Komorowski, WSI, afery, czy tak robił karierę agent sowiecki

Polityka, gospodarka, ekonomia...
ODPOWIEDZ
pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Komorowski, WSI, afery, czy tak robił karierę agent sowiecki

Post autor: pier1987 » 18 września 2014, 17:04

Komorowski, WSI, afery, czy tak robił karierę agent sowieckiego GRU?
To nie są wydumane, naciągane afery, to są fakty o których pisały najpoważniejsze gazety w tym kraju, niektóre wciąż są aktualne (sprawa Sumlińskiego) i jakoś żaden dziennikarz tego teraz nie wyciągnął?

Kaliber afer Komorowskiego jest bardzo poważny, marnowano mld złotych i wyprowadzano grube mln złotych do prywatnych kieszeni. To są rzeczywiste wielkie finansowe afery, nie takie śmieszne jak te Kaczyńskiego. Tematem tych afer nikt nie zagrał w kampanii, buja się on czasem na jakiś blogach i nic. Żadne poważne media się tym nie zainteresowały, zresztą nawet nie liczyłem na to, że TVN czy GW wspomną coś na temat brudnych afer swojego kandydata, no chyba, ze dotyczyłyby Kaczyńskiego ;-) ale to nie są wszystkie media.

Najbardziej zadziwia mnie fakt, że ani sztab Kaczyńskiego ani wojowniczy politycy PiS również tego tematu nie poruszyli. Zadbano nawet aby o debacie blogerów nikt nie usłyszał... Tylko JKM powiedział kto stoi za Komorowskim jednak jemu osobiście nic nie zarzuca, nawet nie sugerował.więcej:
http://pokazywarka.pl/komorowskigru/

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 2 października 2014, 17:41

Cała prawda o Bronisławie Komorowskim - spotkanie z Wojciechem Sumlińskim w Wielkiej Brytanii

http://www.pomniksmolensk.pl/news.php?readmore=5840

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 2 października 2014, 20:43

Spotkanie premierowe książki "Lobotomia 3.0" o zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki
http://www.youtube.com/watch?v=qNLn4FZj7AE#t=3546

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 27 października 2014, 17:29

W artykule Teczka "hrabiego"- B Komorowskiego ... [niepoprawni.pl]zostało opisanych szereg afer, w których prezydent Bronisław Komorowski był jednym z głównych bohaterów.









Dziś, chciałem się skupić na aferze „Uczelnianej” która przestawia gigantyczne malwersacje finansowe dokonywane przez oficerów WSI na Wojskowej Akademii Technicznej. Jak pisze portal niepoprawni.pl:

„Komorowski w latach 2000 – 2001 był ministrem obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. Krzysztof Borowiak w maju 2000 roku wygrywa konkurs organizowany przez Urząd Służby Cywilnej i zostaje cywilnym dyrektorem Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Pomimo wielu trudności ze strony Komorowskiego, który dążył do likwidacji tego Departamentu, udało się Borowiakowi przygotować program restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego. Krzysztof Borowiak opisuje, iż Komorowski był głuchy na argumenty programu restrukturyzacyjnego, nie chciał ich wysłuchiwać i ignorował departament. Komorowskiemu bardzo zależało by nie dopuścić do restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego, gdyż jak sam Borowiak tłumaczy, wyżsi oficerowie WP wykorzystywali struktury szkolnictwa do robienia własnych interesów. 05 lutego 2001 w skandaliczny sposób Komorowski odwołuje Borowiaka ze stanowiska, argumentując swoją decyzję "ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych", twierdząc, że "swoim działaniem dyrektor Borowiak nie tylko zmierzał do podważenia autorytetu kierownictwa resortu, złamał również zasadę apolityczności wiążącą członków korpusu Służby Cywilnej" co oczywiście jest bzdurą. Potwierdził to Sąd Okręgowy w Warszawie, orzekając prawomocnie (po 4 latach), że nie istniały żadne podstawy do zwolnienia Borowiaka na podstawie art. 52 Kodeksu pracy. Wkrótce po usunięciu z MON Krzysztofa Borowiaka, "grupa trzymająca władzę", zapewnia w budynkach WAT działalność prywatnej Szkoły Wyższej Warszawskiej, założonej przez Fundację Rozwoju Edukacji i Techniki, która okazała się biznesem kierowanym przez oficerów WSI”
- niepoprawni.pl/blog/783/teczka-hrabiego-b-komorowskiego
O interesach WSI na majątku WAT jest mowa w innym artykule:

„Komorowski, by pomóc swym znajomym oficerom w skandaliczny sposób odwołał Borowiaka ze stanowiska, a w budynkach WAT (Wojskowej Akademii Technicznej) zapewniono działalność prywatnej Szkoły Wyższej Warszawskiej, założonej przez Fundację Rozwoju Edukacji i Techniki, która okazała się biznesem kierowanym przez oficerów WSI. Działalność oficerów WSI w Wojskowej Akademii Technicznej naraziła budżet państwa na ogromne straty poprzez fałszowanie dokumentacji finansowej, wyłudzenia kredytów, pranie brudnych pieniędzy oraz inne działania przestępcze i kryminalne. Wszystko odbywało się pod czujnym okiem bądź z przymrużeniem oka naszego potencjalnego prezydenta RP.” zagatkowa.salon24.pl/198001,afera-afere-afera-pogania-czyli-przeszlosc-komorowskiego
Jak pisze pokrzywdzony w tej historii na swoim blogu:
„W całej tej sprawie znamienne jest to, jak stabilny i hermetyczny jest układ polityczny, rządzący aktualnie Polską. Prawda, interes narodowy, dobro Polski - to puste hasła, nie mające wpływu na zapadające (lub zaniechane) decyzje! O sprawie traktowania Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON i o nieprawidłowościach (nie chcę użyć mocniejszego słowa!), jakie towarzyszyły podejmowaniu decyzji o reformie szkolnictwa wojskowego poinformowałem najwyższe władze RP:
- Premiera Jerzego Buzka (osobiście poprzez Szefa Kancelarii Premiera Macieja Musiała)
- Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (osobiście poprzez min. Marka Dukaczewskiego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego)
- Marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego (osobiście poprzez Wicemarszałka Jana Króla)
- Prezesa Najwyższej Izby Kontroli Janusza Wojciechowskiego (osobiście)
- Szefa Urzędu Służby Cywilnej, min. Jana Pastwę.

