ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Resortowe dzieci
Autor Wiadomość
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 31 Grudzień 2013, 14:50   Resortowe dzieci [Cytuj]

Wrzask Żakowskiego i Lisa dowodem na celne uderzenie „Resortowych dzieci”.

Książka „Resortowe dzieci. Media” wywołała prawdziwą medialną burzę, błyskawicznie zyskując miano bestsellera. Jednocześnie publikacja wywołała paniczną reakcję wśród opisanych na jej kartach "bohaterów". Bod adresem autorów książki kierowano już wyzwiska, a Tomasz Lis apelował nawet, żeby w sprawie książki interweniował Kościół. W rozmowie z portalem niezalezna.pl jeden z autorów "Resortowych dzieci" dr. Jerzy Targalski tłumaczy, że taka reakcja na treści zawarte w publikacji wcale go nie dziwi. - Mam nadzieję, że ta książka i kolejne tomy będą przełomem w świadomości. To znaczy, że ludzie nie będą mogli dłużej udawać, że ta rzeczywistość nie istnieje - mówi Jerzy Targalski.

Książka „Resortowe dzieci” spowodowała duży szum w mediach, może nawet strach niektórych opisanych w niej osób...
Rozgrzane sądy ubekistańskie są po to, aby nie było ani wolności nauki, ani wolności słowa. Dlatego ludzie mają pewien niedosyt, ponieważ „Resortowe dzieci” podają tylko fakty, a nie analizują ich. Analiza jest niemożliwa ze względu na zniszczenie nauki przez represje sądowe w Polsce. Każdy musi dokonywać analizy tego materiału samodzielnie, ponieważ miękki totalitaryzm w Polsce uniemożliwia analizę naukową. Losy książek o Wałęsie są tego najlepszym dowodem. Od dawna zajmowałem się badaniem stopnia nasycenia agenturą rozmaitych sfer życia. Niestety, nie można było tych badań szerzej prowadzić ani publikować ze względu na represje ubekistańskich sądów. Mam nadzieję, że ta książka i kolejne tomy będą przełomem w świadomości. To znaczy, że ludzie nie będą mogli dłużej udawać, że ta rzeczywistość nie istnieje.

A reakcje Jacka Żakowskiego czy Tomasza Lisa, co Pan o nich sądzi?
To muzyka niebieskich sfer dla mnie.

Dosyć tajemnicza ta odpowiedź…
Im oni głośniej wrzeszczą – tym jestem szczęśliwszy. To znaczy, że uderzenie było celniejsze. Mam nadzieję, że ten wrzask będzie się potęgował i będzie trwał długo.

Co będziecie opisywać w kolejnych tomach?
Poszczególne sfery życia: służby, biznes, kultura, nauka, polityka… Zobaczymy. Nie ma jeszcze gotowego materiału, więc trudno wyrokować. Mamy kontynuację elit sowieckich w Polsce. Jeśli rządzą te same elity, co za komuny, to gdzie mamy obalenie komunizmu? Po to była „Solidarność” i po to walczyliśmy, aby ci sami w kolejnych pokoleniach nas okradali, nami pomiatali i wysługiwali się Rosji?

Wyczerpaliście temat, jeśli chodzi o media?
Nie. To było zebranie zaledwie podstawowych informacji – punkt wyjścia. Już teraz możemy zapewnić, że powstanie więc aneks do książki.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 2 Styczeń 2014, 10:29    [Cytuj]

Gdyby ktoś chciał kupić książkę " Resortowe dzieci " to ja mam namiary.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 2 Styczeń 2014, 11:55    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Gdyby ktoś chciał kupić książkę " Resortowe dzieci " to ja mam namiary.


W pierwszym rzędzie chciałbym kupić : Zamach na Arcybiskupa Wielgusa
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17479
Skąd: Polska
Wysłany: 2 Styczeń 2014, 14:26    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Gdyby ktoś chciał kupić książkę " Resortowe dzieci " to ja mam namiary.


