ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Coltrane
14 Styczeń 2014, 06:48
Dar nieutracony czystość
Autor Wiadomość
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 12:14   Dar nieutracony czystość [Cytuj]

Dar nieutracony

Amerykańskie czasopismo "Family Foundations" zwróciło się do swoich czytelników z prośbą o podzielenie się świadectwami wytrwania w czystości przedmałżeńskiej. Otrzymało bardzo wiele odpowiedzi. Zamieszczamy poniżej kilka z nich.



Byłam dziewicą w moją noc poślubną. Oboje z mężem postanowiliśmy zachować czystość, ponieważ chcieliśmy okazać sobie nawzajem szacunek i czynić to, co jest słuszne. Nie było tak, że nie mieliśmy problemów z budzącymi się w nas pragnieniami. Oboje jednak byliśmy zdecydowani poczekać na noc poślubną. Bardzo bliską osobą jest dla mnie moja mama. Ona powtarzała mi, że będę bardzo szczęśliwa, jeżeli poczekam. Zawsze sądziłam, że będzie tak dlatego, iż nie będę czuła się winna w noc poślubną. Teraz jednak wiem, że chodzi o coś o wiele większego.



Pamiętam jak prawdziwie odczułam Bożą obecność podczas naszego pierwszego współżycia. W jakiś tajemniczy sposób czułam, że wypełniła się nasza przysięga małżeńska. Niełatwo to opisać - jest to coś, co może zdarzyć się tylko raz i co można zrozumieć tylko wtedy, gdy się czeka.



Nie mam zamiaru twierdzić, że ten pierwszy raz nie był trochę nieporadny, czy nawet może nieco nieprzyjemny. Nie miało to jednak znaczenia, bo chodziło naprawdę o dawanie sobie miłości, czyli prawdziwe kochanie się. Była ogromna duma z siebie nawzajem i wzajemny szacunek - to, co powinno zawsze towarzyszyć współżyciu, ale nie wierzę, by mogło istnieć poza małżeństwem.



Ta wyjątkowość objęła nie tylko noc poślubną i nie tylko nasze relacje intymne. Przed ślubem nie jeździliśmy razem na wycieczki, nie spaliśmy nigdy pod tym samym dachem itd. Po ślubie mieliśmy mnóstwo radości (a nie rozczarowań, jak to niektórzy opisują). Nasz miesiąc miodowy był ogromną frajdą, ponieważ po raz pierwszy podróżowaliśmy tylko we dwójkę i troszczyliśmy się tylko o siebie nawzajem. A potem było rozkosznie, gdy zamieszkaliśmy w naszym mieszkaniu - tyle kolejnych rzeczy pierwszy raz wspólnie: gotowanie obiadu, spokojne wieczory w domu, nawet pranie!

Czekanie do ślubu odkryło mi po raz pierwszy prawdę, że jeżeli ktoś chce wypełnić Boży plan, nawet jeżeli wymaga to trudu i dłuższego czekania na coś, czego się bardzo pragnie, otrzymuje w końcu o wiele więcej niż kiedykolwiek marzył.

V.G.



Oboje z mężem zachowaliśmy czystość do ślubu. Było to dla nas ważne, gdyż chcieliśmy podobać się Bogu w tej sferze. Dopiero podczas miesiąca miodowego zdałam sobie sprawę jak ważna była ta decyzja. Nie byłam przygotowana na siłę i emocje związane z aktem małżeńskim - nasza kultura z seksualności robi pośmiewisko.

Jesteśmy małżeństwem już od sześciu lat i wciąż jestem bardzo wdzięczna za tamtą decyzję. Łączy nas bliskość, jakiej żadne z nas nie doświadczało w relacjach z innymi ludźmi. Jako kobieta odczuwam więź jednego ciała łączącą mnie z mężem od miesiąca miodowego. Nasze relacje zmieniły się w jednej chwili. Więź seksualna dotyka miejsca w duszy, którego nie sięgają słowa ani przysięga.

M.C.



