ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Resortowe dzieci
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Luty 2014, 09:53    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:

Mój ojciec zmarł w 1987 roku. Boleję nad tym strasznie, ze nie doczekał "transformacji". Tata znany był z tego, że w pobliskim kiosku Ruchu miał największą teczkę i wykupywał praktycznie wszystkie znaczące tytuły tygodników, łącznie ze "Szpilkami" i "Skrzydlatą Polską". Z tej wielokilogramowej masy gazet starał się wyłowić jakieś istotne informacje. Czy on już wówczas zdawał sobie sprawę, że większość piszących to agenci i donosiciele?
Jestem przekonany, że do końca swoich dni nie zakładał, że system komunistyczny w Polsce może upaść. W 1987 nic jeszcze na to nie wskazywało, choć poufne rozmowy na ten temat były już od dawna prowadzone. Ale to były bardzo tajne sprawy w kręgu – Kiszczak i spółka, oraz Michnik i spółka. Wzajemnie targowali się nad przyszłymi losami kraju – jawni komuniści z krypto-komunistami. Oni nam gotowali ten los, którego skutki odczuwamy dzisiaj, po 25 latach (czyli dłużej niż całe trwanie II RP).


System komunistyczny nie upadł, tylko nastąpiła transformacja, która polegała na tym, że ta sama klika dalej rządzi Polską. Kiszczak i spółka wraz z Michnikiem i spółką doprowadzili do ugody, która polegała, że ster władzy nadal pozostawał w łapach komunistycznej bandy.
Nie było dekomunizacji, nie było deubekizacji - więc nie dziwmy się, że agenci dalej bezkarnie działają w naszej Ojczyźnie, umacniając swoje wpływy. Widać to po resortowych dzieciach, które zainstalowały się w różnych instytucjach, szczególnie w mediach.

Żeby doprowadzić do normalności, to należałoby przeprowadzić dekomunizację i deubekizację, i pogonić tę, że tak brzydko się wyrażę : czerwoną hołotę, czyli m.i. resortowe dzieci, które obsiadły w mediach, a także w sejmowych ławach, czyniąc z Polski prywatny folwark, m.i. wyprzedając cały majątek narodowy w obce ręce. Zresztą cała ta perfidna i ohydna działalność spółki Kiszczak-Michnik zaczęła się 25 lat temu. Przy Okrągłym Stole ustalono perfidny plan zniszczenia Polski. Ten plan wciąż jest realizowany. Ten demontaż Ojczyzny wciąż trwa. Resortowe dzieci robią to z wielkim zaangażowaniem.

No ale co my Polacy - Polacy z krwi i kości - robimy w tej sprawie, aby ratować Ojczyznę przed ostatecznym unicestwieniem ? :?:
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 9 Luty 2014, 20:34    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:


No ale co my Polacy - Polacy z krwi i kości - robimy w tej sprawie, aby ratować Ojczyznę przed ostatecznym unicestwieniem ? :?:


Już nic nie zrobimy, Czas na jakiekolwiek zmiany już minął. Szansa dla zdrowych i młodych jest tylko za granicą, a starzy muszą wymrzec -wyginąc jak dinozaury. Polska jest tylko dla resortowych i tej całej bandy UBecko-SBeckij.

Ludzie mają krótką pamięc. Zapomnieli już jak Wałęsa kiedyś mówił, że w Polsce ma byc tylko 25 milionów ludzi. Nie mówił tylko jakiej narodowości.
Więc celowo doprowadzona jest służba zdrowia do takiego stanu by następowało wymieranie tych słabych i biednych. Tusk jest lepszy od Hitlera. Bez jakiejkolwiek odpowiedzialności pozbywa się ludności polskiej jak baranów. Podobna jest sytuacja jak Niemcy z Żydami w czasie okupacji. Oni też jak barany szli do gazu, czy na rozstrzelanie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 9 Luty 2014, 22:03    [Cytuj]

Syriusz napisał/a:
Tusk jest lepszy od Hitlera. Bez jakiejkolwiek odpowiedzialności pozbywa się ludności polskiej jak baranów. Podobna jest sytuacja jak Niemcy z Żydami w czasie okupacji. Oni też jak barany szli do gazu, czy na rozstrzelanie.


Tusk to tylko marionetka. Sam z siebie jest nikim. Nie ma żadnej władzy. Tę władzę Salon mu podarował. Na czas określony. Jego dni powoli się kończą. Przyjdą następni, wytypowani przez Salon. To już nawet nie ma znaczenia kto. Salon ma swoich wybrańców. Podobnie Komorowski. On też jest tylko marionetką. Tak naprawdę Komorowski to przygłup. Ale właśnie tacy są dla Salonu najlepsi.

Także Tusk realizuje wytyczne Salonu. Eksterminacja narodu polskiego to plan założony jeszcze w latach 80-tych. Sam wspomniałeś o Wałęsie, jak mówił, że Polaków ma być 25 milionów. A więc już wtedy wiedziano, jaka ma polityka okupantów względem Polaków.

Co do Żydów, to sami Żydzi skazali swoich na unicestwienie. To Żydzi sfinansowali Hitlerka. Skazując swoich na holocaust, już wtedy wiedzieli, że będą czerpać z tego tytułu korzyści w postaci odszkodowań. To był dalekosiężny plan. Być może że Hitler wymknął się spod kontroli, i zaczął prowadzić własną politykę. Wtedy trzeba było już, by CCCP dogadał się z USA i Anglią, by wspólnie pokonać Hitlera. Ale to że Hitler wymordował tylu Żydów w czasie II wojny światowej, to zasługa wyłącznie samych Żydów. Nawet policja żydowska współpracowała z Niemcami w likwidowaniu Żydów.

