ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: admin
17 Sierpień 2009, 12:17
Eutanazja
Autor Wiadomość
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 30 Lipiec 2010, 17:25    [Cytuj]

Cytat:
O rany ! Za doprowadzenie bliskiej osoby do śmierci trzeba jeszcze zapłacić klinice 5 tysięcy dolarów ??? Koniec świata !


A u nas pewnie już wkrótce by doprowadzić do śmierci własnej lub bliskiej osoby wystarczyć będzie ,że masz najtańszy pakiet ubezpieczeniowy . Wtedy wystarczy tylko w przypadku chorego czegoś zaniechać - wydłużyć kolejkę do specjalisty albo nie sfinansować leczenia trudnych przypadków .Ileż ludzi jest zależnych od sponsorów i fundacji? Czekają ludzie na jakąś łaskę , by wyżebrać sobie lub bliskim życie.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17468
Skąd: Polska
Wysłany: 30 Lipiec 2010, 17:44    [Cytuj]

KASIA napisał/a:

A u nas pewnie już wkrótce by doprowadzić do śmierci własnej lub bliskiej osoby wystarczyć będzie ,że masz najtańszy pakiet ubezpieczeniowy . Wtedy wystarczy tylko w przypadku chorego czegoś zaniechać - wydłużyć kolejkę do specjalisty albo nie sfinansować leczenia trudnych przypadków .Ileż ludzi jest zależnych od sponsorów i fundacji? Czekają ludzie na jakąś łaskę , by wyżebrać sobie lub bliskim życie.


To taka zaplanowana cicha eutanazja. Przymusowa eutanazja.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 1 Sierpień 2010, 19:09    [Cytuj]

Czy producent Viagry zapłaci za śmierć dzieci?

Nielegalne testy przeprowadzone w Nigerii przez Pfizera - największą firmę farmaceutyczną świata i producenta Viagry - doprowadziły do śmierci lub okaleczenia blisko dwustu dzieci. Do tej pory ofiary i ich rodziny nie otrzymały zadośćuczynienia. To może się wkrótce zmienić.

Afryka Zachodnia, rok 1996. Cały region jest nękany przez epidemie cholery, odry i zapalenia opon mózgowych. Z każdym dniem lista ofiar staje się coraz dłuższa. Zapełniają ją głównie nazwiska dzieci. Epicentrum plagi znajduje się na północy Nigerii. To tam, w stanie Kano, postawiono obskurny szpital chorób zakaźnych, w którym ofiarni Lekarze bez Granic starają się pomóc konającym i tym, dla których jest jeszcze nadzieja.

Pewnego dnia w ośrodku pojawiają się wysłannicy Pfizera, największej na świecie firmy farmaceutycznej, producenta m.in. Viagry. Amerykanie podają dwóm setkom dzieci swój eksperymentalny antybiotyk - Trovan. W krótkim czasie 11 (a wg władz stanowych - więcej niż 50) młodych pacjentów umiera; ponad setka traci wzrok, słuch lub doznaje uszkodzeń mózgu i paraliżu. Przedstawiciele medycznego giganta szybko opuszczają Nigerię.

O wydarzeniach tych świat dowiaduje się, fragmentarycznie, dopiero po kilku latach. Dziś jednak sprawa Pfizera i jego testu znów jest jednym z ważniejszych tematów w Afryce. Nigeryjczycy walczą o miliardowe odszkodowania.

Lek-niszczyciel

Trovafloxacin, inaczej Trovan, zapowiadał się jako jeden z najważniejszych produktów farmaceutycznego potentata. Antybiotyk został opracowany kosztem setek milionów dolarów, ale analitycy zakładali, że przyniesie nawet około miliarda dolarów zysku rocznie. Do 1996 roku nie testowano go nigdy na ludziach. Wcześniejsze badania, przeprowadzone na zwierzętach, wykazały, że może być szkodliwy dla wątroby.

Afrykańska epidemia, wyrok śmierci dla 15 tysięcy ludzi, dla Pfizera jawiła się jako doskonała okazja do wypróbowania leku. Można by nawet doszukiwać się w tym jakiejś szlachetności. Epidemia szalała, rzesze ludzi umierały w agonii, brakowało łóżek szpitalnych, strzykawek, lekarzy; coraz mniej było nadziei, a coraz więcej mogił. Należało działać szybko. Skuteczny antybiotyk mógłby być prawdziwym zbawieniem dla cierpiących. Szlachetności próżno jednak szukać między stronicami ksiąg rachunkowych wielkich koncernów.