Czyżby był problem z kupieniem tej książki ? Bo z tego co widzę, to w necie można zamówić w wielu miejscach. Np. na ceneo.pl jest przedstawionych 17 ofert : http://www.ceneo.pl/27336802

No chyba że masz namiary na jeszcze tańszą ofertę.

P.S. Do Darka
Książkę któej szukasz można również bez problemu kupić zamawiając w necie.

Książkę Sebastiana Karczewskiego „Zamach na Arcybiskupa” można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”: w Warszawie, al. Solidarności 83/89 tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl; w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl; lub w wydawnictwie Veritatis Splendor, tel. (22) 300 22 72, tel. kom. 884 799 767, 533 111 939, www.veritatissplendor.pl

Ewentualnie wpisując w google hasło "Zamach na Arcybiskupa".
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 2 Styczeń 2014, 21:02    [Cytuj]

Cytat:
No chyba że masz namiary na jeszcze tańszą ofertę.


Właśnie widzę że ten gościu chciał mocno wygórowaną cenę zaproponować ,no szkoda bo miałam go za zacnego działacza i żeby tak na swoich i jeszcze żeby się telefonicznie umówić na osobiste odebranie tej książki chciał :-D .
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 8 Styczeń 2014, 07:55    [Cytuj]

Wycieczkę po historii rodziny Lisów można zacząć od pierwszego zamieszkałego w Zielonej Górze przedstawiciela rodu.
Wasilij Lisienko (ur. 23.11.1903 – zm. 13.05.1974) – pradziad redaktora Tomasza Lisa, urodził się w Pińsku na Zachodnej Białorusi. Pracował wpierw jako pomocnik młynarza oraz po ukończeniu 13 roku życia trafił do pracy w garbarni.
Tam poznał idee socjalistyczne i związał się z „bolszewikami“.
W czasie Rewolucji Październikowej, Wasilij Lisienko, jako 15 letni młodzieniec z bronią ręku brał udział w walce z kapitalistami i wrogami ludu.
Zamieszany był też w wir wojny Polsko-bolszewickiej 1920 roku, już jako żołnierz czerwonego zwiadu. W roku 1921 poślubił osiemnastoletią Jelenę, która dwa lata później urodziła mu syna Eduarda Wasiljewicza (ur. 26.05.1923 – zm. 23.12.1969).
W tym czasie Lisienkowowie mieszkali w MIńsku.
Do 1941 roku Wasilij Lisienko pracował w miejskim aparacie partyjnym jako zastępca kierowika Wydziału Zwalczania Dywersji Gospodarczej.
Gdy przyszła wojna jako podporucznik przeszedł szlak bojowy i razem z 1. Frontem Ukraińskim dotarł do Zielonej Góry.
Tu też po wojnie pozostał, wraz z sowieckią jednostką wojskową, a w 1947 roku ściągnął do miasta rodzinę.
Niestety żona Jelena nie mogła odnaleźć się na obcej ziemi i w 1950 roku powrócia do Związku Sowieckiego, podając jako pretekst chorobę siostry i pomoc podstarzałej matce. Zmarła wkrótce w Moskwie - w 1952 roku.
Syn Wasilija – Eduard, jako osiemnastoletni młodzieniec został w 1941 roku wcielony do armii i wojnę zakończył pod Kołobrzegiem w szpitalu wojennym. Tak jak ojciec pozostał w Polsce i po wyjściu ze szpitala, w 1947 roku „zameldował się“ w Zielonej Górze. Tam poznał pochodząca z Kesów Polkę – Mirosławę (ur. 14.02.1928 – 06.01.1976), z którą w 1948 roku wziął ślub.
Niedługo później, w tym samym roku urodził się ich syn Stiepan Eduardowicz - ojciec Tomasza Lisa.
Tak więc, prócz Wasilija zaaklimatyzowanego już na nowych terenach, w Zielonej Górze zamieszkali też jego syn Edward wraz z żoną i synem Steipanem.
Cała rodzina, jako sprawdzeni komunistyczni agitatorzy i propagandziści, szybko znaleźli zatrudnienie w aparacie partyjnym oraz bezpieczeństwa PRL.
Na fali odwilży i zmian w 1953 roku, cała rodzina Lisienków (z wyjatkiem Wasilija) zmieniła nazwisko na posko brzmiące „Lis“ z uwagi na coraz większą niechęć otoczenia do „ruskich“.
Wojskowa, ubecka kariera najstarszego z rodu wkrótce zakończyła się. Powołana w 1956 roku tzw. „komisja Mazura“ dopatrzyła się przekroczenia przez niego prawa w czasie służby i wysłano go na emeryturę.
Został on zwolniony z wojska na mocy decyzji Dowódcy Jednostki Zmechanizowanej w Zielonej Górze, gdzie służył w pionie kontrwywiadu.
Było to następstwem udowodnienia mu bestialskiego znęcania się nad aresztantami. Dawni towarzysze nie dali jednak Edwardowi zginać. Znaleziono mu robotę na kolei i zatrudniono jako sekretarza POP w DOKP Zielona Góra.
Edward Lis, syn Wasilija pracował do smierci w KW PZPR w Zielonej Górze i w przedzień wilgilii 1969 roku zmarł na zawał serca w drodze do domu (w wieku 46 lat).
Sześć lat później w wypadku drogowym zginęła jego żona Mirosława.
Ojciec Tomasza Lisa – Stiepan (od 1953 roku Stefan) - imał się różnych prac.
Zawsze jedak pod „patronatem“ lokalnego Urzędu Bezpieczeństwa. Z wykształcenia inżynier zootechnik, w wyuczonym zawodzie nie przepracował jednak wiele. W poczatkach kariery zatrudniony w 128 Pułk Artylerii Przeciwlotniczej, jako podoficer polityczny, z czasem „służył” w KW PZPR oraz WUSW. Był, jak mówią o nim współpracownicy – specjalistą od prowokacji i dywersji (http://kontrowersje.net/tresc/jaka_role_odegral_stefan_lis_w_akcji_elekcja_zorganizowanej_przez_czeslawa_kiszczaka). W 1965 roku Stefan ożenił się z równolatką Wandą, która rok później dała mu syna Tomasza.
Po 1989 roku, Stefan Lis, już jako wojskowy emeryt, został dyrektorem Okręgowej Stacji Hodowli Zwierząt w Zielonej Górze.