I co? Wielkie NIC! Nie zareagowała żadna z tych osób (przynajmniej nie dotarły do mnie echa żadnej reakcji), minister Komorowski może robić z podległymi urzędnikami wszystko! Biada im, jeśli mają swoje zdanie... Krótko po mnie z MON "usunięto" kolejnego członka korpusu służby cywilnej, Tomasza Kielara, nota bene rzecznika dyscyplinarnego w MON, który uważał moje zwolnienie za absolutnie niezgodne z obowiązującymi w służbie cywilnej przepisami prawa: bowiem każde ukaranie członka korpusu służby cywilnej - a bez wątpienia nim byłem! - powinno być poprzedzone postępowaniem dyscyplinarnym. W mojej sprawie takowego postępowania nie przeprowadzono...” [krzysztof.borowiak.pl]
A z bohaterami „strony przeciwnej”, czyli postaciami z otoczenia ministra B.Komorowskiego – wykonującymi jego wolę?

„Minister [ówczesny – 2005r.] Szmajdziński wspomniał natomiast przy tej okazji o dalszych losach ówczesnego dyrektora generalnego MON, Jakuba Pinkowskiego, bezpośrednio wykonującego - bezprawne, jak orzekł Sąd Apelacyjny - polecenie ministra Komorowskiego o pozbawieniu mnie stanowiska. Otóż - po odejściu z MON - Jakub Pinkowski został sędzią Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie!

Zbulwersowany tą wiadomością napisałem 12 kwietnia 2005 roku list do Przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, sędziego Krzysztofa Strzelczyka. W liście tym podważałem moralne predyspozycje p. Pinkowskiego do pełnienia tak zaszczytnej funkcji w polskim wymiarze sprawiedliwości.” – pisze K.Borowiak

Lakoniczna odpowiedź sędziego Strzelczyka, w której „uprzejmie zawiadamia, że Krajowa Rada Sądownictwa nie znalazła podstaw do podjęcia czynności dyscyplinarnych [...] w stosunku do sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Jakuba Pinkowskiego", skłoniła K.Borowiaka do napisania krótkiego artykułu pod znamiennym tytułem "Sędziowska Rzeczpospolita Kolesiów", który można przeczytać na jego blogu.

A tymczasem kariera sędziego Pinkowskiego w WSA trwała, Bronisław Komorowski wspiął się na szczyt obejmując kolejno stanowisko marszałka sejmu i prezydenturę.
Tylko K.Borowiak od 2001r. niezmiennie prowadzi swojego bloga i u innych niezależnych publicystów , jak A.Ścios odnajduje echa swoich obserwacji sprzed kilkunastu lat…
Czy – choćby - w związku z wyżej wymienioną aferą, prezydentem nie powinny się zająć organy ścigania? Pytam retorycznie… Na razie!

akurt
http://solidarni2010.pl/15917-zapomnian ... niana.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 27 października 2014, 19:46

Teczka "hrabiego"- B Komorowskiego:
http://blogpress.pl/node/6678

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 11 listopada 2014, 10:47

NASZE ŚLEDZTWO. Brudne pieniądze, mafia i wielka polityka w wołomińskim „SKOK-u WSI”. „Nitki biegną do najważniejszej osoby w państwie”:
http://wpolityce.pl/gospodarka/221603-n ... w-panstwie

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 11 listopada 2014, 10:49

Przyjaciel (?) Bronisława Komorowskiego zatrzymany przez prokuraturę. „Mocne linki z Fundacją Pro Civili i WSI”:
http://wpolityce.pl/gospodarka/220054-p ... vili-i-wsi

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 24 listopada 2014, 18:48


pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 29 listopada 2014, 19:30

Strona 122 z 374

Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Bronisław Komorowski, Jerzy Szmajdziński.

Z posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną informacji wynika, iż do tej pory nie skierowano postępowań karnych w niniejszej sprawie w stosunku do żołnierzy WSI, którzy nie dopełnili obowiązków, także kierownictwo MON nie zostało pociągnięte do stosownej odpowiedzialności. W związku z tym Komisja Weryfikacyjna skierowała do Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego. Ponadto materiały uzyskane przez Komisję Weryfikacyjną mogą być użyteczne w rozpoczętych już postępowaniach karnych.

Strona 150 z 374

Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Janusz Onyszkiewicz, Bronisław Komorowski Jerzy Szmajdziński.

Przytoczone w niniejszym rozdziale fakty powodują wątpliwość co do legalności postępowania żołnierzy WSI, w związku z powyższym Komisja Weryfikacyjna skierowała do Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego.

