MĘCZEŃSTWO PACHOLĘCIA SYMONA TRYDENCKIEGO, OD ŻYDÓW UMĘCZONEGO
pisane od Doktora Jana Macieja Tyberyna do senatu Bryksji. – Cierpiał roku Pańskiego 1475.
W Trydencie mieście, które włoską ziemię od niemieckiej dzieli, były trzy domy żydowskie tych gospodarzy, to jest Jakuba, Aniela i Samuela. Ci w on Wielki Tydzień przed Wielkanocą, we wtorek, zeszli się w domu Samuela. I między innymi rozmowami Aniel rzecze: Wszystko mamy na to święto, ryby, mięso, ale nam jednej rzeczy nie dostaje. Odpowie Samuel: A czego nie dostaje? Tedy jeden na drugiego wejrzawszy, dali sobie znać, iż im nie dostaje chrześcijańskiej krwi, albo dzieciątka chrześcijańskiego na ofiarę, które oni na wzgardę Chrystusowi Panu naszemu srodze zabijają, gdy mogą, i krew z niego wytoczywszy, przaśnicy z nią używają, aby od smrodu, którym od przyrodzenia śmierdzą, tą krwią chrześcijańską wolni byli. I zowią tę krew Joel, to jest Jubileus. W ten czas dla sług nic o tym nie mówili, ale nazajutrz, gdy się zeszli, radzili o tym jawnie. A iż u Samuela był dom przestrzeńszy, naleźli, aby się ta ofiara u niego w domu stała; jedno jako było dostać pacholęcia chrześcijańskiego, na to namowy czynili. I zawołał Samuel do siebie sługę swego Łazarza, prosząc go, aby im dostarczył dziecięcia chrześcijańskiego, obiecując mu sto filipków zaraz dać. Ale on z tego krótko się wymówił, powiadając, że to jest rzecz trudna i nam wszystkim niebezpieczna. I odszedłszy od Pana, zabrawszy swe rzeczy, uciekł on Żyd Łazarz z miasta. A we czwartek zszedłszy się do swej bóżnicy, rzekli do Tobiasza: Nikt temu dosyć nie uczyni, jedno ty, bo masz wielkie towarzystwo z chrześcijanami, i po mieście często chodzisz; łacno możesz chłopiątko jakie przywieść do nas, a od nas wiele dobrego mieć będziesz.
Wymawiał się Tobiasz pilnie z tego, ale mu pod klątwą kazali, aby to uczynił. A on też uwiedziony obietnicami ich i z nienawiści wrodzonej ku chrześcijanom, obiecał im w tym posłużyć. I rzekł do Samuela: Nie zamykajże drzwi swoich dziś przez cały dzień, abych tam mógł dziecię chrześcijańskie do ciebie łacno przywieść. Tedy on Żyd Tobiasz już ku wieczorowi chodził po ulicach, patrząc pogody do zdradziectwa onego. I będąc na ulicy, nazwanej Fosseta, a nikogoż w niej nie bacząc, nalazł dzieciątko, na imię Symon, półtrzecia lata mające, które siedziało przed domem ojca swego, piękny bardzo synaczek ubogich rodziców Jędrzeja i Marii. Podał mu rękę on Żyd, a dziecię, jako było bardzo łaskawe, podało też rączkę Żydowi; i prowadził je z sobą w rzeczy do matki jego, a skoro dom mijał, dziecię płakać poczęło, ale mu podał pieniędzy i jagód, i innych dziecinnych łakotek, iż milczało dziecię, aż z nim przyszedł do drzwi Samuela i tam je wepchnął. Czekał tego Samuel jako lew jaki. I porwawszy Symona, schował go i tulił głaskaniem dziecinnym, aż w tem noc zaszła. A matka synaczka wnetże szukać pocznie; i gdy nie najdzie, dzieci tak z Ducha Świętego wołać poczęły: Żydzi go podobno ukradli, tam go szukajcie; i pewnie by go tam byli szukali, ale noc zaszła.