Wszyscy zmarli przodkowie Tomasza Lisa są „dostępni“ na Cmentarz Komunalny przy ulicy Wrocławskiej w Zielonej Górze
Pradziad: Wasilij Lisienko (ur. 23.11.1903 – 13.05.1974) - kwatera 15 - rząd 7 - grób 22
Dziad: Edward (Lisienko) Lis (ur. 26.05.1923 – 23.12.1969) - kwatera 3 - rząd 11 - grób 8
Babka: Mirosława (Lisenko) Lis (ur. 14.02.1928 – 06.01.1976) - kwatera 3 - rząd 11 - grób 8

http://yarrok.blogspot.de...-lis-czyli.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17479
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Styczeń 2014, 08:13    [Cytuj]

longinus9 napisał/a:
Wycieczkę po historii rodziny Lisów można zacząć od pierwszego zamieszkałego w Zielonej Górze przedstawiciela rodu.
Wasilij Lisienko (ur. 23.11.1903 – zm. 13.05.1974) – pradziad redaktora Tomasza Lisa, urodził się w Pińsku na Zachodnej Białorusi. Pracował wpierw jako pomocnik młynarza oraz po ukończeniu 13 roku życia trafił do pracy w garbarni.
Tam poznał idee socjalistyczne i związał się z „bolszewikami“.
W czasie Rewolucji Październikowej, Wasilij Lisienko, jako 15 letni młodzieniec z bronią ręku brał udział w walce z kapitalistami i wrogami ludu.
Zamieszany był też w wir wojny Polsko-bolszewickiej 1920 roku, już jako żołnierz czerwonego zwiadu.