Żydzi w Ameryce nawet palcem nie kiwnęli, by ratować swoich ziomali. Dobrze wiedzieli co Hitler z nimi robi. Ale to było zaplanowane. Żydzi mieli tam w Ameryce dużą władzę, i mogli swoich ziomali ratować, ale nie chcieli tego.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 10 Luty 2014, 12:48    [Cytuj]

Lewa! Lewa! Lewa! WSI zarządziły „wiodącym” mediom równy def

Jeżeli wylejemy na kogoś kubeł zimnej wody to duża jej część nie spłynie na ziemię, lecz wsiąknie w jego odzież, potęgując nieprzyjemne doznania. Jednak powtarzając tę czynność dojdziemy w końcu do takiego momentu, w którym cała wylewana woda będzie lądowała na ziemi, gdyż ubiór poddanego tej mało wymyślnej torturze delikwenta osiągnie taki stopień nasycenia wodą, który nie pozwoli już na wchłonięcie ani jednej jej kropli.

Zdaje się, że do tego zwrotnego momentu w swojej działalności docierają już łże-media III RP. To, co ostatnio wyczyniają „resortowe” stacje telewizyjne i radiowe oraz papierowe i internetowe gadzinówki, nie przypomina już jakichś finezyjnych propagandowych akcji i medialnych starannie przygotowanych przez cyngli nagonek, ale kołchozowy radiowęzeł spółdzielni produkcyjnej o nazwie WSI.
Dokonana po 1989 roku specyficzna komusza kolektywizacja mediów i pozbawienie nas soli demokracji, czyli wolnych niezależnych i patrzących władzy na ręce stacji telewizyjnych radiowych oraz prasy zdaje się dobiegać końca. Ludzie zaczynają rozumieć, że te wszystkie dyrekcje medialnych PGR-ów i ich kadra kierownicza nie działają we wspólnym społecznym interesie, a ich głównym celem jest takie ogłupienie, jak im się ciągle wydaje, polskiego stada głupich baranów, aby dało się ono strzyc i okłamywać nie stawiając większego oporu.
Jednak lecąca na łeb na szyję sprzedaż Gazety Wyborczej, podtrzymywanej przy życiu kroplówkami ze spółek skarbu państwa i ministerstw, czy lawinowy spadek oglądalności takich na przykład Faktów TVN świadczą o tym, że Polacy tymi głupimi baranami nie są. Propagandowa, pełna kłamstw i codziennie wylewana bryja zaczyna już po nich spływać.

Dziś w tak zwanych wiodących mediach już bez specjalnego kamuflażu i maskowania się rolę wziętych i ochoczo zapraszanych ekspertów oraz osób najwyższego społecznego zaufania przejęli oficerowie rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych, często wyszkoleni przez zbrodnicze GRU, KGB i całe zawodowe życie służący Moskwie. To oni jawnie już narzucają kierunek debaty publicznej.
To wygląda wprost nieprawdopodobnie i normalnym ludziom opadają już nie tylko ręce, ale i szczęki, jeżeli jakieś wyssane z brudnego komuszego palucha zarzuty wobec Antoniego Macierewicza publicznie, stojąc przed kamerami, stawia pracujący kiedyś pod przykryciem oficer tych służb, płk Aleksander Makowski, esbecka menda zwalczająca działaczy Solidarności, a później oddelegowana do ambasady PRL w Rzymie, by kontrolować agenturę umieszczoną w otoczeniu Jana Pawła II.

Następnie, również na telewizyjnej antenie, przed radiowym mikrofonem i na prasowych łamach potwierdza to jego późniejszy zwierzchnik i szef WSI, gen. Marek Dukaczewski. Warto przypomnieć, że o Dukaczewskim tak mówił nie jakiś pisowski oszołom, ale prominentny poseł PO, śp. Konstanty Miodowicz: „Ludzie tacy jak generał Dukaczewski powinni straszyć w rezerwatach postkomunizmu”.
Wygląda to wszystko tak, jakby komendant obozu koncentracyjnego oburzał się na zbrodnie popełniane w obozie, którym kierował, a wtórowali mu roniąc łzy SS-mani nadzorujący komory gazowe, wachmani z wieżyczek strażniczych, kapo i sztubowi.
Ożywienie się rosyjskiej agentury i kolejne przepełnione nieskrywaną nienawiścią ataki na Antoniego Macierewicza dowodzą, że kłamliwa rosyjska wersja przyczyn smoleńskiej tragedii autorstwa generalicy Anodiny i podtrzymywana przez jej polskich kamerdynerów Millera i Laska, zwłaszcza po ujawnieniu „raportu archeologów” rozsypuje się w pył. To dlatego zdrajcy już nie tylko przestali zachowywać ostrożność, ale tracą też rozum i zaczynają zachowywać się jak czerwoni jeźdźcy bez głów, ukazując nam swoje zakłamane gęby na ekranach telewizorów.

Nie wiemy jak szybko nadejdzie, ale obecna medialna panika i amok mówią nam wyraźnie, że zbliża się moment, kiedy prawda wyjdzie na jaw, a każda Polka i Polak sprzedajnym lokajom Systemu będą mogli bez żadnych skrupułów i wyrzutów sumienia napluć prosto w twarz.

Tekst ukazał się w tygodniku Warszawska Gazeta
Najnowszy numer tygodnika Polska Niepodległa już w kioskac
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 23 Luty 2014, 18:59    [Cytuj]

Zemsta Lisa za okładkę "W Sieci"?

Proszę porównać dwie grafiki. Pierwsza to okładka tygodnika „W Sieci”, druga – ostatnia klatka filmu „Newsweeka” zaprezentowanego na portalu Onet.pl. Jeśli chodzi o kontekst sporu Lis - Karnowscy są to dwa idealnie pasujące do siebie puzzle.
Zdjęcie pierwsze to zilustrowana refleksja dotycząca ataków „Newsweeka” na Kościół. Zdjęcie drugie to grafika kończąca nagranie udostępnione przez tygodnik Tomasza Lisa. Materiał dotyczył – a jakże – kościoła. Tym razem była to prowokacja dziennikarza, który udając homoseksualistę brał udział w spotkaniach katolickiej grupy wsparcia i ukrytą kamerą filmował jego przebieg.
- Jadę z duszą na ra­mie­niu, je­stem prze­cież oszu­stem - szczerze mówi o sobie młody dziennikarz, twórca zaprezentowanego materiału, w którym być może najważniejsza była wspomniana już wcześniej grafika końcowa. Lisowa riposta na okładkę "W Sieci"? Bardzo prawdopodobne.

