ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Coltrane
19 Sierpień 2009, 10:48
Poezja, i nie tylko ...
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 14 Listopad 2013, 13:00    [Cytuj]

KASIA napisał/a:

A to się pedały rozzuchwaliły.
Parada miłości? Tacy oni byli delikatni , nieśmiali...a już nas by z kraju wygnali.
Na to się zapowiada że Polska rękami cudzołożników ,katów i złodziei teraz włada.


No to już wybitnie nasza Polaków zasługa. No bo dzięki komu takie pedalstwo jak Paligłup, Grodzka, Biedroń i inni dostali się do Sejmu ?

Na Marszu Niepodległości wykryzkiwano m.i. takie hasło "Tylko idiota głosuje na Palikota".
Były też i takie hasła jak "Chłopak i dziewczyna, normalna rodzina".

A wracając do tematu. Pedalstwo się rozzuchwaliło, bo takie mamy społeczeństwo. Normalne zdrowe społeczeństwo nie będzie popierać różnej maści Paligłupów. Poprzez wybór dewiantów do Sejmu, ujawniła się choroba społeczeństwa. Zresztą co tu dużo gadać. Różne wystawy, prezentacje mówią same za siebie.

Najgorzej że przyzwolenie na to wszystko daje nijaka HGW, która kiedyś była nawet w Odnowie w Duchu Świętym. I przed każdą decyzją radzi się Ducha Świętego.

Ki diabeł tą babą kieruje ?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 14 Listopad 2013, 17:10    [Cytuj]

Kod:
Najgorzej że przyzwolenie na to wszystko daje nijaka HGW, która kiedyś była nawet w Odnowie w Duchu Świętym. I przed każdą decyzją radzi się Ducha Świętego.

Ki diabeł tą babą kieruje ?

-------------------------------
Letniość, odwracanie głowy,przyzwolenie jest równoznaczne z pełną odpowiedzialnością . W tym rzecz właśnie że albo mamy być zimni albo gorący .Innego nie da się przełknąć .

Grzech tych, którzy bluźnią przeciwko Jezusowi Chrystusowi królującemu w niebie, jest równy ciężarowi grzechu tych, którzy Go ukrzyżowali. Św. Augustyn.
Bluźnierstwo ściąga na twój dom przekleństwo i jak mówi przysłowie, niszczy nawet popiół w ognisku. Św. Ojciec Pio.

Młodzieńcy myślą, że kiedy bluźnią stają się prze to mężczyznami, jakby nie mógł i tego robić głupiec. C. Cantu.

Kto bluźni nie myśli, kto myśli nie bluźni Bogu. Bettazzi.

Bluźnierstwo dla wierzących jest grzechem, dla niewierzących jest absurdem, a dla wszystkich jest oznaką moralnego niżu. I. Bonomi.

Kto robi z kogoś boga, niech się nie dziwi, gdy spostrzeże, że miał do czynienia tylko z człowiekiem. Michel Quoist.

Nie szydź z Boga, żeby święci kijem nie doprali. Przysłowie ludowe.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Listopad 2013, 08:57    [Cytuj]

Do Orła

Wyrzekasz się Orle dziś gniazda swojego
I wpuszczasz doń zwierza, co zabija dzieci twe
Czy myślisz, że to dla szczęścia Twojego
Czy nie masz już siły rzeknąć zbójom – NIE!

Czy można zwać Cię Orłem, lub ssakiem naczelnym
Gdy biernie patrzysz na zgubę swych dzieci
Bo to ich dziedzictwo kradnie rząd bezczelny
Zabiorą Ci pracę, zdrowie, szkołę i wszystko jak leci.

Nie kalaj Orle gniazda, które ma tysiąc lat
Wypleń robactwo, co toczy Twój organizm
Bo zamiast chleba naszego, będziesz cudze łajno jadł
A gdy już wszystko ukradną, będą mieć Cię za nic.