Przedstawicieli firmy, oficjalnie przysłanych do Afryki ze względów czysto humanitarnych, trudno nazwać altruistami. W przeciwieństwie do setek ochotników z organizacji międzynarodowych, opuścili oni Nigerię na długo przed końcem zarazy - tuż po zakończeniu testów. Co najistotniejsze, niesprawdzony lek podali młodym Nigeryjczykom, jak dziś już wiadomo, bez zgody ich rodziców, władz szpitalnych lub zezwolenia i wiedzy nigeryjskiego ministerstwa zdrowia. Czyli nielegalnie.

Kariera Trovana była krótka. Pfizer wypuścił ten antybiotyk w 1997 roku i szybko wzbogacił się o ponad 160 milionów dolarów. Złoty deszcz trwał krótko. Już w 1999 roku, po otrzymaniu setek raportów o uszkodzeniach wątroby wywołanych przez lek, amerykańska Food and Drug Administration ograniczyła możliwość zakupu leku do wyjątkowych, uzasadnionych medycznie sytuacji. W USA Trovanu nigdy nie można było podawać dzieciom. W Unii Europejskiej nie został w ogóle dopuszczony do obiegu.

Zakopana prawda

Informacje o wydarzeniach w Kano pojawiły się w światowych mediach dopiero po czterech latach, gdy reporterzy „Washington Post" opublikowali wyniki swojego śledztwa na temat niechlubnej działalności koncernów farmaceutycznych w Afryce.

Władze Pfizera nie zaprzeczyły, że eksperyment faktycznie miał miejsce, ale utrzymywały, że wszystko zostało przeprowadzone legalnie i zgodnie ze wszelkimi zasadami. Opublikowały nawet zezwolenie na testy, rzekomo wydane przez komisję etyczną szpitala w Kano. Dzieci, które zmarły lub doznały uszkodzeń, miały być ofiarami nie leku, lecz odry. Nie było to szczególnie zaskakujące tłumaczenie. Ani przekonujące.

Krótko po publikacji waszyngtońskiego dziennika do sądów w Nigerii i Stanach Zjednoczonych zaczęły wpływać pozwy przeciwko koncernowi. Nie przyniosły zadośćuczynienia pokrzywdzonym - rozbijały się one o proceduralne bariery i niechęć amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości do walki z jedną z większych firm na świecie.

Travon ciągle zbierał jednak krwawe żniwo, chociaż pośrednio. Po ogłoszeniu rewelacji o eksperymentach wielu Nigeryjczyków odmówiło wzięcia udziału w programie szczepienia przeciwko palio. Bali się, że znowu będą królikami doświadczalnymi. Zdecydowanie utrudniło to walkę z kolejną już zarazą.

W 2006 roku sprawa tragedii w Kano zaczęła wyglądać jeszcze bardziej podejrzanie. Dziennikarze „Washington Post" dotarli do raportu przygotowanego przez specjalnie powołaną przez nigeryjski rząd komisję, która dokładnie zbadała incydent z północy kraju. Śledczy obciążyli Pfizera całkowitą odpowiedzialnością za śmierć części pacjentów i złamanie prawa dotyczącego testów medycznych, zarówno nigeryjskiego, jak i międzynarodowego (m.in. Deklaracja Helsińska). Koncern został oskarżony także o fałszowanie oficjalnych dokumentów. Przedstawione przez Amerykanów zezwolenie komisji etycznej było jednym z nich, gdyż w 1996 roku szpital w Kano... nie miał takiego organu.

Niemniej ważne od treści raportu było to, że został on opracowany w 2001 roku. Dlaczego więc tak istotne podsumowanie musiało czekać lata, aż reporterom śledczym uda dotrzeć się do jednego z ponoć tylko trzech jego egzemplarzy? Wiadomo, że urzędujący w tym okresie prezydent Olusegun Obasanjo, z sobie tylko znanych powodów, był zawsze bardzo niechętny wymianie ciosów z amerykańskim gigantem. Może uważał taki raport za otwartą deklarację wojny i, chłodno kalkulując, uznał całą sprawę za zbyt duży problem dla Nigerii?

Przyczyna ukrycia wyników śledztwa może być jednak zupełnie inna, zahaczająca wręcz o sferę teorii spiskowych: Abdulsalam Nasili, przewodniczący owej komisji, powiedział dziennikarzom „Washington Post", że po 2001 roku wielokrotnie otrzymywał anonimowe groźby śmierci. Dodatkowo, dwa pozostałe egzemplarze dokumentu zaginęły w tajemniczych okolicznościach: jeden miał zostać wykradziony z rządowego sejfu, drugi przepadł po śmierci opiekującego się nim urzędnika. Jaka ciemna siła mogła za tym stać - tego się już chyba nie dowiemy.

