja napadła na Ukrainę.


Tu popełniłeś wielki błąd. Nigdy nie poprawiaj naocznego świadka bo sam pokazujesz się jako TROL . Tylko, że ty robisz to w dziecinny sposób - trol się pomylił :oops:
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 11 Marzec 2015, 08:40    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:

Tu popełniłeś wielki błąd. Nigdy nie poprawiaj naocznego świadka bo sam pokazujesz się jako TROL . Tylko, że ty robisz to w dziecinny sposób - trol się pomylił :oops:


Nie Syriuszu. Dla mnie prawda jest najważniejsza. Ty do wypowiedzi nawrócnego trolla odniosłem się w sposób pozytywny i bez żadnych zastrzeżeń, albowiem pasuje Ci to, co powiedział na temat napaści Rosji na Ukrainę. Dla mnie jest to wierutna bzdura, chociażby z tego względu, że żadna oficjalna armia rosyjska nie napadła na Ukrainę.

A poza tym to świadectwo nawróconego trolla uważam za bardzo cenne i godne rozpowszechniania.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 26 Kwiecień 2015, 13:07   Czy to było już samobójstwo? [Cytuj]

Całkiem niedawno

Cytat:
Bartoszewski:
Ludzie pytają mnie, dlaczego tak popieram Komorowskiego. Pytają w rozmowach. No to im odpowiadam: kochani, ja mam już na karku 94. rok życia, więc skoro on będzie jeszcze pięć lat prezydentem, to przynajmniej pochowa mnie on, a nie kto inny.


Widocznie musiał się spieszyć.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 9