ND Forum - Dzień dobry POLSKO! Strona Główna ND Forum - Dzień dobry POLSKO!
Ludzie z sercem i głową

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Obudź się Polsko
Autor Wiadomość
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 23 Marzec 2011, 15:07    [Cytuj]

Obudź się Polsko !

Zapomniano o Konopnickiej

Waldemar Glodek, 22 mar 2011 o 11:58

"Maria Konopnicka na cenzurowanym” tak zatytułował swój artykuł Janusz Kopeć o autorce Roty, o obrończyni dzieci z Wrześni, o tej, która całe życie walczyła z zaborcami, która tak marzyła o wolnej Polsce, nie doczekawszy jej nigdy.

W zeszłym roku minęło 100 lat od śmierci Marii Konopnickiej. Poza uroczystościami regionalnymi nie było w Polsce żadnej wiekszej uroczystości państwowej poświęconej poetce i pisarce, wielkiej patriotce.

Jak słusznie zauważa autor: Żyjemy w medialnych czasach. Rewolucja internetowa rozszerzyła grono osób wypowiadających się publicznie. Już nie potrafimy żyć normalnie, szukamy za wszelką cenę sensacji i niezwykłości. Dziennikarze i historycy szperają w życiorysach ludzi sławnych, by znaleźć jakieś ciemne plamy i wywołać tanią sensację. Tak stało się z Marią Konopnicką, poetką i pisarką, wielką patriotką.

Autor wspomina o kraju. Nie inaczej dzieje się na emigracji. Szkoły polonijne wchodzące w system nauki języka polskiego, tradycji i kultury polskiej prowadzone pod dyktando konsulatów ukierunkowują się na Brzechwę, Szymborską i Miłosza a także Gombrowicza. Kiedy nasze dzieci, nasza młodzież poza granicami Polski na codzień w szkole faszerowana jest globalizmem i poprawnością polityczną aż się prosi aby nie zapominać o takich autorach jak Maria Konopnicka, Zofia Kossak, Norwid i wielu innych jakże polskich.

“Maria Konopnicka na cenzurowanym” – autor Janusz Kopeć – przeczytasz >>>>> tutaj : http://www.meritum.us/201...a-cenzurowanym/

P.S. Na cenzurowanym jest również Henryk Sienkiewicz...
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tadeusz

Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 66
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Marzec 2011, 12:08    [Cytuj]

Mi brakuje w Naszym Dzienniku lub serwisie internetowym, takiego dodatku kulturalnego, gdzie byliby promowani polscy twórcy, pokazywano miejsca do spędzenia czasu z rodziną i kulturalnych wydarzeń w każdym z miast w Polsce. Trzeba coś zaproponować członkom swoich rodzin, bo inaczej pójdą tam gdzie ich Wyborcza lub TVN zachęci.

Coś na wzór:
http://www.zyciewarszawy.pl/temat/260369.html
http://www.jezus.waw.pl
http://www.kulturalna.warszawa.pl/
http://www.aktivist.pl
http://kulinarnik.pl/
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 26 Marzec 2011, 12:21    [Cytuj]

Tadeusz napisał/a:
Trzeba coś zaproponować członkom swoich rodzin, bo inaczej pójdą tam gdzie ich Wyborcza lub TVN zachęci.


To z tym faktycznie jest problem. Ale z kolei ru jest pole do popisu dla nas samych.
I prawdę powiedziawszy, tam gdzie małżonkowie mają podobne poglądy, to nie ma praktycznie żadnego problemu. Problem pojawia się wówczas, gdy żona nie podziela poglądów małżonka. Wtedy trzeba szukać jakiegoś kompromisu. Ale prawdę powiedziawszy to ja nie jestem zwolennikiem kompromisów. :-/

Co do imprez, to jakby dobrze się rozejrzeć, to w każdym mieście znajdzie się coś godnego uwagi. Najmniejszy z tym problem jest chyba w Warszawie, bo tam tych różnorakich imprez jest bez liku. Gorzej w małych miasteczkach.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Tadeusz

Dołączył: 27 Gru 2010
Posty: 66
Skąd: Polska
Wysłany: 30 Marzec 2011, 16:41    [Cytuj]

Coltrane napisał/a:
Tadeusz napisał/a:
Trzeba coś zaproponować członkom swoich rodzin, bo inaczej pójdą tam gdzie ich Wyborcza lub TVN zachęci.


To z tym faktycznie jest problem. Ale z kolei ru jest pole do popisu dla nas samych.
I prawdę powiedziawszy, tam gdzie małżonkowie mają podobne poglądy, to nie ma praktycznie żadnego problemu. Problem pojawia się wówczas, gdy żona nie podziela poglądów małżonka. Wtedy trzeba szukać jakiegoś kompromisu. Ale prawdę powiedziawszy to ja nie jestem zwolennikiem kompromisów. :-/


Chcesz, czy nie chcesz musisz zaproponować współmałżonce spędzanie wolnego czasu, dialog i wspólny rozwój jest tu najlepszą drogą. Chodzi, aby zaproponować taką ofertę, która rozwija również dla swoich dzieci. Nie możemy być amiszami, odcinającymi się od całej współczesnej kultury, chyba że się na to zgodzicie wszyscy w rodzinie - co raczej jest rzadkie:)

Pozostaje weryfikowanie samemu propozycji popkultury i wybór komu damy wsparcie pieniężne kupując bilety lub oglądając (reklamy i loga sponsorów) ich produkcję.
Dlatego, aby nie każda głowa rodziny musiała robić samodzielnie selekcję wartościowych propozycji, przydałby się dodatek kulturalny do Naszego Dziennika (może we współpracy z SIMradio - młodzież na pewno będzie dobrze się bawić przeglądając całą ofertę popkultury i wybierając perełki) :)
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 2 Kwiecień 2011, 06:45    [Cytuj]

Przez Czerwone Morze - W kaplicy na beskidzkim groniu...

i płynie obłok za obłokiem
cienie klękają tuż za groniem
w kaplicy Wielki Utrudzony
rękami obejmuje skronie

świat pełen pychy i pogardy
niczym szalony igra z Bogiem
a tu w Beskidach wielki spokój
siedzi na groniu tuż za progiem

niebo się pali krwawą łuną
wieczór z plecakiem idzie z dolin
Ojcze! my wiemy jak dotkliwie
cierń co masz w sercu Ciebie boli

świerki wtulone w mrok wierczoru
wielka harmonia ziemi z niebem
w kaplicy na beskidzkim groniu
modlitwą wspomagamy Ciebie...


Kazimierz Józef Węgrzyn
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 27 Kwiecień 2011, 08:20    [Cytuj]

Żaden interes polityczny czy ekonomiczny nie jest wart tego, by poświęcić dla niego kulturę i tracić stopniowo suwerenność
Naród przetrwał dzięki kulturze

Dr Małgorzata Bartyzel

"To tak się zmaga we mnie gotyk duszy i ciała renesans" - utkwiły mi w pamięci słowa Karola Wojtyły z odnalezionego zaledwie parę tygodni temu wiersza "Przełom". Świetnie konstytuują jego miejsce w kulturze i świadomość kulturalną. Jan Paweł II - człowiek kultury, twórca, wykształcony w Krakowie - stolicy kultury, dobrze i precyzyjnie nakreślał związki pomiędzy wiarą i kulturą oraz ich wzajemną wobec siebie misję, by człowiek miał szansę stawać się w pełni człowiekiem i podążać w swych wysiłkach trudną drogą do doskonałości, w stronę Boga.

Karol Wojtyła, wychowany i mocno osadzony w kulturze swojego Narodu, w licznych rozważaniach o sensie i istocie kultury na różne sposoby transponuje słowa Norwida: "Bo piękno po to jest, by zachwycało do pracy,/ Praca, by się zmartwychwstało". Sięga do wszystkich dziedzin i aspektów sztuki, szczególnie tej polskiej, która uformowała Jego myśl, język, wiarę.