Strona 139 z 374

Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Janusz Onyszkiewicz i Bronisław Komorowski.

Strona 98 z 374

Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński. Przytoczone w niniejszym rozdziale fakty powodują wątpliwość co do legalności postępowania żołnierzy WSI, w związku z powyższym Komisja Weryfikacyjna skierowała do Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego.

Strona 77 z 374

sytuacja posłużyła WSI jako pretekst do podjęcia rozpracowania Bronisława Komorowskiego i Macieja Rayzachera. W trakcie czynności operacyjnych WSI zebrały m.in. charakterystykę Rayzachera oraz informacje na temat pobytu Komorowskiego w obozie internowanych w Olesznie115. W toku tego rozpracowania kpt. Piotr Lenart wypytywał ws. „TOMASZEWSKI” m.in. o okoliczności poznania Komorowskiego i wydarzenia z okresu internowania116).

Działania te podejmowano, mimo że ws. „TOMASZEWSKI” podkreślał, że nie chce brać udziału w rozpracowywaniu polityków117. Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM.

Płk Janusz Paluch działał wśród oficerów, a jego pośrednikiem w przyjmowaniu lokat był m.in. ppłk Janusz Rudziński118. Po bankructwie Palucha (wiosną 1992 r.) ws. „TOMASZEWSKI”, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher chcieli odzyskać zainwestowane pieniądze przy pomocy wynajętych firm detektywistycznych, które wkrótce wycofały się z umowy, obawiając się powiązań politycznych Palucha. Komorowskiemu sugerowano, że pieniądze może odzyskać kontrwywiad WSI, który pomógł innym oszukanym w ten sposób wysokim oficerom WP119).

„TOMASZEWSKI” twierdził, że fundusze zbierane nieoficjalnie przez Palucha mogły 115 W sprawie rozpracowania „M” stwierdzono: „Po ogłoszeniu stanu wojennego, w Olesznie utworzono ośrodek dla internowanych działaczy „Solidarności”, wśród których znaleźli się Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher. Zadaniem WSW w tym czasie było odizolowanie internowanych od wpływu z zewnątrz, przez co również zapewnienie im wojskowej opieki lekarskiej. W zakresie leczenia stomatologicznego funkcjonował ws. „Tomaszewski”, który miał bieżące kontakty z w/w dysydentami z racji ich leczenia, a następnie również charakteru osobistego. Kontakty takie łatwo nawiązywał mając wesołe usposobienie i będąc otwartym, chętnym do udzielania pomocy. Z tej sytuacji korzystał niejednokrotnie por. Henryk Gut, będący w tym czasie oficerem KW w Olesznie. Jego prośby wobec ws. „Tomaszewski” dot. ustalenia wypowiedzi, zachowania internowanych - były przez źródło spełniane. Podrzucał np. prasę zachodnią internowanym i informował o ich reakcji na powyższe, itp. Por. Gut nie starał się jednak uformalnić praktycznie istniejącego kontaktu operacyjnego”.



----------------------------------------

116) Pytania zadawano WS „Tomaszewskiemu” w trakcie badania poligraficznego mającego zdecydować o jego wiarygodności i przydatności do służby: „w trakcie odbywanego spotkania - pisze Lenart - powróciłem do kwestii kontaktów „Tomaszewskiego” z członkami elit politycznych i okoliczności ich poznania w 1981/82. WS „Tomaszewski” zrelacjonował mi bardziej szczegółowo swoją rolę w utrzymywaniu kontaktu internowanych z ich rodzinami i w ogóle ze światem (...).tą drogą doszedł list papieża do internowanych. Wtedy nie zdawał sobie sprawy z faktu, że brał udział w przedsięwzięciu, które mogło by się dla niego bardzo źle skończyć (...)”.

117) „WS Tomaszewski wywołał spotkanie w trakcie którego przekazał swoje wątpliwości odnośnie wykorzystania jego kontaktów w toku wykonywania złożonych zadań kontrwywiadowczych. Stwierdził, że aktualnie posiada jedynie ograniczony kontakt z Komorowskim i Rayzacherem więc trudno mu będzie zarekomendować swoja osobę posiadanymi kontaktami w środowiskach politycznych i gospodarczych.”

118) Według „Notatki służbowej” z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski” wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego. Cała suma opiewała na 260 tys. DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także inni wyżsi oficerowie WP.

119) W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”. WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”. Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski”. Podjął się on obserwować Demola, w zamian za pomoc w odzyskaniu od Palucha pieniędzy. W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski”, Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha” powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę posiadali wyżej wymienieni. Nie wiadomo też, jak zakończyło się rozpracowanie Komorowskiego, Rayzachera oraz wyższych oficerów WP.

Strona 131 z 374

W opisanym okresie Szefem WSI był gen. bryg. Marek Dukaczewski. W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński.

Strona 162 z 374

Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Jednolity zapis został umieszczony dopiero w ustawie z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych, na mocy której odpowiedzialność za działanie tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI. Zgodnie z art. 9 ust 1 tej ustawy Szef WSI do czasu ustawy z 9 czerwca 2006 podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej.