Trzeba ludziom pokazywać skąd się biorą takie resortowe dzieci w mediach, jak Lis czy Olejnik. Jak się im nie pokaże czarno na białym, to nie uwierzą. Ale nawet jak przeczytają tę książkę, to i tak będą swoje wiedzieć.

Takie mamy dzisiaj społeczeństwo.

Gdyby społeczeństwo było mądre, to taki Tusk i Komorowski nie rządziliby dzisiaj Polską ...
A przecież takli Tusk ma dziadka z Wermachtu. A Komorowski ma dziadka, który był czekistą (prawdziwe nazwisko Szynukowicz), a ten przejął majątek rodziny Komorowskich (po wymordowaniu prawdziwej rodziny Komorowskich). Jest to więc ta sama klika. Widać jak na dłoni, kto dzisiaj rządzi Polską.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 11 Styczeń 2014, 20:31    [Cytuj]

Ciekawy głos czytelnika z Warszawskiej Gazety






panu profesorowi za to, że przetarł

[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 11 Styczeń 2014, 20:42    [Cytuj]

Wyczuwam z tego listu swądek któregoś z tych " Resortowych Dzieci".
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 11 Styczeń 2014, 21:20    [Cytuj]

Mazurek („papuga” Olejnik i Lisa) zdenerwował kolegę Targalskiego z opozycji.

Jerzy Targalski jest współautorem (razem z Dorotą Kanią i Maciejem Maroszem) książki „Resortowe Dzieci. Media” i od jej premiery stał się obiektem bezpardonowych, nierzadko prostackich ataków. Wszystkie mają jedną wspólną cechę. Lis, Olejnik i reszta przypominają, że dr Targalski – jako student należał do PZPR, ale „zapominają”, że rzucił legitymacją już w 1979 r. i mocno zaangażował się w działalność opozycyjną. – Jego życiorys dobitnie pokazuje, że był zdecydowanym antykomunistą – mówi portalowi niezalezna.pl dr Krzysztof Łazarski, który z Jerzym Targalskim poznał się na studiach, a później wspólnie uczestniczyli m.in. w kolportażu opozycyjnego „Głosu”.

Do mainstreamowego chóru bezmyślnie przypominającego o epizodzie z życia dr Jerzego Targalskiego dołączył Robert Mazurek, publicysta „Rzeczpospolitej”, który przeprowadzając rozmowę z Dorotą Kanią, stwierdził: „przecież pisząc taką książkę, Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komizmu”.

Omówienie tego wywiadu ukazało się na portalu wpolityce.pl i wywołało spore emocje. Wśród komentarzy internautów znalazł się również wpis podpisany "Krzysztof Łazarski":

„Komentując przynależność do PZPR jednego ze współautorów Resortowych dzieci, red. Mazurek winien zapoznać się z faktami, zanim zacznie rzucać oskarżenia typu „Przecież pisząc taką książkę Targalski wznosi się na Himalaje hipokryzji i komizmu.” Jerzy wstąpił do PZPR jako student, gdyż chciał zmieniać rzeczywistość (w PRL wielu wierzyło w taką drogę), ale jeszcze jako student zaczął działać w opozycji. Wiem to z pierwszej ręki, ponieważ był nie tylko moim kolegą na tym samym seminarium mgr, ale razem ze mną drukował podziemne wydawnictwa. A gdy „wybuchł” stan wojenny, Jerzy sam założył, sam pisał i drukował pierwsze numery Niepodległości. Piszę o tym nie dla pokazania jego odwagi (w zimie 1980-81 r. wymagało to wielkich „coyones”), ale tego, ze PRL-owską rzeczywistość naprawdę chciał zmieniać, a nie konserwować i czerpać z niej korzyści (jak typowe resortowe dzieci). Przeszłość jego ojca i epizod w PZPR jest tu bez znaczenia. Jerzy nigdy nie był hipokrytą! I Mazurek lepiej zrobiłby, gdyby poznał najprostsze fakty z życia Targalskiego (dostępne choćby w Wikipedii), a nie wpisywał się w prostacką nagonkę establishmentu III RP zniesławiającą polskiego patriotę. Czyż to nie hipokryzja red. Mazurek?!”