Człowiek w kulturze
Jedno z pierwszych wystąpień już Papieża Jana Pawła II, które odbiło się szerokim echem na całym świecie i do dziś jest pamiętane i cytowane, dotyczyło właśnie kultury, jej fundamentów i konsekwencji - wygłoszone w UNESCO w 1980 roku. Słynna wypowiedź zawierała co najmniej kilka fundamentalnych wątków sprowadzających się jednak za każdym razem do uczłowieczenia osoby uwikłanej w rozmaite zagrożenia współczesności, jak i w interpretacje historyczne; człowieka, który wbrew naturze, zwodzony, pozbywa się swojego człowieczeństwa. Odwołując się do słów św. Tomasza z Akwinu: "Genus humanum arte et ratione vivit", Jan Paweł II tłumaczy, że kultura stanowi właściwy kształt życia człowieka jako takiego, a człowiek żyjąc w kulturze i kulturą, i poprzez kulturę, odróżnia się "od całej reszty istnień wchodzących w skład widzialnego świata". Człowiek zawsze bytuje na sposób jakiejś sobie właściwej kultury, przez nią stwarza więź. Kultura zawsze rodzi i buduje jedność, z której rozrasta się wielość. Tu dochodzimy do najistotniejszego rozróżnienia, z którego wynikają wszystkie konsekwencje późniejsze: kultura jest tym, przez co człowiek staje się bardziej człowiekiem - bardziej "jest". Na tym także opiera się owo kapitalne rozróżnienie pomiędzy tym, czym człowiek jest, a tym, co posiada, pomiędzy "być" a "posiadać". Kultura pozostaje zawsze w istotnym i koniecznym związku z tym, czym (raczej: kim) człowiek "jest", natomiast związek jej z tym, co człowiek "ma" (posiada), jest nie tylko wtórny, ale całkowicie względny. Wszystko, co człowiek "ma" (posiada), o tyle jest ważne dla kultury, o ile jest kulturotwórcze, o ile człowiek poprzez to, co posiada, może równocześnie pełniej "być" jako człowiek, pełniej stawać się człowiekiem we wszystkich właściwych dla człowieczeństwa wymiarach swego bytowania.
Najważniejsze w byciu człowieka w kulturze są jego ludzkie więzi, a dopiero później wytwory, zaś jedynie sam człowiek jest twórcą, sprawcą kultury, w której się wyraża i potwierdza.
To kultura integruje człowieka w całość duchowo-materialną, łączy w nim sprawstwo i podmiotowość. Dzieła kultury materialnej są zawsze w jakimś stopniu uduchowione, tak jak dzieła kultury duchowej są zmaterializowane. Dlatego w kulturze właśnie należy szukać "całego zintegrowanego człowieka w całej prawdzie jego duchowo-cielesnej podmiotowości...".
Aby więc tworzyć kulturę, jak naucza Papież, trzeba widzieć człowieka do końca i integralnie, jako samoistną wartość, podmiot związany z osobową transcendencją, trzeba go afirmować ze względu na niego samego, miłować ze względu na szczególną godność.

Warunek suwerenności
Co do elementarnych zadań kultury, na pierwszym miejscu Jan Paweł II wymienia wychowanie, bo to właśnie w tym procesie człowiek staje się coraz bardziej człowiekiem. Sens wychowania najlepiej realizuje się w rodzinie, ponieważ w innych instytucjach człowiek może ulec fałszywym imperatywom, zgubić miejsce w kulturze, zatracić człowieczeństwo. Na tej linii trzeba umieścić prawo Narodu, także u podstaw kultury i wychowania. Naród najsilniej jest związany właśnie więzami kulturowymi. Tutaj Ojciec Święty odwołuje się do trudnej historii i zmagań własnego Narodu, wojen, rozbiorów, powstań, narzuconych systemów okupacyjnych. On nie tylko rozumiał, ale także doświadczył osobiście, jak potężnym spoiwem jest kultura. Jak naród może przetrwać dzięki kulturze, może stanowić zintegrowaną całość, kiedy nawet nie dane mu było realizować się w bycie państwowym. Przestrzega przed wszelkimi totalitaryzmami, które niszczą kulturę, bo są groźniejsze niż zbrojni najeźdźcy.
Dlatego też nakazuje strzec tej najważniejszej suwerenności, jaką każdy naród posiada dzięki kulturze. Żaden interes polityczny czy ekonomiczny nie jest wart tego, by poświęcić dla niego kulturę i tracić stopniowo suwerenność.
We współczesnym świecie ważnym elementem kultury są środki społecznego przekazu, które nie mogą stanowić narzędzia dominacji ani władzy politycznej, ani też nie mogą być potentatami finansowymi. Powinny być środkiem ekspresji społeczeństwa liczącym się z potrzebami, kulturą i historią Narodu oraz respektować odpowiedzialność wychowawczą rodziny. Jan Paweł II szczególnie podkreślał dbałość o dobro i godność człowieka.

Kształt sumienia
Jan Paweł II podsumował swoją wypowiedź w UNESCO słowami, że przyszłość człowieka zależy od kultury, duchowości i miłości. Bezpośrednią kontynuacją myśli wyrażonej w Paryżu było o miesiąc późniejsze przemówienie w Rio de Janeiro: "W dziele kultury Bóg zawarł przymierze z człowiekiem". Mówił tam m.in., że "człowiek, wybierając kulturę, prowadzi grę, w której idzie o jego losy". Prawdziwa kultura nie może być narzucona. Zawsze domaga się wolności, samodzielności wyboru drogi, ale nie może być bezkształtna. Forma jej krystalizuje się naturalnie poprzez tradycję, godność, odpowiedzialność. Wolny wybór jest świadomy i indywidualny, ale musi być moralny, zgodny z wychowaniem, bo to te kierunkowskazy tworzą wyraz, kształt.
Zarówno w Rio de Janeiro, jak i w innym miejscu, także w mowie do artystów Jan Paweł II nauczał, że kultura jest kształtem sumienia. To zresztą również jakaś parafraza Norwidowskiego "Promethidiona" odnoszącego się do roli kultury jako kształtującej zbiorową wyobraźnię. Kształt duszy, sumienia, wyobraźni, nie może być zlepkiem przypadkowego obrazu czy dźwięku, bo człowiek także nie jest zlepkiem przypadkowości, ale w kulturze właśnie osiąga tę postać zintegrowaną, pełną, prawdziwą i piękną. Do zadań związanych z rozwojem kultury należy "zapewnić człowiekowi, każdemu człowiekowi i wspólnocie ludzkiej, jej ludzki i boski wymiar, to zaofiarować i przekazać człowiekowi to człowieczeństwo i tę boskość, których źródłem jest Człowiek doskonały, Odkupiciel człowieka, Jezus Chrystus".
Człowiek w swoim otoczeniu nie może i nie potrafi rozwijać się inaczej niż poprzez kulturę. To w niej i poprzez nią nawiązuje relacje z naturą, innymi ludźmi, Bogiem. "Kultura jest "stylem życia wspólnego", charakteryzującym i określającym społeczeństwo". Kultura jest właściwością człowieka, bowiem tylko człowiek pośród wszystkich istot żywych posiada narzędzia do tworzenia i życia w kulturze. Kultura go wyodrębnia. Człowiek tworzy kulturę, bo został wyposażony w zdolności, otrzymał potencjał tworzenia i wskazówkę w "Ewangelii talentów", że musi ten swój potencjał dobrze wykorzystać i rozwijać. Oprócz tego, że człowiek tworzy kulturę, jest także jej adresatem. W kulturze dojrzewa człowiek jako indywidualna, niepowtarzalna jednostka w całej ludzkiej rodzinie. Kumulują się w tej jednostce, osobie, wszystkie wartości, które są wspólne, jak i jego doświadczenia i talenty indywidualne. Jest indywidualna i społeczna zarazem. "Kultura obejmuje zarówno formy, poprzez które wyrażają się lub kształtują wartości, jak też obyczaje, język, sztukę, literaturę, instytucje i struktury życia społecznego".
Dodaje - "człowiek - nie jest "prefabrykatem". Musi tworzyć samego siebie własnymi rękami". Chodzi tu przede wszystkim o to, by człowiek potrafił w prawdziwej kulturze kształtować sam w sobie osobę, dojrzałość duchową. Ta właśnie dojrzałość daje człowiekowi źródło i szansę rozwoju.