Tej nocy wszedłszy Żydzi do przysionku bóżnicy swojej, wielce się radowali z onej ofiary; i wziąwszy ono niewinne pacholę Żyd Samuel, szatki z niego zwlókł, i gardłeczko chustką zaciągnąwszy, i ustka, aby nie wrzeszczało, zatuliwszy, kazał go innym za nóżki i rączki rozciągnąć nad misą szeroką. Dobywszy noża, przekłuł trochę gardła dziecinnego, i potem wziąwszy nożyczki, siekał twarz jego prawą, i wykroiwszy część mięsa, kładł na misę, a potem drugiemu nożyczki podał, i także sobie z twarzy onej część mięsa wystrzygnął. On zasię drugiemu podał, aż się wszyscy starsi obeszli. Gdy to odprawili, Samuel wziął prawą nóżkę dziecinną, i pod kolanem także jako i z twarzy mięso żywe onymi nożyczkami odstrzygali, każdy z osobna nożyczki sobie podając. Potem Tobiasz on zdrajca siadłszy wedle Samuela, dzieciątko już na poły żywe podać sobie kazał; i z nim je na krzyż rozciągnąwszy, każdemu Żydowi dwiema igłami kłuć dzieciątko kazali. Tedy począwszy od głowy aż do nóg, kłuli srodze ono dziecię, a wołali: Jakośmy Jezusa, Boga chrześcijańskiego zabili, tak i tego zabijmy; niech tak nieprzyjaciele nasi na wieki pohańbieni będą. I tak przez godzinę na onej męce dziecię trwając, umarło, Boga tylko samego za świadectwo mając. Gdy je zabili, dziękowali Bogu z radością, iż się pomścili nad nieprzyjaciółmi swymi. I kazał Samuel ciało w beczkę winną skryć, a sami wieczerzać poszli. Nazajutrz, w Wielki Piątek, szukano dziecięcia i z urzędem i wołaniem po rynkach i ulicach, szukali i w rzece, jeśliby nie utonęło, ale nigdzież nie naleźli. A w sobotę zszedłszy się Żydzi do bóżnicy, ciało ono zabite dziecięcia na almomorze rozpięli. Almomor u nich jest stół przed ołtarzem, gdzie psalmy i hymny śpiewają. I odprawiwszy modlitwy swoje, skryli ciało na onoż miejsce. A w niedzielę radę uczynili, gdzie by ono ciało podziać, widząc iż miasto na nich ukazuje i domniemanie ma. I uradzili, aby ubrawszy je w szaty jego, wrzucili w rzekę, która idzie pod domy ich, ażeby biskupowi powiedzieli, iż pod nasze domy, w które rzeka wpada, przypłynęło, a na kratach żelaznych, które w rzece są, oparte zostało. Tak rozumieli, iż jawnym ukazaniem ujść domniemania mieli, a oto krew niewinna chrześcijańska tak ich oślepiła, iż się sami wydali.
Był na ten czas biskup i pan tego miasta Jan czwarty Ginderbach, do którego gdy przyszedł on Tobiasz i powiedział mu o dziecięciu, kazał biskup staroście trydenckiemu Jakubowi de Sporo i sędziemu miejskiemu Janowi de Salis, aby szli do rzeki. Szedłszy, naleźli dziecię tak jako Żydzi powiadali, i położyli je w kościele św. Piotra, gdzie się ludziom wielkie i cudowne dobrodziejstwa od Pana Boga za przyczyną tego niewinnego Symona, męczennika Chrystusowego, dzieją. Pojmano wszystkich Żydów, aby ich o to pytano; i tak jako się tu powiedziało, wszystko wyznali, i byli wedle zasługi karani. Takie było męczeństwo tego niewinnego Symona, w którym Chrystus znowu od Żydów ukrzyżowany jest – im ku większej hańbie i posromoceniu niedowiarstwa ich, a wierze świętej chrześcijańskiej ku podwyższeniu i sławie imienia tego, które słynie po wszem świecie, któremu się kłaniają wszyscy królowie na ziemi, i na niebie wszystko stworzenie upada i chwali Syna Bożego z Ojcem i z Duchem Świętym czcią wiekuistą. Amen.