Jestem mężatką dopiero od pół roku. Oboje z mężem zachowaliśmy czystość do dnia ślubu. Gdy chodziłam na randki, miałam kilka pokus, ale na szczęście chłopcy, z którymi się spotykałam, nie nalegali na mnie zbyt mocno.

Zachowanie czystości do ślubu jest dla nas bardzo ważne, ponieważ trudno było nam się nauczyć techniki współżycia. Gdy wspominam naszą noc poślubną, sądzę, że gdyby to pierwsze doświadczenie miało miejsce z chłopakiem, następnego dnia porzuciłby mnie, a ja lękałabym się małżeństwa, którego zasadniczą cześć stanowi seks! Ucząc się, co sprawia nam obojgu przyjemność, wiele razy czuliśmy się nieswojo, gdy o tym rozmawialiśmy. Nie mieliśmy też pewności, co się sprawdzi, czego pragnie druga osoba, itd. Uczenie się współżycia seksualnego wymaga nierozerwalnej małżeńskiej więzi. Konieczne jest byśmy się znali i uczyli coraz więcej. Konieczne jest poczucie bezpieczeństwa zbudowane na pewności, że mój mąż mnie będzie mnie kochał, nawet jeśli za którymś razem współżycie nie będzie dobre. Taka akceptacja po prostu nie istnieje u "chodzących ze sobą".

Anonimowe



Oboje z mężem zachowaliśmy czystość do dnia ślubu. Podczas okresu narzeczeńskiego wielokrotnie roztrząsaliśmy tę decyzję. Z każdym razem dochodziliśmy do tego punktu: przywilej cieszenia się intymnością i przekazanie życia dzieciom jest czyste tylko w sakramentalnym małżeństwie. Wiedzieliśmy, że dowodem naszej miłości mogło być tylko powstrzymanie się od współżycia do momentu uświęcenia naszego związku przez Boga. A ponieważ kochaliśmy i szanowaliśmy się nawzajem, modliliśmy się o pomoc w panowaniu nad naszymi pragnieniami. Bóg jest wierny i obecnie nasze małżeństwo jest silne i trwałe. Prawdziwa miłość wypełnia Boże przykazania i przedkłada dobro drugiej osoby nad własne.

Zanim pobraliśmy się, uczestniczyliśmy także w kursie naturalnego planowania rodziny i nauczyliśmy się jak okazywać sobie miłość nie tylko w sposób fizyczny. Nie jest to łatwe, ale warto. Poczekanie na "związek zapisany w niebie" i zachowanie tego jednego cennego daru jest najlepszym prezentem jaki można zrobić swojemu współmałżonkowi w dniu ślubu.

L.R.



Mam 31 lat, w tym roku mija 5 rocznica naszego ślubu. Oboje z żoną zachowaliśmy czystość do ślubu. Byliśmy wówczas bardzo podekscytowani z tego powodu. Słyszeliśmy, ze nie trzeba martwić się żadnymi porównaniami i temu podobnymi sprawami. Wierzyliśmy w to, ale oczywiście jako nowożeńcy nie rozumieliśmy do końca tych spraw.

Po upływie pięciu lat nasza czystość przedmałżeńska ma dla nas o wiele większe znaczenie niż wówczas. Doświadczyliśmy ogromnej wolności w uczeniu się, jak zaspokoić się nawzajem bez bagażu porównań i umęczenia wypróbowywaniem czegoś, co ktoś inny lubił. Tworzymy nasze własne sposoby sprawiania sobie przyjemności, nie sięgamy do wspomnień, telewizji itp. Każdy wysiłek ma znaczenie, ponieważ jego jedynym motywem jest służenie i zadowolenie drugiej osoby.



Zauważyliśmy również, że nasza czystość u progu małżeństwa, nasze duchowe spacery i nasze współżycie małżeńskie składają się na wznoszącą się ku górze spiralę. Ponieważ u początku byliśmy czyści, mogliśmy ofiarować się sobie bez lęku przed rozczarowaniem. To prowadzi do postawy służby w innych sferach naszego małżeństwa, ponieważ budujemy zaufanie. A ta postawa służby powraca w naszym zjednoczeniu małżeńskim, czasem bardzo efektownie. Tylko dobry Bóg mógł wymyślić taki wypełniający się i zachęcający cykl.