Po publikacji dziennika przedstawiciele Pfizera stwierdzili, że nigdy wcześniej nie widzieli tego raportu i nie zgadzają się z jego treścią.


Szukanie ulgi

W czerwcu 2007 roku, zaledwie tydzień po zakończeniu kadencji Obasanjo, rząd nigeryjski zażądał w amerykańskim sądzie siedmiu miliardów dolarów rekompensaty od koncernu za przestępstwo z 1996 roku. Dwa lata wcześniej podobny pozew złożyły władze stanu Kano.

Dla Pfizera oznaczało to nie lada kłopoty. Wiadomości o grzechach największych firm, z różnych powodów, rzadko są szeroko komentowane w mediach. Podobnie było i w tym przypadku - oprócz „Washington Postu" niewiele amerykańskich tytułów zainteresowało się tematem - jednak i tak był to mocny cios dla prestiżu firmy. Farmaceutyczny mocarz utracił także przychylność sądów i właśnie przegrywał kolejną już sprawę o nielegalną sprzedaż wycofanego leku (przeciwbólowego, we wrześniu 2009 roku zgodził się zapłacić za to 2,3 mld dolarów; to najwyższa taka kara w historii).

Żeby chociaż trochę zmniejszyć ciężar przygniatający ich barki, władcy Pfizera na początku 2009 roku zaproponowali stanowi Kano 75 milionów dolarów odszkodowania w zamian za wycofanie pozwu. Nigeryjczycy przystali na to. 35 milionów z umówionej kwoty zarezerwowano dla około 200 osób, które ucierpiały w wyniku tragicznego eksperymentu. Rozpoczęto testy DNA, które miały zagwarantować, że pieniądze trafią tylko do tych, którzy naprawdę stali się ofiarami Trovanu.

Jednak do pełnej misy wiele głodnych rąk próbuje sięgnąć. Nagle okazało się, że blisko 600 osób podaje się za tych małych nieszczęśników, których los zesłał w 1996 roku do obskurnego szpitala chorób zakaźnych w Kano. Co więcej, duża część z nich odmawia poddania się testom genetycznym, argumentując to brakiem zaufania dla wiarygodności takich badań. Doprowadziło to do tego, że proces weryfikacji ofiar został wstrzymany. Póki co, nikt nie zaspokoi głodu.

Umowa ze stanem Kano nie wyklucza procesu wytoczonego przez rząd federalny Nigerii.

Pod koniec czerwca 2010 roku Sąd Najwyższy USA ostatecznie przyznał Nigeryjczykom prawo do składania w amerykańskich trybunałach indywidualnych pozwów przeciw Pfizerowi. Jest to bardzo istotna decyzja. Zazwyczaj firmy z USA są chronione przez prawo przed pozwami składanymi przez obywateli innych państw. W tym przypadku jednak sędziowie postanowili powołać się na pochodzący z XVIII wieku zapis, zwany Alien Tort Statute, który dopuszcza takie procesy.

Na efekty nie trzeba było czekać długo. Do sądów w Stanach trafiły już 192 pozwy o odszkodowanie. Opiewają łącznie na oszałamiającą sumę 384 miliardów dolarów. Pfizer na pewno nie podda się karze bez walki. Należy spodziewać się wielu lat apelacji, testów DNA, wykorzystywania kruczków prawnych i poddawania w wątpliwość tożsamości powodów. Gra będzie toczyć się o ogromne pieniądze i prestiż, a może nawet przetrwanie. Obie strony wytoczą z pewnością najcięższe działa.

Na końcu tej batalii część ofiar może faktycznie dostanie odszkodowanie za zmarłe dziecko, utracony wzrok i słuch, pożegnaną na zawsze sprawność, rozbite życie. Będzie to tylko częściowa rekompensata, ale zwróci coś bardzo ważnego - godność, której im odmówiono, testując na nich niebezpieczny lek.

http://bliznyswiata.bloog...ml?ticaid=6aa0b
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 19 Sierpień 2010, 15:06    [Cytuj]

Holandia: „Klinika śmierci” dla zaburzonych psychicznie

Holenderska grupa zwolenników eutanazji NVVE (Prawo do Śmierci) poinformowała, że poszukuje możliwości otwarcia nowego obiektu, gdzie pomoc w popełnieniu samobójstwa mogłyby otrzymywać osoby z problemami psychicznymi, demencją i chorobami neurodegeneracyjnymi, takimi jak np. choroba Alzheimera.

Jak stwierdził przedstawiciel NVVE, osoby chore psychicznie lub cierpiące na uszkodzenia neurologiczne powodujące otępienie „nie są obsługiwane w obecnych placówkach” i nie mogą skorzystać z „prawa do eutanazji”.