Udało nam się skontaktować z dr Krzysztofem Łazarskim, dzisiaj prodziekanem Uczelni Łazarski, a w latach 70 i 80 opozycjonistą, który doskonale pamięta zaangażowanie Jerzego Targalskiego w działalność antykomunistyczną.

- Umieściłem ten wpis, podpisując imieniem i nazwiskiem, bo mocno mnie zdenerwowało stwierdzenie Roberta Mazurka o „Himalajach hipokryzji”. Trzeba bowiem znać więcej faktów, aby takie sądy stawiać – tłumaczy portalowi niezalezna.pl dr Łazarski.

Od niektórych wydarzeń minęło prawie 40 lat, ale Krzysztof Łazarski pamięta, że z Jerzym Targalski poznali się podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim.

- Wspólnie chodziliśmy na seminarium. Jurek wyróżniał się wśród genialną pamięcią. Potrafił coś raz przeczytać i zapamiętać. Miał też ogromny talent do języków obcych. Zresztą później organizowano dla niego specjalne zajęcia, bo ogólny materiał opanował błyskawicznie, i najzwyczajniej się nudził na wspólnych zajęciach – opowiada dr. Łazarski.

Później razem działali w opozycji.

- Początkowo była nieufność, bo wiedzieliśmy, że Jurek należał do PZPR, ale bardzo szybko pozbawił nas jakichkolwiek wątpliwości. Jego zachowanie w tamtych latach i cały późniejszy życiorys pokazał, że był zdecydowanym antykomunistą. Działał razem z nami przy wydawaniu „Głosu”, zajmował się kolportażem, był bardzo aktywny i skuteczny – wspomina były opozycjonista.

Później ich kontakty zerwały się, bo Krzysztof Łazarski wyjechał z Polski w 1983 r. i od tamtej pory nie utrzymywali żadnych relacji, ale do dziś ma jak najlepszą opinię o Jerzym Targalskim.

- Olejnik, Żakowski, Lis to środowisko, z którym nie miałem i nie chcę mieć do czynienia, ale Roberta Mazurka czytywałem i dlatego tak zirytowały mnie tezy przez niego stawiane. Sugerowanie, że Jerzy mógłby być „resortowym dzieckiem”, jest niedorzeczne. Jeśli dobrze rozumiem określenie, to chodzi o ludzi, którzy nie tylko mają korzenie w rodzinach o PZPR-owskiej przeszłości, ale również osiągali z tego korzyści i dzięki temu robili kariery. Jerzy Targalski na pewno do nich nie należy. Zresztą członkiem partii przestał być już jako młody chłopak - podkreśla Krzysztof Łazarski.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 11 Styczeń 2014, 22:54    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:
Wyczuwam z tego listu swądek któregoś z tych " Resortowych Dzieci".


Syriuszu źle odczytałeś intencje autora listu.
Ma on całkowitą rację w kwestii ostrzegania przed środowiskiem GP.
Przypomnij sobie czy któraś książka prof. JRN miała taką reklamę.
Ludziom niebezpiecznym i bezkompromisowym dla układu nie robi się reklamy tylko się ich przemilcza.

Słusznie autor listu ostrzega nas o możliwej w przyszłości odmiany Gazety Wyborczej dla prawicowego elektoratu w postaci Gazety Polskiej.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 13 Styczeń 2014, 16:39    [Cytuj]

Polacy chcą prawdy o "resortowych dzieciach". Książka bije rekordy popularności!.