Modlimy się także za innych, by poczekali. Ważne jest, by umieć dostrzec, że czekanie do małżeństwa to nie tyle ofiara, co łaska. Nie przegapcie tego, co Bóg dla Was przygotował. Nie będziecie żałować.

D.B.



Mam 21 lat i niedawno pobrałam się z moim chłopakiem ze szkoły. Decyzję o zachowaniu czystości do ślubu podjęłam dość dawno - chyba w VII klasie. Mieliśmy wówczas zajęcia z wychowania seksualnego i pamiętam jak pomyślałam, że absolutnie nie zrobię TEGO z żadnym z fantastycznie niedojrzałych chłopców wokół mnie. Kiedy poszłam do szkoły średniej i zaczęłam spotykać się z chłopcami musiałam postawić sobie ultimatum - albo trzymać się swojego postanowienia i pozostać dziewicą, albo nie zadawać sobie tego trudu. Nie ma trzeciej możliwości.



Była to decyzja, której nie żałuję i w której było zaskakująco łatwo wytrwać. Nie zamierzałam zrezygnować z mojego dziewictwa. Kropka. Okazało się, że większość chłopców bardzo szanowała moją decyzję, a tych kilku, którzy jej nie szanowali kręciło się wokół mnie najkrócej (ich strata). Nie ogłaszałam mojej decyzji na billboardzie, nie obwieszczałam jej w blasku reflektorów i przy wyciu syren. Zamiast tego, gdy pojawiał się problem, po prostu mówiłam jaką decyzję podjęłam i odpowiadałam na wszystkie zadawane pytania. Najczęstszym było "Czy trudno jest wytrwać?" Odpowiedź zawsze brzmiała "Nie" ponieważ dobrze czułam się z takim postanowieniem, a łatwo jest postępować tak, że człowiek ma dobre mniemanie o sobie. A poza tym jak mogłabym złączyć swoje ciało z kimkolwiek, zanim połączyłyby się nasze dusze?

Gdy byłam w koledżu, dziewczęta z koła studenckiego, które wiedziały o moim postanowieniu, bardzo mnie wspierały, a nawet przyklaskiwały moim wysiłkom. Niestety wiele z nich żałowało, że nie były trochę silniejsze w walce o zachowanie dziewictwa; niektóre nawet opowiadały jak "świetne" były ich doświadczenia. Żal mi ich teraz, bo ja nigdy nie poznam "świetnych" pierwszych doświadczeń, a im te wspomnienia pozostaną na zawsze.



Tak więc z zaskoczeniem ujrzałam siebie stawianą za wzór młodszym dziewczętom wstępującym do naszego koła - szczególnie gdy związałam się z moim obecnym mężem, a był to związek pozbawiony seksu. Mój mąż uszanował moją decyzję jako obowiązującą nas oboje. Pomogło to nam budować naszą więź w sposób, którego nigdy wcześniej nie doświadczałam. Od samego początku mięliśmy wrażenie, ze znamy się od zawsze, ponieważ spędzaliśmy wiele czasu naprawdę się poznając. Inne pary natomiast poznawały się głównie na płaszczyźnie fizycznej, a gdy już aspekt fizyczny im spowszedniał, nie bardzo miały o czym rozmawiać. Obecnie wielką pociechą mojego męża jest świadomość, że wniosłam w małżeństwo "całą siebie" i nic nie dałam innym. On sam, ponieważ zanim się poznaliśmy, nie zachował czystości, miał wielkie wyrzuty sumienia, że nie mógł mi ofiarować podobnego daru.