Obrok duchowny
Toż uczynili niewierni Żydzi za czasów naszych w Wielkim Księstwie Litewskim bardzo znacznie i jawnie, roku Pańskiego 1574, po śmierci króla Zygmunta Augusta, w osieroceniu królestwa tego. Jest miasteczko na Litwie, Punia, dwanaście mil od Wilna, nad rzeką Niemnem; tam Żyd niejaki, Joachim Smerłowicz, arendował browaru albo palenia gorzałki w jednym domu, w którym też mieszkała niejaka wdowa, Urszula z Lublina, żona niegdyś Sebastiana Tworowskiego z powiatu piotrkowskiego. Ta miała córeczkę piękną w siedmiu leciech, Halżuchnę albo Elżbietę. Żyd on od innych litewskich Żydów, jako mniemano, naprawiony, umyślił zarzezać i krew z onej dzieweczki na tajemnice nabożeństwa swego przeklętego, na Wielkanoc żydowską wytoczyć. A mając dwóch sług chrześcijan grubych, i tych, którzy o Panu Bogu nie wiedzą, jakich dosyć na Litwie – upatrzywszy czas we wtorek przed niedzielą Kwietnią po obiedzie, gdy matka wyszła do sąsiadów, a samo dziecię zostało w domu, mając zmowę ze sługą jednym przedarowanym, a drugiego postanowiwszy na straży, wbieżał do domu on przeklęty Żyd Joachim. Dzieweczka, iż go znała, nic się nie zlękła, rączkę mu podała, a on ją jako okrutny wilk porwał; i tamże w izbie ustka jej zawiązawszy, położył ją na miech żyta, który tam stał, i dobywszy noża kat okrutny, rzezał szyję niewinnej dzieweczki, w tyle i potem wkoło, krew z niej w garniec na to nagotowany, jako z gęsi wytaczając. W tem panieneczka, długo się w rękach mężobójskich jako jakie kurczę miecąc, skonała. Sprawiwszy diabelską robotę, z bojaźni Żyd on i ciała nie kryjąc, ale go na onym miejscu odbiegając, schował krew w wór mąki i na wozie zgotowanym bieżał do rzeki Niemna, i uciekał do Babierzysk, miasteczka drugiego; a z drugiej strony Niemna czekał go syn jego na zmowie, któremu on wór z krwią oddał, i prędko z nią nie wiedzieć gdzie uszedł. Matka się wróciwszy do domu, ujrzała córkę swoją tak zamordowaną; i rozwoławszy wszystko miasteczko, wnetże na Żyda pomyślała i szukać go kazała. Gonił go podstarości, i ugonił go w Babierzyskach, pojmał i osadził, także i onych dwóch sług. Przeć się onego złoczyństwa nie mogli, ale jednak potem Żyd, na porękę puszczony, włosu z głowy nie stracił. Biegała smutna matka wdowa, żebrząc sprawiedliwości na sejmie, który był tego roku w Wilnie, i na innych sejmikach. Wiedzieli o tak okrutnym morderstwie wszyscy panowie, ciało dzieweczki onej do Wilna przywiezione i przed pany stawione było, patrzał kto chciał na oną szyję rzezaną, i dziś w Wilnie w kościółku Krzyża świętego przy dworze biskupim leży. Wszakże to wszystko nie pomogło, aby byli tacy złoczyńcy karani, acz się o to niektórzy przyczyniali. Ale iż ta rzecz bez karania uszła, boję się, aby Pan Bóg za to przy innych grzechach karania swego na wiele ludzi w tej ziemi nie rozciągał. Takić jest pożytek tych nieszczęsnych Żydów, okrom wielu innych szkód, które Kościołowi i rzeczypospolitej z jadu wrodzonego ku chrześcijanom czynią. Ich rabinowie wykład Pisma świętego Starego Zakonu psują; wszyscy wielekroć na dzień imieniowi Pana naszego Jezusa srodze i haniebnie bluźnią; heretykom