„Resortowe dzieci. Media” - książka autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza nie schodzi z listy bestsellerów w Empiku już od połowy grudnia, co ciekawe książka stała się bestsellerem gdy jeszcze nie było jej nawet w salonach tej księgarni. Liczba zamówień cały czas składanych na tę publikację bije wszelkie rekordy. Łączny zamówiony przez wydawcę nakład „Resortowych Dzieci” to 130 tys. egzemplarzy.

„Resortowe dzieci. Media” to prawdziwy hit wydawniczy. Książka szturmem wdarła się także na listy bestsellerów najpopularniejszych księgarni internetowych. Pierwszy nakład – 10 tysięcy egzemplarzy - sprzedany został jeszcze przed oficjalną premierą i potrzebny był natychmiastowy dodruk.

Łączny nakład książki zamówiony przez Wydawnictwo „Fronda” to 130 tys. egzemplarzy - przekazało nam wydawnictwo. Duże zainteresowanie książką ewidentnie dowodzi, że poruszona przez autorów tematyka oraz kulisy funkcjonowania polskich mediów w czasach PRL i III RP przestały być tematem tabu, a Polacy chcą poznać prawdę o tym, w jakich okolicznościach rodziły się kariery dzisiejszych gwiazd prasy, radia i ekranu.

Daniel Passent, Ernest Skalski, Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Baczyński, Krzysztof Teodor Toeplitz, Mariusz Walter to tylko niektórzy bohaterowie książki „Resortowe dzieci. Media”. Bohaterowie książki wychowani zostali przez działaczy i funkcjonariuszy KPP, PZPR, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a potem SB. Doskonale ustawieni w życiu, dzięki koneksjom, a potem pieniądzom i „grubej kresce”. Czasem, choć wywodzą się z niekomunistycznych środowisk, związali się ideologicznie oraz materialnie z byłą władzą i bezpieką.

Książka wywołała wściekłość samych zainteresowanych. Jacek Żakowski żądał nawet zasłonięcia jego twarzy na okładce, a dziennikarze TVN publicznie wyrażają swoje oburzenie.

„Resortowe dzieci. Media” autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego oraz Macieja Marosza jest pierwszą książką pięciotomowej serii. W pozostałych częściach zostanie opisany świat służb, polityki, biznesu i nauki.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17479
Skąd: Polska
Wysłany: 13 Styczeń 2014, 17:41    [Cytuj]

DarekMirror napisał/a:

Przypomnij sobie czy któraś książka prof. JRN miała taką reklamę.
Ludziom niebezpiecznym i bezkompromisowym dla układu nie robi się reklamy tylko się ich przemilcza.


Niemniej uważam, że akurat tę książkę powinno się reklamować. To już nie jest reklama ludzi niebezpiecznych - to pokazanie ich w prawdziwym świetle. Do świadomości ludzi może w końcu dojdzie kto tak naprawdę rządzi w mediach. Tak naprawdę to my sami reklamujemy tę książkę, i to właśnie po to, aby ludziom przybliżać prawdę o systemie.

A książki JRN czy Szcześniaka i innych autorów narodowych też powinniśmy reklamować gdzie się da.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 13 Styczeń 2014, 20:50    [Cytuj]

Hej hej lewacy! Resortowe dzieci!.

Równo przed trzema laty pisałem w notce pt. „Nabrani przez redaktora”, cytuję:

„Moim zdaniem kluczową przyczyną irracjonalnie wysokich notowań Platformy Obywatelskiej w świetle nieudacznych poczynań Rządu Donalda Tuska jest zabieg socjotechniczny, który na swój prywatny użytek zwykłem nazywać „awansem społecznym bis”.