Zresztą o czym tu dyskutować. "Newsweek" przoduje w manipulowaniu przekazem medialnym i słownym. Przykładem niech będą publikowane przez tygodnik zdjęcia Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. Fotki przeważnie ukazują tych polityków w pokracznych pozach z idiotycznymi minami. Inaczej rzecz ma się z wizerunkiem Donalda Tuska przedstawianym na zdjęciach jako mąż stanu. A jak pokazuje się wspólne fotki Kaczyńskiego z Tuskiem? Tak oto: (głupek i mędrzec)>> Po takich spektaklach wszystko jest oczywistością i nie ma już o czym dyskutować, jeśli odbiorca ma własny, nie sformatowany przez medialny blitzkrieg mózg. Na szczęście kilka takich osób jeszcze w Polsce zostało. Na szczęście.

W związku z tym i z innymi manipulacjami materiałami medialnymi należałoby postawić pytania:
Czy jest możliwe, aby takie zbitki informacji (w tym przypadku zdjęcie z podtekstem) pojawiały się przypadkowo?
Czy jest to może celowa ingerencja w materiał dziennikarski (swojego rodzaju przekaz podprogowy przeznaczony dla mniej wyrobionego obserwatora)?
Czy może właśnie ludzie odpowiedzialni za umieszczanie w mediach pewnych treści sami są na tyle zmanipulowani, że już podświadomie dokonują wyborów, które ma kupić zwykły odbiorca głównego nurtu?

W ciekawych czasach żyjemy, nie ma co. Usłużne władzy media pomagają odbiorcom w myśleniu, a nawet starają się to robić za nich. A jeśli obywatel III RP nie chce kłopotać się czytaniem? Nie ma problemu. Rzeczony jegomość dostanie przed swoje oczęta spreparowany obrazek, aby w jego główce klapeczka ustawiła się w odpowiedniej pozycji i... POzamiatane.
***
14.10.2013r. okładka tygodnika "W Sieci".
Odpowiedź prawicy na "histeryczną kampanię nienawiści" rozpętaną przez "Newsweek" i jego obrazoburcze okładki.

http://naszeblogi.pl/4455...okladke-w-sieci
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 17 Marzec 2014, 16:15    [Cytuj]

Bohater „Resortowych dzieci” szefem kampanii PO.

Eurodeputowany Platformy Obywatelskiej Tadeusz Zwiefka został szefem sztabu wyborczego Platformy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Kulisy początków politycznej kariery w PRL opisane zostały w książce „Resortowe Dzieci. Media”. Specjalnie dla czytelników portalu niezalezna.pl przypominamy również fragment filmu „Media III RP” w reżyserii Pawła Nowackiego i Krzysztowa Nowaka, ukazujący medialną karierę Tadeusza Zwiefki.

Poniżej przypominamy fragment „Resortowych dzieci”, w którym opisana została medialna i polityczna działalność Tadeusza Zwiefki:

Tadeusza Zwiefkę, byłego członka PZPR, który w poznańskim ośrodku Telewizji Polskiej został zatrudniony w grudniu 1982 roku, ściągnął do warszawskiej telewizji reżyser Stanisław Pieniak – 7 października 2013 roku udekorowany za zasługi przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Szefowie „Wiadomości” na początku 1990 roku powołali Zwiefkę do prowadzenia programu. Według Jacka Snopkiewicza wcześniejszymi dokonaniami Zwiefki było prowadzenie w stanie wojennym radiowęzła w jednym z poznańskich zakładów pracy.

W Poznaniu Zwiefka trafił od razu do redakcji programów informacyjnych. Jako reporter przygotowywał informacje dla lokalnego programu „Teleskop” oraz dla ogólnopolskich programów informacyjnych. W 1983 roku został prezenterem telewizyjnym tego popularnego programu informacyjnego, a w 1984 roku prezenterem programu 2 TVP. W 1985 roku Tadeuszowi Zwiefce powierzono szefostwo „Teleskopu”. Kierując tym programem realizował się równocześnie dziennikarsko jako redaktor wydania.

Zwiefka należał do PZPR od 1975 roku. Był sekretarzem studenckiej grupy partyjnej, a jednocześnie członkiem egzekutywy POP PZPR. Działalność komunistyczną rozpoczął w 1969 roku, wstępując do ZMS, gdzie pełnił funkcję członka Zarządu Powiatowego Związku w Tucholi. Po dwóch latach był już w SZSP. Pełnił funkcję szefa Komisji Ekonomicznej Rady Wydziałowej na UAM. W latach 1974–1975 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Wydziału Prawa i Administracji UAM.

Prezenterem programu, a jednocześnie komentatorem sejmowym, Zwiefka był do 1995 roku. Prowadził też transmisje telewizyjne z uroczystości i wydarzeń w Polsce, takich jak pielgrzymka papieża Jana Pawła II czy wizyty prezydentów USA i Rosji. W 1995 roku Tadeusz Zwiefka został dyrektorem Ośrodka Telewizyjnego w Szczecinie, a jesienią1996 roku objął kierownictwo nowego programu publicystycznego w TVP 1 – „W centrum uwagi”. Kierował zespołem dziennikarzy, w skład którego wchodzili m.in. Jarosław Gugała i Grzegorz Miecugow. W roku 2004 Zwiefka zaangażował się w politykę– został europosłem z ramienia PO.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 4 Kwiecień 2014, 19:34    [Cytuj]

Między ścierwem i gównem czyli Rafflesia donaldii.