zbroje na Kościół, wiele z nimi artykułów trzymając, dodają. Czarnoksięstwa uczą, lichwę w chrześcijan wmawiają, panów (rozmaite im zyski na arendach, mytach, karczmach, gorzałkach obiecując) okrucieństwa i ucisków nad poddanymi uczą, stan kupiecki psują, czeladź chrześcijańską chowając, od Chrystusa ją odwodzą, i niewiasty chrześcijańskie, które im służą, brzemienne czynią, na wzgardę wielką krwi chrześcijańskiej. A gdy na mytach siedzą, a chrześcijan ściskają, wielka się dzieje imieniowi Chrystusowemu zelżywość, iż się wierni tym bluźniercom Pana swego kłaniać muszą. Nie myślim o tym, aby byli wygnani, albo żeby się do wiary świętej przywodzili. W Rzymie na każdą sobotę muszą słuchać kazania, osobliwie czynionego; bo acz do wiary przymuszać się Żydów i pohańców nie godzi, ale do słuchania woli Bożej, z którego dobrowolnie uwierzyć mogą, zniewolić ich godzi się; i miłość bliźniego, któremu jako i sobie życzyć zbawienia mamy, to wyciąga, bo Chrystus Pan nasz, mając moc wszelaką na niebie i na ziemi, jako rozkazał po wszystkim świecie Apostołom kazanie, tak też rozkazał wszystkim narodom słuchanie, bez którego nic by po kazaniu. I winni są wszyscy na świecie ludzie prawem Bożym słuchać ewangelii i kazania kościelnego. I przetoż do tego, co Panu Jezusowi winni są, przyciągać i przymuszać panowie chrześcijańscy Turków, Hindusów, Żydów i innych niewiernych mogą i winni są, gdyż to z mocy mają, to jest aby słuchali słowa Bożego, z którego dobrowolnie a bez przymuszenia uwierzyć mogą, gdyż słowo Boże dzielne jest, a daremnie słuchać się, jeśli nie we wszystkich, tedy w niektórych (jako prorok rzekł) nie może. Inna rzecz jest o heretykach i apostatach, którzy już raz dobrowolnie wiarę świętą przyjęli, a w niestatku swym porzucili ją i wzgardzili; tych nie tylko do słuchania, ale i do wierzenia, gdy to pożytkowi kościelnemu służy, przymusić się godzi, aby to, co raz Panu Bogu dobrowolnie obiecali, ziścili; bo to, co przed ślubem było dobrowolnym, po ślubie staje się powinnym – o czym na innym miejscu może się szerzej oznajmić.
–––––––––––
Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień przez cały rok, do których przydane są niektóre duchowne obroki i nauki przeciw kacerstwom dzisiejszym, tam gdzie się żywot którego Doktora starożytnego położył, ku temu kazania krótkie na te święta, które pewny dzień w miesiącu mają. Przez ks. Piotra Skargę, Societatis Iesu, przebrane, uczynione i w język polski przełożone i teraz znowu od niego po ósmy raz do druku przejrzane, i z rocznemi dziejami kościelnemi kardynała Baroniusza porównane, z przydatkiem niektórych żywotów na końcu. T. I. Kraków 1933, ss. 549-554. (1)
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).
Przypisy:
(1) Por. 1) Ks. Piotr Skarga SI, Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień przez cały rok. 2) O. Prokop, Kapucyn, Żywot świętego Szymona, Dziecięcia i Męczennika. (Przyp. red. Ultra montes).
_________________ Powstaną bowiem fałszywi chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie i cuda, tak aby w błąd byli wprowadzeni (jeśli to być może) nawet i wybrani.Mt. 24).