A kiedy już się poddasz skrzywdzony Narodzie
Przeszukuj śmietniki z wieczora do rana
Bo będziesz żył w nędzy i o strasznym głodzie
Złóż w modlitwie ręce, padnij na kolana.

Bądź narkomanem, lub zalej się wódą
Byle byś został na marnym padole
Fałszywa elita nakarmi Cię złudą
Ty karm nie swoje a kukułcze pachole.

I tańczcie nieszczęśni przy chocholej muzyce
Skoro cham zgubił Złoty Róg
Lub zrzućcie niesionych w wygodnej lektyce
Powstańcie, których dręczy głód!

Więc popatrz Polaku złodziejom na ręce
Odzyskaj swój warsztat, bo będziesz jak dziad
A dla nich jest tylko pohybel, nic więcej
Bo znów zginie Polska na ponad sto lat.

napisał Zygmunt Jankowski
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 17 Listopad 2013, 00:41   Buda ruska [Cytuj]

Spaliła się nam budka w ruskiej ambasadzie

była piękna i słodka jak jabłuszka w sadzie

Widziałem to z daleka, a właściwie wcale

płonęła jak kupa wiórów, jak próchno wspaniałe

I widziałem z daleka całe wydarzenie

mógłbym w razie potrzeby odegrać na scenie

Najpierw budka opadła jakby zachęcona

by przytulił ją bruk zimny do swojego łona

A kiedy już dążyła w uliczne objęcia

czekając, jak księżniczka czeka swego księcia

Zahaczywszy o brzozę zerwała się w górę

i podążyłaby pewnie prosto w nieba dziurę

Lecz półbeczka przerwała siłę budki wzlotów

i ta się rozpadła na milion klamotów

I dopiero spłonęła, a tłum westchnął "Co tam.

już my znamy winnego, to był błąd pilota!"


Shork
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 17 Listopad 2013, 16:00    [Cytuj]

PSALM 14

Dixit insipiens in corde suo; non est Deus

Głupi mówi w sercu swoim:

"Nie masz Boga, przecz się boim?"

W tymże cnota zgasła błędzie

A nierządu pełno wszędzie.



Pan z niebieskich wysokości

Pojźrzał na ziemskie niskości:

Był li by gdzie rozum cały

Albo kto na Boga dbały.



Nie mógł ujźrzec i jednego,

Tak się wszyscy jęli złego;

Wszyscy Boga zapomnieli,

Dosyć by się sprzysiąc mieli.



Tedy się już nie uznają,

Którzy w złościach rozkosz mają,

Którzy brzuchy swe niemierne

Tuczą jedząc ludzi wierne?



Nigdy nie wzywali Boga,

Przeto przyjdzie na nie trwoga,

Gdy ujźrzą oczyma swymi,

Że Pan trzyma za dobrymi.



W śmiech to sobie obracali,

Gdy smutni Boga wzywali;

Ale Pan każdego broni,

Kto się pod cień Jego skłoni.



Gdzie to ta pożądna zorza

Wniknęła rychło z morza,

Gdy też nas z ciężkiej niewoli

Pan nasz i Bóg nasz wyzwoli!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
KASIA
Huragan Katrina


Dołączyła: 16 Kwi 2007
Posty: 6532
Skąd: Alaska
Wysłany: 18 Listopad 2013, 18:09    [Cytuj]

Antoni Korczak
1 day ago

"A chcesz być sługą Niemca i Ruska, Dalej popieraj Donalda Tuska!