Pro-eutanazyjna organizacja rozpoczęła zbieranie funduszy na budowę i wyposażenie nowej „kliniki”. Holenderskie prawo nie zabrania takich działań. Później placówka będzie się utrzymywać sama – przeprowadzenie eutanazji skalkulowano na ok. 7 tys. euro.

Według grupy NVVE, spośród 204 hospicjów funkcjonujących w Holandii, prawie 80 proc. oferuje „usługę eutanazyjną”, ale nie dotyczy to pacjentów z otępieniem lub przewlekłymi problemami psychiatrycznymi. Środowisko zwolenników eutanazji jest bowiem podzielone, większość uważa uśmiercanie psychicznie chorych za „kontrowersyjną praktykę”. NVVE stara się przełamać wszelkie obawy wątpiących i udowodnić, że eutanazja niepełnosprawnych umysłowo jest w pełni akceptowana przez społeczeństwo holenderskie.

Przedstawiciel NVVE powiedział, że jego organizacja ma nadzieję, iż nowa placówka znajdzie lokalizację “gdzieś na terenie szpitala lub domu opieki”. Ostateczna decyzja zostanie podjęta pod koniec bieżącego roku.

[Tłumaczenie i opracowanie własne na podstawie: LifeSiteNews (P.B. Craine) – 11.08.2010 r.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 17 Październik 2010, 16:46    [Cytuj]

Australia: eutanazja z braku miłości i fałszywej litości

Władze australijskiego stanu Wiktoria przyspieszyły prace legislacyjne nad pakietem ustaw zmierzających do legalizacji eutanazji i tzw. samobójstwa wspomaganego. Zrezygnowano przy tym z konsultacji społecznych, mimo że proponowane zmiany ustawodawcze należą do tzw. społecznie wrażliwych.

Sytuacja ta zaniepokoiła Kościół katolicki w Australii, który zawsze wypowiadał się przeciw legalizacji kultury śmierci. Niezwłocznie rozpoczęto społeczną kampanię uświadamiającą dramatyczne skutki nowego ustawodawstwa.

„To fałszywe współczucie dla chorego prowadzi do eutanazji”– możemy przeczytać w oświadczeniu abp. Denisa Harta, metropolity Melbourne. Australijski hierarcha przyznaje, że wprawdzie trudno jest towarzyszyć przy odchodzeniu bliskiej osoby, to jednak niedopuszczalne jest proponowanie jej eutanazji, jako „ulgi w cierpieniu”.

Abp Denis Hart przywołał tragiczne doświadczenia Holandii w tej dziedzinie. Podkreślił, że legalizacja eutanazji to tylko początek. Kolejne przejawy kultury śmierci to eutanazja nieuleczalnie chorych, chorych na depresję, a nawet eutanazja pediatryczna.

[Za: Radio Watykan - 11.10.2010 r. via Opoka – 11.10.2010 r.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 9 Luty 2011, 23:59    [Cytuj]

Dawcy po eutanazji

Belgijscy lekarze zamierzają pobierać od pacjentów poddanych eutanazji narządy do transplantacji.

To nie jest jakiś tajny projekt, z pogranicza działań kryminalnych, ale jeden z programów oficjalnie omawianych podczas grudniowej konferencji zorganizowanej przez Belgijską Królewską Akademię Medyczną w Brukseli.

W pomysłowej prezentacji multimedialnej, trzech lekarzy ze szpitali klinicznych w Antwerpii, Leuven i Liege, wyjaśniało uczestnikom konferencji, że około 20 proc. z grupy 705 osób poddanych eutanazji w 2008 r. cierpiało na choroby nerwowo-mięśniowe, np. zaniki mięśni, choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane, miastenie.

Organy wewnętrzne tych chorych były stosunkowo wysokiej jakości i doskonale nadawały się do przeszczepów dla innych pacjentów. Pobieranie narządów od „zmarłych na własne życzenie” ma pomóc w rozwiązaniu niedoboru organów do transplantacji.

Autorzy prezentacji napomknęli, że eutanazja dawcy powinna przebiegać w nieco innych warunkach, niż „zwykła eutanazja”. Lekarze wolą, by pacjentów uśmiercano w szpitalu, a nie w domach czy ośrodkach opieki. Pobrania należy bowiem dokonać w możliwie najkrótszym czasie od stwierdzenia śmierci, a operację tę przeprowadza specjalny zespół chirurgów, tzw. zespół przeszczepowy.