To są spisane historyczne fakty barbarzyńskich rytuałów.
Chcę Krzysztofie zwrócić uwagę, jakie przed soborem Kościół względem żydostwa głosił nauki, aby naiwnych chrześcijan od ich przebiegłości uchronić. W posoborowiu zainfekowany modernistyczną herezją Kościół milczy.Ucieszył mnie ostatni wywiad bp. Pieronka.
_________________ Powstaną bowiem fałszywi chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie i cuda, tak aby w błąd byli wprowadzeni (jeśli to być może) nawet i wybrani.Mt. 24).
Wszystko wskazuje na to, że ks. bp Pieronek nie jest już potrzebny Michnikom, podobnie jak ks prałat Henryk Jankowski.
Żydzi to przebiegłe lisy. Jak ktoś jest im potrzebny, to go rozpieszczają. Albo do takiego przyklejają się na jakoś czas. Pamiętam jak w latach 80-tych Michniki, Mazowieckie, Kuronie szli ramię w ramię z ks. Popiełuszką. Wtedy był im potrzebny, aby mógł ich uwiarygodnić. Pamiętam jak to Mazowiecki miał czytania w czasie Mszy Świętej.
Nie znam bardziej przebiegłego narodu.
A co do Pieronka, to nie wiem co on tam robił, pomiędzy tymi farbowanymi lisami.
P.S. Przebiegłość żydów opisuje nawet Biblia. Po zmartwychwstaniu Chrystusa, faryzeusze dawali żołnierzom (strażnikom) pieniądze, aby ci rozpowiadali, że to uczniowie Jezusa ukradli ciało. To kłamstwo chcieli rozpowszechniać poprzez innych (w tym przypadku poprzez żołnierzy). Dzisiaj również przekupieni goje robią żydom robotę.
_________________ "Człowiek stworzony jest na to, aby szukać prawdy, a nie by ją posiadać."
Blaise Pascal
Wszystko wskazuje na to, że ks. bp Pieronek nie jest już potrzebny Michnikom, podobnie jak ks prałat Henryk Jankowski.
Żydzi to przebiegłe lisy. Jak ktoś jest im potrzebny, to go rozpieszczają. Albo do takiego przyklejają się na jakoś czas. Pamiętam jak w latach 80-tych Michniki, Mazowieckie, Kuronie szli ramię w ramię z ks. Popiełuszką. Wtedy był im potrzebny, aby mógł ich uwiarygodnić. Pamiętam jak to Mazowiecki miał czytania w czasie Mszy Świętej.
Nie znam bardziej przebiegłego narodu.
A co do Pieronka, to nie wiem co on tam robił, pomiędzy tymi farbowanymi lisami.
Zgadza się Colciku, cała hołota chowała się pod sutannę wspomnianych kapłanów, po czym jednego zamordowano, a ks Jankowskiego wyzwano od najgorszych antysemitów i psychicznie zdołowano, przy pomocy wtyczek w sutannach tylko za to, że pokazał prawdę o plemionach żmijowych.
a nie mówiłam w innym wątku, że to już zboczenie żydowskie jest? Też się nie raz mówi w innych przypadkach "zboczenie zawodowe" - czyli uporczywe wracanie do jednego. I prawda taki piękny wątek "Żywoty świetych" i co tu można poczytać o tych żywotach świętych? A co z tym św. Szymonem z Trydentu? To święty czy nie święty?
a nie mówiłam w innym wątku, że to już zboczenie żydowskie jest? Też się nie raz mówi w innych przypadkach "zboczenie zawodowe" - czyli uporczywe wracanie do jednego.
Prowdę godosz. Należałoby założyć oddzielny wątek i zatytułować po prostu "żydzi".
I szczegółowo opisać to plemię żmijowe.
_________________ "Człowiek stworzony jest na to, aby szukać prawdy, a nie by ją posiadać."
Blaise Pascal
Też się nie raz mówi w innych przypadkach "zboczenie zawodowe" - czyli uporczywe wracanie do jednego.