Raflezja to taka egzotyczna roślinka, kwiatek w zasadzie ale... zajrzyjmy do ulubionej przez pana prezydęta Wikipedii… „Bukietnica Arnolda, raflezja Arnolda (Rafflesia arnoldii R. Br.) – gatunek wieloletniej rośliny pasożytniczej z rodziny bukietnicowatych. Roślina ta występuje w stanie dzikim w wilgotnych lasach tropikalnych Borneo i Sumatry. Odkryta została w 1821 r. przez dr. Josepha Arnolda i gubernatora Stamforda Rafflesa, na których cześć została nazwana. (...)Roślina ta pasożytuje na krzewach spokrewnionych z winoroślą, sama nie wytwarza korzeni, łodyg ani liści. Charakteryzuje się tym, że posiada największy kwiat w świecie roślin. Składa się on z pięciu czerwonych i mięsistych płatków. Jego rozmiary wynoszą 80-100 cm średnicy i ok. 10 kg wagi. Wydziela cuchnący zapach gnijącej padliny, który wabi zapylające go muchówki.”
Tyle o egzotycznym kwiecie egzotycznych zielonych wysp Borneo i Sumatry, których mieszkańcy jego walory zapachowe określają krótko – mieszanka woni ścierwa z gównem !
Polska to też egzotyczny kraj. Z kilku powodów :
a/ krzyżówka Japonii z pewną wiadomą Zieloną Wyspą choć np. zarówno w Japonii jak i na owej Zielonej Wyspie z kranów leci ciepła woda ale żaden ich prezydent czy premier nie robią z tego żadnej sensacji ani żadnego wielkiego halo...
b/ ma egzotycznego prezydęta - egzotyką egzotyki jest fałszywy hrabia Bronisław de Obornicky z prawdziwej Budy Ruskiej (!). Tenże poza posługiwaniem się egzotyczną ortografią języka uchodzącego za jego ojczysty, prezentuje równie egzotyczną znajomość ojczystej historii choć historykiem ponoć z wykształcenia jest i magistrem nawet, któremu cenzus wydała polska uczelnia, a pracę magisterską pisał teść, UB-ek „z wykształcenia” co już jest gwarancją wszelkich gwarancji. Bronisław – egzotyczny dr honoris causa i lokalne rasowe „resortowe dziecko” zważywszy na mezalians, uważa czystej krwi polskiej naukowców z Maryland i Ohio za „egzotycznych” choć np. z takiego Marylandu do Toronto pewnego profesorka od astronomii i horoskopów dla premiera Tuska i jego nadwornego kontrolera lotów, M.Laska (wyjątkowo egzotyczny bambus), jest jak na odległości kontynentu północnoamerykańskiego dosłownie rzut beretem bo tylko jakieś marne 500 kilosów. Na warunki polskie to jak z Warszawy do Bydgoszczu albo do Legionowej...
Hmmmm... chyba coś pokręciłam ale wszystko jedno bo resortem, gwarantującym połączenie kolejowe między Bydgoszczu i Legionową, zarządzanym wcześniej przez egzotycznego ministra „tik-taka” Lola Pindola (by Kapitan Nemo), znanego ze sztucznych rozkładów jazdy dla krótko i dalekobieżnych kolejowych wehikułów, sztucznych autostrad i sztucznych deklaracji majątkowych dla skarbówki i z prawdziwej pasji do tzw.chronometrów ręcznych najwyższej klasy światowej, dziś zarządza jego dostojna następczyni. Nie mniej egzotyczna wicepremiera i ministra „sorry” Lola Pindola, znana ze sztucznych rzęs ale i z prawdziwego tatuażu i egzotycznej znajomości angielskiego, ograniczonej do rzeczonego „sorry”, czym przebiła egzotycznego I ciecia III RP, który poza „sorry”, przypuszczalnie zna również „entschuldigen Sie bitte”, a już “izwinitie” na pewno. Czy Lolo Pindolo miał sztuczne rzęsy (albo coś innego) nie czas i miejsce wnikać bo to w sumie nieistotne bo Lolo Pindolo jest już tylko do dyspozycji prokuratora, a Lola Pindola jest wciąż do dyspozycji premiera Donalda Tuska. Choć kto wie ?....
c/ Donald Tusk – egzotyczny premier bo lubi egzotyczne podróże na koszt polskiego podatnika, egzotyczną walutę – plecoklep, a 1 pck = np. 450 US$/1000m3 gazu x 20 lat. Lubi też egzotyczne zwierzaki jak np. żółwiki, ma egzotyczne poglądy – na czarne mówi „białe”, a na białe „czarne, np., że Putin jest godny zaufania,a Michnik ma rację twierdząc, że Jaruzelski jest człowiekiem honoru.... Tu oczywiście Tusk ma prawo powiedzieć, że zmienił zdanie i Putin już nie jest godny zaufania, drugiemu jednak nie zaprzeczył i w ogóle od lat udaje, że jak zwykle nic nie wie iż Michnik coś takiego powiedział. Prawdopodobnie zupełnie też nie wie, że rzeczony Jaruzel na bibki i babki ma zdrowie ale na proces to już nie ma ale egzotyczna (ajajaj, to jest dopiero egzotyczny egzemplarz) rzecznik Kidawa na pewno to wszystko fachowo wytłumaczy jak zdobędzie odpowiednią wiedzę...
d) egzotyczne media tzw. głównego bronko-donkowego nurtu, w których roi się od przedstawicieli egzotycznej bo trującej i mięsożernej flory. Którego leminżego móżdżku nie uda im się zatruć to go pożerają.
I tak, po ciut przydługim wstępie doszliśmy do tytułowej raflezji choć przy takiej ilości i takim kalibrze egzotyki o krótszy jest naprawdę trudno... Raflezje co prawda żółwii nie jedzą ale jedna taka czersko-wiertnicza raflezja Donalda tak przestraszyła się żółwika na zdjęciu, że o mało co nie zjadła w panice trzymającego fotkę Adama Hofmana. Do zęboczynów nie doszło, pan Hofman i zdjęcie są cali bo uratował ich... zbyt szeroki stół w studio tv, a raflezji pozostało tylko warczenie i wydzielanie ścierwo-gównianych oparów w takich ilościach, że profesora Środa spokojnie mogłaby otworzyć szamboperfumerię wielkości hypermarketu...
Dlaczego raflezja się wściekła ? Pytania właściwie nie powinno być bo ona permanentnie w takim stanie emocjonalnym lewituje gdy rzecz idzie o Smoleńsku. A że o nim od 4 lat miało być cicho ale jest wciąż głośno, ostatnio nawet bardzo i będzie jeszcze głośniej, dlatego raflezja z amoku nie wychodzi bo układanka strony „państwo polskie zdało egzamin”, która miała być oficjalną rządową narracją, obowiązującą wsio i wsiech, sypie się coraz bardziej i wszystkie ślady prowadzą do faceta z żółwikiem na prezentowanym w programie zdjęciu. Jemu zaś ostatnio nie wyszedł numer z Ukrainą, który rękoma Angeli miał ukoronować go na zbawcę Europy i Świata od złego wilka Władimira, a tu klapa ! Wilk nikogo się nie boi, a Europa i Świat przekonały się tylko, że facet z fotki jest nadal i tylko łatwym w hodowli i tresurze pudlem pani kanclery. Jemu w ogóle ostatnio nic się nie udaje bo ludzie już się nie łapią na obiecanki cacanki i przymilne uśmiechy, dlatego raflezja O. i reszta wiernej premieru egzotycznej czersko-wiertniczej flory używa smrodu, parzydełek, trucizn i wszystkich sztuczek, w jakie je natura wyposażyła by porażki Donalda tuszować. A czym najłatwiej ? Oczywiście Smoleńskiem choć Donald bije się w ciąż w piersi – „Nigdy nie wykorzystywałem i nie będę wykorzystywał tragedii smoleńskiej i jej ofiar do robienia kampanii politycznej”....
No pewnie, panie płemieł ! Od tego ma pan właśnie takie raflezje i całą resztę czersko-wiertniczej flory i fauny !!!