Podsumowując: odkryliśmy, że nigdy naprawdę nie zna się drugiej osoby. To ogromnie pomaga, gdy dusze są złączone w jedno, tak jak to jest w małżeństwie. Odkrywasz, ze otworzyłeś drzwi dla nieskończonych możliwości dalszego poznawania drugiej osoby - fizycznie, uczuciowo i duchowo. To doświadczenie zapiera dech w piersi. I warto na nie poczekać. Naprawdę najlepsze rzeczy dostają się tym, którzy czekają.

S.W.

Ostatnio zmieniony przez admin 13 Październik 2009, 11:25, w całości zmieniany 2 razy  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 13:01   Re: Dar nieutracony czystość [Cytuj]

piękne świadectwo - pozdr. :)





Kasiu - Twoje oko trochę mnie razi ;)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 13:50    [Cytuj]

Cytat:
Kasiu - Twoje oko trochę mnie razi ;)




mam je zmienic?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 14:28    [Cytuj]

no dobrze by było, na początku to nawet było fajne, ale później jak się czyta, to trochę razi przy czytaniu :) pozdr.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 14:29    [Cytuj]

pomyślę zaraz nad tym
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 15:09    [Cytuj]

dzięki, od razu lepiej :)



tamto też nie było złe, ale na dłuższą metę raziło trochę ;)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 20:26    [Cytuj]

Colt, dla Ciebie wszystko, :-D :-D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 3 Lipiec 2008, 20:51    [Cytuj]

Zdobywać pożywienie i obronić



Jacy są, a jacy powinni być mężczyźni?



Sięgając najdawniejszych czasów można zauważyć, że zadaniem głowy rodziny było zapewnienie swoim najbliższym pożywienia i bezpieczeństwa od wrogich ludzi, niebezpiecznych zwierząt i złych duchów.





Mężczyzna (najpierw sam, a potem z synami) musiał:

- przynieść do domu upolowane zwierzę,

- umieć zawrzeć pokój z sąsiadami,

- wymodlić przychylność świata duchowego.





A zatem w zamierzchłych czasach jasno były określone zadania mężczyzny: polowanie, dyplomacja i modlitwa. Może również określanie zasad wspólnego życia, gdy żyli w większej gromadzie. Czy teraz też jest to tak jasne?



Przeprowadziliśmy ankietę wśród ok. 200 osób, dla statystyki jest to jeszcze zbyt mała grupa, aby mówić o prawidłowościach, ale na pewno warto pomyśleć o wynikach. Zadaliśmy kilka pytań, pogrupowaliśmy odpowiedzi.



Oto wyniki:





Na pytanie, jakie cechy są zdecydowanie niepożądane u idealnego mężczyzny, odpowiedziano:



- lenistwo (88%)

- niewierność (81%)

- niezaradność (71%)

- niekonsekwencja (68%)

- trudności z podejmowaniem decyzji (51%)

- pozostawanie w nałogu (50%)

- niezdecydowanie (50%)

- nerwowość (42%)

- bezmyślność (40%)

- nieczułość (32%)





Na pytanie, jakie cechy powinny charakteryzować "mężczyznę doskonałego" dowiedzieliśmy się, że powinien być:



- odpowiedzialny (93% zapytanych)

- mądry (89%)

- wierny (86%)

- wytrwały (70%)

- stanowczy (66%)

- wytrzymały (60%)

- zaradny (53%)

- opanowany (52%)

- odważny (51%)

- konsekwentny (47%)

- opiekuńczy (41%)

- wychodzący z inicjatywą (34%)

- czuły (32%)

- pomocny (30%)



Ciekawe jest to, że podobne były wypowiedzi mężczyzn i kobiet, znaczące różnice wystąpiły jedynie przy opiekuńczości i czułości (znacznie większy odsetek kobiet tego oczekiwał od mężczyzn).

W obu tych wykazach pojawiają się obok siebie cechy różnie nazwane, lecz o podobnym znaczeniu - wynika to stąd, że nazwy cech wybierali sami ankietowani.