Lekarze opracowali już specjalną procedurę postępowania eutanazyjno-transplantacyjnego. Teoretycznie należy zachować ścisły rozdział między żądaniem eutanazji i jej przeprowadzeniem a pobraniem i przeszczepieniem narządów. Osoba poddawana eutanazji oraz jej rodzina powinna wyrazić zgodę. Eutanazję przeprowadza anestezjolog i dwóch lekarzy ogólnych. Po stwierdzeniu śmierci można przystąpić do pobrania organów.

Pomysł lekarzy z Belgii to takie utylitarne współczucie: nareszcie ludzie sparaliżowani będą mogli się poczuć jako społecznie przydatni – niech tylko poddadzą się eutanazji i przekażą swoje organy innym.

[Tłumaczenie i pracowanie własne na podstawie MercatorNet (M. Cook) – 24.01.01.2011 r.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17468
Skąd: Polska
Wysłany: 10 Luty 2011, 08:15    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Dawcy po eutanazji

Belgijscy lekarze zamierzają pobierać od pacjentów poddanych eutanazji narządy do transplantacji.


No proszę, a więc o to chodzi zwolennikom eutanazji. Ten pomysł tylko od szatana może pochodzić.

Machina śmierci zaczyna więc rozkręcać się coraz bardziej.

W Chinach np. w restauracjach specjalnością są móżdżki abortowanych płodów ...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 10 Luty 2011, 09:36    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:
KASIA napisał/a:
Dawcy po eutanazji

Belgijscy lekarze zamierzają pobierać od pacjentów poddanych eutanazji narządy do transplantacji.


No proszę, a więc o to chodzi zwolennikom eutanazji. Ten pomysł tylko od szatana może pochodzić.

Machina śmierci zaczyna więc rozkręcać się coraz bardziej.

W Chinach np. w restauracjach specjalnością są móżdżki abortowanych płodów ...



I będzie się rozwijała eutanazja bo jak się okazuje da się na niej również zarobić .Wtedy już będą polowali na młodych i zdrowych by lepsze mieli organy. Wyślesz dziecko z zapaleniem wyrostka do szpitala a tam coś się nie uda i...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 10 Luty 2011, 09:46    [Cytuj]




Zupa" z nienarodzonego dziecka - barbarzyński afrodyzjak z Chin

W ziołowych „zupach” przygotowanych z ciał zabitych w wyniku aborcji dzieci specjalizuje się restauracja w chińskim mieście Canton w prowincji Guangdong. Lokal zachęca klientów do konsumpcji, twierdząc, że "potrawa" poprawia ogólny stan zdrowia, a zwłaszcza zwiększa popęd seksualny.


http://fronda.pl/news/czy...kt_na_potencje#
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17468
Skąd: Polska
Wysłany: 10 Luty 2011, 10:03    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
Lokal zachęca klientów do konsumpcji, twierdząc, że "potrawa" poprawia ogólny stan zdrowia, a zwłaszcza zwiększa popęd seksualny.


I pojawią się nowe ciąże, i nowe aborcje, a więc interes w postaci zup z abortowanych płodów będzie kwitł na całego.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 10 Luty 2011, 14:23    [Cytuj]

Trzeba być szatańskim nasieniem by bez problemu wziąć to małe ciałko i włożyć do wrzątku , lub obgryzać z ciałka rączkę czy nóżkę .
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 1 Marzec 2011, 12:20    [Cytuj]

Szczęśliwi więźniowie.

Są przytomni i w pełni świadomi, ale nie mają władzy nad własnym ciałem. Więzień ciała (locked-in person) potrafi jednak cieszyć się życiem – wynika z badań belgijskich naukowców.

Wskutek uszkodzenia w obrębie pnia mózgu, człowiek nie jest w stanie poruszać się z powodu całkowitego paraliżu wszystkich mięśni szkieletowych. Jedyną możliwością porozumiewania się chorego z otoczeniem jest mruganie powiekami i poruszanie oczami. Zdolność myślenia i kojarzenia pozostaje na wysokim poziomie, ponieważ wyższe struktury mózgowia pozostają całkowicie sprawne. Taki stan medycyna nazywa zespołem zamknięcia.

Badania neurologów (Coma Science Group) z Uniwersytetu w Legie pokazują, że 72 proc. więźniów ciała to osoby, które określają się jako szczęśliwe. Tylko 7 proc. myśli o eutanazji. Wprawdzie badaniami objęto zaledwie 65 pacjentów, ale to i tak największe tego rodzaju badania na świecie. Artykuł omawiający wyniki badań możemy przeczytać w "British Medical Journal Open".