http://naszeblogi.pl/4554...flesia-donaldii
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 6 Kwiecień 2014, 11:51    [Cytuj]

Resortowi prezydenci. Zmowa milczenia a teczki TW.

Dla pewnej części środowiska zawodowego SB, liczącej – jak można wnioskować z przytoczonej wypowiedzi – ok. kilkuset osób, wiedza o związkach Wałęsy z SB nie była niczym nadzwyczajnym. Przedstawiciele tego środowiska jednak nie kwapili się, by opinii publicznej przekazać konkretne informacje na ten temat. Przez lata uważali, iż byłoby to dla nich niekorzystne - pisze Andrzej Zybertowicz w „Gazecie Polskiej”.

Żyjemy w świecie, którego fragmenty tak nas angażują, iż brakuje czasu, wiedzy i umiejętności, by ogarniać takie całości jak naród, państwo, geopolityka. Ponieważ mimo wszystko całościowa koordynacja życia społecznego jest potrzebna, wymyślono głowy państw. Kiedyś byli to wodzowie, królowie, dziś są to szefowie rządów lub prezydenci.

Tylko niektórzy z nich są faktycznie zdolni do działania na rzecz dobra wspólnego. Od czego to zależy? W znacznej mierze od tego, kto na te osoby ma największy wpływ – obywatele czy np. pasożytnicze grupy interesu. A także od tego, czy ów wpływ wywierany jest jawnie czy z ukrycia.

Wolski, Bolek i Alek

Mówiąc o sprawach kontrowersyjnych, dobrze zacząć od tego, co w świetle wiedzy naukowej uznaje się za potwierdzone fakty.

Spora część polskiej opinii publicznej nadal nie uświadamia sobie, że od roku 1989 każdy z trzech pierwszych prezydentów III RP był w okresie PRL zarejestrowany jako osoba tajnie współpracująca z komunistycznymi służbami specjalnymi. Jest to niewątpliwy, potwierdzony przez wiarygodne dokumenty, fakt formalnoprawny.

Wojciech Jaruzelski zarejestrowany był pod ps. „Wolski”, Lech Wałęsa jako „Bolek”, a Aleksander Kwaśniewski jako „Alek” – historycy ustalili to w wyniku analizy dokumentów wytworzonych przez tajne służby PRL. Chociaż akta są przetrzebione i pełny zakres kontaktów tych osób z tajnymi służbami nadal nie jest badaczom znany, to sam fakt ich rejestracji jako współpracowników służb nie ulega wątpliwości.

Kolejny niebudzący wątpliwości fakt jest następujący. W czasie, gdy osoby te ubiegały się o urząd Prezydenta RP oraz gdy go pełniły, opinia publiczna miała dostęp co najwyżej do plotek o tajnych uwikłaniach tych polityków. Co więcej, chociaż plotki takie były w obiegu, największe media nie podejmowały systematycznych i jawnych prób sprawdzenia, co jest na rzeczy. Z tego powodu opinia publiczna nie brała pod uwagę „służbowych” uwikłań trzech prezydentów. Podobnie jasne jest, iż oni sami zdawali sobie sprawę, że w Polsce (i za granicą) są środowiska dysponujące wiedzą o ich przeszłości. W dodatku środowiska te w niektórych przypadkach dysponowały materiałami kompromitującymi i miały możliwości, aby – w razie potrzeby – z wiedzą tą dotrzeć do szerokich kręgów opinii publicznej.

Kto wiedział?

Ugruntowana wiedza o sekretnych uwikłaniach trzech wymienionych prezydentów była w posiadaniu niemałej grupy osób. Z pewnym przybliżeniem można to oszacować. Kto posiadał informacje o związkach Lecha Wałęsy z SB, pokazały dokumenty i analizy zawarte w książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa” (2008 r).