Kiedy odbywałem służbę wojskową, na szkoleniach wykładowca stosował podobną metodę. Jak zapomniałeś, musisz to na kartkach papieru powtórzyć 1000 razy. Zapewniam Cię Amid, że człowiek tych nauk po takim doświadczeniu już nie zapomni do końca życia.
Tutaj jest również podobna, aczkolwiek słuszna zasada:- Ciągle powtarzaj, abyś się nie zapomniał
Też się nie raz mówi w innych przypadkach "zboczenie zawodowe" - czyli uporczywe wracanie do jednego.
Kiedy odbywałem służbę wojskową, na szkoleniach wykładowca stosował podobną metodę. Jak zapomniałeś, musisz to na kartkach papieru powtórzyć 1000 razy. Zapewniam Cię Amid, że człowiek tych nauk po takim doświadczeniu już nie zapomni do końca życia.
Tutaj jest również podobna, aczkolwiek słuszna zasada:- Ciągle powtarzaj, abyś się nie zapomniał
A co to ma tu do żywotów świętych? To jest tylko bokotematowanie tematów, takie kary tzn. takie pisanie po ileś tam razy to doskonale pamietam ze szkoły. Ale czy dzis pamietam co wtedy pisałam? Odpowiadam ci że NIE!
a nie mówiłam w innym wątku, że to już zboczenie żydowskie jest? Też się nie raz mówi w innych przypadkach "zboczenie zawodowe" - czyli uporczywe wracanie do jednego.
Prowdę godosz. Należałoby założyć oddzielny wątek i zatytułować po prostu "żydzi".
I szczegółowo opisać to plemię żmijowe.
Oczywiście że "Prowdę godom" Jak mam kłamać to nic nie mówię, poprostu milczę. Słuszne spostrzeżenie. Panowie, jesteście straszni bałaganiarze forumowi, non stop tylko bigos robicie. Smacznego
Ponawiam pytanie, bo to bardzo ważne:
A co z tym św. Szymonem z Trydentu? To święty czy nie święty?
Szymon z Trydentu (ur. 26 listopada 1472, zm. 21 marca 1475) - był chłopcem z Trydentu, którego zaginięcie było podstawą do oskarżenia miejscowych Żydów o mord rytualny.
Szymon zaginął przed Wielkanocą 1475, co zostało połączone z wygłaszanymi wówczas kazaniami, w których obszernie relacjonowano żydowskie mordy rytualne. W poniedziałek wielkanocny jego ciało ze śladami nakłuć znaleziono w rzece obok dzielnicy żydowskiej.
Przywódcy społeczności żydowskiej zostali aresztowani; 15 z nich skazano po torturach, na których przyznali się do uprowadzenia i zamordowania dziecka - na spalenie na stosie.
Kult młodego świętego zaczął się szerzyć w całej Europie, przypisywano mu ponad 100 cudów. W 1588 papież Sykstus V zaaprobował kult, czyniąc go patronem osób uprowadzonych i torturowanych.
W 1965 Sobór Watykański II na nowo przeprowadził proces tego świętego, uznając historię Szymona za fałszywą. Paweł VI ostatecznie usunął go z katalogu świętych katolickich, zakazując jego kultu. Okoliczności jego śmierci do dzisiaj nie wyjaśniono.
_________________ "Człowiek stworzony jest na to, aby szukać prawdy, a nie by ją posiadać."
Blaise Pascal
Ponawiam pytanie, bo to bardzo ważne:
A co z tym św. Szymonem z Trydentu? To święty czy nie święty?
Szymon z Trydentu (ur. 26 listopada 1472, zm. 21 marca 1475) - był chłopcem z Trydentu, którego zaginięcie było podstawą do oskarżenia miejscowych Żydów o mord rytualny.