Ten stan prawny wskazuje, iż za nieprawidłowości i zaniechania wskazane w raporcie szczególną odpowiedzialność ponoszą:

•Prezydent RP Lech Wałęsa

•Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski

•Szef Sztabu Generalnego WP gen. broni Tadeusz Wilecki (w okresie podległości WSI pod SG WP)

•Minister ON Piotr Kołodziejczyk

•Minister ON Janusz Onyszkiewicz

•Minister ON Zbigniew Okoński

•Minister ON Stanisław Dobrzański

•Minister ON Bronisław Komorowski

•Minister ON Jerzy Szmajdziński

oraz następujący Szefowie WSI:

•kadm. Czesław Wawrzyniak

•gen. Bolesław Izydorczyk

•gen. Konstanty Malejczyk

•gen. Kazimierz Głowacki

•gen. Marek Dukaczewski

Antoni Macierewicz, Przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej

Strona 26 z 374

ścisłą kontrolą sowieckich służb specjalnych. Szkolenia w ZSRR przeszli m.in. szefowie WSI (kontradmirał Kazimierz Głowacki i gen. Marek Dukaczewski) oraz kolejni szefowie wywiadu, w tym płk Waldemar Żak i ostatni z nich, płk Krzysztof Surdyk. Szkolenie w ZSRR przeszli także szefowie Oddziału Bezpieczeństwa WSI: płk Marek Witkowski (kurs GRU) i płk Andrzej Ziętkiewicz (kurs KGB). Szkoleni byli także oficerowie pod przykryciem z Oddziału Y (późniejszy Oddział 22 Zarządu II).34 Na szkolenia kierowane były osoby w średnim wieku, ze znajomością języków obcych i dobrymi wynikami w pracy operacyjnej. Ostatnie szkolenia prowadzone były przez KGB i GRU jeszcze na przełomie lat 80. i 90., gdy rozpad bloku komunistycznego był już nieuchronny. Według danych posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną na sowieckie kursy wysłano oficerów, co do których planowano, iż po zmianach politycznych obejmą w nowych służbach specjalnych stanowiska kierownicze (oraz agenturę wpływu). Dla niektórych uczestników było to już drugie takie szkolenie35.

Przypadki szkolenia oficerów WSI w Rosji odnotowano jeszcze w 1992 i 1993 r. 36 Fakt, że do 2006 roku w strukturach WSI służyło kilkudziesięciu absolwentów sowieckich szkoleń i kursów świadczy jednak o tym, że do tego czasu zasadniczych zmian w wojskowych służbach specjalnych RP nie przeprowadzono. Sytuację tę obrazuje zestawienie funkcji, jakie w poszczególnych komórkach organizacyjnych WSI pełnili niektórzy z oficerów szkolonych w ZSRR37:

Szefowie WSI

34 Komisja Weryfikacyjna uzyskała informację, że jeszcze w maju 1992 r. przebywał pod Moskwą na miesięcznym szkoleniu specjalistycznym w zakresie obsługi systemów namierzania płk. P. Z notatki tego oficera wynika, że na kursie tym było prócz niego czterech oficerów z Polski, którzy tworzyli odrębną grupę szkoleniową.

35 Teczka SO „GWIAZDA” tom II, k. 24.

36 Jest to o tyle istotne, że jeszcze parę lat temu były Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz kategorycznie twierdził, iż wojskowy wywiad PRL zachował dużą niezależność od Z SRR. Były szef MON zdecydowanie wykluczał, by wschodnie służby mogły przewerbować agentów wojskowych służb PRL. „Podległość [od GRU] była więc oczywista, ale zyskiem tej sytuacji było to, że gdy zmienił się ustrój i wojsko mogło być już armią suwerennego państwa (a tego chciało wielu oficerów), to nie mieli tu żadnej formalnej, rozbudowanej struktury. W dodatku polski wywiad czasów PRL (tak jak każdy wywiad na świecie), zachowywał sporą suwerenność”. J. Onyszkiewicz,

„Ze szczytów do NATO. Z Januszem Onyszkiewiczem rozmawiają Witold Bereś i Krzysztof Burnetko”, Warszawa 1999, s. 97.

Przeprowadzone na początku lat 90. zmiany w wojskowych służbach specjalnych J. Onyszkiewicz ocenił pozytywnie: „Od razu podzieliliśmy się z Komorowskim pracą w tym sensie, że on raczej zajmował się WSW i kontrwywiadem, związanymi z wnętrzem wojska. Mnie przypadł wywiad, jako związany bardziej z polityką zagraniczną”. J. Onyszkiewicz, „Ze szczytów do NATO…”, s. 99.

„Jeśli chodzi o tak zwaną agenturę, to służby postradzieckie nie miały do nich żadnego dostępu” J. Onyszkiewicz, „Ze szczytów do NATO…”, s. 100.

Bronisław Komorowski twierdził, że współpraca wojskowych służb PRL i ZSRR nie była oparta o związki agenturalne. B. Komorowski w wywiadzie powiedział:„Między służbami specjalnymi Wojska Polskiego i armii radzieckiej istniała ścisła współpraca. Była to jednak raczej współpraca instytucji a nie kontakty agenturalne oparte na zasadzie indywidualnego werbunku. Po co radzieckie służby specjalne miałyby lokować agentów w instytucji w pełni sobie podporządkowanej? To jest wątpliwe… Uważam, że odwołanie radzieckich oficerów łącznikowych – rezydentów, powinno przerwać współpracę. A oni odwołani zostali już dawno. „Nie ma niechęci”, rozmowa z Bronisławem Komorowskim, „Gazeta Wyborcza” z 15 lipca 1992 r.

37 Sporządzona przez Komisję Weryfikacyjną lista uczestników omawianych kursów i studiów stanowi Aneks nr 12 do Raportu.

Dokument ten - z uwagi m.in. na niszczenie materiałów źródłowych przez oficerów WSI - nie zawiera kompletnej listy nazwisk.