Poza grupą urzędników SB, na początku lat 70. zaangażowanych w sprawy Stoczni Gdańskiej, mamy grupę funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa, który w latach 90. przejął akta SB, dalej polityków z obozów solidarnościowego i postkomunistycznego nadzorujących służby, a także pracowników prokuratury, która w drugiej połowie lat 90. prowadziła postępowanie w sprawie zniknięcia części akt TW „Bolek”, wypożyczonych ówczesnemu prezydentowi Wałęsie. Osoby te nie funkcjonowały w próżni społecznej i można zakładać, że niekiedy uznawały za stosowne dzielić się swoją wiedzą z osobami zaprzyjaźnionymi.

15 kwietnia 2010 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, na rozprawie z powództwa Wałęsy przeciwko działaczowi Wolnych Związków Zawodowych Krzysztofowi Wyszkowskiemu, staje „pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań” świadek Janusz Stachowiak, od 1968 r. zatrudniony w Komendzie Wojewódzkiej MO w Gdańsku w pionie SB.

Świadek zeznaje: „Po 80-tym roku gdziekolwiek byłem, pracowałem w MSW, studiowałem w Akademii Spraw Wewnętrznych i jeżeli rozmowa schodziła na temat Wałęsy to mówiłem, że to był TW. Nigdy tego nie ukrywałem. (…) Nie zgłosiłem tych informacji w trakcie procesu lustracyjnego [Wałęsy – AZ] ponieważ nie chciałem się mieszać w te sprawy. Wiedziałem o niszczeniu dokumentów jakie miało miejsce, jak również o fakcie, że koledze z Gdańska Jerzemu Frączkowskiemu dla odzyskania posiadanych przez niego informacji spreparowali sprawę o handel środkami promieniotwórczymi. W związku z tym bałem się i nie chciałem się mieszać, bo uważałem, że im dalej będę od tego tym lepiej. (…) jak byłem na studiach to o tym, że Lech Wałęsa to był TW „Bolek” wiedzieli wszyscy moi koledzy z grupy na Akademii Spraw Wewnętrznych jak i współpracownicy w MSW” („Protokół z 15 kwietnia…” 2010: 8-10; interpunkcja oryginału).

To typowy mechanizm tajemnicy poliszynela. Dla pewnej części środowiska zawodowego SB, liczącej – jak można wnioskować z przytoczonej wypowiedzi – około kilkuset osób, wiedza o związkach Wałęsy z SB nie była niczym nadzwyczajnym. Przedstawiciele tego środowiska jednak nie kwapili się, by opinii publicznej przekazać konkretne informacje na ten temat. Przez lata uważali, iż byłoby to dla nich niekorzystne. Uważali tak również już w wolnej Polsce – przypomnijmy, iż proces lustracyjny Wałęsy toczył się w roku 2000. Stachowiak zdecydował się wyjść ze swoją wiedzą poza środowisko SB dopiero w końcowym okresie prac nad książką Cenckiewicza i Gontarczyka o Wałęsie. Większość jego kolegów z SB milczy nadal.

Związane ręce

Jasne jest, że polityk świadomy tego, że są na niego poważne haki, działa inaczej niż ten, który nie ma nic do ukrycia. Ten drugi ma większe pole swobodnego manewru.

Polityk, który przed wyborcami ukrywa coś istotnego, podatny jest na szantaż i wpływy ze strony tych, którzy środki szantażu posiadają.

Jaruzelskiego wybrali parlamentarzyści, Wałęsę i Kwaśniewskiego wszyscy, którzy poszli do prezydenckich wyborów. W każdym wypadku w tle ukryci byli inni, nieznani bliżej obywatelom mocodawcy ze środowiska tajnych służb. A także z zaprzyjaźnionych grup biznesowych.

Przez pryzmat „resortowych prezydentów” należy patrzeć również na ataki na Instytut Pamięci Narodowej – instytucję powołaną do prześwietlania osób publicznych. Ataki te miały jasny cel: ograniczyć stopień poinformowania obywateli, a demokracji nadać fasadowy charakter.

Kiedy bowiem polityk w poważnym stopniu zależny jest kogoś lub czegoś, kto kryje się za kulisami, wtedy demokracja staje się fasadą.

Była to zatem sytuacja, w której chociaż wyborcy mogli sądzić, że prezydenci reprezentują majestat Rzeczypospolitej i kierują się jej interesem, to politycy ci w poważnej mierze uzależnieni byli od tych, którzy znali ich sekrety.

Prezydent bez haków

Dopiero w 2005 r. Polska dorobiła się prezydenta, na którego środowiska tajnych służb nie miały haków. Prezydenta, którym nie potrafiono zza kulis manipulować lub zastraszać.

Zastanówmy się: czy jest przypadkiem, że to właśnie Lech Kaczyński, spośród wszystkich głów państwa od 1989 r., spotkał się z największym frontalnym medialnym atakiem? Atakiem, który przerodził się w przemysł pogardy?

Moim zdaniem to nie przypadek. To był mechanizm. Skoro różne Antyrozwojowe Grupy Interesów nie potrafiły prezydentem manipulować zza kulis, uruchomiono atak frontalny, by ograniczyć pole jego politycznego manewru.

– A prezydent obecny, Bronisław Komorowski? Co z nim? – ktoś spyta. Zasługuje na osobną opowieść.


Autor jest profesorem socjologii na UMK. Kandyduje do europarlamentu z województwa kujawsko-pomorskiego
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 14 Maj 2014, 18:43    [Cytuj]

Radio założone przez tajniaków z PRL-u. Premiera „Resortowych dzieci. Służby” w listopadzie.

Jedna z prywatnych rozgłośni radiowych została założona z inspiracji agentów komunistycznych służb specjalnych, a czołowe role w stacji pełnili ludzie pozyskani przez funkcjonariuszy. To jedna w wielu nieznanych powszechnie informacji, jakie znajdą się w kolejnej książce z serii „Resortowe dzieci”. Druga jej część - „Resortowe dzieci. Służby” - ukaże się już w listopadzie.