Kultura ponad polityką
Kultura nie może i nie powinna podlegać żadnym presjom ani politycznym, ani ekonomicznym, ani też innym. W Polsce poważna dyskusja na temat autonomii kultury, a przeciw jej instrumentalnemu traktowaniu była udziałem kilku pokoleń i najwyraźniej dawała o sobie znać w momentach przełomowych, zwłaszcza w silnie uformowanych środowiskach katolickich: w wieku XIX w okresach popowstaniowych, w XX w. rozgorzała na nowo w pokoleniu wojennym jako antidotum na zapędy szalejących dwóch totalitaryzmów. Powraca dzisiaj w zmienionej nieco postaci jako przeciwstawienie autonomicznej kultury kształtującej sumienie doszczętnie zmaterializowanej "kulturze opakowań".
W zakresie problematyki autonomii kultury, kultury narodowej, która na tym szczeblu narodowym i uniwersalnym, chrześcijańskim buduje więzy z innymi kulturami narodowymi, Ojciec Święty po wielokroć powracał do sformułowań Norwidowskich. Podobnie oddzielał świat kultury i stawiał na innej, wyższej płaszczyźnie aniżeli doraźność działań w polityce czy ekonomii. Kultura, choć równoważy elementy duchowe i materialne, jak w zdrowo ukonstytuowanym człowieku te elementy są zrównoważone - stanowi o człowieku, jego miejscu w świecie w sposób trwały, odporny na koniunktury życiowe. Musi więc być autonomiczna, żeby się nie zatracić w doraźności. Istnieje jednak pewne zagrożenie dla każdej wolnej, autonomicznej kultury. Jeżeli nie będzie się posiłkować utrwalonymi zasadami, nie będzie osadzona na tym kośćcu zasad, może się wyabstrahować, oderwać lub nawet zbuntować przeciwko Bogu. Nie można przeciwstawiać wiary i Kościoła - kulturze. Kościół może ją inspirować, może także sam przyjmować jej wpływy. Kultura może pośredniczyć w wierze i może ją wspierać: "Bóg, objawiając się ludowi wybranemu, posłużył się określoną kulturą; to samo uczynił Jezus Chrystus, Syn Boży; Jego wcielenie ludzkie było także wcieleniem w kulturę".
Ojciec Święty po wielokroć wyrażał swój niepokój w słowach kierowanych tak do twórców, jak i do Rady ds. Kultury, że zarówno w wielu jeszcze kulturach o długiej tradycji, jak i tych nowych, powstających w wyniku nowoczesnych przekształceń zmieniającego się świata, są takie, w których zamyka się drogę Ewangelii, już to na skutek wrogości między kulturami, już to z powodu egoistycznej lub zideologizowanej polityki kulturalnej. Apelował o przezwyciężanie tej niemocy, która powstaje w ludziach w tych kulturach osadzonych, by nie stały się one swym przeciwieństwem, antykulturami wymierzonymi przeciw człowiekowi i przeciw Bogu. Dlatego tak ogromną wagę przykładał do solidarności kultur, która je zbliża, porządkuje, nie pozwala pozbawić cech podstawowych. W 1987 r. mówił w Warszawie: "Kultura oraz etyka leżą u podstaw ekonomii i pracy godnych człowieka". W tym przemówieniu jeszcze raz dobitnie przypomniał, jak dzięki wspólnocie o "wielorakim warsztacie twórczości", dzięki kulturze duchowej nie tylko Naród Polski, ale niejeden naród przetrwał w swojej duchowej substancji. Wtedy, gdy zaborcy i okupanci skazywali go na śmierć - Naród przetrwał w swej pełnej tożsamości.
To zadanie przetrwania w kulturze Jan Paweł II powtarzał po wielokroć i wydaje się ono dzisiaj zadaniem do kolejnego zaktualizowania. Wymaga ono wytrwałości, wierności i stałej pracy twórczej. W tej pracy talent i serce, nawet najlepiej podbudowane wiarą, nie są wystarczające. Każdy fragment ludzkiej twórczości, tj. nadawania kształtu, nazywania, dookreślania świata, wymaga stale doskonalącego się warsztatu, w tym także doskonalącej się wrażliwości występującej w równowadze na kontakt, porozumienie, ogarnięcie tego, co zewnętrzne, z błyskiem tego, co skupione, wewnętrzne, w głębi.

Autorka jest teatrologiem, animatorem kultury, była posłanką na Sejm RP V kadencji.

NASZ DZIENNIK 2011-04-27

W dziale:
Żaden interes polityczny czy ekonomiczny nie jest wart tego, by poświęcić dla niego kulturę i tracić stopniowo suwerenność
Naród przetrwał dzięki kulturze
Prawo do inicjatywy gospodarczej jest - zdaniem Papieża - zaproszeniem człowieka do wykorzystania talentów i współuczestniczenia w Boskim dziele budowy świata
Gospodarka oparta na Dekalogu

Zatrzymać młodych w Polsce


Pokolenie JPII czy pokolenie gender?
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 7 Maj 2011, 05:54    [Cytuj]

"Hiob" Karola Wojtyły w Teatrze Polskim
O cierpieniu, które ma sens


Temida Stankiewicz-Podhorecka
Poprzez uważną kontemplację utworów poetyckich, dramatów i w ogóle całej twórczości literackiej Karola Wojtyły można dotrzeć do tej najbardziej ukrytej sfery przeżyć wewnętrznych ich Autora, to znaczy sfery przeżyć mistycznych. Do takich utworów należy "Hiob", poetycki dramat napisany podczas okupacji niemieckiej w 1940 roku. A więc jeszcze przez osobę świecką, aktora Teatru Rapsodycznego.

Już wtedy, w 1940 roku, jako zaledwie 20-latek, Karol Wojtyła pisze utwór stanowiący świadectwo, w którym można doszukać się w pewnym sensie zapowiedzi jego duchowego rozwoju, tajemnicy powołania kapłańskiego i tego, co wydarzyło się dużo później, już w Watykanie, i na krótko przed odejściem błogosławionego dziś Jana Pawła Wielkiego do Domu Ojca. W ostatniej części tego poetyckiego dramatu Hiobowi jawi się krzyż Chrystusowy jako sens całego życia człowieka tu, na ziemi, jako odpowiedź na wszelkie wątpliwości, jako wytłumaczenie wszystkiego, czego człowiek doświadcza, zarówno cierpienia, jak i miłości. Pojawiający się na zakończenie Chrystus jest odpowiedzią, iż tajemnica cierpienia ma sens, nie jest czymś nikomu niepotrzebnym.
Wiele lat później, w 1971 roku, Karol Wojtyła już jako kardynał we wstępie do "Słów na pustyni", antologii współczesnej poezji kapłańskiej, pisał: "Kapłaństwo jest sakramentem i powołaniem. Twórczość poetycka jest funkcją talentu - ale talenty również stanowią o powołaniu, przynajmniej w sensie podmiotowym. Można więc stawiać sobie pytanie: w jaki sposób te dwa powołania, kapłańskie i poetyckie, współistnieją ze sobą, w jaki sposób wzajemnie się przenikają w tym samym człowieku? Pytanie takie dotyczy czegoś więcej niż tylko utworów. Dotyczy ono autorów. Dotyczy sprawy, która jest jakąś osobistą tajemnicą każdego z nich. Czy jednak pisząc, nie odsłaniają tej tajemnicy?".
"Hioba" w pewnym sensie można uznać za odpowiedź na postawione ponad trzydzieści lat później pytanie. Pod warunkiem, że czytelnik będzie przygotowany intelektualnie i duchowo do odbioru treści i tego, co jest zawarte między wierszami "Hioba". A nie jest to łatwe z uwagi na młodopolską stylistykę, w jakiej utwór jest napisany.
Ten młodzieńczy dramat Karola Wojtyły, oparty na biblijnej przypowieści, opowiada o nieszczęściach, jakich doświadcza Hiob, mąż sprawiedliwy i prawy, kochający Boga, swoją rodzinę, uczynny dla ludzi. Mimo plag, które na niego spadają, mimo opuszczenia przez wszystkich, przyjmuje cierpienie z pokorą, ufa Bogu i Go wielbi. Wie, że jest w tym jakiś sens. Dramatyczna opowieść o człowieku, który nie zawinił, a ponosi karę, jest tu metaforycznie wpisana w kontekst rzeczywistości okupacyjnej, kiedy autor, młody poeta, doświadczał okrucieństw czasu drugiej wojny światowej, widział niezawinione cierpienia ludzi, ale nigdy nie przestał ufać Bogu. Podobnie jak Hiob.
Poetycki dramat Karola Wojtyły, stanowiący próbę dotarcia do tajemnicy cierpienia Hioba, który strącony aż na samo dno rozpaczy znajduje w cierpieniu ukojenie, a tym samym sens - wielokrotnie był realizowany na scenach teatralnych. Z różnym efektem. Tego typu twórczość wymaga dużego talentu aktorskiego i wielkiego skupienia na wypowiadanym słowie. Krótko mówiąc, wymaga zaufania literze tekstu.
Teraz tego poetyckiego dramatu można będzie wysłuchać w tę niedzielę w Teatrze Polskim w Warszawie, w samo południe o godzinie 12.00, w ramach Salonu Poezji. Fragmenty "Hioba" przedstawią aktorzy: Halina Łabonarska, Maria Pakulnis, Paweł Ciołkosz i Marek Kudełko.
Przy okazji warto dodać, iż nasza wybitna artystka Halina Łabonarska jest rozmiłowana w twórczości Karola Wojtyły - Jana Pawła II. Ma w swoim stałym repertuarze wiele utworów Błogosławionego i mówi je tak pięknie i głęboko, że pewnie sam Autor byłby usatysfakcjonowany. Ostatnio znakomicie wyreżyserowała według przygotowanego przez siebie scenariusza spektakl słowno-muzyczny "Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi". To bardzo piękne przedstawienie w doskonałym wykonaniu młodzieży studenckiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu miało swoją premierę podczas Forum Polonijnego, jakie odbyło się w połowie kwietnia w WSKSiM.