Otóż w latach powojennych (lata 40/50) komuniści dokonali bardzo sprytnej socjotechnicznej sztuczki. Z zacofanej i zabiedzonej prowincji przerzucono wtedy do miast rzesze prostych i niewykształconych ludzi. Brano głównie tych bez charakteru, gdyż prawdziwy chłop ziemi nie opuści.
W miastach, przy zakładach przemysłowych pobudowano dla nich bloki z wielkiej płyty, które im się zdały pałacami. Potem im umożliwiono zrobienie zaocznej matury, co oni uznali za awans społeczny. To ci właśnie ludzie, z grubsza okrzesani w hotelach robotniczych przepoczwarzyli się z czasem w coś w rodzaju „przyzakładowych wierchuszek”.

Jednocześnie komunistyczna propaganda przypominała im bezustannie, że swój awans zawdzięczają dbającej o ich interesy władzy ludowej, co się w ich świadomości zakodowało na trwałe w formie ślepej wdzięczności dla komuny. To ci właśnie ludzie stanowili służący wiernie stalinowskiemu reżimowi pierwszy rzut zasilający szeregi PZPR, milicji i urzędu bezpieczeństwa.

W następnym pokoleniu (lata 60/70), ich dzieci pokończyły już częściowo studia tworzącgrupę „nowej inteligencji”, drastycznie odmiennej kulturowo od ideałów inteligencji „starej” wywodzącej się z czasów przedwojennych. Tu skłaniałbym się ku zastąpieniu terminu „nowa inteligencja” określeniem „klasa ludzi wykształconych w pierwszym pokoleniu”.

Ta grupa społeczna od inteligencji „przedwojennej” różniła się głównie tym, iż nie wyniosła z domu praktycznie żadnych głębszych wartości. I choć nieźle wykształcona zawodowo, była jednak genetycznie skażona piętnem służalczej wdzięczności wobec komunistów, którzy umożliwili ich ojcom społeczny awans. Myślę, że to ci właśnie ludzie poparli wprowadzenie stanu wojennego traktując generała Wojciecha Jaruzelskiego jako męża stanu. Bowiem ludzie ci mieli i do dzisiaj mają głębokie przeświadczenie, że to im należy się wyłączność na rządzenie Polską. To wtedy narodził się prosperujący do dnia dzisiejszego system „dzieci resortowych”, coś w rodzaju post-komuszej arystokracji, która obsadzała swoimi potomkami kluczowe stanowiska w mediach i we wszystkich resortach państwowych.

W tym przypadku, ten genetycznie służalczy, tym razem wobec post-komunistów, materiał ludzki został wykorzystany, trzeba przyznać sprytnie przez pewnego redaktora poczytnej wówczas Gazety. Mechanizm był identyczny jak w okresie powojennym, czyli chodziło o utwierdzenie ludzi w poczuciu społecznego awansu.

O ile sztuczka z „awansem społecznym prim” (tata 40/50) polegała na utwierdzeniu prostych i nie wykształconych ludzi w przekonaniu, że przynależą do lepszej od reszty społeczeństwa awangardy władzy ludowej, to trik z „awansem społecznym bis” (po upadku komuny) polegał na utwierdzeniu ich już z grubsza okrzesanych i lepiej wykształconych wnuków w poczuciu, iż przynależą do grupy światlejszych i bardziej od reszty społeczeństwa postępowych ELIT. W pierwszym przypadku wykorzystano ciemnotę i niedouczenie, w drugim próżność, pychę i kompleksy ludzi, których na swój prywatny użytek nazywam „intelektualnie nowobogackimi”.

Bezsprzecznie bystry redaktor wspomnianej Gazety doskonale znał odbierającą rozum magiczną moc utwierdzenia „nowobogackiego inteligenta” w przekonaniu o przynależności do krajowej elity. Pan redaktor wiedział, że jak takiemu powie, że przynależy do crême de la crême III Rzeczypospolitej, to on nie dość, że w to głęboko uwierzy, to jeszcze będzie owego społecznego awansu (bis) bezkrytycznie bronił. Więcej, w obawie przed utratą statusu wyróżniającego go ponad resztę społeczeństwa, taki delikwent zrobi dosłownie wszystko, byle się świat nie dowiedział, co sobą reprezentuje naprawdę.