- To książka o wpływie komunistycznych służb specjalnych na ludzi i instytucje III RP – mówi nam współautor publikacji dr Jerzy Targalski. - Opisani będą funkcjonariusze służb specjalnych PRL oraz osoby pozyskane przez nich jako tajni współpracownicy, którzy figurują w archiwach służb specjalnych PRL – dodaje.

Książka „Resortowe dzieci. Służby” ukaże się nakładem wydawnictwa Fronda. Podobnie - jak w przypadku pierwszej części - autorami są nasi dziennikarze Dorota Kania i Maciej Marosz z „Gazety Polskiej Codziennie” oraz publicysta „Gazety Polskiej” dr Jerzy Targalski.

"Resortowe dzieci. Media" sprzedała się w ogromnym nakładzie. Przez kilka miesięcy nie opuszczała czołówki list bestsellerów. Na autorskich spotkaniach w kraju i zagranicą przychodziły setki osób. Wśród nich wielu młodych Polaków. Jerzy Targalski stawia tezę, że zainteresowanie jest tak duże, bo to właśnie im resortowe dzieci, a w tej chwili również wnuki, blokują możliwość awansu.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 25 Luty 2015, 11:12   Re: Resortowe dzieci [Cytuj]

Resortowa Pierwsza Dama. Chwaliła Jana Pawła II i w 90 proc. zgadzała się z… Palikotem



To ona, córka małżeństwa funkcjonariuszy stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, wprowadzała męża na wojskowe salony, co zapoczątkowało jego wielką karierę. Ale próby wykreowania jej samej na uwielbianą Pierwszą Damę zakończyły się totalną klapą – piszą w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” Dorota Kania i Piotr Lisiewicz.

11 listopada 1989 r. Na uroczystościach związanych z obchodami odzyskania niepodległości są m.in. przedstawiciele wojska i politycy, którzy do niedawna działali w antykomunistycznej opozycji. Wśród nich Bronisław Komorowski z żoną Anną. Oficerowie, którzy całe życie zawodowe spędzili w Ludowym Wojsku Polskim (a niektórzy z nich byli w KBW oraz Informacji Wojskowej), kłaniają się w pas Annie Komorowskiej, która kolejno przedstawia im swojego męża. Dwa lata później Bronisław Komorowski jest już wiceministrem obrony narodowej – zwierzchnikiem tych, których poznał dzięki swojej żonie. Dziękuje za służbę i żegna z honorami przywódcę komunistycznej junty wojskowej, gen. Wojciecha Jaruzelskiego.

Ta sytuacja jaskrawo pokazuje, komu w III RP tak naprawdę był posłuszny Bronisław Komorowski i w jakie kręgi wprowadziła go jego żona.

Cały artykuł o Annie Komorowskiej w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”. Do nabycia już od środy.

http://niezalezna.pl/6453...sie-z-palikotem
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 25 Luty 2015, 12:12    [Cytuj]

Syriusz, cenna książka pozwolę sobie zacytować jedno zdanie z niej
str 118 DONOS WZAJEMNY
Dziennikarze "Polityki"denuncjowali się wzajemnie przed bezpieką w czasach PRL,ale nie przeszkadza im to stać obok siebie w antylustracyjnym froncie /.../"
czekam na następny tom....
serdeczne pozdrowienia ze Budzącego się Sląska i Zagłebia :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 25 Luty 2015, 12:15    [Cytuj]

Coltrane, mnie tylko jedno martwi,a mianowicie to,ze IPN milczał na ten temat tak przed dramatem Smoleńskim jak i po...
tylko w internecie pojawiały się nieśmiałe wpisy o ukradzionym.lub kupionym sygnecie na targu i o dziwnym nazwisku...i to nie komorowskim :)
pozdrowienia :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 5 Grudzień 2015, 21:35    [Cytuj]

Destrukcyjna rola „resortowych” mediów w Polsce

„Resortowe dzieci”, Tomasz Lis, Monika Olejnik, Adam Michnik, Piotr Kraśko - opowiada Dorota Kania

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=SPp325u8Ry8[/youtube]

http://www.dlapolski.pl/d...mediow-w-polsce
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 11 Grudzień 2015, 13:10    [Cytuj]

Coltrane[/b],
resortowe bachory podniosły wrzask na całą europkę...i tylko patrzeć jak poproszą o "bratnia pomoc" cara putina i ciotke merkelkę...problem mają jednak w tym,ze
i ciotka i wuj mają swoje problemy...a na imię im islam i gospodarka...
pozdrowienia
Współczesna TARGOWICA z michnikowszczyzna na czele...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Czerwiec 2016, 23:35    [Cytuj]

Dzieci III RP, czyli myśli .nowoczesnego Polaka



Dziesiątki tysięcy młodych Polaków nie wstydzą się publicznie manifestować swego patriotyzmu, religijności i tradycyjnych wartości. Gotowi są przejechać pół Polski, by maszerować 11 listopada w stolicy, angażują się w Marsze dla Życia i Rodziny, wspierają katolickie media. Wielu z nich możemy rozpoznać na ulicy, choćby po ubraniach z wizerunkami polskich bohaterów, husarzy, czy Żołnierzy Wyklętych. Jednak nie wszyscy młodzi Polacy są tacy. Żyje nad Wisłą nie mała grupa dzieci III RP. 4 czerwca, rocznica kontraktowych wyborów, to także ich święto. Radują się wraz ze swoimi ideologicznymi mentorami. I wspólnie ubolewają nad tym, co stało się z ich rówieśnikami, którzy zamiast III RP wybierają… Polskę.