NASZ DZIENNIK 2011-05-07
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 16 Lipiec 2011, 05:58    [Cytuj]

Zamiast autentycznej rozmowy o najważniejszych problemach Polaków pokazuje się nam w telewizji jakieś idiotyczne, lisie i wazeliniarskie "szkła kontaktowe" i "śniadania mistrzów", w których występują wciąż ci sami pożyteczni idioci, bez głębszej refleksji, z prymitywnymi hasełkami i bufonadą
Kultura schodzi do podziemia

Ze Stanisławem Srokowskim, poetą, prozaikiem i dramaturgiem, rozmawia Agnieszka Żurek

Opublikował Pan ostatnio list otwarty do młodzieży pod tytułem: "Buntujcie się, młodzi". Osią listu stał się postulat obecności prawdy w życiu publicznym, społecznym, a także w wymiarze pamięci narodowej. Jakie obszary życia publicznego są, według Pana, szczególnie zniszczone obłudą i kłamstwem?
- Proces wyniszczania pamięci narodowej, tłumienia prawdy i narzucania życiu publicznemu kłamstwa jako metody sprawowania władzy zaczął się na wielką skalę na polskich ziemiach kresowych już w pierwszych dniach komunistycznej niewoli. Polacy z Kresów dużo wcześniej niż inni rodacy doświadczyli bestialskiego ustroju. Gdy 17 września 1939 r. Sowieci napadli na Rzeczpospolitą, zagarniając 52 proc. terytorium, ogłosili, że przynoszą wyzwolenie i wolność. U początku było więc kłamstwo. Od tego dnia kłamstwo przybierało już tylko na sile. Komunistyczna wolność objawiała się w zsyłkach na Sybir, politycznych mordach, zamianie kościołów na magazyny drewna i zapędzaniu chłopów do kołchozów. Komuniści niszczyli polskie symbole narodowe, orła białego, flagę państwową, pieśni patriotyczne, polskie szkoły, uniwersytety, literaturę, język, obyczaje. Tak zawsze zaczyna się zło - od niszczenia symboli, degradacji wartości, deprecjacji tradycji i historii. Najczęściej jednak zło się maskuje i udaje dobro. Zatruwa umysły, deformuje język, fałszuje pojęcia i - na co najmniej zwracamy uwagę - psuje dobry smak, niszczy poczucie piękna i zawsze jest zbrodnią estetyczną. Tak, zło, fałsz, obłuda i kłamstwo są zbrodniami estetycznymi. Ludzie przyzwoici czują się z tym kiepsko. Fundamentem założycielskim tzw. Polski Ludowej było jedno z najbardziej prymitywnych kłamstw, jakich dopuszczono się wobec wypędzonych z Kresów Polaków, a mianowicie wpisanie do ich dowodów osobistych formułki, iż urodzili się w Związku Sowieckim. W tym przypadku kłamstwo już z niczym się nie kryło. Było brutalne i cyniczne. Nie liczyło się nawet ze śmiesznością, bowiem wielu urodzonych jeszcze przed rewolucją październikową też miało wpisane do dowodów, iż urodzili się w Związku Sowieckim.

U fundamentów założycielskich Polski po 1989 r. też było kłamstwo, a właściwie seria kłamstw.
- Okrągły Stół, jak wiadomo, stał się umową starej komunistycznej nomenklatury z tzw. opozycją konstruktywną, czyli z nową solidarnościową nomenklaturą ugodową, która podzieliła się władzą polityczną z niedawnymi jeszcze wrogami, obdarowując ich obficie majątkiem i zaszczytami, uznając to kłamliwie za budowę wolnej, suwerennej i niepodległej Polski. Jakaż to była wolna, suwerenna i niepodległa Polska, kiedy te same czerwone tabuny komunistycznych dygnitarzy, którzy przez niemal pół wieku okłamywali Naród, wsadzali do więzień, skrytobójczo mordowali, prześladowali Kościół i gnębili każdą wolną myśl polską, nadal zasiadały w ławach rządowych, parlamencie i mediach, manipulując pamięcią narodową i blokując prawdę. Nie dopuszczali do dekomunizacji, a w miarę umacniania swojej władzy poczęli likwidować ślady nie tak dawnego jeszcze zrywu solidarnościowego.
Przeciwnikiem Okrągłego Stołu była "Solidarność Walcząca". To miało znaczenie dla dość osobliwej sytuacji. Otóż w stanie wojennym związałem się w konspiracji z tą organizacją, a w moim domu znajdował się punkt kolportażowy podziemnych wydawnictw. Mój syn z natury rzeczy był wychowywany w duchu wolności. W swojej klasie założył w 1991 r. gazetkę szkolną i jako symbol wybrał stylizowaną kotwicę tej organizacji, wywodzącą się z symboliki AK. Kiedy gazetka się ukazała, wychowawczyni została wezwana do dyrekcji. A wicedyrektorką była gorąca wówczas zwolenniczka Unii Demokratycznej Tadeusza Mazowieckiego. Ostrzegła nauczycielkę, że znak "Solidarności Walczącej" nie może pojawiać się w szkole. Nauczycielka jednak się nie ugięła, bo nie chciała łamać charakterów dzieciom. Kolejne numery ujrzały światło dzienne. Szybko jednak tę nauczycielkę dyrekcja usunęła ze szkoły, a nowa wychowawczyni - już zastraszona - nie pozwoliła, by uczniowie rozwijali się poprzez pracę twórczą. I gazetka padła. Niby niewiele znaczący epizod, ale wskazuje, jak u zarania nowej rzeczywistości układ rządowy poprzez swoich przedstawicieli na każdym szczeblu tępił niewygodne idee i symbole. W taki oto sposób zaczynała się pełzająca likwidacja suwerennej Polski.

Dziś zło się rozpleniło i przybrało wiele twarzy.
- Występuje pod postacią klasycznego kłamstwa, przemilczania, degradacji, rozmywania, pomniejszania i wypaczania prawdy. Spycha niewygodnych ludzi i ich idee na margines społeczny, deformuje rzeczywistość. Kłamstwo, obłuda i cynizm występują w polskim parlamencie, w kancelarii premiera i prezydenta, na salach sądowych, w szkołach i na uniwersytetach, oszukuje zasadnicza część mediów. Nikczemni i podli ludzie od lat opluwają ojca Tadeusza Rydzyka, każdego, kto ma odmienne zdanie od oficjalnie obowiązującego - Jarosława Kaczyńskiego, Jarosława Marka Rymkiewicza. Prokuratorzy i sędziowie niszczą niezależnego blogera AntyKomora, znęcają się nad 19-letnim uczniem Jackiem Balcerowskim, skazując go za antyrządowy napis na szkolnym murze. Zaszczuty, niewygodny historyk dr Dariusz Ratajczak, wyrzucony z Uniwersytetu Opolskiego, nękany procesami sądowymi, pracował jako stróż nocny, a niedawno znaleziono go martwego w samochodzie. Grupie rzetelnych i przyzwoitych dziennikarzy publiczne telewizja i radio odebrały audycje i programy, w których zajmowali się diagnozą polskiej rzeczywistości. Dochodzi nawet do mordów politycznych (zabity w Łodzi działacz PiS Marek Rosiak). A hasła do napaści i nienawiści rzucają tacy politycy, jak: minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ("dorżnąć watahę"), minister Władysław Bartoszewski nazywający własny Naród "bydłem", czy premier Donald Tusk, który gardzi Polakami, określając ich "moherowymi beretami". A agresja i prymitywizm wicemarszałka Stefana Niesiołowskiego sięgają dna. Władza się degeneruje. A to niszczy Polskę.