Szymon zaginął przed Wielkanocą 1475, co zostało połączone z wygłaszanymi wówczas kazaniami, w których obszernie relacjonowano żydowskie mordy rytualne. W poniedziałek wielkanocny jego ciało ze śladami nakłuć znaleziono w rzece obok dzielnicy żydowskiej.
Przywódcy społeczności żydowskiej zostali aresztowani; 15 z nich skazano po torturach, na których przyznali się do uprowadzenia i zamordowania dziecka - na spalenie na stosie.
Kult młodego świętego zaczął się szerzyć w całej Europie, przypisywano mu ponad 100 cudów. W 1588 papież Sykstus V zaaprobował kult, czyniąc go patronem osób uprowadzonych i torturowanych.
W 1965 Sobór Watykański II na nowo przeprowadził proces tego świętego, uznając historię Szymona za fałszywą. Paweł VI ostatecznie usunął go z katalogu świętych katolickich, zakazując jego kultu. Okoliczności jego śmierci do dzisiaj nie wyjaśniono.
Ale ta wypowiedź to taka na potrzebę chwili i.....poprawność. Jego kult został zakazany dekretem Kongregacji Rytów z 4 maja 1965 r. Już to daje do zastanowienia, jak to tak? jeden papiez zatwierdza a drugi za ileś lat usuwa to? Przeciez takie sprawy to nie jakieś błachostki. Po co im ugoda z żydostwem? Wcześniej jego kult był potwierdzony przez papieża specjalnym formularzem mszalnym. Przykład św. Szymona z Trydentu to jeden z wielu podobnych przykładów, bowiem w ramach posoborowej "racjonalizacji kultu" w 1969 r wykreślono z martyrologium licznych "legendarnych świętych", np. też św. Eustachego. http://pl.wikipedia.org/wiki/Eustachy_Rzymski
Tak samo piszą, że okiliczności jego śmierci są nie znane. Znane są! Pisał o tym w swojej książce syn rabina Eliasza Toaffa - Ariel Toaff pt. "Krwawa Pascha" Doktor Toaff dokonał odkrycia, które go przestraszyło, lecz mężnie kontynuował rozpoczętą pracę. Potem żydowska społeczność wpłynęła na niego na tyle zdecydowanie, że załamał się i został zmuszony do pokajania i wyrzeczenia się.
Cytat:
"W szczególności, uczony zajął się sprawą św. Szymona z Trydentu. Tego dwuletniego chłopczyka z włoskiego miasteczka Trydent w roku 1475, w przeddzień żydowskiej Paschy, kilku aszkenazyjskich Żydów uprowadziło z domu. Nocą złoczyńcy zabili dziecko. Spuścili z ciała krew, przebili je gwoździami i ukrzyżowali głową w dół, wołając: „Niech zginą wszyscy chrześcijanie na lądzie i na morzu!”. W ten prymitywnie dosłowny sposób świętowali oni swoją Paschę – archaiczny obrzęd, na pamiątkę przelanej krwi i zabitych dzieci, nie chcąc w zwykły metaforyczny sposób zamienić krwi winem.
Morderców złapano, a oni przyznali się do wszystkiego. Biskup Trydentu uznał ich winnymi. Jednak społeczność żydowska zaprotestowała u Papieża, a ten poruczył biskupowi Ventimiglia przeprowadzenie śledztwa. Żydzi przedstawili swoją wersję: „Szymona zabili chrześcijanie w celu prowokacyjnego zdyskredytowania judaistów”, - tak jest napisane w przedwojennej encyklopedii żydowskiej. Autorzy encyklopedii mieli dobre wyczucie: ten sam argument wykorzystali Żydzi w roku 2006, gdy musieli wyjaśnić masowe zabójstwo dzieci w Kafr Qana.