Znów stara zgraja szczęśliwym trafem,
bez głów, bez planów, za to z rozmachem
do żłobu toczy swe tłuste cielska;
Idzie Platforma Obywatelska!
Do sądu złodziej śmiało ucieka
Bo wszak korupcja prawem człowieka!
Czar PRL-u wraca do formy
Wdzięczni jesteśmy ludziom z Platformy?!
Zwrot w dyplomacji to rozdział drugi
Od dziś będziemy świadczyć usługi
Dla Władimira i dla Angeli.
Czas na kolanach iść do Brukseli!
Szef MSZ-u już ma kaganiec
Śląsk i Pomorze weźmie Germaniec
Trzeba wywłaszczyć polskiego chłopa
Vivat Platforma, Vivat Europa!
Angela z Ritą ręce zaciera,
By na wschód ruszyć tropem Hitlera,
A za nią ziomków procesja tłumna
Vivat Platforma, piąta kolumna.
"Za tawariszcza Tuska zdrowie";
Piją Gazpromu oligarchowie
Władimir Putin z radości śpiewa:
"Nu tiepier budiet kak za Breżniewa";
Odwrót z Iraku, z Afganistanu
Osama śmieje się spod turbanu,
Taki sojusznik jak Tusk się przyda;
Vivat platforma i Al-Kaida!
Koniec z lustracją ! Koniec rozliczeń!
Dla konfidentów to koncert życzeń
"Od dzisiaj wszyscy jesteśmy święci"
Vivat platforma i konfidenci!
Niech żyje wolność! Ćpun na wagarach
Łbem durnym kreci w dymu oparach
Całkiem legalnie ćmiąc porcję zielska
Vivat platforma Obywatelska!
Niech żyje miłość! Rusza parada
Sprośnych pedałów cała gromada
Gzi się bezwstydnie wśród publiczności
To dar Platformy! Tryumf wolności!
Elektoracie! Wyborco durny!
Gdy będziesz wrzucać głos swój do urny,
A chcesz być sługą Niemca i Ruska,
Dalej popieraj Donalda Tuska!"
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 18 Listopad 2013, 20:43    [Cytuj]

KASIA napisał/a:
"A chcesz być sługą Niemca i Ruska, Dalej popieraj Donalda Tuska!"


Dzisiaj Polaczkom można bezkarnie pluć w twarz, a i tak zagłosują na PO. Masakra !
Takie mamy społeczeństwo. Bezmózgowców ...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
DarekMirror
Defensor RM


Dołączył: 06 Lis 2011
Posty: 1260
Skąd: Polska
Wysłany: 12 Grudzień 2013, 15:17    [Cytuj]

Kazimierz Józef Węgrzyn

JASNA GÓRA JAK LATARNIA ŚWIECI PONAD POLSKĄ.

opaszemy różańcami każde polskie serce
otoczymy różańcami każde z bożych praw
szmer modlitwy niechaj płynie jak najczystsze źródło
które będzie nam dziś siłą w każdej z ludzkich spraw

niech to źródło dziś wypływa z wnętrza naszych serc
i miłości naszych rodziców u twych Matko dłoni
nie zachwieje naszej wiary zakłamany świat
bo Twa miłość nas jak tarcza przed wrogami broni

Jasna Góra jak latarnia świeci ponad Polską
coraz jaśniej płonie blaskiem modlitewny krąg
dziś składamy u Twych kolan trudy naszych serc
steruj Matko polską łodzią siłą świętych rąk

wiara miłość i nadzieja niech budują dom
choć nie łatwy czas dla krzyża prawdy i sumienia
my pójdziemy Matko z krzyżem i płomieniem wiary
niech krucjata różańcowa nasze życie zmienia

z Jasnej Góry rozniesiemy światło w każdy dom
w każde serce które mroczy zwątpienie i noc
krzyże będą nam wskazywać drogowskazem niebo
w krzyżach będzie różańcowa nasza polska moc

jeśli Bóg Cię dziś nie dotknął czekaj przyjdzie czas
do każdego Bóg przychodzi otwórz tylko drzwi
i nie lękaj się że dzisiaj świat już nie chce Boga
i że z wiary i miłości i że z krzyża drwi…

Jasna Góra jak latarnia świeci ponad Polską
blaskiem wiary światłem mocy płomieniem sumienia
za tym światłem dziś idziemy w różańcowym gwarze
prosić Boga błagać Matkę niech miłość świat zmienia.