I tu moim zdaniem leży tajemnica irracjonalnie wysokich notowań obecnie rządzącej partii, popieranej bezkrytycznie przez takich właśnie ludzi w obawie, że ewentualny upadek partii Donalda Tuska grozi weryfikacją elit III RP przez Jarosława Kaczyńskiego.

Tu jednak pragnę zaznaczyć, że tych ludzi nie należy, broń Boże, społecznie dyskryminować. Trzeba im tylko uświadomić, jak im zawrócono w głowach. Że dali się nabrać wspomnianemu redaktorowi, iż przynależą do grupy społecznej, która jest bardziej światła, więc de facto „lepsza” od „gorszej” reszty, czytaj „moherowej ciemnoty. Trzeba ich przekonać, że choć są ludźmi wykształconymi, to jednak stanowią grupę inteligencji szeregowej, której daleko jeszcze do prawdziwych elit…”, koniec cytatu.

Ale w międzyczasie zmieniła się sytuacja polityczna.

Bowiem, o ile okres prosperity Platformy Obywatelskiej raczej wykluczał taką samokrytykę popleczników partii Donalda Tuska, o tyle obnażona ostatnio zawstydzająca kompromitacja tej partii sprawiła, że tym razem coraz częściej sympatyzowanie z Platformą Obywatelską zaczyna być postrzegane jako obciach.

Powiem więcej, coraz więcej szeregowców Platformy zaczyna rozumieć, że zrzeczenie się ich nieuprawnionego statusu przynależności do krajowej elity to nie żadna klęska, ale wręcz przeciwnie, powrót na sprawiedliwie im przynależny szczebel w hierarchii społecznej. Zaczyna do nich docierać, że dzięki odstąpieniu od obrony tego, czego nie da się obronić staną się bardziej autentyczni, a co za tym idzie bardziej wiarygodni. No i co najważniejsze, że będzie im wtedy łatwiej się porozumieć z resztą społeczeństwa, że staną się znowu częścią narodowej wspólnoty.

Dlatego wszystkie partie kontr-lewackie pod egidą PIS-u jako największej formacji opozycyjnej powinny obecnie wykonać wspólnie ruch wyprzedzający i wszelkimi możliwymi sposobami zacząć konsekwentnie obnażać na konkretnych przykładach mierny poziom pseudo-elit III RP, ich bezprzykładną hipokryzję, zakłamanie, miałkość ideową, pretensjonalność i nieudaczność w rządzeniu państwem. Godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. Poczynając od jutra.

Konsekwentnie, ale, co bardzo ważne, bez agresji i chęci odwetu, a także bez nadmiernego patosu i nut przesadnie martyrologicznych, bo to drażni i zniechęca elektorat ludzi młodych.

Jednocześnie wszystkie partie kontr-lewackie powinny się jak najprędzej ze sobą „dogadać” (przynajmniej na okres do wyborów 2015) i zacząć jednomyślnie akcentować, że w sprawach rzeczywiście ważnych dla polskiej racji stanu, celem osiągnięcia odpowiednio uwarunkowanego konsensusu, będą gotowe do rozmów z każdą formacją polityczną, której rzeczywiście zależy na interesie Polski.

Uważam, że taka taktyka jest warunkiem sine qua non ewentualnego zwycięstwa obozu narodowo niepodległościowo solidarnościowego w wyborach 2015.

Tylko taki wspólny front partii kontr-lewackich może otworzyć drogę ku naprawie Rzeczpospolitej.

A wtedy Polacy zaśpiewają sobie na znaną ułańską melodię:

Hej hej lewacy,
Resortowe dzieci,
Tym razem za wami,
Nikt już nie poleci!

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 13 Styczeń 2014, 21:34    [Cytuj]

http://niezalezna.pl/5058...my-dokument-ipn
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,113 sekundy. Zapytań do SQL: 8