Strona 57 z 374

Marek Witkowski, płk Waldemar Dzięgielewski, płk Mieczysław Kulita, płk Kazimierz Kolasa, płk Grzegorz Sobecki, płk Stefan Janus, płk Józef Wąsik, płk Marian Kastelik, płk Janusz Bogusz, ppłk Krzysztof Kłosiński, płk Jerzy Rzepecki, kmdr Piotr Gawliczek, ppłk Bogusław Świątek, ppłk Czesław Wojtkun, ppłk Ryszard Piwoński, ppłk Ryszard Niedziałkowski, ppłk Paweł Selwet, ppłk Krzysztof Gardian, ppłk Andrzej Goczał, ppłk Janusz Łuszcz, mjr Grzegorz Wilczewski, mjr Piotr Jaskólski, mjr Marek Kwasek, mjr Jacek Popławski, mjr Marek Orzeł, mjr Maciej Antczak, mjr Krzysztof Rola, kpt. Wojciech Resiak.

W świetle art. 70a ust. 3 przytoczonej na wstępie ustawy, osobami zajmującymi kierownicze stanowiska państwowe, które powzięły wiadomości o działaniach niezgodnych z prawem i nie podjęły czynności zmierzających do zaprzestania takich działań był Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz.

W opisanym okresie Szefem WSI był gen. bryg. Marek Dukaczewski. W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński.

Przytoczone w niniejszym rozdziale fakty powodują wątpliwość co do legalności postępowania żołnierzy WSI, w związku z powyższym Komisja Weryfikacyjna skierowała do Naczelnej Prokuratury Wojskowej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa stosownie do art. 304 § 2 kodeksu postępowania karnego.

Strona 112 z 374

osobami nadzorującymi je z poziomu WSI, tworzyły w istocie zorganizowaną grupę przestępczą i działania przestępcze wspierały. W świetle przytoczonych faktów postępowanie następujących osób wypełnia dyspozycję w art. 70a ust. 1 i 2 pkt 2 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego: gen. bryg. Konstanty Malejczyk, gen. Bolesław Izydorczyk, gen. Marek Dukaczewski, kmdr Kazimierz Głowacki, płk Jerzy Dembowski, płk Marek Słoń, płk Cezary Lipert, płk Jan Oczkowski, płk Witold Wąsikowski, ppłk Wiesław Kowalski, ppłk Leszek Fiertek, adm. Ryszard Łukasik, adm. Zbigniew Popek. Działanie Edwarda Ochnio, Jacka Merkla oraz Andrzej Spisa wypełnia dyspozycję art. 70a ust. 2 pkt. 1 powołanej wyżej ustawy.

W opisanym okresie Szefami WSI byli: gen. bryg. Bolesław Izydorczyk, gen. bryg. Konstanty Malejczyk, gen. Marek Dukaczewski, kadm. Kazimierz Głowacki.

Do 1995 roku nadzór nad działaniami Wojskowych Służb Informacyjnych na zasadach ogólnej odpowiedzialności za podległy resort sprawował Minister Obrony Narodowej. W opisanym okresie urząd ten piastowali: Janusz Onyszkiewicz, Piotr Kołodziejczyk, Zbigniew Okoński. W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister Obrony Narodowej, który wyznaczał na stanowisko służbowe i zwalniał z niego szefa WSI.

Na mocy art. 9 ust 1 tej ustawy szef WSI podlegał bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Ministrami ON w opisanym okresie byli: Stanisław Dobrzański, Bronisław Komorowski i Jerzy Szmajdziński.

Co do części opisanych zagadnień prokuratura prowadzi lub prowadziła postępowania karne, jednakże ze względu na nowe okoliczności ujawnione w trakcie wysłuchać i uzyskanej przez Komisję Weryfikacyjną dokumentacji, może dojść do rozszerzenia podmiotowego i
http://www.raport-wsi.info/Komorowski.html

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 2 grudnia 2014, 19:45

Zlecenie zabójstwa wiceszefa KNF. W tle WSI i agent inwigilujący prawicę
Dodano: 02.12.2014 [19:10]

foto: youtube.com; na zdj. Wojciech Kwaśniak
Do pobicia Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego, członek władz SKOK Wołomin wynajął bandytę, który w różnych więzieniach spędził 25 lat - pisze portal tvn24.pl. "Zlecenie nie wykluczało nawet zabójstwa urzędnika". Nie jest tajemnicą, że w radzie nadzorczej SKOK Wołomin zasiadał Piotr P. – były agent WSI, związany z Fundacją Pro Civili i Bronisławem Komorowskim.

Jak pisała w kwietniu br. "Rzeczpospolita", Wojciech Kwaśniak, wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego, został pobity w środę w nocy pod swoim domem. Miał przewozić ważne dokumenty, a napad miał być ostrzeżeniem. Do pobicia Kwaśniaka miało dojść 16 kwietnia 2014 r. około godz. 22 pod domem w Sobolewie pod Garwolinem. Dziś wychodzą na jaw nowe okoliczności tego ataku.

Na powrót mężczyzny z pracy czekał już od kilku godzin Krzysztof A. ps. Twardy, bandyta z podwarszawskiego Wołomina, który za napady i pobicia spędził w więzieniu łącznie 25 lat - pisze tvn24.pl. Ostatni wyrok - 15 lat - "Twardy" skończył odsiadywać zaledwie kilkanaście dni wcześniej. Był zamaskowany, ubrany na czarno. Wcześniej rozciął siatkę ogrodzenia, czekał na Kwaśniaka na terenie posesji.