Autor Kazimierz Józef Węgrzyn.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 2 Styczeń 2014, 14:52    [Cytuj]

Porada Dobrego Życia

Zalecana (samo)ocena

Przełom roku skłania do refleksji nad tym, jak nam w życiu idzie. Przy takiej okazji jakże cenna jest porada apostolska z kart Biblii:

"Każdy zaś niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim". Porównywanie się z innymi jest puste i zwodnicze. Ważniejsze od tego jak wypadam na tle innych jest to czy jestem osobą lepszą niż byłem czy tylko lepszą od innych?"

(Galacjan 6:4)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 14 Styczeń 2014, 00:03   Dzie jezt słoik? [Cytuj]

Biega, skacze Jurek z rana
Gdzie ta kasa zajumana?

szuka pilnie za kotarą
nad gitarą, pod gitarą

szuka wśród serduszek kupy
tam gdzie są pytania z dupy

u dziadygów pogonionych
na ręczniki uczulonych

szuka w błocie na Woodstocku
w lewym boku, w prawym boku

w domu szafy powywracał
maca mundur, czapkę maca

szuka w spodniach karminowych
i samochodziku nowym

Skandal, krzyczy, polityka
ktoś zajumał mi słoika

wy jesteście ludu marność
a ja prawie Solidarność

a tu kundel jakiś bury
śmie mnie pytać o faktury

więc jak mu odwagi stoi
niech pokaże, gdzie mój słoik?

krzyczy, aż mu szczęka lata
nikt nie patrzy na wariata

bo za śpiewającym cienko
słoika zalśniło denko

dno, właściwie wielkie dnisko
nad ćwierćmrówką wisi nisko

w środku, w kręgu złotych cieląt
dumnie błyszczy złoty melon

Shork
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 31 Styczeń 2014, 23:16   Re: Dzie jezt słoik? [Cytuj]

Fraszki i ulotki
Wanda Kapica


Na żałosnych frustratów

Człowiek sukcesu i tak nic nie straci.
Choć się uwzięli „żałośni frustraci”,
co z kondensatu nienawiści
osiągną całkiem spore korzyści.

Czyż mogą go zatrzymać
w biegu dziennikarze
z trzeciego szeregu?
Donosiciele! I bidule!
„Z prawicowego
lumpeksu żule”!
Więc… po co ta polemika
z mierzwą?

Czyżby… „Uderz w stół,
a nożycesię odezwą…”?


Na bestseller – czyli po co i o co

– Po co to czytasz,
drogi czytelniku?
– By się przekonać
o co tyle krzyku…


Na resortowe dzieci

Cóż… jeszcze nie tak dawno
ludzie z wyższych sfer
przeważnie należeli
do PZPR… A czasy się zmieniły…
Nic dziwnego, że
wolą dziś nie wspominać
tatusia z SB…

Dla tej samej przyczyny
tymże wyższym sferom
nie podoba się okrzyk
„Chwała bohaterom!”

http://www.naszdziennik.p...i-i-ulotki.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
AnnaE


Dołączyła: 02 Lut 2007
Posty: 2135
Skąd: Śląsk
Wysłany: 18 Luty 2014, 15:01    [Cytuj]



List w sprawie polonistów

Polonista to nie zawód, lecz hobby,
Polonistą być - nie życzę nikomu.
Polonista po godzinach nie dorobi,
Choćby zabrał robotę do domu.
Polonista nie wędruje po mieszkaniach,
Nie odzywa się wchodząc ze dworu:
- Bardzo ładnie rozbieram zdania,
Czy jest jakieś stare zdanie do rozbioru?
Choćby szukał, racji i pretekstów
I tak zawsze pozostanie na uboczu -
Mniej się ceni analizę tekstu
Od banalnej analizy moczu...
Cera blada, na portkach łaty,
Rozmaite braki w kondycji,
Oświeceniem nie oświecisz sobie chaty,
Pozytywizm nie poprawi twej pozycji.
Poloniście sterczą chude żebra
Jak sztachety mizernego płotu,
Gdy się jeden raz u Zuzi rozebrał,
To się składał z orzeczenia i z podmiotu.
A jak inny zleciał kiedyś z ławki,
Bo był gapa wyjątkowa i niezguła,
To zostały zeń cztery przydawki,
Dwa zaimki i partykuła...
Polonista, niepoprawny romantyk,
Nie największym się cieszy mirem,
Ale ja mu - laury i akanty,
Ale ja mu - kadzidło i mirrę!
Ale ja go całuję w ramię,
Ale ja go podziwiam i cenię,
A ty przed nim na kolana, chamie,
Cały w złocie i volkswagenie!
Bo jeżeli jesteś i ja jestem,
To dlatego, że stojący na warcie
Polonista znużonym gestem
Kartki książek wertował uparcie
Za kajzera i za Hitlera,
I za cara, i za innych carów paru,
I dlatego właśnie nie umiera
Coś ważnego, co nazywa się Naród.
Więc zamieszczam na końcu listu
Ja, satyryk, błazen i ladaco,
Zdanie proste: - Kocham polonistów!
Rozwinięcie zdania: -
... bo jest za co!
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Maj 2014, 14:24    [Cytuj]

Nie zapomnę…

Kiedyś…

W powietrzu było czuć wiosnę. Ogród przed domem był niczym obraz stworzony z dziesiątek różnorakich kolorów. Kwiaty właśnie zakwitły, a mała Zuzia uwielbiała je obserwować. Dziecięcy chichot rozbrzmiewał przy akompaniamencie śpiewu ptaków. Jej rodzice obserwowali ją z uśmiechem stojąc na ganku domu.

- Zuziu, chodź! Za chwilę kolacja! – zawołała jej matka.

- Mamuś, nie chcę! Zobacz, jakie piękne kwiatki. Chcę, by papa miał takie w gabinecie. Tato, zobacz! Podobają ci się?

- Bardzo, córeczko, ale możesz je też zebrać jutro. Mama ma rację, Krysia już skończyła z kolacją, zresztą jutro muszę wyjechać rano na targ kupić konia. Jak grzecznie zjesz, zabiorę cię ze sobą a może nawet kupię jakieś łakocie.

Zuzia pobiegła do kuchni o mało co nie wywracając parobka Stefana, kolację zjadła jakby ktoś ją gonił a w łóżku wierciła się myśląc o jutrzejszym wyjściu na targ. Pewnie jutro o siódmej wyruszą z domu by kupić tego nowego konia. A potem zjedzą coś przyjemnie słodkiego i lepkiego. To już jutro!

Jutro nie nadeszło. Nadeszli oni. W nocy Zuzię obudziło ujadanie Bisia. Ujadanie, które przeszło w skowyt a następnie w cichy pisk. Dziewczynka otworzyła drzwi i natychmiast została pochwycona przez wielkie, kosmate łapy. Siłą zniesioną ją na dół, do salonu, gdzie ujrzała przerażający widok. Kucharka Krysia i parobek Stefan leżeli martwi w kałużach krwi. Twarz mamy nie wyrażała żadnych emocji, leżała na dywanie skulona i nic nie mówiła cała drżąc, podczas gdy jakiś niski, wąsaty człowieczek podciągał spodnie rechocząc lubieżnie. Jego towarzysze wynosili różne cenne przedmioty a jakiś wysoki mężczyzna spokojnym głosem wydawał im polecenia. Dla kontrastu jakiś brodacz stał nad klęczącym ojcem. Na chwilę przerażenie Zuzi zastąpiło zdziwienie, gdy usłyszała, że dumny, silny tata błaga brodacza o litość płacząc wniebogłosy. Chciała się wyrwać i podbiec do ojca ale te kosmate łapska które ją trzymały nie pozwalały na to.

- Zabić rodziców – powiedział wysoki mężczyzna wciąż spokojnym głosem – małą zostawcie. Zawsze mnie ciekawiło, jak taki mały dzieciak poradzi sobie bez . Do roboty, wkrótce świt a nie chcemy, by ktoś nas zauważył.

- Proszę sobie pójść – płakała dziewczynka – nic panu nie zrobiliśmy! To niesprawiedliwe!

- Nic nie jest sprawiedliwe, maleńka. Przyzwyczajaj się.

To co nastąpiło dalej było tylko śmiercią.


Dziś

Paweł zaklął szpetnie. W bezsilnej wściekłości uderzył pięścią w kierownicę i nacisnął pedał gazu. Nic. Gdyby zatankował wtedy pod Warszawą to teraz by nie utknął na tym wygwizdowie. A tu proszę, dochodzi północ, ciocia Ania zamartwia się pewnie na śmierć. Wyjął komórkę i zadzwonił do niej.

- Ciociu, skończyła mi się benz…

Komórka wyłączyła się. Siadła bateria. Paweł rzucił w przestrzeń szereg niecenzuralnych wyrazów i ruszył przed siebie w poszukiwaniu pomocy. Po jakiś dwudziestu minutach marszu zobaczył jakąś ruinę porośniętą chwastami. Rozsądek nakazywał zignorowanie tego faktu, tym niemniej Paweł poczuł jakąś niewytłumaczalną potrzebę wejścia do tego… wyglądało na to, że dworku, ale nie był pewien. Może to był po prostu duży dom? Przeszedł przez zarośnięty chaszczami ogród i przestąpił próg. We wnętrzu panowała idealna wręcz cisza. Prócz cykania świerszczy na zewnątrz do uszu Pawła nie dochodziły żadne inne dźwięki. Wiedziony ciągle tą samą niewytłumaczalną ciekawością ruszył w mrok. Podłoga skrzypiała pod nim, w powietrzu czuć było stęchliznę. Mebli było niewiele, wszystkie były przeżarte przez korniki. Gdy wszedł do salonu ujrzał stojący na samym środku zwrócony do niego plecami fotel. Paweł podszedł do niego przypominając sobie wszystkie możliwe horrory, gdzie w podobnych sytuacjach na fotelu siedziały zwłoki lub jakieś widmo. Na fotelu jednak leżał jakiś rozsypujący się notatnik. Paweł ostrożnie wziął go do ręki. Podszedł do okna przez które wpadało światło księżyca. Zaczął czytać zupełnie zapominając o bożym świecie i swoich problemach z samochodem. Pierwsze strony były zapisane dziecięcym, koślawym pismem. Szybko je przerzucił, gdyż nie było tam nic wartego uwagi. W pewnym momencie zobaczył, że pismo diametralnie się zmieniło. Było eleganckie i czytelne. Jego treść była jednak przerażająca


10 lat i 26 dni od końca mojego dzieciństwa

Nareszcie. Wyprowadzam się od stryjka Stefana. Teraz wrócę do domu. Po dziesięciu latach. Dziesięciu strasznych latach gdzie w moich snach, noc w noc przeżywałam od nowa śmierć moich najbliższych. Teraz, gdy znów stanę w salonie, w którym widziałam to wszystko wspomnienia wrócą z nową siłą. Ale nic to. Chcę być tam, gdzie skończyło się moje szczęście.

Ten wpis był początkiem. Paweł przerzucił kilka kartek. Wspomnienia pisane były nieregularnie. Nie padały żadne daty tylko to ciągłe odnoszenie się do ,,końca dzieciństwa”. Zapiski dotyczyły kupna mebli, problemów finansowych ale wciąż pojawiały się bolesne wspomnienia. Autorka pisała o zniszczonym nagrobku rodziców i obawie przed każdym, kto zbliżył się do domu. Ze wspomnień wynikało, że rany nigdy się nie zabliźniły. Mało tego, wynikało, że z biegiem lat autorka zaczęła popadać w obłęd.

15 lat i 108 dni od końca mojego dzieciństwa

Nie mogę spać. Odkąd Staszek mnie opuścił mówiąc, że na co mu szalona żona coraz częściej mam wrażenie, że w ciemności widzę swoich rodziców. Niemal mogę ich dotknąć, ale zawsze okazują się tylko cieniem. Nie dbam o dom. Jem byle co. Gdy Staszek był przy mnie jeszcze wytrzymywałam. Teraz, gdy go nie ma czuję się taka samotna…


Paweł był wstrząśnięty. Historia bezimiennej kobiety coraz bardziej trafiała mu do serca. Wiedziony ciekawością zajrzał na ostatnią stronę.

18 lat i 238 dni od końca mojego dzieciństwa

Dosyć. Nie mogę tak dłużej. Ciągle ktoś przychodzi, wzywa lekarzy. Ludzie z sąsiedniej wsi ciągle czegoś chcą. Dziś pięć razy widziałam przed domem mordercę rodziców. Nic się nie zmienił, nie zestarzał się. Złorzeczyłam mu, lecz on śmiał się tylko. Nie zbliżał się, tylko stał i się śmiał. Stał i się śmiał. Stał i się śmiał. Dziś idę w świat. Nie chcę ludzi. Staszek jest głupi. Idę na targ z tatusiem kupić konia. I cukierki. Lepkie, ciepłe, czerwone cukierki…

Paweł zamknął notatnik, jakby zobaczył ducha. Nieszczęsna kobieta! Po odejściu męża jej szaleństwo doszczętnie ją zniszczyło. Nie wiedział, czy na miejscu Staszka by z nią został. Czy miała kogoś innego? A może Staszek nie istniał? Może była szalona już wcześniej i wymyśliła sobie męża? W końcu zanim napisała, że ją opuścił to w poprzedniej notatce sprzed trzech lat nie było o nim ani słowa. Może istniał, ale nigdy jej nie opuścił? A co, jeśli… nie. Musi stąd iść, miał szukać pomocy. Jak pomyślał tak zrobił. Wziął notatnik i wyszedł z ruiny. Niebo nieco się rozjaśniło, zbliżał się świt. Idąc wzdłuż drogi Paweł wciąż myślał o tajemniczej kobiecie. Na kartce w notatniku było jeszcze trochę pustego miejsca, więc jej chore wyobrażenie o wyprawie na targ z ojcem było ostatnim zapiskiem. Co było dalej? Nie chciał myśleć.

Nagle go olśniło. Kimkolwiek była, nie była jedyna. Nie wiedział, kto zabił jej rodzinę ale nie był to odosobniony przypadek. W całej historii niezliczoną ilość razy niewinni tracili ukochanych. Co prawda nie wszyscy popadali w obłęd, tym niemniej widok martwych ciał najbliższych zabijał radość a często i sens życia. Autorka pamiętnika powstałego nie wiadomo jak dawno temu ożywiła w nim wspomnienia z lekcji historii. Kiedyś opowieści nauczyciela o krwawych dziejach ludzkości nużyły go niemiłosiernie. Teraz przypomniał sobie o wojnach światowych, ludzkiej niegodziwości i odwiecznej chęci zysku nawet kosztem innych. Ten pamiętnik sprawił, ze poczuł chęć upamiętniania takich tragedii. By pamięć o nich nie zaginęła i była takim świadectwem przeszłości jak ten notatnik. Podniósł głowę. Ujrzał stację benzynową. Będzie dobrze. Jeszcze raz spojrzał na notatnik.

-Nie zapomnę.

W pobliskiej wsi zapiał kogut.

Stefan Aleksander Dziekoński

http://niezaleznemediapod...omne/#more-6480
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 15 Styczeń 2015, 21:09    [Cytuj]

Żydzie! żydzie! Mesyasz się rodzi

Żydzie! żydzie! Mesyasz się rodzi, * Więc Go tobie, więc Go tobie powitać się godzi. * Żyd. A gdzie Go jest, a gdzie Go jest, radbym wiedzieć tego, * Będziem witać, będziem kłaniać, jeśli co godnego. * Lai, lai, laj, jeśli co godnego.

Żydzie! żydzie! w Betleem miasteczku,* Tam On leży, tam On leży, w żłobie na sianeczku.* Żyd Nie pleć głupi, czyś sę upił, idź do dyabła, chłopie, * Pan tak wielki, Pan tak wielki, coby robił w szopie,* Lai, lai, laj, coby robił w szopie.

Żydzie! żydzie! Króle Go witają, * Mirrę, złoto, mirrę, złoto i kadzidło dają. * Żyd. Wiem ja o tem, wiem ja o tem, u mnie w kramie byli, * Trochę mirry i kadzidła u mnie zakupili. * Lai, lai, laj, u mnie zakupili.

Żydzie! żydzie! otóż jawnie widzisz, * A czemu się, a czemu się Mesyasza wstydzisz. * Żyd. Ja starego Pana Boga jak należy umiem, * Ale tego maleńkiego jeszcze nie rozumiem. * Lai, lai, laj, jeszcze nie rozumiem.

Żydzie! żydzie! wnet ja cię nauczę, * Jak cię z tyłu, jak cię z przodu tą pałką wymłócę. * Żyd. Aj waj gwałtu! aj waj gwałtu! albo to tutaj rozbój? * Co wyrabiasz głupi chłopie, Pana Boga się bój. * Lai, lai, laj, Pana Boga się bój.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17399
Skąd: Polska
Wysłany: 16 Luty 2015, 10:04    [Cytuj]

GENDER

Kiedy śpiewał nam Elvis słodkie „Love me, tender”
W głowach się nie mieściło, że nadejdzie „gender”!

Dziewczyny z chłopakami pod rękę chodziły;
Facet musiał być męski, a kobieta – miła...

Gender-ideologia – ni pies to ni wydra;
Przecież ten idiotyzm nie ma szans, by wygrać!

Zdarzały się w przeszłości fanaberie różne.
Herezje i zboczenia. Zachowania próżne.
Zawszeć to był margines. Od normy odstępstwo.
Odrażające (kontra naturze) przestępstwo...

Wszak społeczeństwo każde wielkie ma zadania;
Chcąc przetrwać na tej ziemi – czynić ma starania,
By rodziły się dzieci, miały dom, opiekę...
By w przyszłości NORMALNYM stały się człowiekiem.

Z tej normalności wszystkie Narody czerpały
Siłę, mądrość, wrażliwość... Te tylko przetrwały,
Co umiały powstrzymać ruję i porubstwo.
(Przy nich reszta zagrożeń jawiła się głupstwem)

Każdy, kto chce zaburzyć ten porządek rzeczy
Jest wrogiem... Lub kretynem... Trudno tu zaprzeczyć!
A konsekwencje działań dla wynaturzenia
Zemszczą się wnet okrutnie. Natury nie zmienisz!

Nie urodzi mężczyzna (choćby się i starał).
Nie pomoże w tym upór. Na nic w „gender” wiara.
Nie zastąpi nikt matki! Choćby pękł! I kwita...
Ani gej, ni pedofil. Ani transwestyta.

Kobieta i mężczyzna – rodziny filarem!
Kto małe dziecko skrzywdzi – musi ponieść karę!!!
Nie pozwólmy frustratom groźnym (choć komicznym)
Dom rodzinny – tę świętość – zmienić w dom publiczny...

Lech Makowiecki
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,088 sekundy. Zapytań do SQL: 9