W XV wieku Żydzi mieli duże wpływy, ale nie byli wszechmocni. Nie mogli postąpić tak, jak w roku 2002 po masakrze w Jenin’ie, kiedy po prostu kazali wszystkim zamknąć się. Nie mieli amerykańskiego weta w Radzie Bezpieczeństwa. Nie mogli zbombardować Rzymu, a słowo „antysemityzm” wynaleźli dopiero po 400 latach. Przestępcy sądzeni byli sprawiedliwie, a oni przywykli do przywilejów. W celu powtórnego rozpatrzenia sprawy papież Sykstus IV powołał komisję z sześciu kardynałów, na czele z chlubą ówczesnej nauki prawniczej. Najwyższy Sąd powtórnie uznał oskarżonych winnymi zabójstwa. Można prześledzić katolicką i żydowską interpretację wydarzeń. Protokóły procesu zachowały się w Watykanie do naszych czasów.
W roku 1965 w Kościele Rzymsko-Katolickim nastąpiła pierestrojka. Podczas burzliwych dni Drugiego Soboru Watykańskiego reformatorzy, chcąc odnowić wiarę i dostosować ją do nowego, wygodnego dla Żydów dyskursu, zniszczyli podstawy tradycji religijnej. Krótko mówiąc, katoliccy hierarchowie szukali poklasku u liberalnej prasy.
Zawsze czujni Żydzi wykorzystali pojawiającą się możliwość i zaczęli naciskać na biskupów, aby dekanonizowali świętego Szymona z Trydentu. Biskupi zgodzili się – do tego czasu zdążyli już zdjąć winę z Żydów za ukrzyżowanie Chrystusa i uznali własną winę za prześladowania Żydów. W porównaniu z taką rewolucją zabójstwo włoskiego dziecka było nic nieznaczącym drobiazgiem. Biskupi w trybie pilnym przyjęli rezolucję: przyznania się oskarżonych uważać za nieważne, ponieważ uzyskano je na mękach. A więc oskarżeni byli niewinni. Zaprzestano i zabroniono kultu Szymona, a szczątki zamęczonego dziecka zabrano i schowano w nieznanym miejscu, aby nigdy już nie było do nich pielgrzymek.
Wróćmy jednak do dr Ariela Toaffa. Badając dokumenty sądowe, doszedł on do wstrząsającego odkrycia: przyznania się zabójców nie były podyktowane stosującymi tortury fanatycznymi śledczymi; gdyż zeznania zawierały informacje, o których włoscy przedstawiciele Kościoła lub policji absolutnie nie mogli niczego wiedzieć. Przestępcy byli członkami nielicznej gminy Aszkenazyjczyków pochodzących z obcego kraju, która miała swoje własne obrzędy, różniące się od tradycji miejscowych Żydów włoskich. Obrzędy te zostały dobrze opisane w zeznaniach oskarżonych, chociaż początkowo nie były znane ówczesnym kompetentnym organom. Toaff podkreśla: „Te magiczne formuły w języku starohebrajskim, posiadające mocne antychrześcijańskie akcenty, nie mogły powstać w wyobraźni sędziów, ponieważ nie mieli oni pojęcia o tych modlitwach, które wchodziły w skład nieznanej we Włoszech tradycji Aszkenazyjczyków. Przyznanie się do winy jest ważne tylko wtedy, gdy zawiera pewne autentyczne i sprawdzalne szczegóły przestępstwa, o których nie wiedziała policja. Tą żelazną zasadę śledztwa sąd w Trydencie zachował.
Podobne odkrycie mogłoby wstrząsnąć, porazić i zmienić Kościół. Uczony, dr Toaff, wskrzesił pamięć o świętym Szymonie, którego dwukrotnie skrzywdzono: w wieku piętnastym padł on ofiarą krwiożerczych czarowników, a w dwudziestym – stał się ofiarą kościelnej pierestrojki. Odkrycie zacnego izraelskiego profesora mogło spowodować skruchę watykańskich uczonych: chcąc być w przyjacielskich stosunkach z ważnymi przedstawicielami amerykańskiego żydostwa, zapomnieli oni o zamordowanym dziecku. Niestety, dotychczas nie przyznają się do swego poważnego błędu."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach