ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Andrzej Duda - Prezydent Polski
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Luty 2016, 10:12    [Cytuj]

Szkoda, wielka szkoda.
Widać, że prezydent Duda nie identyfikuje się z Żołnierzami Wyklętymi ...
Żydowską chanukę chętnie zapali, ale Marsz Żołnierzy Wyklętych ma gdzieś ...



KPRP: Prezydent nie objął patronatem marszu organizowanego przez ONR w Hajnówce



Kancelaria Prezydenta opublikowała na swoich stronach internetowych oświadczenie, w którym zaprzecza, jakoby prezydent Duda objął organizowany przez ONR I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych:
„W związku z medialnymi doniesieniami na temat rzekomego patronatu Prezydenta RP nad I Hajnowskim Marszem Żołnierzy Wyklętych (27 lutego), pragniemy poinformować, że Prezydent RP nie objął swoim patronatem wspomnianych uroczystości. Wniosek w tej sprawie od organizatorów wpłynął do KPRP 8 lutego br. Dziś Kancelaria Prezydenta RP podjęła decyzję o odmowie objęcia patronatem głowy państwa marszu w Hajnówce”.

http://300polityka.pl/liv...onr-w-hajnowce/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2145
Skąd: Śląsk
Wysłany: 16 Luty 2016, 22:12    [Cytuj]

Tu nie chodzi o Żołnierzy Wyklętych, a o firmowanie ONR.
Raczej słuszna decyzja.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Luty 2016, 23:24    [Cytuj]

AnnaE napisał/a:
Tu nie chodzi o Żołnierzy Wyklętych, a o firmowanie ONR.
Raczej słuszna decyzja.

Ktoś jednak upomniał się o Żołnierzy Wyklętych. Zrobili to młodzi z ONR. I za to im chwała.
Ja w każdym razie wybieram się na ten Marsz.



ONR: Prezydent ugiął się pod presją środowisk lewicowych



Przedstawiciele Obozu Narodowo-Radykalnego nie szczędzili dziś słów krytyki Andrzejowi Dudzie po tym gdy ejgo kancelaria nie zgodziła się objęcie patronatem I Hajnowskiego Marszu Żołnierzy Wyklętych.

Kancelaria prezydenat RP ogłosiła wczoraj, że odcina się od idei marszu w Hajnówce, którego współorganizatorem był ONR, po fali krytyk ze strony dziennikarzy takich jak Agnieszka Romaszewska czy Piotr Gursztyn.

"Głowa państwa nie powinna podejmować decyzji pod wpływem nacisków, pod wpływem mediów" - uznali narodowcy. Argumenty przeciwników marszu, którzy oburzali się na obecność zdjęcia kpt. Romualda Rajsa "Burego" na promującym go plakacie uznali "za kłamstwa wyjęte z głębokiego stalinizmu".

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=3M_Gk8SVW9k[/youtube]

http://www.kresy.pl/wydar...ewicowych-video
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Marzec 2016, 15:57    [Cytuj]

Opona sama z siebie nie wybucha, a tym bardziej w prezydenckim samochodzie. Ktoś musiał pomóc tej oponie wybuchnąć. Moim zdaniem mamy do czynienia z zamachem na prezydenta, o czym pisze w poniższym tekście MatkaKurka.


Wypadek limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy to zamach? Znany bloger wyklucza inne możliwości



Bloger „MatkaKurka”, znany głównie z ujawniania pewnych kulisów działalności Jerzego Owsiaka, opublikował na swojej stronie wpis w sprawie wybuchu opony w prezydenckiej limuzynie. Autor podkreślił swoje wieloletnie doświadczenie w branży samochodowego ogumienia (15 lat w zawodzie, 10 lat własnej firmy). Jak stwierdził, nie widzi innego wytłumaczenia wydarzeń z autostrady A4 jak zamach na głowę państwa polskiego.

W pierwszej części swojego tekstu „MatkaKurka” zaapelował do Polaków, by nie dali sobie narzucić neokolonialnej narracji wyśmiewającej osoby chcące poznać prawdę o wybuchu opony w prezydenckim samochodzie. Jego zdaniem naturalnym w takim przypadku jest badanie w pierwszej kolejności teorii o zamachu na głowę państwa i nie ma w tym nic co zasługiwałoby na kpinę.

„Drwiną to jest głupkowate stwierdzenie, że normą w przyrodzie są wybuchające opony w limuzynach prezydentów. Ile razy to się zdarzyło na świecie i jakiemu prezydentowi? Przy takich wypadkach służby specjalne z definicji i na pierwszym miejscu podejrzewają zamach, co jest najbardziej logicznym wyjaśnieniem. Co jeśli nie planowana akcja może spowodować, że prezydent kraju, nie kolonii, ledwie uchodzi z życiem po detonacji opony? No co innego? Bieżnikowane kapcie? Spawana felga? Przypadek jeden na milion? To wszystko właśnie są najgłupsze z możliwych spiski, ale tak wytresowano i zaszczuto Polaków, że największe brednie stają się nauką, a nauka brednią” – stwierdził bloger podkreślając, że swoje obserwacje opiera o własne doświadczenie zawodowe.

W opinii blogera sytuacja, jaką widać na amatorskim nagraniu jest „modelowa dla opony przeciążonej”, ale „problem polega jednak na tym, że w rozmiarze 19 cali chińskich zimówek się nie spotyka, praktycznie wszystkie opony są produktami z najwyższej półki”. Następnie przeszedł do analizy modelu opony sugerowanej do samochodu, którym jechał Andrzej Duda.

„Patrząc na poniższe zdjęcie i film, laik pojmie w lot, że coś podobnego może detonować tylko pod miną czołgową” – ocenia zamieszczony przez siebie materiał i dodaje: „Między bajki i spiski można włożyć brednie, że taka opona detonuje, bo to normalne. Nie, ta opona sama z siebie na strzępy nawet w teorii się nie rozsypie, trzeba jej pomóc i to niemałą siłą”.

Zamiennik do sugerowanej opony „może się rozerwać na strzępy, dajmy na to po najechaniu na pług czteroskibowy, ale opona nadal zachowuje przyczepność i nie ma mowy o kręceniu piruetów na drodze” – stwierdził bloger.

„Nie ulega zatem wątpliwości, że we wszystkich trzech przypadkach mieliśmy do czynienia z zamachem na Prezydenta Andrzeja Dudę. W pierwszym [źle dobrana opona-red.] to było zaniedbanie i pewny kryminał dla osoby odpowiedzialnej, w dwóch pozostałych [opona sugerowana lub zamiennik-red.] oponom musiał ktoś pomóc wybuchnąć i nie mógł to być pocisk z kałasznikowa, bo i run flat i Pax to wytrzymują. Do run flat wystarczy granat zaczepny, do Paxa potrzebna jest mina przeciwczołgowa” – podsumował „MatkaKurka”.

Źródło: kontrowersje.net

MWł

http://www.pch24.pl/wypad...08,41676,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 9 Marzec 2016, 03:00    [Cytuj]

Coltrane, mam prośbę jest piękne przemówienie wtorkowe Prezydenta Dudy...w Otwocku,czy można prosić o zacytowanie go TU ?
nocne pozdrowienia :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 9 Marzec 2016, 08:30    [Cytuj]

sonia napisał/a:
Coltrane, mam prośbę jest piękne przemówienie wtorkowe Prezydenta Dudy...w Otwocku,czy można prosić o zacytowanie go TU ?


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=zD5XYWvZMdo[/youtube]

Mocne słowa prezydenta Andrzeja Dudy w Otwocku.

Brawo Prezydencie !
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 10 Marzec 2016, 05:58    [Cytuj]

Coltrane,
serdeczne dzięki...to były prawdziwie mocne słowa...
niestety nadchodzi czas walki z wewnętrznym wrogiem...odspawani od koryta...nie darują tego...ale TO my mamy Rację ...
sereczne pozdrowienia :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
durex_sed_lex


Dołączył: 26 Mar 2011
Posty: 83
Skąd: Opolskie
Wysłany: 12 Marzec 2016, 21:22    [Cytuj]

a ja mam pytanie . dlaczego prezydent dzieli polaków na lepszych i gorszych ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
sonia
sonia

Dołączyła: 07 Gru 2008
Posty: 6384
Skąd: z Polski
Wysłany: 13 Marzec 2016, 20:48   bez tytułu [Cytuj]

jeśli już...to Polaków..ot taki mały drobiazg... co do Prezydenta...to już jednego zaszczuto na Smierć,jeśli ktoś nie pamięta...to przypominam słowa marszałka B.Komorowskiego , "z 30 metrów to ślepy snajper by nie trafił"
czy gdzieś prezydent poleci i..."
i właśnie to "I" bez pozdrowień...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 8 Czerwiec 2016, 17:52    [Cytuj]

W moim odczuciu jest to wymijająca wypowiedź. No bo na jakiej podstawie stwierdzić, że uchodźca który zechce przyjechać do Polski, jest prześladowany w kraju, z którego ucieka ? Z tego co wiem, to prześladowani chrześcijanie np. w Syrii mają szlaban, i nie za bardzo mogą opuścić swój kraj.


Prezydent Andrzej Duda: każdy uchodźca, który będzie chciał przyjechać do Polski, zostanie w naszym kraju przyjęty



Polska będzie przyjmować uchodźców. Prezydent Andrzej Duda zapewnił w Neapolu, że nasz kraj jest w tej kwestii otwarty i każdy uchodźca, który chciałby zamieszkać Polsce zostanie ugoszczony. Prezydent dodał, że nie ma zgody na sprowadzanie ludzi siłą.

Przebywający z wizytą w Neapolu prezydent Andrzej Duda zapytany przez dziennikarzy o polskie stanowisko w sprawie uchodźców odparł, że Polacy „są otwarci na wszystkich, którzy chcą do Polski przyjechać.”

- Jeżeli ktoś będzie chciał przyjechać do naszego kraju, będzie uchodźcą, bo ucieka ze swojego kraju, gdzie zagrożone jest jego życie, zdrowie, to zapewniam, że zostanie przez nas przyjęty - powiedział Duda. Jak dodał, Polska jest przeciwna temu, by uchodźców sprowadzać do naszego kraju siłą. - Wtedy musielibyśmy chyba ich siłą w Polsce próbować zatrzymać, bo jak inaczej? A my nie będziemy więzili żadnego wolnego i niewinnego człowieka - podkreślił.

Prezydent zaznaczył, że jest to kwestia podstawowych praw obywatelskich, którym winna hołdować Europa. - Każdy, kto wybierze nasze państwo, przyjedzie do nas i będzie potrzebował pomocy, tę pomoc otrzyma - podkreślił.

Prezydent przebywa we Włoszech w związku z uroczystością kanonizacji o. Stanisława Papczyńskiego, która odbędzie się w niedzielę w Watykanie.

Źródło: rmf24.pl
MA

http://www.pch24.pl/prezy...18,43740,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Endek
Józef


Dołączył: 24 Lis 2008
Posty: 2948
Skąd: Nieporęcki Las
Wysłany: 9 Czerwiec 2016, 08:39    [Cytuj]

Jak to się szybko ten funkcjonariusz żydowskiej UW dostosowuje do wytycznych z góry?
_________________
Liberał to fanatyk na rzecz niezależności, który wychwala ją w każdej dziedzinie, aż do granic absurdu(abp, Marceli Lefebvre)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Lipiec 2016, 09:45    [Cytuj]

Tyle że prawda o pogromie kieleckim jest zupełnie inna niż oficjalnie się mówi ...


Prezydent upamiętnił ofiary Pogromu Kieleckiego. „Nie ma miejsc w Polsce na antysemityzm”



Prezydent Andrzej Duda wziął udział w obchodach 70. rocznicy Pogromu Kieleckiego, który miał miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach.

Czytajcie: Wielkie kłamstwo UB zdemaskowane! Prawda o pogromie kieleckim wychodzi na wierzch!

Prezydent Andrzej Duda powiedział, że w Polsce nie ma miejsca na zachowania antysemickie i należy szanować wszystkich obywateli.

Prezentujemy całość przemówienia:

Jestem dzisiaj tutaj, by w imieniu Rzeczypospolitej, naszego państwa, oddać hołd tym, którzy zostali zamordowani 4 lipca 1946 roku, 70 lat temu. Byłem przed momentem na tutejszym żydowskim cmentarzu, by pochylić głowę w zadumie i modlitwie nad zbiorową mogiłą tych, którzy tutaj zginęli.

Można powiedzieć - młodych ludzi, bo średnia wieku to, myślę, ok. 25-30 lat. A więc to byli młodzi ludzie, a co najważniejsze - to byli obywatele Rzeczypospolitej, żydowskiego pochodzenia. Ludzie, którzy często cudem przeżyli gehennę Holokaustu, tracąc często na własnych oczach swoich najbliższych. Jestem tutaj, by podkreślić, że niepodległa, suwerenna, wolna Rzeczpospolita oddaje hołd tym swoim obywatelom, bo Polska jest państwem wolności, wzajemnego szacunku i Polska jest państwem dobrego współżycia - wszystkich obywateli, niezależnie od narodowości, wyznania czy języka.

W wolnej i niepodległej Polsce nie ma miejsca na jakiekolwiek uprzedzenia: na rasizm, ksenofobię, nie ma miejsca na antysemityzm. Takie zachowania, choćby w najdrobniejszym przejawie muszą być w Polsce piętnowane, bo tylko wtedy Polska będzie prawdziwie wolnym państwem dla wszystkich swoich obywateli.

Jestem tutaj dzisiaj, bo ta tragedia pogromu kieleckiego sprzed 70 lat ma wymiar państwowy i społeczny. Zdarzyła się już po II wojnie światowej, po straszliwym doświadczeniu Holokaustu. Zdarzyła się w państwie, które miało nową władzę - komunistyczną. W państwie, gdzie w II wojnie światowej władze Polski Podziemnej karały wszystkich donosicieli, szmalcowników i tych, którzy nie byli solidarni wzajemnie: obywatel wobec obywatela. Solidarni w sprzeciwie wobec wspólnego wroga, jakim byli faszystowskie Niemcy i hitlerowcy okupujące polskie ziemie. Władze Polski Podziemnej ofiarowywali pomoc obywatelom narodowości żydowskiej, bo Niemcy chcieli zgładzić cały ten naród.

To władze Polski Podziemnej utworzyły Żegotę, (…) przenosiły do mocarstw światowych informacje o tym, co dzieje się na okupowanych przez Niemców ziemiach, że istnieją obozy zagłady, gdzie masowo, codziennie morduje się ludzi. W tym sensie państwowym, gdy przyszły władze komunistyczne, które niszczyły polskie państwo podziemne, to doszło do tej tragedii.

Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że władze państwa: wojsko, milicja, UBP zachowały się tamtego dnia w zdumiewający, a często bestialski sposób. To wojsko i milicja pierwsze otwarły tutaj ogień i wiele ofiar, które zginęły, zginęło od kul. To wojsko i milicja zamiast pomóc i chronić polskich obywateli, naszych współobywateli, nie tylko nie zapewniły ochrony, ale jeszcze zaatakowały i pozostawiły sprawę i UB przez wiele godzin nie reagowało. Dopiero wieczorem przyszło z ochroną.

Ale to także problem społeczny - nie tylko wojsko i milicja atakowały i tutaj były. Atakowali też ludzie… Pozostawiam ocenie historyków, socjologów, jak to się stało, dlaczego tak się stało, że ludzie zareagowali w taki, a nie inny sposób. Ale jedno chcę podkreślić: nie ma żadnego usprawiedliwienia dla antysemickiej zbrodni. Nie ma i nie będzie! Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla sytuacji, w której jeden człowiek podnosi rękę na drugiego, bezbronnego. To się nigdy nie może zdarzyć w praworządnym państwie. Dziś Polska jest państwem praworządnym i chce zapewnić wszystkim obywatelom bezpieczeństwo. (…) Wszystkim obywatelom Rzeczpospolita jest winna jednakową ochronę.

Polacy i Żydzi na tych ziemiach to tysiącletnia tradycja współżycia dwóch narodów, kultur, często małżeństw, pokrewieństwa, przyjaźni, znajomości. 1000 lat wspólnej historii i trwania razem - w Polin, ziemi przyjaznej żydowskiemu narodowi. (…) 1000 lat historii, w której Polacy, polscy obywatele narodowości żydowskiej stawali w obronie Rzeczypospolitej: w postaniach, wojnach 1920 i 1939 roku, całej II wojnie światowej. Na różnych frontach: zachodnim i wschodnim, w Polskim Wojsku. W kampanii wrześniowej, w Powstaniu Warszawskim. Wszędzie tam byli, ramię w ramię walczono za wolność Polski. Razem przelewano krew.

Chcę z całą mocą podkreślić - ci, którzy tej zbrodni dokonali, przez ten czyn wykluczyli się z naszego społeczeństwa, z Rzeczypospolitej przyjaciół. Bo jak oni chcieliby spojrzeć w oczy tym wszystkim Polakom narodowości żydowskiej, którzy zginęli za naszą wolność? Przez tyle lat… Jak chcieliby spojrzeć w oczy rodzinie Ulmów i tym, którzy w II wojnie światowej, ratując Żydów, oddali swoje życie, ryzykowali często, cierpieli. Jak chcieliby spojrzeć w oczy uczciwym polskim obywatelom? Uczciwym ludziom? Nie mogą spojrzeć w oczy, bo takie zachowanie, jak było wtedy, nigdy nie znajdowało i nigdy nie znajdzie akceptacji.

Rzeczpospolita takich ludzi wyklucza - nie ma dla nich miejsca w naszym wspólnym państwie, w naszej wielkiej wspólnocie polskich obywateli. Jeszcze raz składam hołd wszystkim tym, którzy zginęli. Dziękuję tym, którzy na przestrzeni dziesięcioleci budowali i budują dobre relacje między narodami - polskim i żydowskim, którzy kultywują pamięć i pokazują piękną historię. (…) Dziękuję tym, którzy przyczynili się do powstania muzeum Polin w Warszawie. Wspomnę pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, wielkiego orędownika polsko-żydowskiej przyjaźni i współistnienia, wielkiego orędownika Rzeczypospolitej przyjaciół.

Chciałbym, by to muzeum - obok Muzeum Powstania Warszawskiego - stało się w Warszawie stałym punktem szkolnych wycieczek. Żeby młodzież odwiedzała to muzeum. By budować świadomość tego wielosetletniego współżycia, świadomość istnienia Rzeczypospolitej Przyjaciół. Dziękuję tym, którzy przyczynili się do budowy muzeum Polaków Ratujących Żydów. Mamy najwięcej drzewek w Yad Vashem - dziesiątki tysięcy Polaków pomagali w czasie wojny Żydom. Dziękuję za ich upamiętnianie, bo to ważny element historii. Dbajmy o to, co było ważne, co było piękne, ale i o to, co było trudne. By pamięć nie zginęła, by na tym, co trudne budować wnioski i jak najlepsze relacje współżycia i przyjaźni. By nigdy nie dopuszczać do wrogości bezpodstawnej, pustej i prymitywnej. Dziękuję bardzo.

http://warszawskagazeta.p...na-antysemityzm
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 17 Sierpień 2016, 09:04    [Cytuj]

Dekrety Bieruta mniej szkodliwe. Prezydent podpisał ustawę dotyczącą gruntów warszawskich



Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek ustawę dotyczącą gruntów warszawskich - poinformowała Kancelaria Prezydenta. Ustawa ma rozwiązać problem nieruchomości objętych tzw. dekretem Bieruta z 1945 r.

Swoje podziękowania za podpisanie ustawy wyraziła na Twitterze prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz: „W imieniu @warszawa dziękuję prezydentowi za podpisanie ustawy reprywatyzacyjnej”. :roll:

Prezydent podpisał ustawę po tym, jak we wtorek rząd opublikował wyroki Trybunału Konstytucyjnego wydane po 9 marca br. Wyroki opublikowano na podstawie ustawy z 22 lipca o TK, która we wtorek weszła w życie.

Wydrukowano w sumie 21 orzeczeń - bez tych z 9 marca o niekonstytucyjności noweli ustawy o TK autorstwa PiS z grudnia ub.r. oraz z 11 sierpnia - o częściowej niekonstytucyjności nowej ustawy o TK. Wśród nich jest lipcowy wyrok Trybunału o konstytucyjności ustawy o gruntach warszawskich uchwalonej przez Sejm ubiegłej kadencji. Ustawę tę skierował do TK w sierpniu 2015 r. - przed decyzją o podpisaniu - poprzedni prezydent Bronisław Komorowski.

Prezydent - jak podkreśliła Kancelaria Prezydenta we wtorkowym komunikacie - zgodnie z art. 122 Konstytucji, nie może odmówić podpisania ustawy, którą Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodną z konstytucją.

Dlaczego ustawa dotycząca gruntów warszawskich jest tak istotna pisze Piotr Koźmian w artykule „Bagatelizacja siódmego przykazania”. (http://www.pch24.pl/bagatelizacja-siodmego-przykazania,45185,i.html)

Źródło: prezydent.pl/wPolityce.pl

luk

http://www.pch24.pl/dekre...ch,45358,i.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Wrzesień 2016, 13:47    [Cytuj]

Czy prezydent tak samo odważnie skrytykowałby milczenie III RP o zbrodniach UPA?


Prezydent Duda

Piękne przemówienie prezydenta na uroczystościach w Gdańsku cieszy. Wreszcie mamy takiego prezydenta. Tylko uparcie, niczym wyrzut sumienia przychodzi do głowy sprawa ukraińska i piękny sen pryska. A przecież wystarczyłoby się zachować jak trzeba.
Na Skwerze Wołyńskim prezydent Andrzej Duda nie wygłosił płomiennego przemówienia. Dokładnie tak, jak prezydent Petro Poroszenko. Gdzie się podział ten człowiek, który jako prezydent elekt odmówił spotkania ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, uwzględniając społeczne oczekiwania i nielojalność władz Ukrainy wobec Polski? Podobnie nie zająknął się słowem o ponad 130 tys. pomordowanych przez OUN-UPA Polaków podczas swoich wizyt na Ukrainie. Wbrew obietnicom wyborczym. „Inka” oraz „Zagończyk” „mieli szczęście” ginąc z rąk tych oprawców, co trzeba. Gdyby tylko nie Daj Boże zamordowała ich UPA… a zamordowałaby, gdyby znaleźli się w jej rękach – polskie podziemie niepodległościowe bezwzględnie UPA zwalczało, a wobec Polaków podkreśla się jakieś rozejmy, czy wspólny atak WiN i UPA na więzienie w Hrubieszowie, słowem wyjątki od reguły. O regułach się milczy.
Nikogo nie obchodzi to, jakie pochowani bohaterowie, zresztą włącznie z „Łupaszką”, leżącym na Powązkach w Warszawie (i urodzonym w Samborze) mieliby na ten temat zdanie. Dawali temu świadectwo. Jednak ich dziedzictwo – tak jak i za PRL pewne sprawy – traktuje się wybiórczo, ograniczając do „rzeczy”, które nie są kontrowersyjne. Mickiewicz, Słowacki – tak, polskość Nowogródka, Krzemieńca, Wilna – nie. O tym cichuteńko. To byli bohaterowie bez ziemi. Wygodną została tylko część tematu. Poroszenko nie miał interesu się odzywać, czy też może miał interes, by się nie odzywać, lecz co z polskim prezydentem? Co go demotywowało, by powiedzieć cokolwiek satysfakcjonującego Polaków, czy raczej, co go motywowało do milczenia? Za każdym razem, gdy się spotykał z prezydentem Poroszenką nie realizował swojej obietnicy zwrócenia uwagi na banderyzację Ukrainy, a to właśnie obiecał.
Dziś tak pięknie słucha się prezydenta Andrzeja Dudy, jego bezkompromisowych wypowiedzi o patologiach III RP. Czekaliśmy na nie tyle czasu, szczególnie, by powiedział je tak zazwyczaj politycznie poprawny urzędnik, jakim w przyzwyczajeniu społecznym jest prezydent. I teraz prezydent to mówi, piękne. Przypomina to nam buntownicze wypowiedzi młodego idealistycznego polityka. Jeszcze to niewstydzenie się wiary. Właściwie można by sobie pomyśleć, że mamy swojego Kennedy’ego, tyle że bez ciemnych stron obyczajowych.

Co jest nie tak?

Prezydent Andrzej Duda jednakowoż nie o wszystkich patologiach chce mówić. Dotyczyły one m. in. porzucenia wszelkich spraw kresowych, bo był na nie po prostu ban. Za bardzo budziły dumę. Lwów, Wilno, granice I a nawet II Rzeczpospolitej mogły zrodzić „polski faszyzm” i powodowałyby dyskomfort sąsiadów, byłych republik sowieckich. I to obawa przed tym dyskomfortem rodzi takie, a nie inne działanie. Czy ktoś bowiem wyobraża sobie prezydenta, który wypowiada się o małoletnich obrońcach Lwowa w 1918 roku? Czy możliwe jest tak płomienne przemówienie? Nie wiem czy mogę determinować, że nie, ale to mało prawdopodobne, bo mieli pecha walczyć nie z tym, z kim akurat jest modne. Podobnie jak ofiary, które miały nieszczęście być zamordowane akurat przez UPA. Nie wypowie się prawdopodobnie także w kwestii publicznych wypowiedzi z Ukrainy o „ukraińskości” Przemyśla i Chełma.
Tu się zrodziłyby się bowiem nieśmiałość i pohukiwanie ze strony zwolenników uległości wobec sąsiedniego państwa. Państwa, które to wiecznie ma kłopot i wiecznie je trzeba oszczędzać – wobec tego, że ma pełnić rolę bufora wobec Rosji. To nieustanna obawa, paraliżujący strach, że cokolwiek się nie zrobi będzie to na korzyść Putina. Jednak nie jest to tylko choroba ukraińska. Dotyczy w tym samym stopniu sprawy dyskryminacji Polaków na Litwie, a więc w regionie „Łupaszce” bliskim, mateczniku jego żołnierzy. I już na to zwracać uwagi nie można. Zamordowanego w obronie polskości „Łupaszkę” i podporządkowanych mu w konspiracji chłopców pochować można. Pomstować nad hańbą sprawców oraz przemilczaniem okrągłostołowych elit można. Jednak zwrócić uwagę na współczesne mordowanie polskości w ich mateczniku, ziemi, która ich ukształtowała – już nie! I to dokładnie z powodu istnienia tych samych mechanizmów, które były kneblem III RP, tyle że w stronę rehabilitacji tych bohaterów.
Ci sami, którzy chcą milczeć – mówią w kwestii Lwowa i jakiekolwiek starań o Polaków stamtąd, że nie mają sensu, to już wszystko tam niemal umarło. To może starania o pamięć, wyprodukowanie filmu fabularnego o walkach Orląt Lwowskich? To już nakręcili Ukraińcy ze swojej perspektywy, jeszcze się ich obrazi, a za co (?), a po co (?), przecież we Lwowie już polskości nie ma? To ponoć na korzyść Rosji. Ostatnie krótkie zdanie to idée fixe, czy też polityczna szpicruta. Na Wileńszczyźnie etniczna polskość nadal stanowi większość, ale obowiązuje dokładnie ta sama doktryna wycofania się, wygaszania i działań pozorowanych, bez realnego programu działania na uzyskanie czegokolwiek. Bowiem nawet szkolne wyprawki, uczynione dzięki wiceministrowi Janowi Dziedziczakowi, a wymyślone przez Michała Dworczyka, szefa Komisji Łączności z Polakami za granicą niczego na dłuższą metę nie zmienią. Strzelą gola, ale nie mają żadnych szans wygrać meczu. Zresztą jakiekolwiek ruchy na rzecz Kresów wydają się być wyskokami dzięki patriotyzmowi pojedynczych osób na przekór rzekomemu „realizmowi” innych.

Albo Kresy ocenzurowane, albo coś w zamian

Jaki jest dyktat rzekomych przyjaciół? Kresy – pod jakąkolwiek postacią się nimi nie zająć, choćby jako czymś co fascynuje pięknem historii i polskiej tożsamości, jako nośnik ambicji narodowej – nie powinny spełniać swojej roli. Zamiast tego stosowane są wypełniacze i gra pozorów. Dobra zmiana, w gruncie rzeczy polega na tym, że jest lepiej, owszem. Jest lepiej pewne rzeczy wywalczyć, pewne rzeczy przepchnąć. Tylko dlaczego na Miły Bóg należy je przepychać i przewalczać? Albowiem idea Kresów, Rzeczypospolitej ma zostać zastąpiona przez jej politycznie poprawny surogat. Chodzi o sojusze z państwami na wschodzie. Przez lata wmawiało nam się, że Kresy nie są ważne, teraz są inne priorytety „Wspólna Europa”, tak jak wcześniej słowiańskie bractwo narodów obozu wschodniego (nie zawsze słowiańskie) i sojusz z bratnimi państwami socjalistycznymi.
Obawiam się, że dzisiaj tę rolę spełnia idea Międzymorza, która w teorii jest słuszna, lecz w praktyce stanowi zastąpienie myślenia o Rzeczypospolitej i stanowieniu swojej polityki na wschodzie. Nie jedno obok drugiego, lecz jedno – zamiast drugiego. Zawsze naszą pamięć historyczną o Kresach i drzemiący w niej potencjał chce się nam czymś zastąpić. I w efekcie ją wyperswadować. Bo zamknięta na Kresach polska historia, nie tylko martyrologii, ale i chwały oraz kultury, osiągnięć – to potęga trudna do przecenienia. To gigantyczne złoże dumy i historycznego dziedzictwa dla naszego narodu. Coś naturalnego, co np. Ukraińcy muszą tworzyć syntetycznie. Zakompleksiony Polak musiałby zniknąć, odchowałoby się drugie pokolenie Kolumbów. Niektórzy, by dokonać lepszej podróbki – godne pożałowania kontakty z władzami lietuvskimi, czy neobanderowskimi nazywają czymś, co ma tworzyć politykę jagiellońską (Sic!).
To zaiste jedna z największych niedorzeczności, albowiem nacjonalizmy te powstały, by uniemożliwić reaktywację polityki jagiellońskiej. A tworzyły się pod kierunkiem starań politycznych zaborców, w opozycji właśnie do polskości. Te założenia to pasożyty wobec dziedzictwa Jagiellonów, a nie coś, co tę ideę zrealizuje. Jemioła to tylko na pozór część drzewa. Poważne myślenie o Kresach i o kresowym dziedzictwie spowodowałoby kompletną zmianę polityki. To nie tylko upomnienie się o Polaków pomordowanych przez UPA, ale także m. in. upomnienie się o Polaków żywych. Tymczasem przyjęło się, by budować polski patriotyzm z pominięciem czegoś. Czyli tak jak budowano go za komuny, jak i budowanie wolnej Polski z pominięciem czegoś za III RP. Chodzi o niewygodne, cenzurowane wątki. Tak się nie da, bo na oszukiwaniu, że wszystko jest na swoim – nie da się zrealizować wielkich idei.

Dobry prezydent, ale wcale nie wszystko dobre

Prezydent Andrzej Duda był wcześniej europosłem i zna Waldemara Tomaszewskiego lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, a czy kiedykolwiek słyszał ktoś, by upomniał się o prawa Polaków? Czy kiedykolwiek zrobił coś takiego pod adresem MSZ, bo już nawet nie lietuvskich władz? Nie, obowiązuje ta sama wymieniona doktryna. Raz w 1989 roku polskie społeczeństwo pomyliło się co do zmian. Możemy mieć tylko nadzieję, że ćwierć wieku później nie pomyliliśmy się po raz kolejny, znów będąc ofiarami jakiejś cudzej projekcji, że wierzymy, iż wyszliśmy z matrixa, lecz to tylko ułuda. Trudno się nad tym nie zastanawiać, ponieważ nie pierwszy raz możemy obserwować nierówności w pewnych sprawach.
Dlaczego jednak pisać o prezydencie? Ponieważ jest on nie tylko głową państwa, ale wręcz symbolem traktowania przez nie pewnych spraw. Pakowanie darów dla Polaków na Kresach owszem jest bardzo ciekawym, wręcz pięknym ruchem PRowym, ale wyłącznie PRowym i na dłuższą metę nic nie zmieni. A ponieważ prezydent Duda jawi się jako prezydent wymarzony – będzie to u niego tym bardziej zauważalne. Ma znaczenie ta prezencja, ta świeżość, ta bezpośredniość w przemówieniach, to odwoływanie się do Boga. To kapitalne, piękne, wzruszające. Jednak tym bardziej budzi zastanowienie uchylanie się od wypowiedzenia się, bądź działania w kwestii pewnych spraw, które jednak, wbrew pozorom, tę najbardziej świadomą część społeczeństwa polskiego zajmują.
Gdy trzeba było pojąć decyzję o napisaniu kolejnego tekstu, który unaoczniałby prezydenckie błędy, stanowiło to dla mnie trudność. Bo ktoś sobie pomyśli, że prezydenta nie lubię, choć to nie prawda, bo ktoś skojarzy, że narzekam, więc muszę być po złej stronie. Ponieważ źli ludzie natychmiast dopiszą swoje, dodadzą ideologię. Jednak w ten sposób – nigdy wobec nikogo nie można by być szczerym, a przecież w dobrych relacjach szczerości unikać się nie powinno. Upominanie dla czyjegoś i wspólnego dobra, to nasz święty obowiązek. Chcę wierzyć, że naszego prezydenta cechuje, nie tylko bycie lepszym od ospałego Bronisława Komorowskiego, bo gdyby w tej skali to mierzyć – osąd byłby nieobiektywny. Chcę wierzyć, że to własne cechy prezydenta, który nie musi porównywać się z gorszym poprzednikiem – sprawiają, iż jest bardzo dobrą głową państwa.
Jednak omijanie szerokim łukiem spraw takich jak: szerzący się na Ukrainie kult morderców Polaków z OUN-UPA, dyskryminacja naszych rodaków na Litwie, nieodebranie medalu Piotrowi Tymie, że o obrońcach Lwowa w 1918 roku nie wspomnę – wygląda po prostu fatalnie. Można chwilę pomyśleć: czy szczera sympatia jaką do prezydenta mamy – powinna i u nas powodować, iż sami się oszukujemy? Że tego wszystkiego co byśmy chcieli – nie ma tylko chwilowo, ale na pewno będzie we właściwym czasie? Tak można się oszukiwać względem wielu rzeczy, ale czy warto, czy warto dla pięknego snu tkwić w nim i zapomnieć o realnym świecie, nie próbować w nim działać? Mam trochę wrażenie, że tak teraz, jak w 1989 roku – po wspólnej walce zachłysnęliśmy się zmianami. Tylko czy są one rzeczywiste czy jedynie powierzchowne? Czy za 20 lat nastąpi kolejna odsłona kiedy przestanie się przemilczać jedną rzecz, lecz nie kolejnej – następnej, na którą trzeba będzie czekać kolejne lata?
To jest jakiś mechanizm symulacji wychodzenia na powierzchnię z podziemi, gdzie tkwi prawda, patriotyzm i religia. Bo każdy z tych wyrazów wydawał się być opatrzony jakimś swoistym kryzysem współczesnych czasów. I prezydent Andrzej Duda – jakkolwiek by to nie zabrzmiało wydawał się lekarstwem na te kryzysy, pomimo ograniczoności władzy prezydenckiej. Był jej zwiastunem, wręcz jest, przynajmniej w odbiorze części społeczeństwa. Jednakowoż – gdy już teraz, po roku prezydentury wydaje się zakładnikiem jakiekolwiek układnej polityki wobec sąsiadów – nie wróży to niczego dobrego. Nie wróżyło to niczego dobrego polskim politykom wierzącym Churchillowi, którzy myśleli o nim jako o człowieku, mającym wyższe zamiary.
Podobnie wyższe i szczytne zamiary widzieli Polacy w rządzonej przez Niemcy UE, niektórzy wcześniej dali się nabrać na komunę, sojusz polsko-sowiecki, socjalizm z ludzką twarzą. Teraz ludzie tracą głowę dla rzekomo wyższych wartości prezentowanych przez USA, albo na kierunku „przyjdzie Putin i zrobi porządek”. Z dziwnych powodów takie osoby zakładają, że odpowiednio Rosja, lub Stany Zjednoczone będą widziały w nas równych partnerów. Rosja jako drugiego poważnego dużego kraju słowiańskiego, a USA jako swojego wiernego oddanego sojusznika, który przecież nigdy nie zawiódł.

Patologia „polskich” założeń na arenie międzynarodowej

Zawiedli nas jednak Amerykanie, tak z wizami, których zniesienie nam obiecali, jak i z wtrącaniem się nam w politykę ukraińską, a konkretnie lobbując przeciw ustawie czy uchwale wołyńskiej. Można by sobie śledzić realizację umów pomiędzy nami, a Amerykanami, ale nie w tym rzecz. Jeszcze bardziej agresywnie zachowywała się Rosja, ze swoimi Nord Streamami oraz próbą wpływania na polską gospodarkę energetyczną, manewrami skierowanymi na tępienie polskiego powstania na Grodzieńszczyźnie. A wypada gorzej także ze względu na bagaż historyczny. Nie piszę już o Litwie oraz Ukrainie, bo to szczyt wszelkiej patologii politycznej.
Dziwi tylko jedna rzecz. Niezależnie od tego, kto Polakami rządzi, rząd ugina się przed tymi czy tamtymi mocarstwami, ponieważ to sojusznicy, którzy będą nas bronić. I w ten sam sposób ugina się też przed państwami słabszymi, które muszą stać się silniejsze i stabilne ponieważ wtedy staną się naszymi sojusznikami. Toteż nie można ich zadrażniać. Gdzie tu na Miłość Boską jakakolwiek logika? Tymczasem na pochyłe drzewo nawet koza skacze. W zasadzie naszą niezależność wydaje się demonstrować nie tyle niezależna polityka na wszystkich frontach i asertywność. Demonstruje ją rzeczywiste lub pokazowe stawianie się dwóm państwom, które w przeszłości, a i wszystko wskazuje na to że współcześnie – zrobiły nam coś złego, tj. Rosji i Niemcom. Należy zwrócić uwagę, że rząd Donalda Tuska był uległy wobec obu tych państw. Później, po rozpoczęciu majdanowych protestów – wszyscy członkowie PO wydawali się nagle zmienić w zajadłych krytyków Rosji.
Po dojściu PiS-u do władzy zaczęto stawiać się Niemcom i dobrze, wreszcie – po ćwierć wieku. Oczywiście za wyjątkiem braku zmiany, w dyktowanej nam przez lata przez te same Niemcy polityce ukraińskiej, czy litewskiej. Zmiany wydają się powierzchowne i kosmetyczne. Poszły wyprawki dla Polaków na Litwie, może częściej polscy urzędnicy ich odwiedzają, ale rdzeń niedziałania i nieupominania się o ich prawa – trzyma się dobrze. Polacy tracą właśnie cztery najważniejsze wileńskie szkoły, w tym jedną szkołę symbol oporu, którą Lietuvisi chcą zabrać z radością, wykazując że Polska nic nie zrobi – szkołę Lelewela.
W sprawie ukraińskiej po demonstracyjnym niespotkaniu się prezydenta Dudy z Poroszenką, nasz prezydent nadrabia „ukraińskie serwituty” aż nadto. Natomiast uchwała sejmowa, dotycząca nacjonalizmu ukraińskiego, uchwalona jako coś łagodniejszego niż ustawa – wydaje się wyłącznie fasadową demonstracją. Polityka państwa zmienia się częściowo. Będzie reakcja na pisanie o „polskich obozach koncentracyjnych” w Niemczech, a także w wypadku bzdur rosyjskich. Należy jednak wątpić w taką samą, stanowczą reakcję, gdy publicznie fałszować będą historię nacjonaliści litewscy, jak i ukraińscy. Ich dopiero należy odhodować na poważnych przeciwników, o przepraszam – przyjaciół Polski.

Co jest odważne, a co nie jest

Szkoda, że mocne przemówienie prezydenta o milczeniu III RP koegzystuje z wybiórczością takiego podejścia w zależności od tematu. Fatalnie, że gdy był na to czas 11 lipca nie usłyszeliśmy nic. Bowiem wszelkie jego przemówienia, niezależnie jak płomienne by były – obarczone zostaną jedną dostrzegalną skazą – brakiem odwagi, by to samo powiedzieć w niektórych kierunkach. Nie porównuję tych obu zupełnie różnych spraw, ale różnica w skali wymaganej odwagi jest jak między darciem Biblii a Koranu przez Nergala. Wiadomo, że darciem Pisma Świętego podpadnie się nam katolikom, ale głowy publicznie raczej Nergalowi nie utniemy, ani go nie ukamienujemy.
Odpowiednio Michnika i KODziarzy (których z nami prawicowcami nie porównuje) mało kto realnie popiera, mogą się tylko w komentarzach bardziej komicznie wygłupić. Jednak odważne wypowiedzenie się o sprawie nacjonalizmu ukraińskiego jest jak z podarciem Koranu. Jego zwolennicy to nie tylko fanatycy i rezuny, którym nie obcy jest radykalizm i terroryzm. W ich obronie odezwie się, nie tylko Michnik i KOD, ale cała ferajna rzekomych sojuszników w Polsce i za granicą. Bo pielęgnacja muzułmanów oraz ich dyktatu jest dokładnie proporcjonalna do pielęgnacji nacjonalizmu ukraińskiego. Ten ostatni odwołuje się nawet bezpośrednio do niemieckich tradycji w czasie wojny, ale to polski rząd oskarży się na zachodzie o nacjonalizm, czy faszyzm.
A gdyby zaś ten sam rząd postanowił iść głośno, wbrew lansowanej polityce ukraińskiej, tak jak usiłuje się stawiać w sprawie uchodźców? To już stanowiłoby za dużo, do tego potrzeba naprawdę odwagi. Warto się zatem zastanowić, ile faktycznie jest tej odwagi u naszych władz, a nie tylko porównywać z ich kompletnym brakiem u poprzednich. Czy bowiem wszystko można usprawiedliwiać rozsądkiem, taktyką i złym czasem? Czy gdy osiedli się w Polsce kilka milionów Ukraińców (takie są propozycje) i zyskają oni prawo głosu, tej odwagi nagle przybędzie czy ubędzie? I to Ukraińców, wśród których rozwoju nacjonalizmu ukraińskiego nie usiłuje się nawet za bardzo powstrzymać. Czy wtedy Pan Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej wypowie się w temacie, czy nadal będzie milczał? Miejmy nadzieję, że jednak weźmie to pod uwagę.

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

http://prawy.pl/36322-czy...zbrodniach-upa/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17424
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Wrzesień 2016, 21:10    [Cytuj]

:roll: Piękne patriotyczne przemowy to jeszcze nie wszystko ...


Prezydent w 40. rocznicę powstania KOR: "Składam hołd wszystkim, niezależnie od poglądów. Hołd za waszą odwagę i postawę, która jest częścią naszej tożsamości"



40 lat temu miało miejsce to wydarzenie, które było instytucjonalnym początkiem końca PRL-u. Komitet Obrony Robotników był instytucją, której twórcy od samego początku przyjęli, że ma działać oficjalnie i w ten sposób doszło do zdarzenia niezwykłego jak na czasy komunizmu, gdy siłą przewodnią była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Robotnicza była tylko z nazwy, co pokazała w 1976 roku. Doszło do jej starcia z polską inteligencją. Inteligenci rzeczywiście stanęli w obronie robotników. Poszli za głosem tych, którzy ich poprzedzali. Za głosem polskim inteligentów, za ich etosem, etosem z przełomu XIX i XX wieku. Etosem, który opisał w swoich esejach Bohdan Cywiński. Etosem służby dla społeczeństwa, etosem solidarności inteligencji ze wszystkimi innymi warstwami społecznymi

– mówił prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z okazji 40-lecia powstania Komitetu Obrony Robotników.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:Macierewicz na 40-lecie KOR: „Nie chcieliśmy paktować z komunistyczną władzą. Chcieliśmy budować polskie państwo od początku”

KOR to była polska inteligencja, dwóch, a nawet trzech pokoleń. To byli młodzi harcerze, którzy wpadli na pomysł, że trzeba coś zrobić wobec masakry, jaką komuniści zrobili robotnikom. Robotnikom, którzy wyszli na ulice, by walczyć o swoją godność i możliwość normalnego życia. Był to protest przeciw wyzyskowi. Wtedy władza ludowa ich zmiotła. Najpierw ich skatowała, a potem zaczęły się represje. Inteligenci powiedzieli „nie”

– mówił prezydent.

Podpisano słynny apel czternastu, do społeczeństwa i władz PRL, domagając się amnestii, przywrócenia do pracy, protestując przeciw niszczeniu ich godności

– powiedział.

Przyłączało się do tej instytucji wielu ludzi, o bardzo różnych poglądach. Do tego wielkiego dzieła, jakim była pomoc robotnikom

– stwierdził.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:NASZ WYWIAD. Antoni Macierewicz na 40-lecie KOR: „Ambicje i spory były, są i będą, ale ponad nimi jest wspólna myśl o Polsce”

Jerzy Andrzejewski wysłał oficjalny list informując do marszałka komunistycznego Sejmu, informując o powstaniu KOR

– przypomniał.

Wtedy najważniejsza była jedność inteligencji o różnych poglądach, wobec sprawy polskiej, społecznej. Młodym pewnie dzisiaj trudno uwierzyć, że w jednym ruchu był pan minister Macierewicz, pan minister Piotr Naimski, ale był też i Jacek Kuroń, troszkę później Adam Michnik, był Henryk Wujec. Byli ludzie, którzy w dzisiejszej polityce są po różnej stronie barykady i mają różne spojrzenie na Polskę. I dziś też mają różne spojrzenia. Działali razem, by przełamać niemoc, która była w Polsce i pokazała się w wydarzeniach 1968 roku i 1970 roku, gdy najpierw zaprotestowali studenci, a potem robotnicy, ale nie byli razem. Władza komunistyczna umiała dzielić. To właśnie KOR to przełamał i pokazał, że można być solidarnym. Pokazał, że polska inteligencja nie pozwoli łamać karków polskim robotnikom. Pokazał, że społeczeństwo będzie stało razem

– powiedział.

Gdy przybył Jan Paweł II, wszystkie warstwy społeczne stanęły razem na placu w Warszawie. Robotnik koło profesora. Byli razem

– mówił.

KOR wzywał, wołał o solidarność. I został wysłuchany. Duch zstąpił i odnowił ziemię. W 40 rocznicę opublikowania „Apelu do społeczeństwa i władz PRL” chciałem z całego serca podziękować i złożyć wyraz szacunku wszystkim, którzy byli członkami KOR i współpracowali z KOR

– powiedział prezydent.

To była wielka narodowa akcja polskiej inteligencji, która pomimo wszystkich trudów i cierpienia przyniosła złoty plon w postaci naszej dzisiejszej wolności

– mówił.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:NASZ WYWIAD. Prezes IPN: Pamięć o KOR została zdominowana przez nurt „lewicy laickiej”. Opublikowana książka stara się przywrócić właściwe proporcje

Jest wielka nadzieja w tym, że młode pokolenie nabierze dystansu i będzie mogło spojrzeć inaczej na naszą rzeczywistość, ale będzie pamiętało, komu zawdzięcza, że może dzisiaj normalnie funkcjonować na całym świecie, gdziekolwiek pojadą. Dzisiaj można głosić swoje poglądy, można demonstrować. Można demonstrować przed Kancelarią Premiera, Pałacem Prezydenckim i Sądem Najwyższym. Bo jest wolność, wolność słowa, wolność manifestowania. To jest niebywała zmiana

– stwierdził.

Chwała wszystkim tym, którzy nie bojąc się, działali wtedy i potrafili to robić z otwartą przyłbicą. Składam hołd wszystkim, niezależnie od poglądów, niezależnie od tego czy im się podoba czy nie, że prezydentem jest Andrzej Duda. Nie ma to znaczenia. Składam hołd w podziękowaniu za waszą odwagę, za wasze bohaterstwo i za waszą postawę, która jest wielką częścią naszej historii i dzisiejszej tożsamości

– zakończył prezydent.

mly

http://wpolityce.pl/polit...szej-tozsamosci
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,142 sekundy. Zapytań do SQL: 8