Naukowców zdziwiło, że im dłużej „zamknięci” znajdowali się w tym stanie, tym częściej opisywali swoje samopoczucie jako dobre. Wśród 28 proc. określających siebie jako nieszczęśliwych większość była sparaliżowana przez niecały rok. „Osoby, które od niedawna są więźniami swojego ciała, powinny być informowane o tym, że z pomocą odpowiedniej opieki mają szanse powrotu do szczęśliwego życia” – uważa kierujący badaniami dr Steven Laureys, wybitny neurolog, profesor Centre Hospitalier Universitaire du Sart-Tilman - Liège w Belgii.


Jest to szczególnie ważne dlatego, że większość ze sparaliżowanych może żyć w tym stanie dziesięć lat, a niektórzy nawet kilka dekad. W pewnych przypadkach dochodzi do powrotu władzy w palcach, kontroli nad ruszaniem głową, a nawet do odzyskania umiejętności mówienia.

Zdaniem prof. Laureysa wyniki prac jego zespołu nie tylko powinny zmienić podejście do leczenia tej grupy chorych, ale również do ich potencjalnej eutanazji.
W podobnym tonie wypowiadają się także inni naukowcy. „Nie możemy i nie powinniśmy zakładać, że wiemy, jak to jest znajdować się w podobnym stanie” – komentuje dr Adrian Owen, neurobiolog z Uniwersytetu Zachodniego Ontario w Kanadzie. Wielu z tych pacjentów potrafi cieszyć się życiem w sposób, jakiego my nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić.



Badań na tak niewielkiej próbie respondentów nie można uważać za reprezentatywne. Autorzy mają tego świadomość i zalecają ostrożność w ich interpretowaniu.



[Na podstawie: „Rzeczpospolita” (i.f-r) oraz serwisy informacyjne BBC i agencji prasowych AP, AFP – 25.02.2011 r.]



Materiał źródłowy:



Marie-Aurélie Bruno, Jan L Bernheim, Didier Ledoux, Frédéric Pellas, Athena Demertzi, Steven Laureys, “A survey on self-assessed well-being in a cohort of chronic locked-in syndrome patients: happy majority, miserable minority”, w: BMJ Open doi:10.1136/bmjopen-2010-000039
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 4 Kwiecień 2011, 19:59    [Cytuj]

Cena życia

Główna konsultantka brytyjskiego National Health Service (NHS) stwierdziła, że dzieci urodzone przed 23. tygodniem życia płodowego nie powinny być reanimowane. Dr Daphne Austin uważa, że koszty intensywnej opieki medycznej nad najmłodszymi wcześniakami są zbyt wysokie i niepotrzebnie obciążają budżet NHS.



Dotychczasowe wytyczne NHS zalecały, aby lekarze rutynowo podejmowali reanimowanie oraz intensywną terapię dzieci urodzonych między 22. i 25. tygodniem życia. Ale urzędnicy NHS - instytucji finansującej świadczenia zdrowotne udzielane ubezpieczonym - uważają, że duża umieralność wcześniaków i wysokie koszty ich reanimowania powinny skłonić lekarzy do odstąpienia od powszechnej zasady ratowania dzieci urodzonych przed 23. tygodniem ciąży.



Zwolennicy pozostawiania wcześniaków na pewną śmierć wysuwają następujące argumenty. Po pierwsze, w Anglii, Szkocji i Walii aborcja jest dozwolona do 24.tygodnia ciąży włącznie, życie tak małego dziecka nie ma wielkiej wartości. Po drugie, najmłodsze wcześniaki są na tyle słabe, że często umierają. Z tych, które przeżyją, większość ma poważne problemy ze zdrowiem. Dlatego też dr Austin uważa, że z tych powodów lekarze ratując wcześniaki "czynią więcej szkody niż pożytku".



Nie wszyscy medycy zgadzają się z tą filozofią. Dr Mike Griffith, kardiolog z University Hospitals w Birmingham, którego jedenastoletnia obecnie córka urodziła się w 23. tygodniu życia płodowego, porównał pomysł swojej koleżanki do eutanazji.



„Odstąpić od ratowania czyjegoś życia, ponieważ jest on niepełnosprawny czy chory, to ideologiczne argumenty na rzecz eutanazji. To jest nie do przyjęcia w naszym społeczeństwie.” Wcześniaki, tak jak córka dr. Griffitha, powinny dostać szansę na życie.



Malutka Molly urodziła się w tak złym stanie, że lekarze spodziewali się śmierci dziecka w ciągu najbliższych kilku godzin. Dzięki szybko podjętemu specjalistycznemu leczeniu, Molly stopniowo nabierała sił. Wprawdzie dziewczynka ma pewne problemy ze zdrowiem, ale żyje i prowadzi bardzo aktywne życie, podobnie jak jej zdrowi rówieśnicy.



„Jej szanse na przeżycie pierwszej doby były nikłe, ale mała przeżyła. Ocala, chociaż jej życie wisiało na włosku” – mówi dr Mike Griffith.

Jednak dr Austin z NHS uważa, że nie warto reanimować i podtrzymywać przy życiu dzieci, takich jak Molly. Chętnie dzieli się swoją opinią na temat procedur ratowania najmłodszych wcześniaków: „Dla mnie podstawowym problemem jest to, że wydajemy bardzo dużo pieniędzy na zabiegi, które przynoszą marginalne korzyści. (…) Wolałbym, aby te pieniądze przeznaczono na leczenie osób, które – na przykład - cierpią na choroby przewlekłe”.



Dr Daphne Austin, kieruje departamentem National Health Service, który doradza w zakresie finansowania świadczeń medycznych i wydatków na leki.



Brytyjska opinia publiczna jest podzielona w sprawie kosztów ratowania życia. BBC 2, drugi kanał telewizji publicznej, wyprodukował film dokumentalny „23-tygodniowe dzieci: Cena życia”.



Współczesna neonatologia, dziedzina medycyny zajmująca się schorzeniami, wadami wrodzonymi oraz prawidłowym rozwojem dzieci w okresie noworodkowym, jest na tyle rozwinięta, że udaje się uratować coraz mniejsze dzieci. Wprawdzie dzieci urodzone w 23. tygodniu życia mają tylko 17 proc. szans na przeżycie, ale udaje się to nawet młodszym.



20 maja 1987 r. w Ottawie (Kanada) urodził się James Elgin Gill. Chłopczyk miał 21 tygodni i 5 dni życia płodowego, ważył zaledwie 624 g. Przeżył. Dorosły już James jest zapalonym graczem rugby, uczy się, otrzymuje dobre oceny i ma wiele ciekawych pomysłów na życie.



27 czerwca 1987r. w Loyola University Medical Center w Maywood (Illinois, USA) urodziła się Madeline Mann. Ciąża jej mamy trwała 26 tygodni, ale dziewczynka ważyła zaledwie 280 g. Przeżyła. Dorosła Madeleine pięknie gra na skrzypcach i jest jedną z najlepszych studentek.



24 października 2006 r. w Miami na Florydzie (USA) urodziła się Amillia Taylor. Dziewczynka miała 21 tygodni i 6 dni życia płodowego, mierzyła niecałe 25 cm i ważyła 283 g. Przeżyła. Jest zdrowym dzieckiem, wkrótce wybiera się do szkoły.



I jeszcze jedno. Wielu sławnych ludzi urodziło się przedwcześnie. Wcześniakami byli m.in. Johannes Kepler, Isaac Newton, Winston Churchill, Anna Pawłowa.



[Tłumaczenie i opracowanie własne na podstawie: „Daily Mail” – 07.04.2011 r. via Christian Institue, SPUC – 07.04.2011 r.]
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17468
Skąd: Polska
Wysłany: 21 Lipiec 2011, 10:22   Re: Eutanazja [Cytuj]

Nie będzie już można pozbawiać pokarmu najciężej chorych pacjentów
Włochy odrzuciły eutanazję

Izba Deputowanych włoskiego parlamentu zdecydowała, że nie można zaprzestać odżywiania i nawadniania osób pozostających w stanie wegetatywnym. Nawet jeśli wcześniej wyraziły taką wolę w tzw. testamencie życia. Za powyższą regulacją opowiedziała się większość - 278 deputowanych. Posłowie lewicy zapowiedzieli zbieranie podpisów pod apelem o podważenie nowego prawa na drodze referendum.

Projekt ustawy dotyczącej terapii osób w ciężkim stanie, zwanej inaczej testamentem życia, był jednym z priorytetów zarówno kampanii pro-, jak i antyeutanazyjnej. Ostatecznie jednak, stosunkiem głosów 278 do 205, deputowani włoskiego parlamentu zdecydowali, że w żadnym wypadku nie można odłączyć osoby pozostającej w stanie wegetatywnym od wody i pożywienia. Główny argument brzmiał: "prawo uznaje życie ludzkie za nienaruszalne i jako takie je chroni". Tym samym deputowani zakończyli ważny etap debaty na temat dopuszczalności eutanazji.
Przyjęta przez Izbę Deputowanych ustawa przewiduje możliwość spisania przez każdą osobę tzw. testamentu życia, czyli wskazówek dotyczących tego, co lekarze mają zrobić na wypadek nieodwracalnej śpiączki jego autora. Jednak wyrażona w ten sposób wola nie jest dla lekarza prowadzącego wiążąca, gdyż - jak podkreślono w dokumencie - to on decyduje o sposobie leczenia swojego pacjenta. Zgodnie z przyjętym przez izbę niższą parlamentu prawem, lekarz zobowiązany jest także poinformować pacjenta o zakazie eutanazji. Wiceminister zdrowia Eugenia Roccella poinformowała, że ostateczne głosowanie nad projektem nastąpi podczas trzeciego czytania w senacie. Jest ono spodziewane w październiku.
Portal LifeSiteNews z satysfakcją podkreśla, że ustawa prowadzi do długo wyczekiwanego przez obrońców życia zakazu eutanazji, także w wariancie tzw. wspomaganego samobójstwa. Nie będzie już możliwe odłączanie chorego od sondy pokarmowej, gdy naciska na to rodzina. Nie jest to bowiem forma uporczywej terapii. Konieczność przyjęcia tych przepisów pojawiła się - zresztą po raz kolejny - dwa lata temu w czasie narodowej debaty spowodowanej uśmierceniem 38-letniej Eluany Englaro. Dziewczyna po wypadku przez wiele lat pozostawała w stanie wegetatywnym. Pomimo obowiązującego we Włoszech zakazu eutanazji ojcu dziewczyny Beppinowi Englaro, po dziesięcioletniej sądowej batalii, udało się wywalczyć w 2008 roku zgodę na uśmiercenie córki poprzez jej zagłodzenie. Po decyzji włoskiego sądu kasacyjnego kobieta umarła z głodu i pragnienia w lutym 2009 roku. Jej agonia trwała cztery dni. Jak relacjonowały media, po śmierci córki Beppino Englaro zaangażował się w kampanię na rzecz legalizacji tzw. eutanazji biernej, w tym przypadku uśmiercenia przez pozbawienie pokarmów i wody. Nowa ustawa kładzie kres tym nieludzkim praktykom.
Dokument w formie, w której został przyjęty przez Izbę Deputowanych, wywołał radykalny sprzeciw lewicy. Deputowani Partii Demokratycznej twierdzą, że godzi on w "swobody osobiste" i pozbawia prawa do "godnej śmierci". Senator PD Ignazio Marino już zapowiedział zbieranie podpisów pod apelem o unieważnienie ustawy w ogólnokrajowym referendum.
Zgodnie z obowiązującym we Włoszech prawem pacjenci mogą odmówić dalszego leczenia, jednak nigdzie nie jest zapisane, że dostarczanie wody i pożywienia uznaje się za "leczenie".

Marta Ziarnik

http://www.naszdziennik.p...=sw&id=sw03.txt
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Syriusz

Dołączył: 03 Paź 2008
Posty: 4297
Wysłany: 11 Sierpień 2011, 13:29    [Cytuj]

Lekarze biją na alarm. "Jest wojna z pacjentami".

RC / PAP
"Metro": Choć mamy dopiero sierpień, w poradniach specjalistycznych nie mają już miejsc dla nowych pacjentów aż do końca roku. W poszukiwaniu pomocy chorzy oblegają ostre dyżury w szpitalach. - Mamy wojnę z pacjentami. Nie rozumieją, że nie możemy ich zapisać – mówi Bożena Grotowicz, dyrektorka szpitala w Bielsku Podlaskim, w którym są 22 poradnie specjalistyczne.

Szpital czeka, czy Fundusz zwróci mu nadlimitowe wydatki. - Jeśli dostaniemy cokolwiek, zaczniemy przyjmować więcej chorych – zapewnia Grotowicz.

W Warszawie w najbardziej prestiżowych szpitalach poradnie też nie mają miejsc dla nowych pacjentów. - Najgorzej jest w okulistyce. Nie mamy miejsc dla pacjentów, przyjmujemy przewlekle chorych, zapisanych wcześniej i pilnie potrzebujących pomocy. Pacjenci z chorobami oczu oblegają więc ostry dyżur – mówi dr Aleksandra Słabik-Ledóchowska, kierownik poradni specjalistycznej szpitala im. W. Orłowskiego.

O tym, że kolejki do specjalistów będą w tym roku mniejsze, zapewniało Ministerstwo Zdrowia. Miały się skrócić dzięki wyłapywaniu z list chorych na podstawie numerów PESEL osób, które z tym samym skierowaniem zapisują się do kilku lekarzy tej samej specjalności. System jednak nie działa. Tymczasem NFZ przekonuje, że nakłady na leczenie z roku na rok rosną, tylko szpitale, które zamiast wydawać pieniądze przez cały rok, już na początku roku przyjmują zbyt wielu chorych.

Autor: RC
Źródła: PAP

No i mamy wprowadzoną " Eutanazję " drugimi drzwiami. Zachorujesz - to zostaje ci tylko modlitwa.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,088 sekundy. Zapytań do SQL: 9