Co więc powinno być w tej sytuacji "Westerplatte" młodego pokolenia? Miejscem, z którego nie można zdezerterować i trzeba bronić go za wszelką cenę?
- Napisałem "Apel do młodych" z myślą, by nie poddawali się wszechogarniającej manipulacji, bo ona degraduje i poniża. Ktoś, kto się jej poddaje, traci osobowość, staje się kukłą, którą inni kierują. Nawołuję do ostrego krytycyzmu, samodzielnego myślenia, analizy faktów i umiejętności podejmowania wyborów. Młodzi są zdolni do heroizmu, poświęceń i wielkich wyzwań, ale też łatwo poddają się iluzji współczesnej cywilizacji, fałszywie rozumianym kultom - modzie, karierze, szybkim awansom, zarobkom i sławie. A przecież są dużo ważniejsze rzeczy w ludzkim życiu: godność człowieka, duma narodowa, honor i przyzwoitość. Przed każdym młodym stoją podstawowe pytania: Kim jestem? Jakim chcę być człowiekiem? Jakich bronię wartości? Z jakiej tradycji się wywodzę? Ku czemu zmierzam? Jakiej chcę Polski? Wielkiej, silnej i suwerennej, z wielowiekową tradycją, czy też słabej, bez pamięci narodowej, odartej z historii i pozbawionej blasku? Dzisiaj toczy się bój o naszą przyszłość. O to, czy zachowamy tożsamość, fundamenty suwerenności, z własną religią, językiem, kulturą i obyczajami, czy też rozpłyniemy się w nie wiadomo jakiej europejskości. Chyba nie chcemy być bezkształtną masą, którą będą sterować ludzie małego formatu, polityczne kukły, moralne potworki i prymitywne marionetki. Oto wyzwanie dla młodego pokolenia.

Jakie działania mogą podjąć młodzi ludzie, aby w mądry sposób zamanifestować swój bunt i przeciwstawić się cynizmowi w życiu politycznym i społecznym?
- Bunt wpisany jest w młodość. Jeśli młode pokolenie nie buntuje się przeciwko złu, to znaczy, że tchórzy, brakuje mu ducha i silnej wiary. Gdy byliśmy w niewoli, młodzi brali udział w powstaniach przeciwko zaborcom. Polskie Orlęta walczyły w 1918 i 1920 r. o polski Lwów. Harcerze z Szarych Szeregów dawali dowody odwagi i heroizmu w czasie wojny. Armia Krajowa stworzyła Polskie Państwo Podziemne. W najtrudniejszych latach komunizmu licealiści zakładali tajne organizacje. Tak było w moim liceum, gdy siedemnastoletni chłopcy produkowali ulotki i nawoływali do walki ze Stalinem. A złapani i skazani na więzienia trwali przy swoich przekonaniach. Byli to synowie Kresowian. Należy więc i teraz organizować się w niezależne grupy, budować własne struktury, tworzyć swoje programy. Znakomitymi przykładami są inicjatywa "Solidarni 2010", stowarzyszenia młodych ludzi, którzy żądają prawdy o katastrofie smoleńskiej i są nieustraszeni. To są bohaterowie naszych czasów. Pokazują, jak trwać w determinacji mimo zastraszania, represji i upokorzeń. Tworzą kawałek wolnej Polski. Takie grupy powinny powstać w całym kraju. Grupy studentów, licealistów, harcerzy. Gdy narodzi się autentyczny młodzieżowy ruch społeczny, gdy powstaną dzieła twórcze młodego pokolenia, wolne strofy poetyckie, pieśni i poematy, które staną się zaporą przed wszechogarniającą falą kiczu, złego smaku, zdegenerowanej władzy i zwyrodniałych idei, Polska zacznie się odradzać.

W liście do młodych pisze Pan: "Zaczyna się szerzyć strach. Przez strach władza pragnie podporządkować sobie społeczeństwo". Znamy z historii, jak totalitaryzm podporządkowuje sobie coraz większe obszary życia publicznego. Te metody dziś wracają?
- W komunizmie bardzo wielu ludzi było uczciwych, a nawet szlachetnych, ale przenikniętych strachem. Bali się otwierać usta, by się nie narazić rządzącym. Cenzura przekształcała się w autocenzurę. Dzisiaj obserwuję podobne zachowania. Na wielu uniwersytetach, w placówkach kulturalnych, bibliotekach, szkołach i organizacjach ten strach paraliżuje wolną wolę. W środowiskach kresowych wrze. Manipulatorzy i kłamcy nie pozwalają nam mówić całej prawdy o ludobójstwie na Kresach. Coraz częściej zabraniają spotkań autorskich albo wykładów. Tak było na Uniwersytecie Szczecińskim, gdzie miał wystąpić ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, tak było w Opolu, Wrocławiu i Przemyślu. To tylko mała cząstka ograniczeń, wykluczeń i prześladowań. Polska zaliczana jest do najbardziej inwigilowanych krajów Europy, masowo podsłuchuje się obywateli, następuje erozja praworządnego państwa. A wszystko to rodzi się z nieufności władzy wobec obywateli. Co należy robić? Krzyczeć, wołać, protestować, tworzyć własne organizacje, latające uniwersytety, kluby prawdy, jednoczyć się w marszach protestacyjnych, zakładać własne media, pisma, lokalne gazetki, wolnościowe fora internetowe, wspierać wiarygodne ośrodki opinii publicznej, wskazywać palcami tych, którzy przejawiają totalitarne zapędy. A w nadchodzących wyborach zmieść ze sceny wszystkich, którzy prowadzą Polskę ku niewoli, gardzą własnym Narodem i kneblują mu usta.

Z czego, Pana zdaniem, może wynikać fakt, że w Polsce tak mało osób jest zaangażowanych w walkę w obronie wartości? To efekt wezwania premiera Tuska do powszechnego grillowania?
- Kiedy się wyjdzie na ulice wielkich miast, życie z pozoru kwitnie. Kawiarnie pełne młodzieży, gwar, wesołość, rozmowy, piwo płynie strumieniami. Bezproblemowy, ugłaskany byt, blichtr i miazmaty szczęścia. Ale ci sami ludzie drżą o pracę, bo bezrobocie rośnie, ceny idą w górę, zarobki są niewysokie, a perspektywy duchowego rozwoju maleją. W małych miasteczkach i na wsi marazm i beznadzieja. Są likwidowane szkoły i biblioteki. A w istniejących szkołach i na uczelniach nie kształtuje się postaw patriotycznych. Pojęcie wychowania zniknęło z programów szkolnych. Kiedyś było "Kuratorium oświaty i wychowania", a zostało tylko "oświaty". Młodzi nie uczestniczą w wielkiej debacie o Polsce, o wartościach, nie spierają się o wielkie projekty dla Ojczyzny. A premier polskiego rządu Donald Tusk na wszystko ma tylko jedną radę: "więcej Europy" i "więcej integracji". Jego tytaniczna myśl zapewne przejdzie do skarbnicy mądrości: "Nie potrzebujemy jakiejś Boskiej pomocy". W każdym innym kraju za taką wypowiedź musiałby się gęsto tłumaczyć, a u nas nie. Wytworzyła się tolerancja bełkotu. Poddawani jesteśmy wszechogarniającej tresurze. Pomyślmy, do czego nawołuje premier. Więcej Europy to mniej Polski. A mniej Polski to mniej historii, wielkich narodowych bohaterów, pieśni patriotycznych, odwołań do chrześcijaństwa, które tworzyło zręby europejskiej kultury. Na oczach Polaków ze szkoły ruguje się historię i ogranicza literaturę polską. Nie kształtuje się człowieka z wielkim charakterem, o bogatej osobowości, identyfikującego się z wielowiekową, ugruntowaną tradycją. A dlaczego się nie kształtuje? Bo byłby to człowiek myślący, groźny dla głupiej i prymitywnej władzy. A ludzi myślących władza się boi. Chce mieć społeczeństwo ślepo poddane indoktrynacji, płaskie intelektualnie, pozbawione głębszych pokładów wiedzy o sobie samym i własnej przeszłości. Ale młodzież swój rozum ma. Umie, nawet okaleczona chorą oświatą, patrzeć i słuchać, ma naturalny zmysł krytyczny. Jeszcze są rodziny, Kościół, jest trochę rzetelnych i odpowiedzialnych dziennikarzy, są światli kapłani, żywiej reagujący ostatnio na zło profesorowie. Im bardziej będziemy poznawać realną i głębszą prawdę o naszej gorzkiej rzeczywistości, tym szerzej będziemy otwierać oczy.

W liście do młodzieży pisze Pan o śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej, które toczy się od ponad roku, ale do tej pory niczego de facto nie wyjaśniło. Dlaczego większość mainstreamowych dziennikarzy nie próbuje nawet dociekać przyczyn wielkiej narodowej tragedii, idąc oportunistycznie za rosyjską narracją?
- Myślę, że Polacy zareagowali na katastrofę smoleńską spontanicznie i zgodnie z własnym sumieniem. Pogrążeni w żałobie masową obecnością przed Pałacem Prezydenckim dali dowód, jak ważna jest więź społeczna w obliczu tragedii. W głębi tej zbiorowości tkwią pamięć i prawda. Władza panicznie się zlękła tej potężnej zbiorowej pamięci. Dlatego cały atak skierowała na rozbicie jedności, na podzielenie społeczeństwa. I to dzielenie trwa do dzisiaj. Niestety, w tym dziele niszczenia wzięli udział, poza rządzącymi politykami, duża grupa spodlonych dziennikarzy i - rzecz jasna - ich mocodawcy. Decydowały tu takie czynniki, jak: zniewolone umysły, podłość, małość charakterów, lizusostwo, zły smak, zawodowy partykularyzm i jednostkowy egoizm. Był to moment sprawdzania, kto jest kim. Zwycięsko z tego wyszły niezależne umysły i mocne charaktery.

Powiedział Pan: "Język jest rzeczywistością i w języku jest rzeczywistość". Co mówi o nas współczesny język świata kultury i debaty publicznej?
- Ludzie sztuki w dużej części zaprzedali się bylejakości, chałturze i trywialności. Ich język to często język frazesu, banału, kiczu i pozorów. Zamiast autentycznej rozmowy o najważniejszych problemach Polaków pokazuje się nam w telewizji jakieś idiotyczne, lisie i wazeliniarskie "szkła kontaktowe" i "śniadania mistrzów", w których występują wciąż ci sami pożyteczni idioci, bez głębszej refleksji, z prymitywnymi hasełkami i bufonadą. Debata publiczna to spór o pryncypia, o to, jaka jest i ma być nasza Polska, jakie zagrożenia niesie Unia Europejska, dlaczego władza kłamie i oszukuje Naród. A świat kultury chowa głowę w piasek albo trzęsie się ze strachu. Jego język staje się językiem skundlenia.

Niezależni artyści, podobnie jak w stanie wojennym, "schodzą do podziemia", bo są spychani na margines kultury będącej nośnikiem wartości.
- Władza się degeneruje. Wybiera na twarz polskiej prezydencji w Unii Europejskiej pajaca i podrzędnego wesołka. To wskazuje na skalę zwyrodnienia, w tym przypadku ministra kultury. Degeneracja władzy prowadzić może tylko do katastrofy. Schodzenie przyzwoitych ludzi kultury i sztuki do podziemia to właśnie efekt owej degeneracji władzy. Owo podziemie ma inny charakter niż w stanie wojennym, ale sens podobny: uwolnić się od kłamstwa, zniewolenia i represji. Ten proces trwa, będzie się poszerzał i pogłębiał.

Jak ocenia Pan jakość stworzonego przez środowiska konserwatywne życia kulturowego? Dlaczego często nie jest ono postrzegane przez młodych ludzi jako alternatywa kultury laickiej?
- Nie widzę jednolitego, dobrze zorganizowanego środowiska konserwatywnego. Siłą kultury są nie tylko solidne fundamenty aksjologiczne, ale duża aktywność i zajmująca debata. Od lat rzetelną działalność prowadzi mocno już osadzone w kulturze wydawnictwo Arcana. Ma spory wpływ na studentów. Tam się krystalizują podstawowe idee konserwatywne. Pojawiają się nowe, kiełkujące inicjatywy młodzieżowe. Dobrym przykładem może być pismo "Rzeczy Wspólne", w którym egoizm jednostkowy zastępuje się dobrem zbiorowym. Mało znany Teatr Nie Teraz Tomasza A. Żaka z Tarnowa wystawia z młodymi aktorami pierwszy w Polsce dramat "Ballada wołyńska" poświęcony tragedii wymordowanych przez UPA Polaków. W Kudowie-Zdroju były dyrektor lokalnego muzeum Bronisław Kamiński jeździ po wsiach i zakłada małe muzea domowe. Radio Rodzina z Wrocławia znakomicie organizuje Noce Kościołów, w których udział biorą ludzie kultury i dziesiątki tysięcy wiernych. Głos Radia Maryja i Telewizji Trwam wzmacnia te tendencje. Młode pokolenie powoli, ale wyraźnie budzi się ze złego snu i samo z siebie odbudowuje niezbędne dla swego rozwoju wartości. W tym upatruję odradzanie się potencjału twórczego.

Często zabiera Pan głos w obronie pamięci Kresów i ich mieszkańców. Z czego, Pana zdaniem, wynika brak informacji o narodowości pomordowanych we Lwowie w 1941 r. profesorów na ufundowanym ostatnio przez władze Wrocławia i Lwowa pomniku?
- W lipcu 1941 r. zostali zamordowani polscy profesorowie we Lwowie. 3 lipca br. prezydenci Wrocławia i Lwowa odsłonili pomnik poświęcony ofiarom tej zbrodni, tyle tylko, że zabrakło na nim tablicy z napisem, iż zostali zamordowani polscy profesorowie i że udział w mordach, oprócz Niemców, brali także Ukraińcy. W trakcie uroczystości skrajny nacjonalista Oleg Pankiewicz domagał się "demontażu pomnika ofiar UPA... we Wrocławiu". A prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz nie zareagował na to, w swoim przemówieniu zaś nie użył określenia "polscy profesorowie", tylko "wybitni naukowcy publikujący głównie w języku polskim". Organizatorzy nie pozwolili przemówić przedstawicielowi rodzin ofiar tej zbrodni. I zabrakło polskich flag narodowych. Takie zachowania wynikają ze strachu i braku poszanowania ludzkiej godności.

W twórczości literackiej poświęca Pan wiele miejsca stosunkom polsko-ukraińskim. W tekstach publicystycznych wybrzmiewa jednocześnie niepokój z powodu niechęci polskich władz do uznania rzezi wołyńskiej za ludobójstwo. W jaki sposób nasze państwo powinno czcić pamięć Polaków - ofiar zbrodni na Wołyniu?
- W książkach "Ukraiński kochanek", "Zdrada" i "Ślepcy idą do nieba" opowiadam o wielkości i dramacie polskich Kresów, o obyczajach, kulturach, nacjach, językach i religiach, a bohaterami są Polacy, Rusini - Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Bojkowie, Cyganie, Niemcy, Rosjanie... Powieści te pozwalają lepiej zrozumieć naszą zafałszowaną historię i nasze dziś. Chciałbym, by wiedza o Kresach była powszechnie dostępna, ponieważ Kresy w najwyższym stopniu budowały przez wieki polską tożsamość narodową. A najważniejsze dzieła Mickiewicza, Słowackiego, Moniuszki, Szymanowskiego, Paderewskiego, Sienkiewicza, Makuszyńskiego, Schulza, Mackiewicza i Herberta nadal są żywe w zbiorowej wyobraźni. Czczenie pamięci ofiar należy do obowiązków państwa i jego instytucji. Powinna to być wielka duchowa manifestacja jedności i odpowiedzialności za losy polskich obywateli, z udziałem władz świeckich, duchownych i rodzin pomordowanych. Państwo ma obowiązek dbać o groby, symbole i pomniki ofiar. Najwyższa pora, by polski parlament nazwał zbrodnię kresową ludobójstwem i ustanowił 11 lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. By władze w niedalekiej przyszłości zbudowały w Warszawie pomnik pomordowanym i wzięły udział w budowie muzeum kresowego.

Wielką wagę przykłada Pan do nauczania historii i wskazywania właściwych wzorców - "wielkich charakterów i nieustraszonych postaw". Kto współcześnie może stać się dla nas inspiracją?
- W historii Polski nie brakuje godnych podziwu postaci. Bohaterstwo rodzi się w głębi ludzkiej duszy. Bohaterami są ci, którzy w trudnych warunkach stają po stronie miłości, prawdy, godności, wolności i sprawiedliwości. Nieustającą inspiracją w budowaniu dobra wspólnego są: bł. Jan Paweł II, ks. Jerzy Popiełuszko, ks. Piotr Skarga, Tadeusz Kościuszko, Józef Piłsudski, Janusz Korczak, rtm Witold Pilecki, płk Ryszard Kukliński, Anna Walentynowicz, oraz masowy ruch sprzeciwu "Solidarność". To są przykłady, jak być człowiekiem prawym, odważnym i z charakterem. Jak się poświęcać dla rzeczy większych niż nasz osobisty los. Tylko z takich postaw rodzi się dobro, a życie i świat zyskują wymiar moralny.

Dziękuję za rozmowę.



--------------------------------------------------------------------------------
Stanisław Srokowski urodził się w 1936 r. w miejscowości Hnilcze k. Podhajec na Kresach Wschodnich, skąd został z rodziną wypędzony w 1945 roku. Zamieszkał na ziemiach zachodnich. Absolwent polonistyki, animator kultury, działacz "Solidarności". Ma w dorobku wiele tomików poetyckich i powieści, szczególne uznanie w ostatnich latach zyskał sagą kresową: "Ukraiński kochanek", "Zdrada" i "Ślepcy idą do nieba" (wszystkie tomy ukazały się w wydawnictwie Arcana).

NASZ DZIENNIK 2011-07-16
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
gita


Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 232
Skąd: Rumia
Wysłany: 6 Wrzesień 2011, 18:30    [Cytuj]

Może z tą Polska nie jest tak źle.
Dzisiaj zajrzałam do podręcznika do języka polskiego dla kl.VI i znalazłam tekst Roty-Marii Konopnickiej- 3zwrotki. Trzecia zaczynająca się:Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz...
Wiem, że zaniechano propagowania tej zwrotki i w obiegu były zwykle tylko dwie.
Prezydent Gdańska-Adamowicz/Platforma oczywiście/ zakazał nawet puszczania z wieży Ratusza Miejskiego melodii Roty, taki chciał okazać się przyjacielski w stosunku do Niemców.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Wrzesień 2011, 11:04    [Cytuj]

gita napisał/a:
Prezydent Gdańska-Adamowicz/Platforma oczywiście/ zakazał nawet puszczania z wieży Ratusza Miejskiego melodii Roty, taki chciał okazać się przyjacielski w stosunku do Niemców.


Jakich mamy prezydentów, premierów, ministrów, taką mamy Polskę. A kto ich wybiera ?
Oczywiście ogłupiony i otumaniony naród, który nawet sprawy sobie nie zdaje że wybiera tych, którzy Polskę dosłownie na naszych oczach niszczą ! Jak np. prezio Gdańska, który zakazał puszczania Roty !

Polacy jeszcze się nie przebudzili. I nieszybko to nastąpi. A w przypadku wygranej PO w kolejnych wyborach, będzie jeszcze gorzej ! Zobaczcie co wyprawia RAŚ. A miłościwie nam panujący rząd her Thuska daje przyzwolenie na tego typu obrzydliwe działania jak np. RAŚ, który chce oderwać Śląsk od Polski !

Obudźcie się Polacy, zanim będzie za późno !
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 3 Grudzień 2011, 05:04    [Cytuj]

Orzeł & reszka
Alleluja i do przodu!

Jan Maria Jackowski


To już dwadzieścia lat tworzenia i wzrastania dzieła, które ma swoje trwałe miejsce w historii. W 1992 r., a więc w okresie gdy w parlamencie trwały prace nad ustawą o radiofonii i telewizji, w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów katolickich. W jego trakcie o. Tadeusz Rydzyk prezentował Radio Maryja, które już wówczas - choć jego zasięg był minimalny - było znane przynajmniej z opowiadań w kręgach ludzi zatroskanych o dobro wspólne. Pamiętam, że założyciel Radia Maryja zapalił obecnych swoim entuzjazmem i jasną wizją dzieła, które tworzył. Wiedział, jaka jest sytuacja Kościoła na Zachodzie, jakimi środkami i metodami posługuje się agresywny laicyzm, co dla Polski oznacza ideologia postoświeceniowa, jak bardzo ważne są media i możliwość docierania z Dobrą Nowiną do szerokiego grona odbiorców.
Odpowiedzią na te wyzwania był program Radia oparty od samego początku na formule: modlitwa - katecheza - telefon. I tak już przez dwie dekady z wykorzystaniem najnowocześniejszej techniki dokonuje się dzielenie czym kto może, jedni sercem i duchem, inni doświadczeniem, wiedzą, informacjami czy przemyśleniami. Dzięki temu Radio Maryja poza funkcjami formacyjnymi, religijnymi, modlitewnymi od samego początku pełni również rolę radia obywatelskiego, społecznego, współredagowanego przez słuchaczy. I już wówczas, gdy niektórzy uznali, że tworzenie masowych mediów katolickich jest nierealne, a może nawet niepotrzebne, zapał apostolski i energia dyrektora Radia były cierpko przyjmowane przez minimalistów, którzy uważali, że nic nie można i lepiej układać się z tym światem. I to trwa, niestety, do dzisiaj, bo aktywność założyciela Radia Maryja i dzieł przy tej rozgłośni wyrosłych wzbudza wyrzuty sumienia.
Wiosną 1993 roku po raz pierwszy gościłem w "Rozmowach niedokończonych". Studio było jeszcze w starym budynku, który już wówczas był przebudowywany. Na antenie rozmawialiśmy z ojcem Tadeuszem i słuchaczami o "Bitwie o Polskę". Na dole budynku była maleńka kaplica z Najświętszym Sakramentem i dużą figurą Matki Bożej, miejsce nieustannej adoracji i modlitwy. Tu było źródło siły, bo wcale nie było oczywiste, że śmiała i dalekosiężna wizja założyciela Radia zostanie urzeczywistniona, a nie utopiona jak wiele ambitnych, ale niewygodnych przedsięwzięć.
Gdyby nie ogrom modlitwy, umartwień, uporu i konsekwencji o. Tadeusza Rydzyka, lojalnych i oddanych współbraci oraz świeckich współpracowników, a także solidarności i zaangażowania wielu ludzi dobrej woli z różnych środowisk, jak również duchowego i materialnego wsparcia ze strony Rodziny Radia Maryja, nie byłoby tego dzieła. Dlatego istotę fenomenu Radia Maryja i jego program znakomicie oddają słowa jego dyrektora wypowiedziane 23 czerwca 1994 r., czyli w dniu, w którym po miesiącach zmagań została przyznana koncesja: "Alleluja i do przodu!".
Po doświadczeniach, jakich byliśmy świadkami w Polsce po 1989 roku, nie sposób nie doceniać roli Radia Maryja, najsilniejszego medium katolickiego w Polsce. To jego słuchacze, którzy jak w zżytej rodzinie czują się Rodziną Radia Maryja, przemieniają naszą polską ziemię. Solidarnie uczestniczą i współdziałają w dziele ewangelizacji, ocalaniu zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa kultury polskiej oraz w pobudzaniu do odpowiedzialnej obecności ludzi wierzących w świecie.


Radio Maryja pełni również rolę radia obywatelskiego, społecznego, współ- redagowanego przez słuchaczy
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 12 Marzec 2012, 08:11    [Cytuj]

Niesiemy to dziedzictwo
Niezapomniane dziesięć sekund życia

Mark Nowakowski, młody kompozytor ze Stanów Zjednoczonych, wiele zawdzięcza Janowi Pawłowi II. Jak sam wyznaje, spotkanie z Papieżem Polakiem, które trwało tylko dziesięć sekund, wszystko zmieniło w jego życiu. - Jakbym wskoczył w jezioro nadziei. Kiedy klęczałem przed Papieżem i ten święty człowiek na mnie spojrzał, zapomniałem o wszystkim, nie powiedziałem nic z tego, co zamierzałem, tylko niezdarne: "Ojcze Święty, kocham Ojca Świętego i napisałem tę muzykę...". Wręczyłem Mu nuty "Medytacji o Miłosierdziu" - wspomina muzyk.
Rodzice Marka są Polakami. Poznali się jednak w Chicago, dokąd wyemigrowali w latach 70. ubiegłego wieku. Nigdy jednak o Ojczyźnie nie zapomnieli i w swoim domu pielęgnowali polskie tradycje. Dzieci, które urodziły się w USA, nauczyli języka polskiego. To dzięki nim poznały i pokochały Chopina i Jana Pawła II.
Kiedy Mark dorastał, wnikliwie obserwował świat i ludzi. W pewnym momencie zorientował się, że wielu co innego mówi, a co innego robi. Zabolało go to. Wówczas przestał chodzić do kościoła, lecz wciąż modlił się słowami: "Boże, prowadź mnie dobrą drogą i pokaż mi wiarę prawdziwą".
Jedynym wzorem pozostawał dla niego Jan Paweł II. - Myślałem: człowiek nie może być aż tak doskonały! Chciałem Go poznać. Przyjechałem do Europy i udałem się do Rzymu. Pan Bóg postawił na mojej drodze ludzi, którzy umożliwili mi spotkanie z Janem Pawłem II. To było dziesięć sekund życia, które wszystko zmieniły. Jak odszedłem, nie wiedziałem, co ze sobą zrobić - opowiada muzyk.
To spotkanie sprawiło, że Mark powrócił do wiary. - Modlę się i ciężko pracuję. Nie muszę mówić, w co wierzę, moja muzyka to pokazuje. Za nadmiar symboli chrześcijańskich w mojej pracy magisterskiej zostałem zaatakowany. Skomponowałem muzykę do archiwalnych zdjęć Polaków katolików - ofiar II wojny światowej. Film pt. "Krew zapomniana" pokazuje piękne, uśmiechnięte dziewczyny z partyzantki, zburzoną Warszawę i kruche piękno, które tak łatwo może być zniszczone przez złych ludzi. To wiara dała mi odwagę wybrać niepopularny, ale własny język muzyczny, pochodzący z Kościoła. Zostałem kompozytorem, który pisze przez Boga i dla Boga - wyznaje.

Małgorzata Pabis

NASZ DZIENNIK 2012-03-12
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Amid

Dołączyła: 07 Lip 2009
Posty: 1364
Skąd: Polska
Wysłany: 6 Luty 2013, 20:07    [Cytuj]

longinus9 napisał/a:
PROSZĘ WAS!!!... i dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym, - abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili, - abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy...


Jan Paweł II-gi...


longinus9 napisał/a:
Proszę was:..- abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało, - abyście od Niego nigdy nie odstąpili, - abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala" człowieka - abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Proszę was o to ... Amen...


Jan Paweł II-gi...


Powyżej zacytowane słowa papieża, nie wiemy kiedy były powiedziane, ale to nie jest istotne, ale w trakcie pontyfikatu, natomiast poniżej zacytuję bardzo wymowne słowa wypowiedziane jeszcze jako Kardynała Karola Wojtyły - gdy nie był papieżem.

Kard. Karol Wojtyła, będąc w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej w 1976 r., wypowiedział znane już powszechnie stwierdzenia na temat sytuacji ideowej Kościoła i świata:

„Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżywała ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Prawdą a anty-Prawdą, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności; jest to czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską, ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”.

Tu jest ten cytat:

W oczekiwaniu na czas oczyszczenia
(...)
http://naszglos.civitasch...2010&str=6&nr=1
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Coltrane


Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 17397
Skąd: Polska
Wysłany: 13 Listopad 2014, 10:21    [Cytuj]

Obudź się Polsko...

Wciąż hydrze odrasta głowa;
Zmowa okrągło-stołowa.
Miast na śmietniku historii,
Szmaciaki żyją dziś w glorii.
Wielu z nich, wierzę święcie,
Jest nawet w parlamencie.
Stare komuchy - mężami stanu;
W zacnej krainie - Ubekistanu.

Namnożyło się prezesów
Od szemranych interesów,
Właścicieli, milionerów,
Picerantów i bajerów.

„Niezależni” dziennikarze
Wyprzedają własne twarze.
Przyzwoitych tak niewielu,
Jak w zamierzchłym PRLu.

W programach publicystycznych
Dochodzi do scenek ślicznych.
Bo dyskusje polityczne,
To teraz - lincze publiczne.

Dla jedynie słusznej sprawy
Powstał front jedności – wszawy.
Specyficzna demokracja;
Jedna partia – jedna racja!

By brylować w Europie
Opozycję się wykopie:
Zbudzą się z ręką w nocniku,
A Prezes w psychiatryku.

TRYBUNAŁ STANU dla PATRIOTÓW;
Z uzasadnieniem – dla idiotów.
Czy zdąży odkupić grzechy,
Zacny(??) twórca GRUBEJ KRECHY?!

Cecylia Pasławska
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
longinus9


Dołączył: 19 Lut 2009
Posty: 2190
Skąd: Łódź
Wysłany: 6 Grudzień 2014, 08:21    [Cytuj]

Od nienawiści i złości wybaw nas, Panie


„Płacić złotem modlitwy za kamienie nienawiści… Naucz mnie strzec się nienawiści do tych, co będą mnie prześladować. My przecież zwyciężamy przez miłość, a nie poprzez nienawiść… Szczytem społecznej wartości chrześcijaństwa jest to, że każe kochać nieprzyjaciół i modlić się za tych, którzy mają nas w nienawiści, i to jest prawdziwe zwycięstwo! Przeto ilekroć stanę w obliczu ludzi, którzy będą mnie chcieli nienawidzić i powiedzą, że są moimi wrogami – dopomóż mi nie lękać się, lecz odpowiedzieć spokojnie: ’A ja ciebie mój bracie i ‘wrogu’, nadal kocham i będę cierpliwie się modlić o miłość dla ciebie. Nie myśl, że braknie jej w sercu Boga, który jest Miłością’” – tak modlił się Sługa Boży Prymas Tysiąclecia. Kiedy był uwięziony i nie dano mu listu od chorego ojca, ostatniej pociechy płynącej od ludzi podczas tej zupełnej samotności, zanotował w swoich zapiskach: „Ale tę chęć okazania mi swej przewagi wybaczam moim ’opiekunom’. Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”. W innym zaś miejscu głosił w swoim przemówieniu: „Gdyby Kościół dał się raz zwyciężyć przez nienawiść, gdyby jego Apostołowie ulegli uczuciom nienawiści czy pragnieniom odwetu, przegraliby wszystko. Sprawdzianem miłości uczniów ku Chrystusowi jest ofiarna służba owczarni”.

Nienawiść rodzi się z bezradności wobec zła, ale zamiast to zło zwyciężać, powoduje, że rozlewa się ono coraz bardziej. Jest to potężna siła destrukcyjna. Ci dobrzy, którzy stoją wobec pokusy do nienawiści, niech modlą się, by jej nie ulegli. Piekło zaczyna się tam, gdzie dobrzy ludzie zaczynają nienawidzić. Dziś stajemy wobec licznych pokus, by nienawidzić – kiedy doświadczamy pogardy, niszczenia tego, co kochamy, kiedy musimy znosić cynizm, obłudę oraz nienawiść innych. Są siły w Polsce, które chcą też nienawiść rozpalić, gdyż myślą, że na nienawiści wzajemnej Polaków skorzystają. Musimy bronić się przed tym modlitwą. Jak mocno brzmią słowa Prymasa, kiedy zapisuje, że nie zmuszą go do tego, by ich nienawidził. Obyśmy i my tak potrafili. Chociaż boli.

ks. Łukasz Kadziński

http://www.naszdziennik.p...-nas-panie.html
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Informacje | TV Trwam | Radio Maryja na żywo |
Polecamy:informacje ktorych potrzebujesz Fundacja Skierniewice i Szkola Skierniewice
Korzystanie z forum oznacza pełną akceptację otrzymywania plików cookies.

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,167 sekundy. Zapytań do SQL: 8