Gdy wiceszef KNF około godz. 18:30 otworzył pilotem bramę i wysiadł z auta, „Twardy” rzucił się na niego z pałką. Bił po głowie, ramionach, plecach. Z furią.

Wyjaśniający sprawę pobicia wiceszefa KNF śledczy już w pierwszych dniach wykluczyli, że tłem napaści był rabunek np. auta. Założyli, że zlecenie mogło wyjść z dwóch źródeł. Pierwszym była grupa inwestycyjna, związaną z rosyjskim kapitałem. Drugie to środowisko kas spółdzielczych, które także było przedmiotem drobiazgowej kontroli nadzoru.

Po rozpoczęciu współpracy z gorzowskim wydziałem Centralnego Biura Śledczego warszawscy policjanci, którzy badali już sprawę udzielania podejrzanych kredytów przez SKOK Wołomin, powiązali te dwie sprawy. Po zatrzymaniu szefa rady nadzorczej SKOK Wołomin Piotra P. oraz osoby z zarządu i dyrekcji kasy, kilka osób współpracujących ze śledczymi zeznało, że napad zlecił P.

Kim jest Piotr P.?

Członek rady nadzorczej SKOK Wołomin (organizacji mylonej z krajowymi SKOK-ami) to były agent Wojskowych Służb Informacyjnych, bliski współpracownik płk. Aleksandra Lichockiego (ostatniego szefa Zarządu I Szefostwa WSW) i były prezes Fundacji Pro Civili. Fundacji poświęcone zostały obszerne fragmenty Raportu z Weryfikacji WSI, a istotne miejsce w nich zajmuje obecny prezydent RP, a ówczesny minister obrony narodowej, Bronisław Komorowski.

- Fundacja „Pro Civili” została założona 5 lipca 1994 r. z kapitałem założycielskim 300 tys. starych zł. Miała zajmować się ochroną pracowników i funkcjonariuszy służb państwowych i samorządowych oraz działaczy społecznych i związkowych a także niesieniem pomocy osobom, które poniosły szkodę bądź doznały uszczerbku na zdrowiu, broniąc bezpieczeństwa i porządku prawnego RP - pisał w marcu 2010 r. Aleksander Ścios.

- „Pro Civili” oraz powiązane z nią firmy były jednocześnie tzw. „pralnią pieniędzy”, które mogły pochodzić również z nielegalnej działalności grup przestępczych. Taką tezę potwierdzają niektóre ujawnione przez prokuraturę umowy, jakie w latach 1996-2000 w imieniu WAT zawierało CUP WAT z Fundacją „Pro Civili” i innymi spółkami - można przeczytać w raporcie z likwidacji WSI.

Na początku lat 90. P. rozpracowywał m.in. środowiska niepodległościowej prawicy.
http://niezalezna.pl/61997-zlecenie-zab ... nt-2361870

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 5 grudnia 2014, 11:53

Poseł Eugeniusz Grzeszczak chce mnie pozwać za wklejanie tych informacji

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 5 grudnia 2014, 18:42

To nie PO jest największym zagrożeniem dla opozycji i zmian w Polsce, lecz Bronisław Komorowski

fot. PAP/Leszek Szymański


Zawierucha wokół wyborów samorządowych i Państwowej Komisji
Wyborczej działa na rzecz wzmocnienia prezydenta Bronisława Komorowskiego. To kolejne jego wzmocnienie po odejściu Donalda Tuska do Brukseli i zastąpieniu go przez Ewę Kopacz. Pod osłoną wizerunku dobrego, nieszkodliwego wujcia, który ma 80-proc. akceptację w badaniach opinii publicznej dokonuje się bardzo ważne i niebezpieczne przesunięcie w obrębie władzy w Polsce.

Po podaniu się do dymisji członków Państwowej Komisji Wyborczej obecny jej skład został powołany przez Bronisława Komorowskiego. Formalnie nie ma to większego znaczenia, ale psychologicznie i faktycznie ogromne. Bo to ci członkowie PKW będą odpowiadać za przygotowanie i przebieg wyborów prezydenckich, do których zostało zaledwie kilka miesięcy. Z puntu widzenia psychologii istnieje taki czynnik jak pewnego rodzaju lojalność i milczące zobowiązanie wobec tego, kto powołuje. Ma to znaczenie nie tylko podczas samych wyborów i liczenia głosów, ale także w kampanii. Bo to PKW zajmuje stanowisko wobec różnych form prowadzenia wyborczej agitacji, które może uznać za dopuszczalne lub nie. A to może mieć wpływ na skuteczność i zasięg kampanii.

Faktycznie Bronisław Komorowski staje się najważniejszym ośrodkiem władzy. A ponieważ poszerza swój stan posiadania sprytnie i dyskretnie, mało kto zwraca uwagę na to, jak ten proces może być niebezpieczny dla polskiej demokracji. Niebezpieczny ze względu na mocno tkwiące w PRL i jej tajnych służbach zaplecze obecnego prezydenta. Oraz z powodu innej części tego zaplecza, odpowiedzialnej za tzw. transformację ustrojową w początkach III RP. Niebezpieczny z powodu dobrze zamaskowanych i nieczytelnych dla opinii publicznej grup interesów, które Komorowskiego kreują i wspierają. Wreszcie niebezpieczny ze względu na jego wizję polityki zagranicznej, która tuż po 10 kwietnia 2010 r. okazała się niezwykle otwarta na Rosję i jej interesy.