Ale były jeszcze inne pytania:



- Czy znasz w swoim otoczeniu mężczyznę, który jest bliski ideału? (Tylko 17% odpowiedziało pozytywnie, w tym ok. 10% ankietowanych, że więcej niż jednego - ciekawe, że panowie sami o sobie tak nie myśleli, może pytanie zrozumieli w taki sposób: "czy znasz poza sobą idealnego mężczyznę" - ten komentarz to już złośliwość osób opracowujących ankietę).



- Jak powinno się wychowywać chłopca, aby wyrósł na prawdziwego mężczyznę? (Na pierwszym miejscu wymieniano konsekwencję, która miałaby pomóc w wykształceniu umiejętności podejmowania decyzji, a na drugim miłość, która nauczy miłości).



- Jacy mężczyźni najbardziej Cię denerwują? (Tutaj ku naszemu zaskoczeniu pojawiły się w odpowiedzi niemal filmowe postaci - okazało się, że denerwują zapytanych tzw. "mięśniacy", czyli osiłki mające na niemal wszystko jedną odpowiedź - przemoc oraz ci, którzy kogoś udają, czyli mężczyźni nieprawdziwi, niejednoznaczni; na trzecim miejscu pojawili się ci, którzy nie umieją podjąć decyzji, przez niektórych określani jako "rozkapryszeni").



Tyle mini-ankieta. Ale przecież nie chodzi jedynie o cząstkę społecznej świadomości, chodzi przecież o jasną przyszłość.

A zatem po przeliczeniu wypowiedzi zaczęliśmy się w grupce zastanawiać, co my możemy zrobić, aby jak największa część chłopaków wyrosła na dobrych mężów i ojców, którzy będą potrafili założyć i prowadzić szczęśliwą rodzinę. Nie ma nic lepszego, jak przykłady.



Najpierw poprosiliśmy, aby opowiedzieć o dobrych cechach własnego ojca czy dziadka. Na szczęście niektórzy mieli sporo do powiedzenia.

Andrzej opowiedział, że jego ojciec ma zawsze dla niego czas. Nawet jak go prosi o rozmowę w najbardziej nieprawdopodobnej chwili, to zawsze dowiaduje się, kiedy ta rozmowa może się odbyć. Na przykład, gdy po północy chciał z nim o czymś poważnym porozmawiać, to usłyszał, że teraz przygotowuje coś na rano do pracy, ale za 10 minut będzie do dyspozycji. I słowa dotrzymuje.



Monika przypomniała postać swego dziadka. Znany był z poczucia humoru - doskonale umiał w najtrudniejszych sytuacjach rozładować niepotrzebne napięcie, powiedzieć jakiś żart czy anegdotkę, zaśmiać się z siebie. Ale gdy trzeba było potraktować jakąś sprawę zupełnie serio, to umiał natychmiast zmienić nastrój i doradzić z roztropnością wynikającą z życiowego doświadczenia i zrozumienia danej sytuacji - był zatem bardzo spostrzegawczy.



Rafał pochwalił się odwagą swego ojca. Jest to cecha, o której się chyba zbyt rzadko mówi - odwaga cywilna. Ojciec Rafała zawsze potrafi się przyznać do błędu, przeprosić, zmienić decyzję, gdy ktoś wskaże mu pomyłkę. Dzięki temu Rafał nigdy nie boi się przyznać, gdy coś mu się nie uda. Wie, że zawsze zostanie potraktowany z wyrozumiałością, choć ojciec wcale nie jest pobłażliwy - zawsze pyta, jak można naprawić pomyłkę, wynagrodzić wyrządzoną krzywdę, przeprosić za niezręczne czy zbyt gwałtowne zachowanie.



Greta opowiedziała nam o - przysłowiowym w ich rodzinie - ogromnym spokoju jej ojca. Choć jest człowiekiem bardzo sprawnym, wcale nie powolnym (za czasów studenckich wygrywał lekkoatletyczne mistrzostwa specjalizując się w sprintach), to jednak od niego bije spokój. Kiedyś, gdy dowodził akcją ratowniczą ochotniczej straży pożarnej, w której jest zastępcą komendanta, to wszystko przebiegało szczególnie sprawnie - jak mówili potem świadkowie tych wydarzeń - dzięki spokojnemu zdecydowaniu tego mężczyzny. Greta dodała, że ten spokój jest nie tylko na pokaz, dla innych - we wszystkich sytuacjach domowych jest podobnie.



Państwo Grażyna i Adam, rodzice księdza i jeszcze kilkorga innych dzieci, sporo mówili o wielkiej roli pobożności w życiu mężczyzny. Najpierw przypomnieli, jak Jan Paweł II w jednej ze swych homilii opowiadał o swym ojcu - jak go codziennie widział klękającego do modlitwy. Ojciec Papieża nie był gadatliwy, tym większe znaczenie miały słowa, które wypowiadał. Jan Paweł II w Warszawie na Placu Zamkowym przypomniał, jak ojciec wskazał mu w książeczce do nabożeństwa modlitwę do Ducha Świętego, modlitwę, która w życiu Karola Wojtyły od tego czasu była codziennie obecna, codziennie żywa. Państwo Grażyna i Adam, starsze już małżeństwo wskazało, że od najdawniejszych czasów mąż i ojciec - głowa rodziny - miał wymodlić łaski dla swej żony i dzieci. Oni sami każde z dzieci powierzali opiece Matki Bożej i pokazali na przykładach, jak w życiu ich rodziny to powierzenie owocowało niemal w każdym miesiącu. Przecież najlepszą nauką dla dzieci jest zaufanie okazywane Panu Bogu przez ich ojca, czas, który on każdego dnia znajduje na modlitwę w ich intencji. Pan Adam z humorem podzielił się swoim spostrzeżeniem, że ta modlitwa za najbliższych uratowała ich od niejednej niepotrzebnej awantury - dzięki czasowi spędzonemu przed Panem Bogiem na adoracji czy czytaniu Pisma Świętego znacznie spokojniej reagował na wybryki dzieci, bardziej zdecydowanie mógł stać się dla żony oparciem, a dla dzieci autorytetem.



Na pewno trzeba dostrzec Świętego Józefa, patrona rodzin, również patrona mężczyzn. Ostatecznie jemu właśnie Pan Bóg powierzył opiekę nad Swym Synem i Jego Matką. Święty, którego słów żaden z Ewangelistów nie zapisał, umiał usłyszeć słowa Anioła powiedziane mu we śnie, on umiał przeprowadzić Świętą Rodzinę przez wiele życiowych niebezpieczeństw.



A na koniec jedna rada, zachęta, pochodząca od doświadczonych rodziców i psychologów: aby wykształcić cechy idealnego mężczyzny trzeba być cierpliwym i pokornym. Cierpliwym w częstym podnoszeniu się i pokornym w dorastaniu do Bożej Miłości. Z tymi cechami sukces pewny!



ks. Zbigniew Kapłański
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Płomień
Płomień

Dołączyła: 01 Lip 2008
Posty: 16
Wysłany: 22 Lipiec 2008, 19:02    [Cytuj]

Witam Wszystkich.

Odnośnie pierwszego artykułu,którym jest "świadectwo czystości" muszę przyznać,że to budujące i,że takich świadect potrzeba dużo więcej.Potrzeba jest,by dorastająca młodzież zamiast czytać "kolorowe pisma" nasiąknięte treściami wiadomego pochodzenia,zaczęła czytać artykuły z czystego źródła.Myślę,że młodzi ludzie nie byliby tak bardzo zagubieni,między wyborem tego co dla nich dobre,a co złe.Potrzeba jest przykładów i mocnych argumentów przemawiających do młodego człowieka: dlaczego czekać lub nie,dlaczego warto czekać.



Odnośnie artykułu o mężczyznach: o tym jacy są,jacy powinni być.

W dobie dzisiejszego świata coraz mniej mężczyzn męskich i znów za mało przykładów.Moim zdaniem mężczyzna powinien być silny w dosłownym tego słowa znaczeniu:fizycznie i psychicznie.Siłę swą czerpie od najmłodszych lat,od najbliższego wzoru jakim dla niego jest ojciec,jeśli ojciec w chwili dorastania zrani małego chłopca"jego męskość" ,to taki zraniony chłopiec w dorosłym życiu nie będzie silnym mężczyzną.Będzie zranionym dzieckiem.

Jednak zgadzam się,dużo pracy i pokory trzeba,by być prawdziwym mężczyzną i tego życzę wszystkim Panom zagladającym na to forum.



Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 22 Lipiec 2008, 19:07    [Cytuj]

Cytat:
śli ojciec w chwili dorastania zrani małego chłopca"jego męskość"




ciekawe, o jakiś przykład prosty mogę prosić, i jakie konsekwencje ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Płomień
Płomień

Dołączyła: 01 Lip 2008
Posty: 16
Wysłany: 22 Lipiec 2008, 19:40    [Cytuj]

Ojcowie często nieświadomie osłabiają siłę meskości małego chłopca,wypowiadając slowa:



"...nie nadajesz się do tego,nie potrafisz tego zrobić..."



Poźniej mały chłopiec dorasta w takim przeświadczeniu.



"Nie nadajesz się,nie potrafisz".



Mężczyzna jest osłabiony niejako na starcie.Często nie rozumie dlaczego nie staje na wysokości zadania,choćby chciał temu sprostać.Nie rozumie,że jego męskość została osłabiona w dzieciństwie,że takie zranienia mają wpływ na całe jego życie i czym szybciej to zrozumie i postara się to uleczyć tym lepiej jest dla niego.



Nie rozumie też dlaczego często nie czuje się doceniony jako: dziecko,młodzieniec,mąż,ojciec,dziadek,a przyczyna często sięga daleko,bo sięga aż dzieciństwa i rany,która tak celnie zraniła i osłabiła jego męskość w dzieciństwie.



Każdy mały chłopiec pragnie uwagi ojca i jego aprobaty,chce być uznany i traktowany jak prawdziwy mężczyzna.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 22 Lipiec 2008, 20:13    [Cytuj]

zgadzam się, ja na to byłam bardzo wyczulona, i starałam się męża w tym uświadomić,

ale ,często jest tak, że im więcej przeciwności, tym bardziej dziecko upiera się by postawić na swoim, bo My , chyba mamy w naturze to że lubimy walczyć, jako naród też,

najlepiej się mobilizujemy na wojnie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Lipiec 2008, 08:31    [Cytuj]

polski naród to taki dziwny naród, w czasach pokoju się kłóci ze sobą, a w czasie wojny jednoczy się przeciw wspólnemu wrogowi ...



chociaż jak pokazuje historia, różnie z tym bywa, było sporo zdrajców którzy kolaborowali z wrogiem, a dzisiaj może być z tym jeszcze gorzej, albowiem polski naród (zdecydowana większość) nie wie co to patriotyzm, nie wie co to miłość do Ojczyzny ...



pozdr. - z Bogiem
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6624
Skąd: Alaska
Wysłany: 23 Lipiec 2008, 11:46    [Cytuj]

Cytat:
nie wie co to patriotyzm, nie wie co to miłość do Ojczyzny ...




na ,a jak wygląda patryiota ?



Michaś myśli że to On ,a inni też tak myślą,

są teraz lepsi i gorsi Polacy , na czym to właściwie polega róznica między nami Polakami?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 31 Mar 2008
Posty: 17751
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Lipiec 2008, 12:00    [Cytuj]

przykładem patrioty może tu być np. Sługa Boży ks. kard. St. Wyszyński, który wypowiedział takie oto słowa : "Ojczyznę kocham bardziej niż własne serce" ...



tak właśnie wychowywano młodych ludzi w okresie międzywojennym, kiedy to Polska była niepodległym i suwerennym krajem, wtedy mury szkół opuszczali ludzie gotowi ginąć za Ojczyznę ...



a co dzisiaj wtłacza się do głów młodych ludzi ???
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,057 sekundy. Zapytań do SQL: 10