Przesiąknięci unijną, prawoczłowieczą, liberalno-demokratyczną i postępową ideologią młodzi ludzie zaangażowani obecnie w życie publiczne weszli w pełnoletniość w czasach przedreferendalnej propagandy Unii Europejskiej, a w czasach rządów PO-PSL zaczynali życie zawodowe. Wtedy, jak każdy młody człowiek, nie chcieli być odrzuceni. Potrzebowali zrozumienia, akceptacji, a nawet swego rodzaju chwały, blasku. Pragnęli przed rówieśnikami wypadać dobrze, być modnymi. Były to czasy, gdy pobożnej babci zabierano dowody, gdyż – demokracja demokracją, ale „sprawiedliwość” (czyli władza) musi być po właściwej stronie. Po stronie salonu.

Szeroka grupa .nowoczesnych Polaków sprawiała, że Adamowi Michnikowi było ciepło na sercu. Doczekał się pokolenia realizującego jego ideologiczne przykazania. Wychował ich. Nie mówili o suwerenności, a zamiast tego w każdej sprawie zerkali na potężnych orędowników zza granicy. Nie chcieli rozliczeń z mroczną przeszłością PRL - woleli kontynuację polityki „grubej kreski”. Wszystkie ich przekonania ograniczały się do naczelnej zasady: „Niech sobie źródło wyschnie w górach, Byleby mi płynęła woda w miejskich rurach”. Polityka miłości, polityka pod słupki sondażowe, puste słówka o 25-leciu wolności, najlepszych latach w historii Polski.

Dzieci III RP realizowały swoje ambicje w rozmaitych instytucjach europejskich lub na Unię Europejską nastawionych. Kończyli modne kierunki, robili staże w jedynie słusznych think-thankach, zarabiali na promowaniu dialogu, postępu, nowoczesności, otwartości, tolerancji. W końcu przyszedł i czas na kariery polityczne w biurach poselskich, a niekiedy własne elekcje.

Każda myśl, każde słowo .nowoczesnych Polaków wypowiedziane na forum publicznym stanowiło syntezę myśli Michnika, Geremka, Kuronia, Bartoszewskiego czy Mazowieckiego. Oczywiście w nieco młodszej oprawie, luźniejszej retoryce, ale z tym samym, pysznym tonem samozwańczego autorytetu. Unia Wolności, chociaż formalnie nie istnieje, przetrwała właśnie w nich.

Jedna z symboli tego pokolenia, poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz, po wyborze na urząd posła RP została zapytana przez – a jakże - „Gazetę Wyborczą” o to, co czuła gdy odbierała mandat odpowiedziała:

- Że tędy chodził Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń. Moje autorytety. Zresztą pierwsze posiedzenie naszego klubu mieliśmy właśnie w sali im. profesora Geremka. I poczucie ogromnej odpowiedzialności. Jak temu sprostać?

Już ponad dekadę temu swoją twarzą widniejącą na plakatach wyborczych firmowała Unię Wolność. „Polonistka – ateistka – euroentuzjastka” – głosiło hasło Gasiuk-Pihowicz, które niedawno zostało przypomniane. To swoista synteza poglądów dzieci III RP, poglądów postępowych, nowoczesnych, światłych, brukselskich. O swoich korzeniach poseł wybrana z list Ryszarda Petru nie zapomina, mimo iż dzisiaj przyznaje, że jednak jest katoliczką. Wciąż jest to jednak katolicyzm w wersji light, katolicyzm zamknięty w domu, nieobecny w działalności politycznej.

Katolicyzm dzieciom III RP nawet nie przeszkadza. Jako folklor jest przez nich akceptowany. Ale żądania wiernych, by prawo opierało się na Dekalogu to już za dużo. Wtedy „katol” zapomina o swoim miejscu w szeregu i trzeba mu o nim przypomnieć. Chociaż dzieci III RP na wszystkie strony świata głoszą, że chamstwem się brzydzą, to jednak zbyt głośni katolicy zasługują w ich oczach na uzasadnione i potrzebne chamstwo, na profanacje, których świadkiem byliśmy podczas „bitwy o krzyż” w 2010 roku przed Pałacem Prezydenckim.

Moralność w życiu publicznym owe dzieci salonu widzą bowiem tylko jako obronę trwającego porządku. Gdy rządzą ich starsi koledzy, a oni sami czerpią z tego wymierne korzyści, wtedy jest dobrze, demokratycznie, europejsko. Ich wyznaniem wiary jest kwaśniewska konstytucja i unijne dyrektywy. Okrągły stół jest stworzeniem świata. Autorytetami aktywiści UW, „światła” część neo-Solidarności i ich negocjacyjni partnerzy, stare komuchy w demokratycznym opakowaniu.

Symbolem dzieci III RP jest również poseł PO Agnieszka Pomaska, a w zasadzie to co zrobiła z „uchwałą o suwerenności Polski”. Potarganie tego dokumentu obrazuje co o niepodległej Rzeczpospolitej myślą .nowocześni Polacy. Spór polityczny jest w naszym kraju dość ostry, rząd i opozycja spierają się o wszystko, jednak suwerenność zawsze pozostaje suwerennością. Do tego posłankę zobowiązuje tekst przysięgi poselskiej: „Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej”. Pomaska za nic ma jednak to, co przysięgała nieco ponad pół roku temu. Ważniejsze są właśnie owe michnikowe dogmaty o III RP jako czystym dobru.

4 czerwca jest w tym roku dniem innym niż poprzednie rocznice wyborów do Sejmu „kontraktowego”. Święto mocno napompowano w latach światłych rządów UWackich towarzyszy (tym razem występujących pod szyldem Platformy Obywatelskiej). Teraz jednak ster władzy jest w rękach tych niedobrych, nieeuropejskich i nienowoczesnych, którzy śmieją podważać nienaruszalność konstytucji Kwaśniewskiego i importowanego z Zachodu stylu myślenia. Wraz z zaostrzaniem się walki politycznej rośnie frustracja dzieci III RP. Co jeszcze potargają?

Michał Wałach

http://www.pch24.pl/dziec...ka,43718,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,151 sekundy. Zapytań do SQL: 8