Silniejsza pozycja Komorowskiego wsparta wysokimi rankingami popularności pozwala mu naciskać w wielu sprawach na rząd i osiągać założone cele. I to poza świadomością ogromnej większości opinii publicznej, bo przecież prezydent nie będzie się z tym afiszował, a rząd i pani premier nie będą się do tego przyznawali, żeby nie obnażać własnej słabości i podatności na zewnętrzne sterowanie. Taki sposób funkcjonowania Komorowskiego jest możliwy za rządów Ewy Kopacz, a nie był możliwy za czasów Donalda Tuska, który po prostu nie zamierzał prezydentowi ulegać. Ma to znaczenie szczególnie przy przetargach związanych z modernizacją armii, bo chodzi o ogromne pieniądze (około 90 mld zł). Chodzi też o bardzo ważne interesy oraz wyjątkowo potężne i wpływowe lobby. Uzyskanie kontroli tylko nad przetargami dla wojska daje prezydentowi niebywałe atuty i wsparcie oraz wdzięczność ludzi, którzy mogą bardzo dużo. Mogą bardzo pomóc w reelekcji czy potem w sprawowaniu funkcji. | Silniejsza pozycja prezydenta pozwala mu też wpływać na inicjatywy ustawodawcze rządu, co jest atutem nie tylko podczas trwania kadencji, ale także długo po jej zakończeniu. I znowu bardzo silne grupy interesów mogą się odwdzięczać za taki, a nie inny kształt niektórych ustaw czy rozwiązań. Wzmocniony prezydent staje się też najważniejszym graczem dla mainstreamowych mediów. Już widać orientowanie się na Komorowskiego zarówno mediów publicznych, jak i największych stacji i gazet komercyjnych. A mając przychylność mediów mnożna się jeszcze wzmacniać, bo przecież nie będą one krytykować swego strategicznego partnera i opiekuna. Wzmocniony prezydent, mający za sobą największe media, staje się osobą i urzędem poza kontrolą. I to jest dopiero niebezpieczne, bo nawet jeśli niezależne media będą mu patrzeć na ręce, nie przebije się to do większości opinii publicznej. Prezydent będzie mógł zatem działać tak, jakby nie był kontrolowany.

Jeśli obecna opozycja chce cokolwiek znaczyć w przyszłości, powinna się skupić na bardzo bliskich już wyborach prezydenckich. A jej najważniejszym celem powinno być niedopuszczenie do reelekcji Bronisława Komorowskiego. Bo jego ewentualne zwycięstwo bardzo utrudni, o ile nie uniemożliwi wygranie wyborów parlamentarnych. A nawet gdyby opozycja je wygrała, wzmocniony prezydent może nie dopuścić do przejęcia przez nią władzy. A jeśli opozycja rząd sformułuje, może on być nieustannie atakowany i destabilizowany przez ośrodek prezydencki, żeby nie dotrwał do końca kadencji albo wskutek weta nie mógł przeforsować niczego, co by zmieniało dotychczasowy system. To wszystko oznacza, że wybory prezydenckie są ważniejsze niż późniejsze o kilka miesięcy wybory do parlamentu. Nie ma co liczyć na to, że potem ewentualnie coś się nadrobi, bo po prostu może nie być takiej okazji.

Lekceważenie Bronisława Komorowskiego, który bardzo sprytnie skrywa się za wizerunkiem jowialnego, trochę staroświeckiego jegomościa, byłoby katastrofalnym błędem. Prawdziwy Komorowski nie jest ani jowialny, ani nieszkodliwy, ani gapowaty. To bardzo twardy, zdeterminowany, konsekwentny i niebezpieczny gracz. I nawet jeśli jemu samemu brakuje jakichś cech potrzebnych do osiągania założonych celów, ma on wystarczające wsparcie (przede wszystkim to zakulisowe), żeby takie cele zrealizować. A wtedy jakiekolwiek szanse na zmianę w Polsce będą zerowe.
autor: Stanisław Janecki

Publicysta tygodnika "wSieci".
http://wpolityce.pl/polityka/224827-to- ... komorowski

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 grudnia 2014, 17:06

"Komorowski musi odejść!". Polonia w USA protestuje przeciw wyborczym fałszerstwom
Dodano: 07.12.2014 [16:06]

foto: Tomasz Hamrat
Polonia Amerykańska protestuje przeciwko fałszowaniu wyborów. Dzisiejsza pikieta przed Konsulatem na Manhattanie jest tego wyrazem. "NIE fałszowaniu wyborów! NIE szykanom wobec dziennikarzy! NIE łamaniu praw obywatelskich!".

"Komorowski musi odejść!" - pod takim hasłem środowiska patriotyczne, od Filadelfii do Bostonu, zapraszały Polonię na pikietę przed Konsulatem RP na Manhattanie, która rozpocznie się w niedzielę, 7 grudnia o godzinie 3 PM.

Polonia Amerykańska protestuje również przeciwko szykanom dziennikarzy, którzy krytykują obecnie rządzących w Polsce.

Solidarni 2010 zwracają się z apelem do Amerykańskiej Polonii:

Polacy, Rodacy!

Wydarzenia ostatnich dni wyraźnie obnażyły sytuacje w Polsce. Ujawniły miękką - dotąd - dyktaturę. Zbrodnia sfałszowania wyborów to zbrodnia zniewolenia naszego Narodu, to zbrodnia zagarnięcia i sprzedania naszych ziem, to zbrodnia zakucia w kajdany naszych dzieci i wnuków, bez względu na bieżące poglądy i orientacje, bez względu na podziały i niesnaski. To dotyczy WSZYSTKICH!

Zbrodnia ta unaoczniła nam z wielka wyrazistością, że Polską rządzi jeden człowiek, za którym stoi i którego do władzy wyniosła zbrojna nielegalna organizacja przestępcza WSI, prezydent Komorowski. To on sprzeciwiał się zdelegalizowaniu tej przestępczej organizacji o charakterze mafijnym, to on śmiał się i żartował z Tuskiem, kiedy do Warszawy przyleciały trumny ze Smoleńska z prawdziwym Prezydentem, to on ochraniał i promował legalne ramie tej organizacji, fundację Pro Civili. To on brał udział, poprzez zaniechanie i zablokowanie działań zabezpieczających i śledczych w wyprowadzeniu miliardów z Wojskowej Akademii Technicznej. To on w końcu powiedział o prawdziwym polskim Prezydencie śp. Lechu Kaczyńskim: “prezydent gdzieś poleci i ….”(już nie wróci.). Te sfałszowane w tak bezczelny, jawny sposób wybory to nic innego, jak narodziny dyktatury. To ostatni akt naszego zniewolenia - jeśli społeczeństwo teraz nie zareaguje, samo się poddaje w niewole. A jednak my jesteśmy ludźmi wolnymi. My będziemy reagować. Dość udawania, dla świętego spokoju, ze pada deszcz kiedy nam plują w twarz. Musimy zrozumieć, ze już nigdy nie zaznamy tzw. świętego spokoju, bo jako niewolnicy już do końca naszych marnych dni będziemy bici, głodzeni, maltretowani, gwałceni a w końcu eksterminowani. Albo zginiemy marnie w okowach niewolnictwa albo teraz, tu i teraz, powstaniemy z kolan i przeciwstawimy się triumfującemu- za nasza zgoda- złu!

Wzywamy więc całą Polonię wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych Ameryki, wszystkich ludzi -jeszcze wolnych- od Florydy po Maine, do przyłączenia się do naszego Wielkiego Protestu Społecznego. Odbędzie się on przed Konsulatem Rzeczypospolitej Polskiej w Nowym Jorku na Manhattanie, na 37 Ulicy i Madison Ave., w niedziele, 7 grudnia o godzinie 3:00 popołudniu. Skorzystajmy, dokąd możemy, z praw i możliwości sprzeciwu obywatelskiego danych nam przez nasza drugą ojczyznę - USA. Skorzystajmy z ochrony, jaką nam gwarantuje Konstytucja Stanów Zjednoczonych i wyraźmy nasze oburzenie i sprzeciw narodzinom dyktatury. Żądamy ustąpienia prezydenta Komorowskiego!

Solidarni2010 NY/NJ
http://niezalezna.pl/62152-komorowski-m ... lszerstwom

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 grudnia 2014, 18:17

Kancelaria Komorowskiego: Nie kazaliśmy zatrzymywać dziennikarzy! Przypomnijmy więc zeznania:
http://niezalezna.pl/62156-kancelaria-k ... c-zeznania

pier1987
Posty: 1457
Rejestracja: 29 października 2011, 08:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: pier1987 » 7 grudnia 2014, 18:43

List rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, który został wysłany do Kancelarii Prezydenta, powstał w Kancelarii Prezydenta.








Pisaliśmy w zeszłym tygodniu o listach, do Kancelarii Prezydenta i warszawskiego Ratusza w sprawie budowy pomnika upamiętniającego ofiary ze Smoleńska. Okazało się, że akcja wcale nie była spontaniczna. Kilka osób z rodzin ofiar dostało list, który przesłały dalej, aż trafił do Kancelarii Prezydenta.
Dziennikarz wpolityce.pl, po otrzymaniu e-maila pokusił się o zbadanie szczegółów załącznika, czyli samego listu.
Większość elektronicznych dokumentów zawiera w sobie dane, zwykle ukryte dla zwykłego użytkownika. Między innymi datę powstania i modyfikacji, czasem miejsce, inicjały użytkownika, nazwę komputera na których powstały. Dane nie są trudno dostępne, wystarczy prawym przyciskiem myszy wybrać na dokumencie WŁAŚCIWOŚCI, o później wejść w zakładkę SZCZEGÓŁY.

W świecie skomputeryzowanym, trudno być anonimowym. Oczywiście, są na świecie ludzie, którzy potrafią tę anonimowość zachować, lub utrudnić wykrycie danych twórcy. Ale najwidoczniej pracownicy Kancelarii Prezydenta do nich nie należą. Pewnie doskonała znajomość Excela i właściwe nazwisko wystarcza za całe CV.

Okazało się, że list wyszedł z Kancelarii Prezydenta RP. Co ciekawe mógł powstać nawet w sierpniu, bo sierpniowa jest data ostatniego wydruku.

Co może być celem tak zsynchronizowanego zainteresowania budową pomnika? Czy ma to związek z żądaniami upamiętnienia bolszewików, którzy nieśli nam „wolność” w 1920 roku?
A może trzeba znowu w społeczeństwie pojątrzyć, przed Konferencją Smoleńską.




źródło:
http://wpolityce.pl/polityka/217950-to- ... prezydenta

ODPOWIEDZ